Recenzja książki Projekt Hail Mary

Pomysłowy MacGyver i obcy

Autor: @Meszuge ·{}3 minuty
{} 2021-05-19 {} 1 komentarz {} 5 Polubień
Nie czytałem ani nie oglądałem „Marsjanina” – zbyt nachalnie i agresywnie był reklamowany. Sięgnąłem po trzecią powieść tego autora (nie licząc wielu tekstów internetowych, którymi nie wzbudzał zainteresowania), żywiąc poważnie nadzieję, że jego pisarstwo znakomicie dojrzało i przestało być tylko modne, koniunkturalne, napompowane reklamami.

Ze Słońca dociera coraz mniej energii. Pochłaniają ją tajemnicze stworzenia, obca forma życia, nazwana przez głównego bohatera astrofagami. Za trzydzieści lat czeka Ziemię epoka lodowcowa, a niedługo później, całkowita zagłada.

„– Do niedawna znajdowały się w pobliżu Słońca – powiedziała Stratt – A Słońce traci energię.
– Zgadzam się. I dlatego uważam, że jest to forma życia. Pochłania energię, magazynuje ją w jakiś niepojęty dla nas sposób, a potem wykorzystuje w charakterze napędu. Nie zachodzi tu żadne proste zjawisko fizyczne ani chemiczne. To jest coś złożonego i ukierunkowanego. Coś, co powstało w wyniku ewolucji”[1].

Ryland Grace, nauczyciel biologii, któremu nie wyszła kariera na uczelni (snuł cudaczne teorie, z którymi nie zgadzała się reszta naukowców), wyrusza na ratunkową wyprawę kosmiczną, by ocalić ludzkość. Na statku o ciekawej nazwie Hail Mary (Zdrowaś Mario?) jest jedynym żywym człowiekiem – okazuje się, że pozostali, Chińczyk (dowódca) i Rosjanka, od dawna nie żyją. Ryland Grace po obudzeniu, a może odzyskaniu przytomności, cierpi początkowo na zaburzenia pamięci; nie potrafi sobie nawet przypomnieć, jak ma na imię.

Fabuła powieści rozwija się dwutorowo: z jednej strony bieżące wydarzenia na statku Hail Mary, który znajduje się w jakimś nieznanym układzie gwiezdnym i leci nie bardzo wiadomo dokąd i po co (przynajmniej początkowo nie jest wiadomo), z drugiej są to powracające powoli wspomnienia Rylanda Grace'a, na przykład z badań nad astrofagami. Część tych wspomnień umożliwia mu realizację misji, na przykład znajomość budowy Hail Mary i umiejętność sterowania statkiem, jednak inne… nie służą niczemu, po prostu wypełniają, rozbudowują treść o elementy, które może i pomagają poznać bohatera, ale poza tym wydają się zupełnie zbędne.

Nietuzinkowo autor wykreował obce formy życia. Może nie jest to zupełnie nowatorskie podejście, ale chyba jednak zbyt często w powieściach s-f obcy przynajmniej trochę przypominają ludzi – mają trzy nogi i cztery ręce? OK. Ale właśnie mają nogi i ręce. A jeśli nieznana forma życia ma wielkość mikroba, nie posiada kończyn ani rozumu?

Wydaje mi się, że czytelnikom młodszym będzie się ta książka podobać bardziej niż starszym, którzy pamiętają Pomysłowego Dobromira, MacGyvera oraz przygody Tomka Wilmowskiego. Od razu przyszło mi to do głowy, kiedy przeczytałem, że bohater z ołówka, stopera i taśmy mierniczej buduje poważne instrumenty pomiarowe; do tego to zadęcie dydaktyczne (typowe dla Szklarskiego), tłumaczenie i wyjaśnianie czytelnikowi zasady działania tego lub owego, zjawisk, podstaw obliczeń itp. To nie musi być złe jako takie, po prostu wydaje mi się… nieco naiwne. A skoro rozprawiam się z minusami, to do naiwności zaliczyłbym też obowiązkową najwyraźniej poprawność polityczną – z misją ratunkową w kosmos leci Amerykanin, Rosjanka i Chińczyk.

„Żeby przeprowadzić następny eksperyment potrzebowałem małej białej diody i baterii do zegarka. (...) Zajrzałem do szuflady wypełnionej zapasowymi żarówkami do mikroskopów i innych sprzętów laboratoryjnych. Wziąłem jedną z nich i podłączyłem do zasilacza z regulatorem napięcia. Zasada działania żarówki polega na tym, że…”[2].

Na koniec – ta historia jest ewidentnie zbyt długa; książka, skrócona do połowy, bez dłużyzn, byłaby zdecydowanie lepsza, a jej akcja bardziej dynamiczna. Jednak muszę zwrócić uwagę, że minusy nie świadczą o braku plusów.

Ostatecznie jest to średniej klasy powieść z gatunku przygodowej fantastyki dla młodszych czytelników, którzy mogą się dzięki niej dowiedzieć, jak działa żarówka, jak się rozwiązuje równania z dwiema niewiadomymi i dziesiątki innych takich. Jednak momentami historia jest rzeczywiście wciągająca i naprawdę chciałem wiedzieć, co będzie dalej.





---
[1] Andy Weir, „Projekt Hail Mary”, przekład Radosław Madejski, Akurat, 2021, s. 61.
[2] Tamże, s. 90-91.

Moja ocena:

{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Data przeczytania: 2021-05-19

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
{}
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
{}
Projekt Hail Mary
2 wydania
Projekt Hail Mary
Andy Weir
{}8.3/10
Samotny astronauta musi uratować Ziemię przed katastrofą. Z załogi, która wyruszyła na straceńczą misję ostatniej szansy, przeżył jedynie Ryland Grace. Teraz od niego zależy, czy ludzkość prze...
Komentarze
@jatymyoni
@jatymyoni · 7 miesięcy temu
Czyli, powtórka z rozrywki. Czytając Twoją recenzję, bohater przypomina bohatera z "Marsjanina", połączenie MacGyvera i Pomysłowego Dobromira. Nic nowego. Dziękuję, nie skuszę się na czytanie tej ksiązki.
{}× 1
@Meszuge
@Meszuge · 7 miesięcy temu
To ja sobie już na pewno daruję "Marsjanina". :-)
{}× 1
Projekt Hail Mary
2 wydania
Projekt Hail Mary
Andy Weir
{}8.3/10
Samotny astronauta musi uratować Ziemię przed katastrofą. Z załogi, która wyruszyła na straceńczą misję ostatniej szansy, przeżył jedynie Ryland Grace. Teraz od niego zależy, czy ludzkość prze...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
{}
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
{}

Zobacz inne recenzje

Czytałam kiedyś "Marsjanina" i mimo, że było to już po obejrzeniu ekranizacji i tak ogromnie mi się podobała. Czy "Projekt Hail Mary" przypadł mi do gustu? Życie na ziemi jest w niebezpieczeństwie.....

@pola841 @pola841

Obawiam się napisać tę opinię. Z jednej prostej przyczyny – ta książka nie przypadła mi do gustu, a jestem świadoma, że zbiera w zasadzie same przychylne recenzje. Zacznę jednak od początku. „Proje...

@Anuszka @Anuszka

Pozostałe recenzje @Meszuge

#starapaka NO. 3
Wojna jako świetna przygoda

Spędziłem w wojsku ponad dwa lata. Wiele z tego pamiętam, ale jakoś nic dobrego. Na przykład alarm bojowy w środku nocy. Mieliśmy się spakować i opuścić koszary w wyznac...

{} Recenzja książki #starapaka NO. 3
Diuna. [T. 1-2 ]
Diuna jest tylko jedna

Początek to czas dla podjęcia najbardziej pedantycznych starań, by wszystko znajdowało się na swoim miejscu. O tym wie każda siostra Bene Gesserit. Rozpoczynając studia ...

{} Recenzja książki Diuna. [T. 1-2 ]

Nowe recenzje

Kiedy będziemy deszczem
Kiedy będziemy deszczem
@justus228:

Czytacie książki, które określane są jako literatura piękna? Jeśli o mnie chodzi, raz czy dwa razy spróbowałam i nieste...

{} Recenzja książki Kiedy będziemy deszczem
Druga twarz Scordatto
Recenzja książki "Druga twarz Scordatto"
@ksiazka_pac...:

RECENZJA „Uciekaj, jakby goniło Cię piekło, bo tak jest. Ja nie wybaczam, rozumiesz? I gdy Cię złapię, będziesz błagać ...

{} Recenzja książki Druga twarz Scordatto
Złoty płatek śniegu
Krystyna Mirek "Złoty płatek śniegu" - recenzja
@sylwiacegiela:

Z książkami pióra Krystyny Mirek miałam okazję zetknąć się w tym roku już dwa razy i w obu przypadkach były to udane sp...

{} Recenzja książki Złoty płatek śniegu
O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2021 nakanapie.pl