„To, co najlepsze jeszcze przed nami! I ja w to mocno wierzę!” – wywiad z M.B. Morgan

@dominika.nawidelcu
{} 2021-07-31 {} 6 komentarzy
„To, co najlepsze jeszcze przed nami! I ja w to mocno wierzę!” – wywiad z M.B. Morgan

Polska autorka, której nie obce są słowa „la dolce vita”. Z zamiłowania – blogerka, pisarka, a także podróżniczka. Wciąż wierzy, że to, co najlepsze, wciąż ma przed sobą.


Jest Pani dziennikarką, politolożką, podróżniczką, sommelierką i makijażystką, a teraz jeszcze pisarką. Co skłoniło Panią do wyboru tak różnych branży?

Tak, trochę się tego wszystkiego nazbierało… Ale tak to już ze mną jest, że dość szybko się nudzę i nie potrafię za długo zagrzać fotela w jednym miejscu. Jestem osobą bardzo ciekawą świata i gdy coś mnie zainteresuje, to od razu czuję potrzebę żeby nieco lepiej zbadać dany temat. Lubię zapisywać się na różne kursy, często z bardzo odległych dziedzin. Czasem na jednym poziomie się kończy, a czasem temat wciąga mnie tak, że z dnia na dzień staje się częścią mojego życia. Między innymi tak trafiłam do świata wina. Mieszkając we włoskim Piemoncie zachwycił mnie świat winnic, winiarzy, degustacji… Ale wtedy jeszcze nie miałam świadomości jak ogromna wiedza się za tym wszystkim kryje. Idąc na pierwszy kurs myślałam, że na tym się skończy, jednak szybko okazało się, że z każdym kolejnym poziomem wtajemniczenia moja fascynacja była coraz silniejsza i mimo upływu czasu wciąż mnie ona nie opuszcza. A najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że bycie sommelierką idealnie łączy się z podróżami i dziennikarstwem, dzięki czemu mogę się spełniać na wielu polach.

W „Celebrycie” wino to istotny element fabuły. Jest Pani sommelierką, jak wykorzystała Pani swoją wiedzę o różnych trunkach do kreowania opowieści?

- Nie ukrywam, że bardzo zależało mi na tym, żeby pokazać wino od nieco innej strony. W Polsce często kojarzymy je jedynie z trunkiem, który uświetnia jakieś wyjątkowe okazje, bądź towarzyszy nam podczas imprez. Ja jednak postrzegam je jako zdecydowanie coś więcej. Wywiad, który moja książkowa Marcelina przeprowadziła z Danielem, to tak naprawdę wywiad, którego ja sama na temat wina mogłabym udzielić… Dla mnie wino to przede wszystkim ludzie, ich ciężka praca, ogromna wiedza, lokalna kuchnia i tradycja, ale także sielskie wieczory przy muzyce na żywo czy romantyczne chwile we dwoje… Odwiedzając winnice w różnych zakątkach świata można na własnej skórze przekonać się o tym, że wino przyciąga podobny typ ludzi. Ludzi otwartych, radosnych, pełnych pasji, potrafiących cieszyć się życiem. Poprzez tematykę tej książki, chciałam niejako zachęcić moich czytelników do tego, by podczas swoich wakacyjnych wyjazdów zaglądali do winnic, zarówno w Polsce jak i na świecie, i z tego co wiem od moich czytelniczek to już się dzieje, z czego nie ukrywam, jestem ogromnie dumna.


Z drugiej strony, czy czytając książki zdarzyło się Pani pomyśleć, że autor nie przyłożył się do tematu alkoholu: pomylił rodzaj trunku lub źle go opisał?

Oj to jest ciężki temat… Chyba tak już jest, że jak ktoś się na czymś zna, to rażą go tego typu błędy, ale przecież nikt nie jest „alfą i omegą” i nie da się znać na wszystkim, dlatego przymykam na to oko i mam nadzieję, że znawcy innych tematów, które mnie mogą sprawiać trudność, również będą dla mnie łaskawi. Ale korzystając z okazji, chętnie wspomnę o chyba najczęstszym błędzie z jakim się spotykam, dotyczącym win musujących. Bardzo często pisarze wrzucają je wszystkie do worka z napisem „szampan”, podczas gdy tej nazwy używać można w UE tylko w stosunku do win musujących produkowanych metodą tradycyjną we francuskiej Szampanii. Większość musiaków ma swoje odrębne nazwy, dlatego jeśli ich nie znamy, to lepiej po prostu użyć nazwy „wino musujące”, bo nie tworzyć „kwiatków” typu „włoski szampan”, który zwyczajnie nie istnieje. ;)

Pani drugim konikiem są podróże. Zwiedziła Pani ponad dwadzieścia pięć krajów na trzech różnych kontynentach. Którą wyprawę najlepiej Pani wspomina i czy w podróżniczych planach zwiedzała Pani miejsca związane z literaturą?

Oj ta lista jest już nawet chyba nieco dłuższa. Trudno powiedzieć, którą wyprawę wspominam najlepiej, bo każda miała w sobie coś wyjątkowego. Podróżując staram się raczej uciekać od miejsc określanych jako „turystyczne” i hoteli typu all inclusive. Kiedyś sporo podróżowałam korzystając z portalu „couchsurfing” co było niezwykle ciekawym doświadczeniem, pozwalającym na poznanie miejsca i zamieszkujących go ludzi takimi jakimi naprawdę są. Teraz moje podróże to zwykle wynajem samochodu i dość spontaniczna przeprawa przez dany kraj. Wyjeżdżając gdzieś lubię poczuć klimat danego miejsca, zobaczyć jak wygląda codzienność lokalnej społeczności, ich normalne życie.
Co do moich ulubionych kierunków, to ze względu na to, że przez kilka lat mieszkałam we Włoszech, kraj ten zajmuje niezwykle ważne miejsce w moim sercu i zawsze chętnie tam wracam, ale kocham również Grecję, Francję, Karaiby… Bardzo ciepło wspominam również Izrael – kraj, który niezwykle mnie zafascynował i mam ogromną nadzieję, że uda mi się tam jeszcze powrócić.
Co do miejsc związanych z literaturą, to pierwsze co przychodzi mi do głowy to Hemingway. Jakoś tak się ostatnio zdarza, że ciągle gdzieś na świecie trafiam na jego ślady… Czy to „El Floridita” na Kubie, czy też cudowne miejsca z nim związane np. w Kraju Basków, który odwiedziłam dwa lata temu czy też w hiszpańskim regionie Rioja, który bezpośrednio łączy się z moją winiarską pasją… Wychodzi na to, że mieliśmy z panem Ernestem sporo wspólnych zainteresowań ;)


W „Celebrycie” pisze Pani „Warto marzyć! Warto mieć odwagę! Nie bójcie się zmian! Nie bójcie się ryzykować. Życie bywa przewrotne, ale w tym całym szaleństwie kryje się jego piękno! Jednak żeby je dostrzec, musicie odważyć się żyć w zgodzie z waszym sercem”. Jakie najbardziej zwariowane marzenie udało się Pani ostatnio zrealizować?

Chyba najbardziej zwariowanym marzeniem jakie w ogóle udało mi się zrealizować, była wyprowadzka do Włoch w 2011 roku. Tak naprawdę decyzję o niej podjęłam z dnia na dzień i choć początki nie były łatwe, to spędzony tam czas bardzo dużo mnie nauczył i już na zawsze zakorzenił w moim sercu odrobinę mentalności „la dolce vita”. A co do ostatnich miesięcy, to niestety ze względu na te „niezwykle ciekawe czasy” w jakich przyszło nam żyć, to chyba najbardziej zwariowaną rzeczą było wydanie tej książki… Nikt w moim otoczeniu się tego nie spodziewał, a i ja prawie do samego końca trzymałam to przed nimi w tajemnicy.

„Celebryta” to Pani debiut. Czy ma Pani w planach napisać kolejne powieści?

Tak. W sumie napisałam ich już kilka i chyba nie zdradzę żadnej tajemnicy mówiąc, że kolejna książka powinna pojawić się jeszcze w tym roku, czego nie ukrywam, już nie mogę się doczekać.

Gdyby miała Pani podać jedną najlepszą książkę, jedno wino i jeden kraj były by to…

Hmm… Myślę, że byłaby to książka, którą za jakiś czas przeczytam; wino, którego odkorkowanie jeszcze przede mną; i kraj, do którego mam nadzieję dopiero pojadę… Idąc przez życie staram się nie myśleć o tym, że to, co „najlepsze” już za mną, bo jaki byłby sens takiego życia? To, co najlepsze jeszcze przed nami! I ja w to mocno wierzę!

Dziękuję za wywiad.

Dziękuję również.

Dominika Róg-Górecka

Komentarze

@Patriseria
@Patriseria · około 2 miesiące temu
Dominika Świetny wywiad! Książka tej Pani to niestety gniot. Czy ktoś w tym kraju potrafi napisać erotyk, gdzie bohaterki nie są prostaczkami, co zabawne zazwyczaj piastującymi wyższe stanowiska, czy zawody, w których powinny jednak jakiś poziom kultury reprezentować?
{}× 5
@mira_krantz
@mira_krantz · około 2 miesiące temu
Kiedyś zamierzałam taki napisać, ale jakoś w piątym rozdziale okazało się, że nadałam mojej bohaterce takie cechy charakteru, że za nic nie mogłaby się zachowywać jak bohaterka erotyka (mimo że kazałam jej przespać się z przypadkowym facetem już w bodajże drugiej scenie). Więc chwilowo dałam sobie spokój. Ale postać polubiłam, więc wykorzystam ją w jakimś innym tekście.
{}
@aga.kusi_poczta.fm
@aga.kusi_poczta.fm · około 2 miesiące temu
CELEBRYTA to wakacyjna - dla mnie nuda - powieść dla kobiet. Typowo babskie czytadło. Jest seks, przekleństwa i niesmak. Główna bohaterka ma zero kobiecości i szacunku dla siebie.
{}× 5
@Siostra_Kopciuszka
@Siostra_Kopciuszka · około 2 miesiące temu
Cóż, jest jakiś postęp, ta pani przynajmniej nie chwali się jaki ma "ponętny biust"🤭😉. A poza tym, nihil novi.
{}× 6
@Chassefierre
@Chassefierre · około 2 miesiące temu
A to nie jest tak, że kiedyś można było używać nazwy ,,szampan'' w stosunku do wszystkich musujących win, tylko potem Francuzi zastrzegli tę nazwę tylko dla wina produkowanego w Szampanii i od tej pory inne musujące wina trzeba było nazywać ,,winami musującymi'' bo ,,szampan'' został opatentowany?
{}× 4
@jatymyoni
@jatymyoni · około 2 miesiące temu
Szampan został produktem regionalnym z zastrzeżoną nazwą.
{}× 5
@Chassefierre
@Chassefierre · około 2 miesiące temu
Czyli dobrze pamiętałam, że wcześniej szampanem można było nazwać nawet Igristoje. ;) Uf.
{}× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · około 2 miesiące temu
Tak, była i jest to podróbka
Moskowskoje Igristoje, Szampanskoje
Na stronie https://natemat.pl/226263,ruski-szampan-to-krol-sylwestra-polacy-go-pija-bo-jest-supertani-i-megaslodki
"Ruski szampan", którego na potęgę pijemy w Sylwestra nie jest ani z Rosji, ani tym bardziej nie jest szampanem (czyli tak jak ze świnką morską). Sowieckoje, Carskoje lub Russkoje Igristoje to tak znana w Polsce marka, że jakiś czas temu wzięli się za nią krajowi producenci i robią ją na miejscu. Dzięki temu jest tak tani, bo cena nie ma wliczonego kosztu importu. A ten jakże popularny trunek nie musi pochodzić z danego regionu jak włoskie Prosecco, hiszpańska Cava czy francuski szampan, by tak się oficjalnie nazywać. Produkuje się go m. in. w Toruniu i Dobroniu."

{}× 4
@jatymyoni
@jatymyoni · około 2 miesiące temu
Nie moja bajka, a więc nie zamierzam czytać. Mnie już sama okładka odstrasza.
{}× 4
@Wiesia
@Wiesia · około 2 miesiące temu
Nie moje klimaty, ale wywiad fajny.
{}× 3
@LiterAnka
@LiterAnka · około 2 miesiące temu
Zgadza się, w porównaniu z poprzednim ta Pani przynajmniej ma coś do powiedzenia.
{}× 3
@viki_zm
@viki_zm · około miesiąca temu
Książki nie znam, więc się o niej nie wypowiem, ale bardzo fajny wywiad i ciekawe odpowiedzi Autorki 😀
{}

Zobacz także:

Komentarze

@Patriseria
@Patriseria · około 2 miesiące temu
Dominika Świetny wywiad! Książka tej Pani to niestety gniot. Czy ktoś w tym kraju potrafi napisać erotyk, gdzie bohaterki nie są prostaczkami, co zabawne zazwyczaj piastującymi wyższe stanowiska, czy zawody, w których powinny jednak jakiś poziom kultury reprezentować?
{}× 5
@mira_krantz
@mira_krantz · około 2 miesiące temu
Kiedyś zamierzałam taki napisać, ale jakoś w piątym rozdziale okazało się, że nadałam mojej bohaterce takie cechy charakteru, że za nic nie mogłaby się zachowywać jak bohaterka erotyka (mimo że kazałam jej przespać się z przypadkowym facetem już w bodajże drugiej scenie). Więc chwilowo dałam sobie spokój. Ale postać polubiłam, więc wykorzystam ją w jakimś innym tekście.
{}
@aga.kusi_poczta.fm
@aga.kusi_poczta.fm · około 2 miesiące temu
CELEBRYTA to wakacyjna - dla mnie nuda - powieść dla kobiet. Typowo babskie czytadło. Jest seks, przekleństwa i niesmak. Główna bohaterka ma zero kobiecości i szacunku dla siebie.
{}× 5
@Siostra_Kopciuszka
@Siostra_Kopciuszka · około 2 miesiące temu
Cóż, jest jakiś postęp, ta pani przynajmniej nie chwali się jaki ma "ponętny biust"🤭😉. A poza tym, nihil novi.
{}× 6
@Chassefierre
@Chassefierre · około 2 miesiące temu
A to nie jest tak, że kiedyś można było używać nazwy ,,szampan'' w stosunku do wszystkich musujących win, tylko potem Francuzi zastrzegli tę nazwę tylko dla wina produkowanego w Szampanii i od tej pory inne musujące wina trzeba było nazywać ,,winami musującymi'' bo ,,szampan'' został opatentowany?
{}× 4
@jatymyoni
@jatymyoni · około 2 miesiące temu
Szampan został produktem regionalnym z zastrzeżoną nazwą.
{}× 5
@Chassefierre
@Chassefierre · około 2 miesiące temu
Czyli dobrze pamiętałam, że wcześniej szampanem można było nazwać nawet Igristoje. ;) Uf.
{}× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · około 2 miesiące temu
Tak, była i jest to podróbka
Moskowskoje Igristoje, Szampanskoje
Na stronie https://natemat.pl/226263,ruski-szampan-to-krol-sylwestra-polacy-go-pija-bo-jest-supertani-i-megaslodki
"Ruski szampan", którego na potęgę pijemy w Sylwestra nie jest ani z Rosji, ani tym bardziej nie jest szampanem (czyli tak jak ze świnką morską). Sowieckoje, Carskoje lub Russkoje Igristoje to tak znana w Polsce marka, że jakiś czas temu wzięli się za nią krajowi producenci i robią ją na miejscu. Dzięki temu jest tak tani, bo cena nie ma wliczonego kosztu importu. A ten jakże popularny trunek nie musi pochodzić z danego regionu jak włoskie Prosecco, hiszpańska Cava czy francuski szampan, by tak się oficjalnie nazywać. Produkuje się go m. in. w Toruniu i Dobroniu."

{}× 4
@jatymyoni
@jatymyoni · około 2 miesiące temu
Nie moja bajka, a więc nie zamierzam czytać. Mnie już sama okładka odstrasza.
{}× 4
@Wiesia
@Wiesia · około 2 miesiące temu
Nie moje klimaty, ale wywiad fajny.
{}× 3
@LiterAnka
@LiterAnka · około 2 miesiące temu
Zgadza się, w porównaniu z poprzednim ta Pani przynajmniej ma coś do powiedzenia.
{}× 3
@viki_zm
@viki_zm · około miesiąca temu
Książki nie znam, więc się o niej nie wypowiem, ale bardzo fajny wywiad i ciekawe odpowiedzi Autorki 😀
{}
  • O nas
  • Kontakt
  • Pomoc
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • © 2021 nakanapie.pl
    Zrobione z {} na Pradze Południe