Mówiłam wtedy: W tym oknie rośnie drzewo.
Bardzo mocny film.
Mała, niebieska plamka, pomiędzy grubymi konarami drzew.
Spocony wędrowiec westchnął zatem i zniknął w cieniu nieznanych drzew.
Tu napiszę krótko - druga część nie była planowana, choć moja bohaterka biega mi po głowie i czasem tupie mocno by o sobie przypomnieć.
Gdy na drzewach zaczynają pojawiać się pierwsze zielone pączki, młody lagun budzi się z zimowego snu.
Nagle zapaliły się światła na wieży strażniczej, które omiotły budynek, w którym byliśmy mocnym, białym światłem.
Mocne i wzniosłe, drapieżne.