Recenzja książki Przeminęło z wiatrem

Pomyślę o tym jutro

@Mollinka_90@Mollinka_90 · 2019-11-17
 "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell nikomu przedstawiać nie trzeba, bo to klasyka literatury. Ta pozycja jest zapisem dziejów zwykłych przedstawicieli swoich klas społecznych ukazanych na tle burzliwych wydarzeń historycznych - w tym przypadku wojny secesyjnej, która odmieniła oblicze USA na zawsze. Ta książka może być amerykańską "Wojną i Pokojem", w której romans głównych bohaterów jest tylko przyczynkiem do stworzenia epopei o losach podzielonego wojną i stereotypami narodu. Napisana językiem, który trafia do czytelnika - z jednej strony autorka opisuje bowiem z kronikarskim zacięciem dzieje USA, wygląd miejsc, w których toczy się akcja powieści i te chwilowe "dłużyzny" mogą nas nieco zirytować przy lekturze, lecz z drugiej strony jej bohaterowie, tak ludzcy i pełnokrwiści wzruszają nas i bawią od samego początku do końca. 
 
 Scarlett O'Harę, o której powiedziano już chyba wszystko, co wiedzieć należy, poznajemy jako 16-letnią pannę na wydaniu, najpiękniejszą dziewczynę w całym hrabstwie. Ona i jej dwie siostry - Suellen i Careen wraz z matką i ojcem, są bogatymi plantatorami z Południa, właścicielami majątku zwanego Tarą. Mają pola bawełny aż po horyzont i ponad stu Murzynów służby. Jedynymi troskami dziewcząt są suknie, bale i proszone przyjęcia, w których biorą chętnie udział. Nie tylko O'Hare'owie wiodą próżniaczy żywot białych panów. W okolicy mnóstwo jest podobnych plantacji. Calvertowie, Tarletonowie i Wilkesowie posiadają synów, których brakuje w Tarze. Chłopcy, podobnie jak dziewczęta, nie troskają się o zbyt wiele spraw - uczęszczają do szkół i na uniwersytety, czytają książki, słuchają muzyki i flirtują z dziewczętami. Wszyscy mają wyrosnąć na wielkie damy i wielkich dżentelmenów. Świat, w którym żyją, jest jedynym, jaki znają. Scarlett uważa się za najlepszą z nich, świadoma swej urody, hojnie obdarza sąsiadów swymi względami, lecz jej serce należy tylko do jednego chłopca, syna właściciela farmy Dwanaście Dębów - Ashleya Wilkesa. W przeddzień wielkiego przyjęcia w Dwunastu Dębach, Scarlett dowiaduje się, że Ashley zamierza ogłosić zaręczyny ze swoją kuzynką, Melanią Hamilton - najbardziej bezbarwnym stworzeniem, jakie wg Scarlett widział świat. Nie mogąc tego ścierpieć, Scarlett zaręcza się z bratem Melanii, którego nie kocha. Nie pierwszy raz zresztą przyjdzie jej wyjść za mąż bez miłości. Radosne nowiny o podwójnych zaręczynach blakną jeszcze tego samego popołudnia, gdy do Tary docierają informacje o ataku na Fort Sumter - rozpoczyna się wojna secesyjna.
 
 Obecne na przyjęciu zaręczynowym osoby będą osią całej powieści. Już wtedy los zetknie Scarlett z Rhettem Butlerem, czarusiem i uwodzicielem, który nie ma wstępu do porządnych domów. Wojna na wszystkich odciśnie niezatarte nigdy piętno. Kobiety będą musiały stać się silne, mężczyźni pójdą walczyć za Sprawę. A Sprawa to utrzymanie dawnego porządku, niewolnictwa i złotej wolności szlacheckiej, żeby tak po naszemu nazwać to, co napędza do walki Południowców. Jankesi, tak przez nich znienawidzeni, chcą scalenia kraju, oparcia go na przemyśle, a nie rolnictwie, a przede wszystkim są za zniesieniem niewolnictwa. Co ciekawe, nie wszyscy Murzyni, którym Południowcy wpoili od małego ściśle ustaloną hierarchię społeczną, chcą być wolni. Są przywiązani do swych państwa, bo nie znają innego życia. Nie wszyscy biali są też przekonani do słuszności Sprawy, czy też możliwości, jakimi dysponuje armia Południa - Rhett działa jako spekulant i szmugler, Ashley walczy, ale bez przekonania, a Scarlett, która już na początku wojny została wdową z dzieckiem, od początku nie czuje związania ze Sprawą, zawsze samolubna, myśląca tylko o sobie, denerwuje się, że musi pomagać w szpitalu i nie może tańczyć. 
 
 Wojna i przeżycia, jakie stają się udziałem Scarlett w Atlancie w sposób nieco metafizyczny łączą na zawsze losy jej i Melanii. Kobiety, które przez małżeństwo Scarlett z Charlesem, stały się prawie siostrami, są od siebie tak różne jak noc i dzień. Scarlett jest praktyczna i harda, Melania zalękniona i opanowana. A jednak Scarlett z narażeniem życia ratuje Meli życie, samej nie do końca rozumiejąc swe motywy, ponieważ kocha jej męża, Ashleya i czasem myśli, że najlepiej, by Mela umarła. Po wojnie Scarlett trzyma przy życiu tylko ukochana ziemia rodzinnego domu, Tara. Jej ukochana matka nie żyje, a ojciec postradał zmysły. Od tej chwili, to Scarlett jest głową domu i od tej chwili naprawdę można ją polubić, mimo oczywistych wad, które posiada. Niestety, kłopoty finansowe gospodarstwa powodują, że Scarlett decyduje się na coraz rozpaczliwsze posunięcia, jak na przykład związanie się z narzeczonym jej siostry Suellen w celu pozyskania pieniędzy na zapłacenie podatków. Wciąż w życiu Scarlett obecni są mężczyźni jej życia, Ashley - obecnie zbolały głównie na duszy weteran wojenny i Rhett Butler, zdobywający mozolnie bogactwo na przemianach ustrojowych w kraju. I dla Scarlett wkrótce poza pieniędzmi, niewiele będzie się liczyło. Obserwujemy wciąż jej rozterki, mając przedstawiony jak na dłoni jej tok rozumowania. To genialnie skonstruowana postać. Można jej nie lubić, ale nie da się odmówić jej charakteru.
 
 Powojenne losy Scarlett to walka o wzbogacenie się, śmierć jej drugiego męża i zawarcie małżeństwa z Rhettem Butlerem. I ta postać, początkowo irytująca, odsłania pomału przed nami swoje głębiej ukryte pobudki. Gdy lepiej go zrozumiemy, spojrzymy nań np. oczami Meli, która zawsze widziała więcej niż inni w każdym człowieku, możemy go niemal polubić, a na pewno szczerze współczuć, że nawet mając poślubioną Scarlett, do końca musi walczyć z duchem jej największej miłości, Ashleyem, obecnym w jej myślach i sercu w każdej chwili jej życia. Zakończenie powieści, smutne i otwarte pozostawia nas z kilkoma pytaniami i refleksją o przemijaniu systemów społecznych, znaczeniu prawdziwej miłości, motywach postępowania bohaterów. Jacy oni byli niedzisiejsi, a przez to piękni!
 
 Słów jeszcze kilka o ekranizacji powieści paść musi, bowiem adaptacja filmowa z 1939 roku, obejrzana przeze mnie bodaj już trzykrotnie, wryła się w moją świadomość i czytając powieść, Scarlett oczywiście miała twarz Vivian Leigh. Jednak nic nie zastąpi przeczytania powieści. Adaptacja nie jest doskonała, brakuje w niej obydwojga dzieci Scarlett z poprzednich małżeństw oraz kluczowej postaci dla powojennych losów Tary - Willa. Film praktycznie nie wspomina o Ku-Klux-Klanie, ponadto niektóre wątki (m.in. okoliczności śmierci pana O'Hary) zostały mocno spłycone czy wręcz zmienione. Dlatego nie dajmy się zwieść, że film zastąpi lekturę, a na pewno po przeczytaniu książki inaczej na niego spojrzymy. 
Ocena @Mollinka_90:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Książka Przeminęło z wiatrem
7 wydań
Przeminęło z wiatrem
Margaret Mitchell
{}9.2/10
Książka - legenda, której niesłabnącą popularność przyniosła doskonała ekranizacja oraz niezapomniana postać głównej bohaterki, która nie ma sobie równych w całej historii literatury. Rok 1861. Czas ...
Komentarze

Zobacz także

Przeminęło z wiatrem to jedna z tych książek, o których słyszał z pewnością każdy. Powstała w pierwszej połowie dwudziestego wieku, a opowiada o wydarzeniach jeszcze wcześniejszych. Margaret Mitchell...

Tę książkę chyba każdy zna, a przynajmniej kojarzy. Jest to niezaprzeczalnie klasyka literatury, a dla mnie fenomen. Młodziutka Scarlett, główna bohaterka, to trzpiotka i zalotnica, która myśli tylk...

Pozostałe recenzje @Mollinka_90

Książka Nocna Droga

Najnowsza powieść autorki "Słowika" została przeze mnie dosłownie pochłonięta. Wciągnęła do swego świata od pierwszej s...

Książka Córka gliniarza

Literatura kobieca, podobnie jak miłość, którą najczęściej opisuje, ma wiele odcieni: wzrusza, rozśmiesza, wywołuje dre...

Nowe recenzje

Książka Cień i kość

Minęło trochę czasu od mojej lektury książki "Cień i kość" i dalej nie mogę się pozbierać. Fakt, że w internecie krążą ...

Książka Mine

"Brooke nigdy nie wyobrażała sobie, że skończy u boku mężczyzny, który jest marzeniem wszystkich kobiet. Nie wszystkie ...

Książka Niepokorna królowa

Nie zamierzałam tego robić. Naprawdę. Wiem, że to podchodzi już pod masochizm, ale powiedziało się A, trzeba też powied...

{}