Temat:

Piszemy opowiadanie.

2013-05-18 12:36 #
Hej ludzie ;p Przeglądałam sobie tematy na forum i nie znalazłam podobnego, a przysżło mi do głowy, by wspólnie z wami napisać historię. Zasady byłyby takie, że każdy dopisywałby po fragmencie. Na pewno gdzieś juz to kiedyś widziałam, więc to nie mój pomysł, ale chyba nie na forum Nakanapie.pl :) To co, komu się podoba? Jeśli wątek się powtarza, to przepraszam, naprawdę szukałam ale może jestem ślepa :D

To zaczynam.....

Rażące światło prześwitywało przez jasny brąz moich powiek. Odruchowo zacisnąłem je mocniej, a z pomiędzy warg uleciał cichy jęk.
- Wstawaj, no... - szepnął męski, niski głos, zniecierpliwionym tonem. Poczułem szturchające moje ramię dłonie. - Obudź się! - powtórzył, zirytowany.
- Czego?! - otworzyłem szeroko oczy. Jeden z niewolników stał nad moją twarzą ze zmartwioną miną, przygryzając wargę. Z wnętrza mojego żołądka nadpłynęła nagle fala oburzenia.
- Nie odzywaj się do mnie tym ... - zacząłem, jednak niewolnik podniósł palec do ust.
- Ciszej... Nie jestem tym, za kogo mnie masz, cesarzu.
# 2013-05-18 12:36
{}
Odpowiedz
KO
@Komiksik
4 posty
2013-08-07 17:50 #
Ja moge przesłac na priv jak ktos bedzie zainteresowany bo na forum się wstydzę ;)
# 2013-08-07 17:50
{}
Odpowiedz
@raduls01
@raduls01
4 książki 3 posty
2014-01-23 21:12 #
Wytrzeszczyłem oczy.
- ,,Co ten wieśniak opowiada?'' - pomyślałem.
- Przyszedłem by cię uratować - rzekł z trwogą w głosie - o panie, twój brat Miraz planuje zamordować Cię dzisiaj, podając Ci przy obiedzie kielich z winem, w którym jest trucizna.
Pomyślałem, że szykuje się nowa przygoda. Szybko wstałem i ubrałem się, po czym wybiegliśmy cicho z namiotu...
# 2014-01-23 21:12
{}× 1
Odpowiedz
2014-01-27 22:39 #
Namiot Miraza (świetne imię, raduls01 ^^) znajdował się na skraju polany. Od kiedy pamiętam, wraz z nim wyruszałem na coroczne polowanie na jelenie. Zaczęło się to jeszcze za życia ojca, po ktorym odziedziczyłem tron ze względu na to, że byłem jego pierworodnym.
Omijałem namioty prędko, nie zapominając jednak o należytym dostojeństwie... Ale chwila. Zacząłem myśleć jasno.
- Miraz? Miraz chce mnie zabić? Przecież on nigdy nie pragnął tronu... - nie zdążyłem się odwrócić, kiedy zauważyłem błysk ostrza tuż przy mojej szyi. Natychmiast złapałem zamachowca za nadgarstek i wykręciłem mu rękę. - Mów! Kim jesteś i kto cię nasłał!
# 2014-01-27 22:39
{}
Odpowiedz
**
@alepil01
160 książek 79 postów
2015-01-17 09:52 #
Napastnik kulił się u moich stup wijąc się z bólu.
- Kto cię przysłał?- krzyczałem nie wiedząc co innego mógłbym zrobić
# 2015-01-17 09:52
{}
Odpowiedz
@martajas1
@martajas1
10 postów
2020-04-03 11:02 #
Skulony u mych stóp osiłek milczał uparcie , w ciszy która nastała usłyszałem bliżej nie określony dzwięk , zrozumiałem że nie jesteśmy sami . Moje myśli urządziły sobie prawdziwą gonitwę ,kto tam się czai ,ilu ich jest ,czy prawdą ma być to że mój brat ....
# 2020-04-03 11:02
{}
Odpowiedz
@Malpa
@Malpa
118 książek 5859 postów
2020-04-04 16:18 #
Ma związek partnerski z moim najlepszym przyjacielem? Gdzie godność? Honor? Nie bacząc na osiołka skulonego u moich, co by to nie było, stup, poderwalem się do galopu. Bieglem i walnalem głową w drzewo. Osiołek u stup rży ze śmiechu a ja wiem że coś się za tym kryje. Żeby poznać tę tajemnicę postanowiłem zasięgnąć porady u....
# 2020-04-04 16:18
{}× 2
Odpowiedz
@Harey
@Harey
114 książek 3252 posty
2020-04-04 17:40 #
… u nadwornego radiestety. Sława jego różdżki okrążyła świat dysku po obwodzie chyba liczbę pi razy, równie osławioną jak sama różdżka Vanivdzicha. Lecz tutaj nie był świat dysku. To była zupełnie inna rzeczywistość... Spojrzałem przez okrągłe okienko na falujące morze gęstego lasu porośniętego gęstymi jak broda hipsterskiego drwala świerkami. Podrapałem się po klacie, porośniętej czarnymi kędziorami równie bujnej jak las, na który patrzyłem. Dzięki nim nigdy nie marzłem. Brawo ja! Upiłem łyk wina czując jakie teraz badziewie produkują. Skrzywiłem się z niesmakiem. „Wszystko zalane tandetą. Co za świat…” pomyślałem i odwróciłem się w stronę biurka, na którym leżała gruba książka telefoniczna. Nie miałem pewności, czy numer do Vanivdzicha jest jeszcze aktualny.

- Pandemius! – krzyknąłem podniecony i odsunąłem książkę tak, że mało brakowało, a spadłaby z ponurym praskiem na podłogę budząc z niespokojnego snu sąsiadkę z dołu, której kontakty ze strażą miejską tego podłego miasteczka były częstsze niż odpalane przez nią jeden od drugiego papierosy.

# 2020-04-04 17:40
{}
Odpowiedz
@Fredkowski
@Fredkowski
79 książek 5590 postów
2020-04-04 23:02 #
I wtedy dotarło do mnie, że jest lepsze rozwiązanie. Po prostu pojadę do brata i przemówię mu do rozsądku. Tak, nie będę się z nim cackać. Za to co zrobił? Za tę zdradę? Otworzyłem więc szufladę i wyjąłem z niej kastet. Będzie bolało, pomyślałem, ale zanim zdążyłem cokolwiek zrobić...
# 2020-04-04 23:02
{}
Odpowiedz
@Tanashiri
@Tanashiri
305 książek 2688 postów
2020-04-05 10:47 #
... zadzwonił telefon. Wziąłem głębszy oddech. Dzwonił Max, a kiedy on dzwoni zawsze czegoś chce. Czego może chcieć tym razem?
-Halo - z trudem wypowiedzialem te tak kolokwialne słowo.
-Witaj, stary przyjacielu- głos mojego rozmówcy był spokojny, opanowany, tak jak zawsze - chyba powinniśmy się spotkać, mam coś co należy do Ciebie...
# 2020-04-05 10:47
{}
Odpowiedz
@Airain
@Airain
184 książki 1023 posty
2020-04-05 18:52 #
- No jasne - warknąłem - masz trzy moje planszówki, rękawice ze skórki, krawat w kurczaki i harmonijkę, nie licząc forsy, której mi nie oddałeś. Nie zawracaj dupy, nie mam czasu, ktoś usiłuje mnie zamordować. Chyba, że o czymś wiesz, to oddzwoń.

Szybko naciągnąłem na moją imponującą klatę ochronny półpancerz, zabrałem podręczny zestaw broni zaczepno-odpornej i ruszyłem w drogę, zabezpieczywszy wpierw namiot ochronnym zaklęciem. Dopiero uszedłszy z pół kilometra zorientowałem się, że pomyliłem zaklęcia. Zamiast usmażenia przez ognisty mur, ewentualny intruz narażał się jedynie na to, że przez następny tydzień będzie mu grało w głowie "Hej żeglujże, żeglarzu". No trudno.
# 2020-04-05 18:52
{}× 1
Odpowiedz
@Ive.Vivrebien
@Ive.Vivrebien
52 książki 21 postów
2020-04-10 11:25 #
Mimowolnie zacząłem podśpiewywać pod nosem A kilometry się dłużyły...
W końcu stanąłem pod Ponurym Borem- nie było to przyjazne miejsce. Jak by się ktos zapuścił tam po zmierzchu, a nie znal odpiwiednich zaklęć obronnych, mógłby stracić zmysły. Wszystko tam bowiem żyło własnym życiem.
Teraz jednak słońce wisiało wysoko, ruszyłem więc dziarskim krokiem nie oglądając się za siebie... nie pomyślałem nawet ile czasu zajmie mi ten marsz i czy rzeczywiście zdążę wyjść zanim księżyc rzuci swoją srebrzystą zasłonę...

# 2020-04-10 11:25
{}
Odpowiedz
@martajas1
@martajas1
10 postów
2020-04-20 13:39 #
Moje myśli krążyły wokół Miraza ,żadną miarą nie mieściło mi się w głowie że chce mnie zabić .Jedyne czego pragnął Miraz to władza nad wojskiem ,chciał walczyć , zdobywać nowe tereny ,wydawanie rozkazów lubił najbardziej .Nie założył do tej pory rodziny ,bo uważał że żona a może i dzieci usadziły by go w jednym miejscu a tego na razie nie chciał .Ale może było coś o czym jeszcze nie wiedziałem ...
Z moich rozmyślań wyrwał mnie jakiś głos a właściwie chyba kilka głosów , zacząłem nasłuchiwać i powoli kierować się w stronę z której dochodziły owe głosy . Zboczywszy ze swojej ścieżki przedzierałem się w miarę cicho i ostrożnie ,i nagle głosy choć ściszone były bardzo blisko .Przytulony do drzewa starałem się przez gęstwinę zobaczyć rozmawiające osoby ,zdziwienie moje było ogromne gdy zobaczyłem tam Miraza ,a także stryja Ralfa i nadwornego medyka Rufusa, dopełnieniem tego towarzystwa była moja ....
# 2020-04-20 13:39
{}
Odpowiedz
@Airain
@Airain
184 książki 1023 posty
2020-04-20 14:21 #
... ciotka Antylopa, która siedziała tam z nimi przy niewielkim ognisku w kapeluszu z kiścią winogron i wypchanym krogulcem na czubku. Ciotka Antylopa, która według planów rodziny miała nazywać się Penelopa, padła ofiarą drobnej na pozór pomyłki w dokumentach, co zwichrowało ją na całe życie. Mówiąc wprost, miała potężnego świra, co w połączeniu z majątkiem odziedziczonym po trzech nieświętej pamięci mężach stanowiło niebezpieczną mieszankę. Zobaczyć ją w Ponurym Borze wieczorną porą, przy ognisku, nad którym obracało się na rożnie coś podejrzanego, i w towarzystwie brata, który być może dybał na moje życie, było sporym wstrząsem i rodziło wiele pytań.
# 2020-04-20 14:21
{}× 1
Odpowiedz
@martajas1
@martajas1
10 postów
2020-04-20 18:23 #
Stryj Ralf i ciotka Antylopa razem to naprawdę spory wstrząs , ci dwoje razem to kłopoty ,zazwyczaj duże ,czy obecność nadwornego medyka to przypadek czy zabezpieczenie na wypadek gdyby ci dwoje skoczyli sobie do gardeł , czy może jest jakiś inny powód ...
Z moich rozmyślań wyrwał mnie trzask łamanych gałęzi ,ktoś się jeszcze zbliżał .Przywarłem do drzewa jeszcze bardziej i był to błąd którego zaraz pożałowałem ,czułem jak pędy wielkiego powoju oplatają mnie ściśle razem z drzewem ,jeżeli dotrwam do wschodu słońca powój mnie puści ale nie mogę się poruszyć .Zadanie trudne do wykonania ,zwłaszcza że nie miałem pojęcia kto się zbliża i co jeszcze przyniesie nadchodząca noc ...
# 2020-04-20 18:23
{}
Odpowiedz
@Malpa
@Malpa
118 książek 5859 postów
2020-04-20 20:42 #
I tak przez następne trzysta stron zastanawiam się kto się zbliża i trzeszczy gałęziami.
# 2020-04-20 20:42
{}
Odpowiedz
@Airain
@Airain
184 książki 1023 posty
2020-04-20 20:49 #
Bo ten, kto zbliżał się i trzeszczał, zbliżał się i trzeszczał bardzo powoli, sumiennie wykonując swoje literackie obowiązki. Zbliżał się przez "ż", trzeszczał przez "rz", naprawdę, nie można mu było nic zarzucić, ale mnie, przywiązanemu powojem do drzewa, stanowczo akcja się dłużyła.
W końcu, po wielu, wielu stronach zbliżania się i trzeszczenia, tajemniczy osobnik minął mnie nagle i wkroczył na polankę, gdzie biwakowała większa i niesympatyczniejsza część mojej rodziny.
- Wielka Stopa! - pisnęła rozdzierająco ciotka.
# 2020-04-20 20:49
{}
Odpowiedz
@Malpa
@Malpa
118 książek 5859 postów
2020-04-20 20:59 #
Spojrzałem i faktycznie widzę że ciotce spuchla stopa, była gigantyczna. Postanowiłem na wszelki wypadek nie uwalniac się z powoju bo ja już dobrze wiedziałem co będzie dalej. Noszenie ciotki na plecach. Nie będę się wychylal, poczekam sobie tu spokojnie aż mnie ktoś uratuje.
# 2020-04-20 20:59
{}
Odpowiedz
@Airain
@Airain
184 książki 1023 posty
2020-04-20 21:04 #
- Ja żem tu - rzekł przybysz dudniącym głosem - jako przedstawiciel Związku Zawodowego Drwali z Ponurego Boru, przyszedł co do nielegalnej wycinki i podpalenia. Jest zakaz wstępu do Ponurego Boru, zakaz zbierania chrustu, zakaz palenia ognia, i w ogóle wszystko jest zakazane. I czego żeście mojego oswojonego megaszczura na rożnie upiekli?
# 2020-04-20 21:04
{}
Odpowiedz
@Malpa
@Malpa
118 książek 5859 postów
2020-04-20 21:04 #
Uwaga! Coś zaszelescilo.
# 2020-04-20 21:04
{}
Odpowiedz
@Tanashiri
@Tanashiri
305 książek 2688 postów
2020-04-28 20:19 #
Muszę pamiętać aby opróżniać kieszenie przed wejściem do lasu. Pamiętają jeszcze opakowania po ostatnich cukierkach, czekoladzie wiśniowej i śmietankowym lodzie rożku. Ja też pamiętam ich wspaniały smak, ciotka może podzielalaby mój zachwyt, gdyby nie to, że zjadłem je po kryjomu.
Niespodziewanie wśród sterty zgniecionych papierków w mojej kieszeni, wyczułem ostry, kanciasty przedmiot. Krawędzie były nierówne, zupełnie jakby był to...
# 2020-04-28 20:19
{}
Odpowiedz
@milao.obr
@milao.obr
35 książek 76 postów
2020-04-30 12:00 #
Klucz!
- Dlaczego miałem klucz w kieszeni? - pomyślałem.
Nie kojarzyłam go, nie był to oni klucz do mojej komnaty, ani do mojej biblioteki.
# 2020-04-30 12:00
{}
Odpowiedz
Grupa

Wasza Twórczość

Opowiadania, wiersze, miniatury...
nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe
{}