“Wspólnie płaczemy
Na sofie, z różnych przyczyn
To nasz ratunek.”
“Wspólnie płaczemy
Na sofie, z różnych przyczyn
To nasz ratunek.”
“Kto raz zdradził, ten zdradzi zawsze. Zdrajcy to najgorszy sort ludzki.”
“Po powrocie do swojego apartamentu kieruje się prosto do sofy. Nagle jest wyczerpana, chce się tylko położyć i odpocząć.”
“Jakiego sortu dowcipniś wymyślił nazwę "Zgon" na mazurską malowniczą wieś, tego Rozalia Ginter chciałaby się dowiedzieć.”
“Pomyślał "kochali się", zamiast uprawiali seks. Inni w tym apartamencie z białą sofą uprawiali seks, ale inni to nie oni.”
“Jagodzianki od Dratewki nie mają sobie równych, niezmiennie od pokoleń ten sam smak, po brzegi wypełniony antyoksydantami pierwszego sortu, żadne aroniowe czy czarnoporzeczkowe podróbki.”
“Jeśli chcesz złapać zabójcę najgorszego sortu, musisz wejść do jego mrocznego umysłu, rozgościć się tam, poznać jego myśli, zrozumieć motywy działania. Na krótką chwilę stać się nim i zacząć myśleć jak on.”
“– Nos conversations sont toujours un peu décevantes, Charles-Henri, soyez-en conscient : tant que vous cantonnez dans l’humain, nous ne pouvons pas décoller.”
“Wstał z sofy, wyjąc z kieszeni ulotkę wyborczą, na której widniał jego uśmiechnięty wizerunek na niebieskim tle oraz zachęcający slogan w języku katalońskim ("Z nami jak u teściów"), i obszedł obecnych, pokazując każdemu swoje zdjęcie i pytając: Czy to jest twarz szaleńca? Powiedźcie mi, czy to są rysy obłąkanego?”
“Pod ścianą stała zielona sofa. Po jej prawej stronie znajdował się mały fotel, bardzo brudny z zniszczony. Jego obicie miało wzór w kwiatki. Wcześniej był pewnie miękki w dotyku, ale teraz siedzisko wyglądało, jakby wykonano je ze skóry. Współczułam temu fotelowi. Odniosłam wrażenie, że wstydzi się swojego wyglądu.”
“Babbington chwiał się na nogach. Twarz miał konwulsyjnie wykrzywioną. Lady Mary wstała i wyciągnęła troskliwie rękę. Uwagę wszystkich ściągnął jasny głos Egg. - Popatrz – mówiła – pan Babbington zachorował. Strange rzucił się naprzód, podtrzymał zataczającego się pastora i lekko unosząc, przeniósł na sofę w rogu pokoju. Reszta towarzystwa stłoczyła się wokół, wszyscy chcieli pomóc, byli jednak bezradni. W dwie minuty później sir Bartholomew wyprostował się, pokręcił głową. Nie było sensu ukrywać prawdy.”
“– Glenfiddich?
– Nie pytaj, Agnieszka. On nigdy nie słyszał.
– Słyszałem. Szkocka whisky destylowana z jednego rodzaju słodu. Nazwa znaczy „Dolina jeleni”.
– No, proszę. On wie, co to jest Glenfiddich!
– Wiem nawet, że panie źle wymawiają to szkockie słowo. Ostatni dźwięk brzmi jak nasze „ch”, a nie „k” ani „cz”.
Agnieszka wyszła, a ja siedziałem na sofie naprzeciw Krystyny, pokazując krocze jak samiec alfa.
– Więc Bolesław chce kupić twoją spermę. Ile płaci?
– Tajemnica handlowa.
– Mnie możesz powiedzieć. Ja nie stanowię dla ciebie konkurencji. Nie dysponuję wymienionym towarem.
– Prezes podał wysokość nagrody do wiadomości publicznej. Dlatego się zgłosiłem.
– Tamta suma to była tylko przynęta. Poza tym Bolesław chciał mnie ośmieszyć tym wezwaniem do prawdziwych mężczyzn, żeby mi odbili Agnieszkę. Ile realnie oferuje?
– Już mówiłem. Sto tysięcy euro.
Krystyną machnęła ręką, pociągnęła dżinu i skrzywiła się.
– Skończy się na ochłapie. Za jedną dziesiątą tej ceny można dostać spermę członka Mensy. Ty nie wyglądasz na zbyt lotnego.”