Avatar @tsantsara

@tsantsara

Bibliotekarz
122 obserwujących. 309 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad 10 lat. Ostatnio tutaj 1 minuta temu.
Napisz wiadomość
Obserwuj
122 obserwujących.
309 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad 10 lat. Ostatnio tutaj 1 minuta temu.

Cytaty

Nie, życie nie jest normalne. A przynajmniej nie powinno być normalne. jeśli już w ogóle do ciebie (po ciebie) przyszło i jest.( s.43)
Mnóstwo się dzieje w ostatniej chwili. (s.9)
literatura powinna unikać zbiegów okoliczności (s.10)
Mnóstwa ludzi nigdy wcześniej i nigdy potem się nie widzi. Są bezpowrotni. Widzenie jest czynnością jednorazową. (s.11)
Nic nie może być do końca tam, gdzie końca nie widać. (s.22)
Twierdzenie, że w przyrodzie nic nie ginie, jest głupawe i nie na miejscu. Miejscem przyrody jest świat, a w świecie wszystko ginie. To nawet dobrze. Nie wyobrażam sobie nieginięcia, niekatastrof, niekońców. Osuwanie się w przepaść człowieka lub chmury, jeśli tylko przestrzega się zbawienne zasady festina lenta może być przyjemne. (s.39)
Istnieje jakaś gramatyka starzenia się.
Dzieciństwo i młodość pełne są czasowników. Nie możesz usiedzieć w miejscu. Wszystko w tobie rośnie, tryska, rozwija się. Później w średnim wieku czasowniki stopniowo zamieniają się w rzeczowniki. Dzieci, samochody, praca, rodzina - rzeczywiste sprawy rzeczowników.
Starzenie się jest przymiotnikiem. Wchodzimy w przymiotniki starości - powolni, bezbrzeżni, zamgleni, chłodni lub przezroczyści jak szkło. (s.287-8)
Fizyka smutku - najpierw klasyczna fizyka - była przedmiotem mojej uwagi przez kilka lat. Smutek, tak jak gazy i opary, nie ma własnej objętości i formy, a przyjmuje formę i objętość naczynia lub przestrzeni, którą zajmuje. (s.286)
Przywykam. Starość to przywykanie. (s.286)
Jedynie w wahaniu i niezdecydowaniu krążą wszystkie możliwe wyjścia. I fizyka kwantowa, pełna niedookreśleń i niepewności, tego dowodzi. (s.275)
Świat jest taki, jakim znamy go ze starych podręczników, tylko dlatego, że znajduje się pod obserwacją. Czy - jak piszą w połowie dwudziestego wieku Ildis, Whitrow i Dicke - "aby istniał Wszechświat, konieczne jest, aby na pewnym etapie pojawili się w nim obserwatorzy". Patrzą na mnie, więc jestem. (...) zawsze jest jakiś duży niewidzialny obserwator, jakieś oko, o którym nie powinniśmy zapominać. Starzec, jak nazywa go Einstein. Być może fizyka czy też metafizyka kwantowa właśnie to nam mówi. Skoro istniejemy, to znaczy, że jesteśmy obserwowani. Jest coś lub ktoś, kto nigdy nie spuszcza nas z oczu. Śmierć przychodzi, kiedy to coś przestaje na nas patrzeć, odwróci od nas twarz. (s.272)
Godzinami obserwuję sufit nad sobą, to jedyne niebo leżącego (...) Im bardziej nierówna i niedoskonała powierzchnia, tym więcej skrywa statków i kobiet. (s.269)
Żadne mury obronne nie zatrzymają bezlitosnej kawalerii godzin. (s.250)
Nigdy nie było tyle melancholii co dzisiaj (...) Po prostu się o niej nie mówi. Nie jest rynkowa, melancholia się nie sprzedaje. (s.244)
Nie da się uciec od tych, których zapomnieliśmy. (s.236)
Nie zdajemy sobie sprawy, jak trudno teraz się zgubić. Prawie tak, jak jak wówczas trudno się było nie zgubić. (s.223)
Pisarze nigdy nie są niewinni. Kradną jak sroki. Jednak ważne jeszcze, kto kradnie. (s.221)
Niech się literatura na coś przyda, niech ją szlag. (s.219)
Im wyższa technologia, tym bardziej nieodwracalne straty. (s.159)
Śmiertelność podnosi cenę i otwiera oczy. (...) Weźmy tę słomę którą pan ciągle jeszcze ściska w garści od początku naszego sporu. Ta słoma była zbożem, które było ziarnami, które były zbożem, które było... Proszę zwrócić uwagę na coś ważnego - ulotne się odtwarza. I jest to pierwsza zaleta. Podczas gdy złoto, które trzyma pan w prawej dłoni, jest raz na zawsze, nie urodzi złota, nawet gdy je pan zasieje i będzie podlewał przez dwieście lat każdego dnia. Powiem tak: paradoksalnie - ulotne jest trwalsze, właśnie z powodu śmierci, czegoś, czego nieulotne nawet nie potrafi odtworzyć. (...) Jest jedna tożsamość - bycie istotą żywą pośród żywych istot. Bycie nietrwałym i cenienie innego, ponieważ jest nietrwały. (s.196-7)
Gdyby wszystko trwało wiecznie, nic nie byłoby cenne. (s.194)
(Gaustyn)
Nawet jeśli nie urodzisz się w Wersalu, Atenach, Rzymie czy Paryżu, wzniosłe i tak znajdzie sposób, aby ci się objawić. Jeśli nie czytałeś Pseudo-Longinesa, nie słyszałeś Kanta lub...jeśli zamieszkujesz wiecznie niepiśmienne pola anonimowych wsi i miast, pustych dni i nocy, ona i tak cię się ukaże, w twoim własnym języku. Jako dym z komina zimowego poranka, jako fragment granatowego nieba, jako chmura, która przypomina ci coś nie z tego świata, jako bawole łajno. Wzniosłe jest wszędzie. (s.194)
Bawole łajno. Wznosiło się tam niczym miniaturowa katedra, sklepienie cerkwi i kopuła meczetu, nich mi wybaczą wszystkie religie. Mucha krążyła nad nim niczym anioł. (s.193)
Śni mi się, że jestem piękny. Nie dosłownie piękny, lecz niewyróżniający się. Jak inni. To jest bycie pięknym, bycie jak inni. {...} To jest szczęście, żeby cię nikt nie zauważał. To szczęśliwy sen. (s.180-181)
© 2007 - 2024 nakanapie.pl