“Zamknął i otworzył oczy. Ból uderzającego w żebra serca. Strach. Osamotnienie. Ślepota. Głuchota. Paraliż całego ciała. Chłód. Łamiący kości mróz. Para wylatująca z rozdziawionych ust. Zaciśnięta krtań. Postać wyłaniająca się z ciemności umysłu. Stojące naprzeciw Coś. Wspomnienie. Kaptur. Biała, koścista dłoń. Martwa dłoń. Gruba, zakryta materiałem twarz. Purpurowa skóra wokół ust. Sinych, popękanych od mrozu ust. Czarne, ostre zęby. Kły niczym szczęki rekina. Pustka. Nicość. Cisza. Ciemność. Strach. Smutek. Łza płynąca po policzku. Parząca skórę łza. Postać w tunelu. Czy to Johnny? Hej! Hej! Johnny! Czy to ty! Tak, to ty! O Boże, jak dobrze cię tu widzieć...
Proszę, wybacz mi! Nie chciałem cię zamordować... To... To był tylko wypadek! To nie byłem nawet ja! Ja... Ja nie wiem, co się wtedy działo... Johnny? Hej! Wszystko w porządku? Johnny? Johnny! O nie... To... to znów Ty! Boże, błagam, tylko nie Ty! Tylko nie Ty! Nie! Nie! Boże, pomóż!”