Poradnik Dobrego Darczyńcy, czyli krótko o tym, o czym należy pamiętać oddając swoje książki do biblioteki

@Chassefierre
{} 2020-11-04 {} 11 komentarzy
Poradnik Dobrego Darczyńcy, czyli krótko o tym, o czym należy pamiętać oddając swoje książki do biblioteki
Wiemy już, czego nie należy robić przynosząc książki do biblioteki. A co wolno? Co robić, żeby nasze książki trafiły kiedyś na półkę i cieszyły innych czytelników? Przede wszystkim:

  • Przy obecnej sytuacji epidemiologicznej należy najpierw zadzwonić do biblioteki i zapytać czy można przynieść książki w darach. Niektóre biblioteki (jak moja) wstrzymały obecnie przyjmowanie darów właśnie ze względu na pandemię. Inne wciąż przyjmują książki. Dlatego najlepiej po prostu się upewnić.

Ważne! Po usłyszeniu odmowy nie pytajcie bibliotekarza zbolałym tonem: ,,to co ja mam z nimi teraz zrobić?’’, bo bibliotekarz tego nie wie. Nie mówcie też z wyrzutem nic w stylu: ,,to jak wy ich nie chcecie, to ja je będę musiała teraz wyrzucić’’, bo to nic nie zmieni.
W żadnym wypadku nie podrzucajcie też niechcianych książek do bibliotecznych wrzutni! (To zwyczajnie nieuprzejme.)

  • Przed oddaniem książek upewnijcie się, jakie książki biblioteka przyjmuje. W tej chwili najczęściej są to książki wydane po roku 2000, w dobrym stanie. Jeśli jednak macie w swojej kolekcji niechciane perełki w stylu kompletnego wydania ,,Sagi o Ludziach Lodu’’ to śmiało możecie pytać panią bibliotekarkę o to, czy ,,Sagę…’’ przygarnie. W znakomitej większości wypadków taki prezent nas ucieszy, bo książki Margit Sandemo są po prostu nieśmiertelne. Gorzej z książkami dla dzieci w stylu ,,Mary Poppins’’.

Ważne! Pamiętajcie, że pani bibliotekarka odmawiająca przyjęcia Waszego doskonale zachowanego egzemplarza ,,Mary Poppins’’ nie robi tego dlatego, żeby zrobić Wam na złość albo dlatego, że nie zna się na dobrej klasycznej literaturze dziecięcej. Chodzi po prostu o to, że pewnych książek dzieci i młodzież już po prostu nie czyta. Dlatego lepiej zanieść taki egzemplarz do antykwariatu albo wystawić na allegro, bo wtedy ma się pewność, że trafi w ręce kogoś, kto będzie się z niego cieszył.

  • Do biblioteki oddawajcie tylko książki w dobrym stanie – takie, które nie noszą zbyt wyraźnych śladów użytkowania (np. nie mają rozmemłanej okładki, zagiętych stron, śladów po spaghetti na kartkach albo notatek na marginesach). Nie muszą być idealne, ale panuje tu zasada ,,oddawaj książki w takim stanie, w jakim chciałbyś je wypożyczyć’’. Praktyka bibliotekarska wskazuje bowiem jasno na to, że czytelnicy zwyczajnie nie chcą wypożyczać książek sfatygowanych, starych i poplamionych, a mając wybór między książką o atrakcyjnej treści ale mało estetycznym wyglądzie i książką o mało atrakcyjnej treści ale funkiel-nówką w znakomitej większości wypadków wezmą funkiel-nówkę.

  • Nie bądźcie podstępni. Przynoszenie do biblioteki całych siatek wypełnionych książkami w których na górze leżą ładne i dobrze zachowane egzemplarze, a na dole znajdują się książki stare, poplamione i wymiętoszone nie jest przejawem skrytego geniuszu, ale tak zwanego ,,januszyzmu’’. Poza tym, wierzcie lub nie, pani bibliotekarka Was zapamięta i następnym razem rozpakuje torbę w Waszej obecności.

  • Pamiętajcie, że nawet kompletna seria przeciętnych książek jest lepsza, niż pojedynczy tom świetnej serii (zwłaszcza inny, niż pierwszy). Jak już wspomniałam przy okazji książek, których nie wypada przynosić do biblioteki – skompletowanie serii bywa czasami bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. Przed oddaniem pojedynczego tomu upewnijcie się, że jest on bibliotece potrzebny.

  • W przypadku książek naukowych i podręczników akademickich – upewnijcie się czy Wasza biblioteka je przyjmie. Często zdarza się tak, że książki tego typu nie są przyjmowane przez filie (bo na filiach nikt nie wypożycza takich książek) ale biblioteki główne bardzo chętnie włączą je do swoich zbiorów.

Ważne! Pamiętajcie przy tym, żeby nie przynosić książek zdezaktualizowanych. ,,Współczesne gospodarstwo domowe’’ z lat 40. nie będzie stanowiło atrakcyjnej lektury dla współczesnych gospodyń, a wędkarze nie będą z wypiekami na twarzy czytać o archaicznych metodach wędkarstwa rzecznego z lat 70.

I na koniec, jeśli zdarzyłoby się tak, że przyniesiecie książki do biblioteki w ciemno, na pewniaka, uznając, że pani bibliotekarka przyjmie te cenne białe kruki (no trochę podniszczone, to prawda, ale…), ale jednak spotkacie się z odmową, to nie zostawiajcie ich na stoisku do bookcrossingu, które znajduje się zaraz poza zasięgiem wzroku pani bibliotekarki.
Pamiętajcie, że stoisko bookcrossingu ma służyć wymianie dobrych i atrakcyjnych dla czytelników książek, a nie temu, żeby lądowały na nim rozpadające się na dwie części poezje Staffa. (Tak, naprawdę widziałam coś takiego…)

To chyba wszystkie z najważniejszych rad, jakich mogę Wam udzielić. Dajcie znać w komentarzach, czy okazały się one przydatne.

Komentarze

@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · 11 miesięcy temu
Kiedy pracowałam w bibliotece dla dzieci osobiście przyjmowałam wszystko co przynoszono. Ale my to taka dziura zabita dechami, więc też nie było tego nie wiadomo ile. Co było na przemiał ( a było tego sporo) oddawaliśmy na makulaturę, co było dobre nawet jeśli nie nowe, brałam. Część szła na bookcrossing (i bardzo szybko znikała z regału) A dlaczego przyjmowałam? Bo szukałam perełek i kolekcjonowałam wydania z pięknymi ilustracjami. Szczególnie z ilustracjami twórców spod znaku Polskiej Szkoły Ilustracji. Wykorzystywałam to później na wystawki tematyczne itd. Było wielu rodziców ( w tym ja) którzy przychodzili głównie po starsze tytuły.
Ale faktycznie w większych miejscowościach i miastach byłoby to niemożliwe.

Ja zazwyczaj moim paniom bibliotekarkom przynoszę lub wysyłam mailem listę książek, które mam do oddania. One same sobie wybierają co im się przyda.
{}× 11
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Gdyby każdy robił tak, jak Ty to świat byłby lepszy. ;)

Niestety, czasem wydaje mi się, że ludzie przychodzą do biblioteki z książkami na zasadzie ,,bierzesz wszystko albo nic i nie wydziwiaj''. Całkiem sporo osób patrzyło na mnie wilkiem, kiedy ośmielałam się przeglądać przy nich ich dary i brać tylko to, co będzie chodzić. :/
{}× 4
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Dziękuję za dalszy ciąg potrzebnych rad. Zastanawiam się nad półkami z książkami do wymiany, u nas klasyczny bookcrossing nie funkcjonuje. Oczywiście muszą to być książki w dobrym stanie. Atrakcyjność książki jest pojęciem względnym. Sama czasami szukam pojedynczych tomów serii, a także klasyków fantastyki wydawanych przed 2000 rokiem i ogólnie klasyki. U mnie w bibliotece jeszcze funkcjonują regały z książkami na sprzedaż. Cena jest symboliczna 1 złoty. Tam trafiają książki wycofywane z biblioteki, a także książki przekazane do biblioteki (oczywiście w dobrym stanie), które nie mieszczą się w księgozbiorze. W ten sposób kiedyś kupiłam całego Prousta. Dla takich "dziwnych" czytelników jak ja to miejsce jest idealne do znajdowania ciekawych książek.
{}× 10
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Nie ma za co! Polecam się na przyszłość. :)

Poza tym sprzedaż książek wycofywanych z biblioteki w takim bibliotecznym antykwariacie jest świetną sprawą (jeśli nie przeszkadzają nikomu skreślone pieczęcie) ale niestety w mojej bibliotece jest to niemożliwe z przyczyn niezależnych ode mnie, biednej małej bibliotekarki. :<
{}× 1
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Mnie to nie przeszkadza. Zresztą po przeczytaniu oddaję dalej.
{}
@Airain
@Airain · 11 miesięcy temu
Jak już gdzieś pisałam, moja główna dostarczycielka czytadeł co roku robi huczną giełdę na zasadzie "wszystko za trzy zeta". I ruszają do boju, z obłędem w oczach, łowcy okazji, którym żadna pieczęć niestraszna. ;P
{}× 1
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Książka jest opakowaniem, które przenosi treść. Najważniejsza jest dla mnie treść, co nie znaczy, że nie zachwycam się opakowaniem.
{}× 1
@Johnson
@Johnson · 11 miesięcy temu
Bardzo to jest zła i szkodliwa polityka, nie przyjmowanie książek sprzed 2000 roku. Jeżeli <wymyślam teraz> przed 2000 rokiem są wydawane super książki, piękne dosłownie powieści maści wszelakiej, a po 2000 roku tylko remigiusz mrus, to nowe pokolenia będą czytać już tylko mrosa? Dramat i kompletnie nie rozumiem tej polityki.
{}× 10
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
To zależy od biblioteki, Johnsonie. U nas jest tak, że odgórne ustalenia poszły takie, że przyjmujemy książki wydane po 2000 roku, dlatego właśnie, że czytelnicy nie czytają książek starych, bo nie. Serio.
Przykład z życia wzięty: przychodzi Pani i prosi o dobrą powieść z II Wojną Światową w tle. No to proponuję jej ,,Łuk triumfalny'' Remarque'a albo ,,Wygnanie'' Feuchtwangera. Obie książki 10/10. Ale ona ich nie weźmie, bo: druk za mały, kartki zbyt żółte, książka pachnie kurzem i nie ma ładnej okładki. Zamiast tego weźmie ,,Tatuażystę z Auschwitz'' albo innych ,,Morderców z Auschwitz'', bo mają ładną okładkę, a książka jest funkiel-nówka (prawie)nieśmigana. No i wszystkie koleżanki o niej mówią, co nie?
<wzrusza ramionami i posyła smutne spojrzenie>
{}× 8
@margota13
@margota13 · 11 miesięcy temu
Zgadzam się z Tobą Johnsonie ale, niestety, rzeczywistość skrzeczy :-(
{}× 4
@Tanashiri
@Tanashiri · 11 miesięcy temu
"remigiusz mrus" dobre!😂
{}× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Z książkami wydanymi przed 2000 rokiem jest jeszcze jeden problem. Czasami są to książki jednorazowe. Po jednorazowym przeczytaniu rozsypują się.
{}× 3
@tsantsara
@tsantsara · 11 miesięcy temu
Dokładniej to jednorazowe książki były wydawane gdzieś tak do połowy lat 50ych, a potem od początku 80-ych do końca 90ych. Ale lata 60e i 70e bywają bardzo porządne.
{}× 4
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · 11 miesięcy temu
Tak. Wiele ksiazek z tych lat, szczególnie tych dla dzieci, nadal można kupić w bardzo dobrym stanie. Mimo iż były przecież używane przez poprzednich właścicieli. Sama ostatnio nabyłam takich wiele.
{}× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Na szczęście książki dla dzieci zawsze były ładnie wydawane. Mam dwa kartony książek dla dzieci, gdzie część jest jeszcze moich książek, używanych później przez moją córkę, a teraz czekają na następne pokolenie.
{}× 3
@rabebucher
@rabebucher · 11 miesięcy temu
Cieszę się, że o tym piszesz i uświadamiasz innych. Jako bibliotekarka często muszę się zmagać z niechcianym, niepotrzebnymi książkami, które ktoś nam podarował, bo nie miał co z nimi zrobić. I nie chodzi o to, że wybrzydzam, ale na serio ludzie czasem myślą, że biblioteki to takie cmentarzyska zapomnianych książek... A my też mamy oganiczone miejsce, znamy też mniej więcej zainteresowania naszych czytelników, wiemy co jest nam potrzebne, a co będzie u nas leżało i się kurzyło.
{}× 6
@milena9
@milena9 · 11 miesięcy temu
encyklopedia PWN też nie wzbudzi radości ;):). ale już nowe wydania lektury, na brak których cierpią biblioteki szkolne już tak. A jak masz ładnie zachowane wydanie lektury szkolnej oddaje je do biblioteki. Chyba, że jest to nagroda z imienną dedykacją na zakończenie roku szkolnego, wtedy zostaw na pamiątkę. ):).
{}× 4
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Jakby mi ktoś tak przyniósł ,,Feliksa, Neta i Nikę oraz Gang Niewidzialnych Ludzi''... <wzdycha z rozmarzeniem>
{}× 2
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · 11 miesięcy temu
No coś ty, przecież to niemal świeżynka lekturowa. Nikt się tego nie pozbędzie jeśli ma. Poza tym, jak na ceny lektur, była z tych najdroższych więc tego...
{}× 2
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Ale pomarzyć zawsze można... ;)
{}× 1
@tsantsara
@tsantsara · 11 miesięcy temu
Wychodzi na to z dyskusji, że dla wielu użytkowników NK biblioteka to zarazem praca i hobby... Cóż za coming out w tym wątku! :))
{}× 4
@Tanashiri
@Tanashiri · 11 miesięcy temu
Oddawanie książek do biblioteki to ładny gest i w ogóle, ale ja bym się na niego nie zdobyła. Moje książki są moje i już. Kupiłam, przeczytałam, do wielu mam sentyment. Miejsce jakieś znaleźć się musi. Taka jestem egoistka!
{}× 3
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Ja też tak kiedyś myślałam.
{}× 1
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · 11 miesięcy temu
Ja w domu teraz zostawiam już tylko te, które są dla mnie cenne, głównie książki historyczne, trochę najlepszych kryminałów i książki dla dzieci. Reszta ląduje w pierwszej kolejności u koleżanki w pensjonacie na regale dla turystów, potem w bibliotece. Od kilku lat dużo pożyczam od ludzi i w bibliotece. W końcu dojrzałam do tego, że nie wszystko muszę mieć w domu, ale też zajęło mi to sporo czasu.
{}× 4
@LetMeRead
@LetMeRead · 11 miesięcy temu
Ja też powoli dojrzewam. Kiedyś podpisywałam książki od razu po ich kupieniu, teraz najpierw czytam i dopiero decyduję, czy chcę ją mieć na zawsze. :) Wciąż jest więcej tych, z którymi nie mogę się rozstać, ale... Trochę już podarowałam znajomym molom książkowym i bibliotekom.
{}× 5
@daka_portal
@daka_portal · 11 miesięcy temu
Skryty geniusz vs. ,,januszyzm’’ . Dobre. Smakowite. :-)
{}× 3
@Airain
@Airain · 11 miesięcy temu
Po przeczytaniu dwóch artykułów z tej serii wniosek mam jeden - kolejne niechciane książki niosę prosto na makulaturę.
{}× 2
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Albo do antykwariatu, albo w internecie wystaw. Jeśli są w dobrym stanie, to zawsze jest szansa, że znajdą nowy domek. ;)
{}
@Johnson
@Johnson · 11 miesięcy temu
@Airain niestety :(
Ale też from the other side - dzięki temu Johnson może kupić potem książkę na alledrogo za 3,5 polskich nowych plus wysyłka :P
{}
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Albo wstaw na półki z darmowymi książkami. Dzięki temu ja za darmo mam ciekawe książki do czytania.
{}× 4
@tsantsara
@tsantsara · 11 miesięcy temu
A od czego są nakanapie ogłoszenia? Sprzedaż, wymiana, oddanie za nic...
{}
@Airain
@Airain · 11 miesięcy temu
Hm... moja postawa oscyluje zazywczaj pomiędzy "oddam za nic" a "za nic nie oddam!" ;)
{}× 5
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
@Airain reprezentuję tą samą postawę.
{}× 1
@Anna30
@Anna30 · 11 miesięcy temu
Bardzo fajnie napisany artykuł z udzielonymi poradami dotyczący, jak mamy się zachować jako książkowi darczyńcy.
{}× 2
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Dziękuję. :)
{}× 1
@wasik.adrianna1
@wasik.adrianna1 · 11 miesięcy temu
Najgorzej jak biblioteka nie chce przyjąć bo pandemia, a na olx czy allegro nikt nie chce kupić.
{}× 1

Zobacz także:

Komentarze

@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · 11 miesięcy temu
Kiedy pracowałam w bibliotece dla dzieci osobiście przyjmowałam wszystko co przynoszono. Ale my to taka dziura zabita dechami, więc też nie było tego nie wiadomo ile. Co było na przemiał ( a było tego sporo) oddawaliśmy na makulaturę, co było dobre nawet jeśli nie nowe, brałam. Część szła na bookcrossing (i bardzo szybko znikała z regału) A dlaczego przyjmowałam? Bo szukałam perełek i kolekcjonowałam wydania z pięknymi ilustracjami. Szczególnie z ilustracjami twórców spod znaku Polskiej Szkoły Ilustracji. Wykorzystywałam to później na wystawki tematyczne itd. Było wielu rodziców ( w tym ja) którzy przychodzili głównie po starsze tytuły.
Ale faktycznie w większych miejscowościach i miastach byłoby to niemożliwe.

Ja zazwyczaj moim paniom bibliotekarkom przynoszę lub wysyłam mailem listę książek, które mam do oddania. One same sobie wybierają co im się przyda.
{}× 11
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Gdyby każdy robił tak, jak Ty to świat byłby lepszy. ;)

Niestety, czasem wydaje mi się, że ludzie przychodzą do biblioteki z książkami na zasadzie ,,bierzesz wszystko albo nic i nie wydziwiaj''. Całkiem sporo osób patrzyło na mnie wilkiem, kiedy ośmielałam się przeglądać przy nich ich dary i brać tylko to, co będzie chodzić. :/
{}× 4
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Dziękuję za dalszy ciąg potrzebnych rad. Zastanawiam się nad półkami z książkami do wymiany, u nas klasyczny bookcrossing nie funkcjonuje. Oczywiście muszą to być książki w dobrym stanie. Atrakcyjność książki jest pojęciem względnym. Sama czasami szukam pojedynczych tomów serii, a także klasyków fantastyki wydawanych przed 2000 rokiem i ogólnie klasyki. U mnie w bibliotece jeszcze funkcjonują regały z książkami na sprzedaż. Cena jest symboliczna 1 złoty. Tam trafiają książki wycofywane z biblioteki, a także książki przekazane do biblioteki (oczywiście w dobrym stanie), które nie mieszczą się w księgozbiorze. W ten sposób kiedyś kupiłam całego Prousta. Dla takich "dziwnych" czytelników jak ja to miejsce jest idealne do znajdowania ciekawych książek.
{}× 10
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Nie ma za co! Polecam się na przyszłość. :)

Poza tym sprzedaż książek wycofywanych z biblioteki w takim bibliotecznym antykwariacie jest świetną sprawą (jeśli nie przeszkadzają nikomu skreślone pieczęcie) ale niestety w mojej bibliotece jest to niemożliwe z przyczyn niezależnych ode mnie, biednej małej bibliotekarki. :<
{}× 1
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Mnie to nie przeszkadza. Zresztą po przeczytaniu oddaję dalej.
{}
@Airain
@Airain · 11 miesięcy temu
Jak już gdzieś pisałam, moja główna dostarczycielka czytadeł co roku robi huczną giełdę na zasadzie "wszystko za trzy zeta". I ruszają do boju, z obłędem w oczach, łowcy okazji, którym żadna pieczęć niestraszna. ;P
{}× 1
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Książka jest opakowaniem, które przenosi treść. Najważniejsza jest dla mnie treść, co nie znaczy, że nie zachwycam się opakowaniem.
{}× 1
@Johnson
@Johnson · 11 miesięcy temu
Bardzo to jest zła i szkodliwa polityka, nie przyjmowanie książek sprzed 2000 roku. Jeżeli <wymyślam teraz> przed 2000 rokiem są wydawane super książki, piękne dosłownie powieści maści wszelakiej, a po 2000 roku tylko remigiusz mrus, to nowe pokolenia będą czytać już tylko mrosa? Dramat i kompletnie nie rozumiem tej polityki.
{}× 10
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
To zależy od biblioteki, Johnsonie. U nas jest tak, że odgórne ustalenia poszły takie, że przyjmujemy książki wydane po 2000 roku, dlatego właśnie, że czytelnicy nie czytają książek starych, bo nie. Serio.
Przykład z życia wzięty: przychodzi Pani i prosi o dobrą powieść z II Wojną Światową w tle. No to proponuję jej ,,Łuk triumfalny'' Remarque'a albo ,,Wygnanie'' Feuchtwangera. Obie książki 10/10. Ale ona ich nie weźmie, bo: druk za mały, kartki zbyt żółte, książka pachnie kurzem i nie ma ładnej okładki. Zamiast tego weźmie ,,Tatuażystę z Auschwitz'' albo innych ,,Morderców z Auschwitz'', bo mają ładną okładkę, a książka jest funkiel-nówka (prawie)nieśmigana. No i wszystkie koleżanki o niej mówią, co nie?
<wzrusza ramionami i posyła smutne spojrzenie>
{}× 8
@margota13
@margota13 · 11 miesięcy temu
Zgadzam się z Tobą Johnsonie ale, niestety, rzeczywistość skrzeczy :-(
{}× 4
@Tanashiri
@Tanashiri · 11 miesięcy temu
"remigiusz mrus" dobre!😂
{}× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Z książkami wydanymi przed 2000 rokiem jest jeszcze jeden problem. Czasami są to książki jednorazowe. Po jednorazowym przeczytaniu rozsypują się.
{}× 3
@tsantsara
@tsantsara · 11 miesięcy temu
Dokładniej to jednorazowe książki były wydawane gdzieś tak do połowy lat 50ych, a potem od początku 80-ych do końca 90ych. Ale lata 60e i 70e bywają bardzo porządne.
{}× 4
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · 11 miesięcy temu
Tak. Wiele ksiazek z tych lat, szczególnie tych dla dzieci, nadal można kupić w bardzo dobrym stanie. Mimo iż były przecież używane przez poprzednich właścicieli. Sama ostatnio nabyłam takich wiele.
{}× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Na szczęście książki dla dzieci zawsze były ładnie wydawane. Mam dwa kartony książek dla dzieci, gdzie część jest jeszcze moich książek, używanych później przez moją córkę, a teraz czekają na następne pokolenie.
{}× 3
@rabebucher
@rabebucher · 11 miesięcy temu
Cieszę się, że o tym piszesz i uświadamiasz innych. Jako bibliotekarka często muszę się zmagać z niechcianym, niepotrzebnymi książkami, które ktoś nam podarował, bo nie miał co z nimi zrobić. I nie chodzi o to, że wybrzydzam, ale na serio ludzie czasem myślą, że biblioteki to takie cmentarzyska zapomnianych książek... A my też mamy oganiczone miejsce, znamy też mniej więcej zainteresowania naszych czytelników, wiemy co jest nam potrzebne, a co będzie u nas leżało i się kurzyło.
{}× 6
@milena9
@milena9 · 11 miesięcy temu
encyklopedia PWN też nie wzbudzi radości ;):). ale już nowe wydania lektury, na brak których cierpią biblioteki szkolne już tak. A jak masz ładnie zachowane wydanie lektury szkolnej oddaje je do biblioteki. Chyba, że jest to nagroda z imienną dedykacją na zakończenie roku szkolnego, wtedy zostaw na pamiątkę. ):).
{}× 4
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Jakby mi ktoś tak przyniósł ,,Feliksa, Neta i Nikę oraz Gang Niewidzialnych Ludzi''... <wzdycha z rozmarzeniem>
{}× 2
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · 11 miesięcy temu
No coś ty, przecież to niemal świeżynka lekturowa. Nikt się tego nie pozbędzie jeśli ma. Poza tym, jak na ceny lektur, była z tych najdroższych więc tego...
{}× 2
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Ale pomarzyć zawsze można... ;)
{}× 1
@tsantsara
@tsantsara · 11 miesięcy temu
Wychodzi na to z dyskusji, że dla wielu użytkowników NK biblioteka to zarazem praca i hobby... Cóż za coming out w tym wątku! :))
{}× 4
@Tanashiri
@Tanashiri · 11 miesięcy temu
Oddawanie książek do biblioteki to ładny gest i w ogóle, ale ja bym się na niego nie zdobyła. Moje książki są moje i już. Kupiłam, przeczytałam, do wielu mam sentyment. Miejsce jakieś znaleźć się musi. Taka jestem egoistka!
{}× 3
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Ja też tak kiedyś myślałam.
{}× 1
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · 11 miesięcy temu
Ja w domu teraz zostawiam już tylko te, które są dla mnie cenne, głównie książki historyczne, trochę najlepszych kryminałów i książki dla dzieci. Reszta ląduje w pierwszej kolejności u koleżanki w pensjonacie na regale dla turystów, potem w bibliotece. Od kilku lat dużo pożyczam od ludzi i w bibliotece. W końcu dojrzałam do tego, że nie wszystko muszę mieć w domu, ale też zajęło mi to sporo czasu.
{}× 4
@LetMeRead
@LetMeRead · 11 miesięcy temu
Ja też powoli dojrzewam. Kiedyś podpisywałam książki od razu po ich kupieniu, teraz najpierw czytam i dopiero decyduję, czy chcę ją mieć na zawsze. :) Wciąż jest więcej tych, z którymi nie mogę się rozstać, ale... Trochę już podarowałam znajomym molom książkowym i bibliotekom.
{}× 5
@daka_portal
@daka_portal · 11 miesięcy temu
Skryty geniusz vs. ,,januszyzm’’ . Dobre. Smakowite. :-)
{}× 3
@Airain
@Airain · 11 miesięcy temu
Po przeczytaniu dwóch artykułów z tej serii wniosek mam jeden - kolejne niechciane książki niosę prosto na makulaturę.
{}× 2
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Albo do antykwariatu, albo w internecie wystaw. Jeśli są w dobrym stanie, to zawsze jest szansa, że znajdą nowy domek. ;)
{}
@Johnson
@Johnson · 11 miesięcy temu
@Airain niestety :(
Ale też from the other side - dzięki temu Johnson może kupić potem książkę na alledrogo za 3,5 polskich nowych plus wysyłka :P
{}
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
Albo wstaw na półki z darmowymi książkami. Dzięki temu ja za darmo mam ciekawe książki do czytania.
{}× 4
@tsantsara
@tsantsara · 11 miesięcy temu
A od czego są nakanapie ogłoszenia? Sprzedaż, wymiana, oddanie za nic...
{}
@Airain
@Airain · 11 miesięcy temu
Hm... moja postawa oscyluje zazywczaj pomiędzy "oddam za nic" a "za nic nie oddam!" ;)
{}× 5
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 miesięcy temu
@Airain reprezentuję tą samą postawę.
{}× 1
@Anna30
@Anna30 · 11 miesięcy temu
Bardzo fajnie napisany artykuł z udzielonymi poradami dotyczący, jak mamy się zachować jako książkowi darczyńcy.
{}× 2
@Chassefierre
@Chassefierre · 11 miesięcy temu
Dziękuję. :)
{}× 1
@wasik.adrianna1
@wasik.adrianna1 · 11 miesięcy temu
Najgorzej jak biblioteka nie chce przyjąć bo pandemia, a na olx czy allegro nikt nie chce kupić.
{}× 1
  • O nas
  • Kontakt
  • Pomoc
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • © 2021 nakanapie.pl
    Zrobione z {} na Pradze Południe