Mógł walczyć, przecież nie był sam, a on poddał się bez walki jak jakaś baba, a nie chłop.
Ciemnowłosy mężczyzna zaczął powoli wstawać, podpierając się bladą dłonią o ławkę przed sobą, w którą zastukał głucho długimi palcami, przerywając cis...
Wysoką postać, ale szczupłą, tak szczupłą, jakby była zbudowana z samych patyków.
Rozpięła płaszcz, blady dekolt zabłyszczał w świetle lampy.
– Ten sam modus operandi?
Jego rodzina zareagowała bladą histerią.