Recenzja książki Turkusowe szale

Sztuka latania

Autor: @awiola ·3 minuty
2014-10-11 Skomentuj Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!
"Lepiej być ptasim gównem w powietrzu niż admirałem na wodzie czy generałem na lądzie".



Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że pewnego dnia do grupy moich ulubionych gatunków literackich dołączy literatura wojenna – stwierdziłabym, że to z pewnością jakiś żart. Tymczasem, odkąd poznałam sławetną już serię "Parabellum" - serię autora, który szturmem zdobył serca wielu czytelników – moje upodobania skierowały się właśnie ku literaturze wojennej. Po lekturze najnowszej książki młodego, utalentowanego pisarza, jakim niewątpliwie jest Remigiusz Mróz – mogę śmiało powiedzieć (zarówno dzisiaj jak i za trzydzieści lat), że to dzięki autorowi rozpoczęła się moja przygoda z tym gatunkiem literackim. Przypuszczam, że będę o tym opowiadać swoim wnukom.


Remigiusz Mróz to zwyczajny facet, który musi dziennie napisać 10-15 stron i wybiegać w tygodniu jakieś 50 km, by poczuć się komfortowo. Jest absolwentem administracji, a obecnie doktorantem w Kolegium Prawa Akademii Leona Koźmińskiego. Jak stwierdza, cierpi na permanentny writing blitz, co powoduje zaleganie w jego szufladach ponad dwudziestu ukończonych powieści. Remigiusz zadebiutował doskonałą powieścią "Wieża milczenia", jednak to seria "Parabellum" przysporzyła mu wielu fanów w całym kraju. Autor mieszka obecnie w niewielkiej miejscowości pod Opolem.

Rok 1940, w bazie RAF-u, czyli brytyjskich sił powietrznych, stacjonują oddziały polskiego lotnictwa. Oprócz odnoszącego sukcesy, znanego wszystkim Dywizjonu 303, zostaje uformowany także inny oddział – 307 Dywizjon Myśliwski Nocny "Lwowskie Puchacze", którego symbolem stają się turkusowe szale z wyhaftowaną sową. Feliks Essker, czyli "Lucky", oraz Leon Merowski zwany "Merowingiem" to dwaj narwani piloci, którzy nie potrafią pogodzić się z marginalizowaniem swojego dywizjonu, a do tego wszystkiego starają się zdekonspirować szpiega wśród pilotów. "Turkusowe szale" to historia losów "Lwowskich Puchaczy", pełna niebezpiecznych przygód podszytych prawdziwym patriotyzmem.

Najnowsza powieść Remigiusza Mroza to powieść wojenna, jednak napisana w lekkim stylu, w której wartka akcja i nietuzinkowi bohaterowie pozwalają się zatopić w fabule niemalże do ostatniej strony. Autor po raz kolejny - ze znanym mi z jego poprzednich książek doskonałym wyczuciem literackim - stworzył sensacyjno-przygodową książkę, która spacyfikuje najzagorzalszych oponentów wojennych klimatów. W historii Feliksa, Leona i pozostałych pilotów "Lwowskich Puchaczy" bowiem wszystko gra. Jest szeroki kontekst historyczny, jest wartka akcja, są przygody, jest namiętność, zdrada, humor – i przede wszystkim wielki patriotyzm oraz uwypuklenie najlepszych i najgorszych cech narodowych naszych rodaków. Biorąc również pod uwagę niezwykle realistyczne ujęcie życia dywizjonu, który istniał naprawdę – dziwi mnie fakt, że autor napisał tę książkę w ponad miesiąc. To niebywałe, by w tak krótkim czasie, w oparciu o prawdziwe dokumenty - w tak mistrzowski sposób nakreślić realizm tamtych czasów. Tego mógł dokonać tylko prawdziwy pasjonat, jakim niewątpliwie jest autor.

Jeśli sądzicie, że książka Remigiusza Mroza będzie dla was w dużej części niezrozumiała ze względu na nieznaną Wam nomenklaturę lotniczą – odrzućcie swoje obawy w kąt. Jestem kompletną ignorantką w tym temacie, a lektura mrożących krew w żyłach przygód lotników – nie sprawiła mi żadnego problemu. Autor bowiem umiejętnie używał specyficznego słownictwa, starając się zastąpić konkretne pojęcia ich szerszym opisem, dzięki czemu nie musiałam co chwilę zaglądać do słownika, by sprawdzić znaczenie określonego zwrotu. To bardzo ważne, gdyż początkowo obawiałam się, że "Turkusowe szale" przytłoczą mnie nieznanym mi nazewnictwem - na szczęście problem ten nie zaistniał.

Początkowo, niewielką trudność w płynnym czytaniu "Turkusowych szali" sprawiło mi nagromadzenie sporej ilości bohaterów – lotników. Przez pewien czas trwała w mojej głowie nawet przyspieszona systematyzacja, czyli kto jest kim w powieści? Na szczęście dalsze losy polskich pilotów, ich maniery, zapadające w pamięć żywe dialogi i ciągłe zwady z "herbaciarzami", pozwoliły ułożyć w głowie poczet wszystkich postaci. Na koniec trudno było mi się wręcz z nimi pożegnać, a osoba zdrajcy zraniła moje serce. To było wielkie zaskoczenie.

Remigiusz Mróz po niebywałym sukcesie serii "Parabellum" nie mógł zawieść swoich czytelników. I nie zrobił tego. Jego ciągle udoskonalany warsztat pisarski, żmudne przygotowanie do tematu lotnictwa II wojny światowej zaowocowały żywiołową powieścią, która zadowoli najwybredniejsze gusta czytelnicze. Mój patronat nad tą książką to wielki zaszczyt, który niczym samolot Feliksa porwał mnie hen do góry - w obłoki!

Moja ocena:

Data przeczytania: 2014-10-11

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Turkusowe szale
3 wydania
Turkusowe szale
Remigiusz Mróz
8.2/10
Turkusowe szale to powieść sensacyjna, której fabuła opiera się na rzeczywistych wspomnieniach, dokumentach, oraz wydarzeniach związanych z 307 Dywizjonem Nocnym Myśliwskim „Lwowskich Puchaczy”. Polac...
Komentarze
Turkusowe szale
3 wydania
Turkusowe szale
Remigiusz Mróz
8.2/10
Turkusowe szale to powieść sensacyjna, której fabuła opiera się na rzeczywistych wspomnieniach, dokumentach, oraz wydarzeniach związanych z 307 Dywizjonem Nocnym Myśliwskim „Lwowskich Puchaczy”. Polac...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Czasem jest tak, że nie muszę czytać o książce, zapoznawać się z recenzjami, przeglądać opisów i tak dalej. Wystarczy mi tylko spojrzeć - i nie chodzi tu o okładkę. Wtedy po prostu wiem - czytelnicza ...

@FiolkaK @FiolkaK

Polacy patrolują brytyjskie niebo po zmroku, za dnia zmagając się z szeregiem problemów – aklimatyzacją pośród "herbaciarzy", przestarzałymi samolotami, brakiem zaufania i... barierami językowymi utr...

@ZaczytanywKsiazkach @ZaczytanywKsiazkach

Pozostałe recenzje @awiola

Kto zabił mamusię?
Taka mamusia to skarb

"Kto by pomyślał, że fikcja może kogoś natchnąć do szukania prawdy". W spokojnych czasach wolimy czytać kryminały, a w tych mniej spokojnych, w jakich obecnie żyj...

Recenzja książki Kto zabił mamusię?
Dziesięć dni
Dziesięć długich dni

"Nikt nie jest w stanie pozostawać niewidzialnym bez końca". Zło nas porusza i oburza, ale jednocześnie fascynuje. Podobnie jak odwieczne pytanie o to, czy w czło...

Recenzja książki Dziesięć dni

Nowe recenzje

Opowieści z trzepaka. Krótka historia jednego zdjęcia
Kiedyś to były czasy...
@gloria11:

Kto pamięta czasy bez Netfliksa? Wtedy, kiedy musieliśmy czekać grzecznie do 19.00 na to, aby popatrzeć na ...

Recenzja książki Opowieści z trzepaka. Krótka historia jednego zdjęcia
Zimna sprawa
Bonda w formie!
@Mirka:

 „Tym, którzy przetrwali, nieuchronnie towarzyszy poczucie winy.” Gdy niedawno przeczytałam książkę „O włos” z ...

Recenzja książki Zimna sprawa
Z otchłani
Wielka szkoda...
@Zaczytane_koty:

Pustka, nicość, marazm. Czujesz ogarniający bezmiar swojego położenia. Wiesz, że nic nie będzie takie jak przedtem. Jes...

Recenzja książki Z otchłani
O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2022 nakanapie.pl