Amerykańscy bogowie

autor: Gaiman Neil
Amerykańscy bogowie
8.12
Ocena 8.12 na 10 możliwych
Na podstawie 78 ocen kanapowiczów
"Limitowana wersja autorska, rozszerzona o dodatkowy materiał najsłynniejszej po...
"Limitowana wersja autorska, rozszerzona o dodatkowy materiał najsłynniejszej powieści Neila Gaimana. Po trzech latach spędzonych w więzieniu Cień ma wyjść na wolność. Ale w miarę jak do końca odsiadki pozostają tygodnie, godziny, minuty, sekundy, czuje narastający niepokój. Na dwa dni przed zakończ...
Pełny opis
Data wydania: 2007
ISBN: 978-83-7480-050-1 ( 9788374800501 )
Wydawnictwo: MAG
puchar @SYSTEM @SYSTEM pierwsza opinia

Dzięki takim kanapowiczom jak ty, ta strona może się rozwijać.

Popraw tę książkę

Recenzje

W świecie zapomnianych
Gdy jesteśmy młodzi, nie myślimy o tym, co będzie. Snujemy odległe plany, mamy marzenia, ale nie zdajemy sobie sprawy, że pewnego dnia będziemy starzy i niekoniecznie nauczymy się funkcjonować w nowym świecie, gdzie wszystko się zmienia. Często myślimy, że ten starszy pan jest zabawny, a ta starsza ...
Amerykańscy bogowie
Neil Gaiman to pisarz, który słynie z tworzenia wyjątkowych, wciągających historii, pełnych nawiązań do najrozmaitszych kultur, religii, wierzeń i mitologii. Seria komiksów “Sandman”, “Śmierć”, inspirowana japońskimi legendami baśń “Senni Łowcy” oraz powieści takie jak “Koralina” czy “Gwiezdny pył” ...
Napisz swoją opinię

Opinie

RE
@Regalia 2018-12-05
Przeczytane (2018-02-27)
Takie barachło... trochę. Zapowiada się ciekawie, Cień wychodzi z więzienia i gna na pogrzeb swej żony. W samolocie poznanie pana W., który zagadkami i półsłówkami namawia go do pracy dla niego właśnie. I dopóki nie ma napadu na bank, jest spoko. Dzieją się dziwne rzeczy, które pan W. bierze za oczywistość, a Cień nie do końca. A potem jest ucieczka i ukrywanie się przed Worldem, i to jest słabizną, że hej. Czytam o bogach upadających, Wiośnie i Szakalu, o Szalonym i wstawki z szamanizmu mamy Zozou. Uznaję tę część za zapchajdziurę. Koniec nabiera tępa, by przynieść rozwiązanie w TAKIEJ postaci. Ja się zaczęłam rajcować zabiciem KOGOŚ, a tu już koniec. Tak na dobrą sprawę to jest tutaj zbiór myśli chyba przekraczające moje możliwości pojmowania. A i seks, dużo odwołań do seksu, choć żaden bóg/bogini fizycznych doznań (no, może królowa Saba) nie istnieje tutaj. Do książki przyciągnęła mnie renoma — może na nią zasługuje może nie, ja nie czuję tego fenomenu. I obejrzałam 1 sezon serialu i nie będę kontynuować. Bo szkoda mi czasu. Choć lubię zabawy z mitami i starymi podaniami to jednak na tę karuzelę nie wejdę.
@mande
@mande 2010-12-16
Przeczytane (2010-12-16)
Druga książka o zdetronizowanych bogach, jaką czytam w przeciągu miesiąca, ale tym razem wciągająca i błyskotliwa. Jedna z najlepszych książek, jakie miałam przyjemność przeczytać w życiu. Jest jak dobre wino, które sączy się powoli, kontemplując, w smaku winogron wyczuwając promienie słoneczne i wietrzyk, pozwalając smakowi się rozwijać - małymi kroczkami ku niesamowitemu zakończeniu. Sposób konstruowania fabuły kojarzy mi się trochę z Lynchem (wybaczcie filmowe skojarzenie) - nigdy nie wiesz, gdzie tak naprawdę przebiega granica między jawą a snem, nic nie jest przewidywalne, nic nie jest oczywiste. Doprawdy najlepsza powieść Gaimana. Przez jej karty galopuje istny tabun bogów, bóstw i pomniejszych duchów z mitologii nordyckiej, celtyckiej, egipskiej, afrykańskiej, hinduskiej, słowiańskiej, i wielu innych... Zaiste autor ma i wiedzę i wyobraźnię (choć golema przypisuje polskiej glinie - rabin Low urodził się, co prawda, w Poznaniu, ale golem powstał w Pradze czeskiej. Licencia poetica.)! Odwracałam kolejne strony z bardzo mieszanymi uczuciami: z jednej strony cieszyłam się, że wkrótce wszystkiego się dowiem, ale z drugiej czułam smutek, bo to już za 200, 100, 10, 9, 8... koniec...! Ale do czegoś się muszę przyczepić: za dużo jest opisów technicznych szczegółów sztuczek z monetami, które w dodatku są troche za mało "plastyczne" (przynajmniej dla mnie, laika w szutczkach z monetami), żebym rzeczywiście widziała ćwierćdolarówki pojawiające się znikąd w palcach Cienia... Przyczepię się jeszcze do przetłumaczenia przez Panią Braiter (którą uważam za jedną z najlepszych w swoim fachu) imienia Low-key jako Lokaj - pozostawienie go nie zaszkodziłoby książce. Nota od wydawnictwa niewiele ma wspólnego z fabułą, ale może to i dobrze, dzięki temu lektura jest tym bardziej fascynująca. Nie powiem nic więcej ponad to, że w tej chwili czuję się jak taki mały chochlik, leprechaun, czy inny elf, który chichoce psotnie w kułak, bo ja wiem, a wy nie... Polecam!. zapraszam na mojego bloga: 1magdasz.wordpress.com
@Eleazar
@Eleazar 2010-12-17
Przeczytane (2010-12-17)
Bardzo spodobała mi się ta książka. Od samego początku - więzienie, gdzie Cień odsiadywał swój wyrok. Każde wydarzenie zaskakuje i ja nic nie mogłem przewidzieć, na końcu kilka najbardziej nieprzewidywalnych rzeczy. Wszystko było w tej książce ciekawe, nie było dla mnie momentów nudnych, jak w niektórych książkach, które czytałem. I chociaż wiem, czemu jeden rozdział poświęcony był Bast, która przedstawiona była wcześniej, to za nic nie mogę rozgryźć, po co Gaiman wprowadził wątek Salima i ifryta, skoro nic później o nich nie było, a jedynie na samym końcu książki, podczas bitwy była wzmianka, że "w bitwie brały udziały ifryty"... Ale poza tym było okej. Chociaż... nie. Denerwowało mnie trochę zachowanie Cienia. Był zbyt poważny. Ja rozumiem, wiele przeżył, spotkał zmarłą żonę, uwierzył w bogów, miał przed sobą misję i perspektywę śmierci... ale bez przesady, już Wednesday, staruszek-bóg miał więcej wigoru niż trzydziestoparoletni główny bohater :) Oceniam jednak na 5, świetny pomysł - bogowie i inne stworzenia w Ameryce, które finalnie toczą bitwę... "Tę bitwę poświęcam Odynowi".
@hotaru
@hotaru 2007-09-04
Przeczytane (2007-08-26)
Chyba największa jak do tej pory powieść Gaimana. Zarówno pod względem obszaru, na jakim się rozgrywa, jak i mnogości postaci, do których potem Autor wracał w innych swoich utworach (Cień, czy Anansi).Z fascynacją odnajdowałem cały korowód bóstw i bożków pochodzących z różnych kultur i miejsc, wrzuconych do jednego kotła. Czyż nie jest to nad wyraz trafna aluzja do kulturowego chaosu, jaki panuje w Stanach Zjednoczonych? Miliony imigrantów, każdy z własnym bagażem religijnym i kulturowym. Jak mogą harmonijnie koegzystować w jednym społeczeństwie? Z pomocą przychodzą nowe, wspólne wierzenia i reprezentujące je bożki (czy też personifikacje). Szykuje się walka starego z młodym. Czy i tym razem w różnorodności tkwi siła? Czy walka o rząd dusz jest nieunikniona? I kto na niej najbardziej skorzysta?Smaczku dodaje fakt, że znakomita większość opisanych w powieści miejsc istnieje naprawdę. Chociaż ich lokalizacja nie została podana jak na talerzu, to co bardziej dociekliwi mogą odwiedzić miejsca mocy, po których wcześniej pałętał się Cień.
@coconut
@coconut 2016-12-25
Przeczytane (2016-12-06)
„Amerykańscy bogowie” są podstępnie wciągającą powieścią, która wypuszcza swoje macki i powoli oplata nimi Czytelnika. Mnogość wątków sprawia, że z zainteresowaniem pochłania się kolejne strony i z fascynacją kroczy się ścieżką wytyczoną przez autora. Z przyjemnością mogę polecić tę książkę – Neil Gaiman serwuje w niej interesującą opowieść z przesłaniem i komentarzem do realiów współczesnego świata, ale nade wszystko przedstawia ciekawą fabułę.
@SYSTEM
@SYSTEM 2007-05-25
Przeczytane (2009-06-22)
Spodobało mi się w niej połączenie wiary i brutalności. Przypomina mi to atmosferę dawnych, okrutnych czasów przeniesioną w cukierkowatość świata współczesnego. Również sama intryga ma tu wiele do powiedzenia, a nawiasem mówiąc jest tak przesadzona, że w pewnych momentach zakrawa to na silenie się na oryginalność.
@Maynard
@Maynard 2009-11-17
Przeczytane (2007-07-28)
Czytałem dawno ale wciąż pamiętam, a to coś znaczy. Niesamowity dekadencki klimat i duża piątka za wplecione wątki licznych bóstw, bożków, wierzeń i mitologii. Od pana Gaimana pan Studniarek ("Herbata z kwiatem paproci") powinien się bardzo wiele nauczyć.
@jestem3xl
@jestem3xl 2012-06-22
Przeczytane (2012-06-22)
Przeczytałem.... ufff. Nie wiem tępy jestem czy co, bo były momenty, że się gubiłem ale przeczytałem. Stwierdzam krótko, są miejsca gdzie akcja człowieka porywa i są miejsca gdzie chce się ją rzucić w cholerę i zabrać się za coś innego.
@Usagi
@Usagi 2009-05-30
Przeczytane (2009-05-30)
Polecam goraco. Gaiman stworzyl niesamowity obraz wierzen i religii, ubral je w ciekawe postacie i umiescil w swojej ksiazce. Nigdy zadna powiesc mnie tak nie przejela jak ta.
@evvi
@evvi 2009-01-29
Przeczytane (2009-01-29)
Cień to jedna z najbardziej wyrazistych postaci Gaimana, mimo, że do gadatliwych nie należy. Książka porywająca - niebanalna i nieprzewidywalna powieść drogi.
Autorzy
Gaiman Neil
Inne książki:
Książka Nigdziebądź
Książka Gwiezdny pył
Książka Koralina
Książka Księga cmentarna