Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek
4.68
Ocena 4.68 na 5 możliwych
Na podstawie 25 ocen kanapowiczów
Jest rok 1946. Juliet Ashton szuka tematu do nowej książki. Niespodziewanie z...
Jest rok 1946. Juliet Ashton szuka tematu do nowej książki. Niespodziewanie znajduje go w liście od mieszkańca małej angielskiej wyspy Guernsey, Dawseya Adamsa, który przypadkiem kupił w antykwariacie książkę należącą kiedyś do Juliet. Nawiązują ze sobą korespondencję. Pisarkę coraz bardziej wcią...
Pełny opis
Data wydania: 2010
ISBN: 9788324714445
Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI

Recenzje

Stowarzyszenie idealne dla Książkoholika
Chyba większość moli książkowych ma jedno, podstawowe (i czasami uciążliwe dla otoczenia) zboczenie – kocha plotkować, gadać o książkach. O ile po jakimś czasie nudzą nam się wszystkiego typu rozmowy o modzie, sporcie, najnowszych wydarzeniach ze świata (oczywiście nie wszystkim) to o najnowszych...
"Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek"
"Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" to książka, która od razu zwróciła moją uwagę swoim ekscentrycznym tytułem. Jak się potem okazało, ma on dużo ważniejszą rolę niż tylko rozśmieszenie czytelnika. Autorki tej powieści zdecydowały się przedstawić historię pewnej...
Napisz swoją opinię

Opinie

@karkam
@karkam 2012-12-11
Przeczytane (2012-12-11)
Juliet nawiązuje korespondencję z mieszkańcami wyspy Guernsey, okupowanej przez Niemców podczas II wojny światowej. Jest 1946 rok i w ludziach nadal tkwią drzazgi niechcianych wspomnień, a Juliet niczym igła, delikatnie podważa skórę i oczyszcza zaognione miejsca. Kobieta przez przypadek zostaje członkiem stowarzyszenia o dziwnej nazwie i koresponduje z uczestnikami wieczornych spotkań poświęconych rozważaniom na temat literatury. Razem z nimi martwi się zniknięciem Elizabeth, która pozostawiła na wyspie córeczkę i próbuje dowiedzieć się, co stało się z tą uwielbianą przez wszystkich kobietą? Czy uwolniła się z obozu? Jakie zniszczenia wywołała okupacja i kto ucierpiał najbardziej? Czy Juliet odnajdzie swoje miejsce z dala od wygodnego Londynu? Powieść w formie listów - coś, za czym nie przepadam, czego unikam. W tym wypadku nie wyobrażam sobie innej formy - każdy list odzwierciedlał osobowość nadawcy, każde zdanie odkrywało nowe tajemnice, inne spojrzenie na tą samą sytuację. Dzięki listom mogłam zajrzeć do wnętrza różnych osób - od prostych rybaków, po oczytanych wydawców, od gospodyń domowych, po autorki książek, a każdy zaskoczył mnie czymś innym. Bohaterowie magiczni, pełni ciepła, dobroduszni oraz zawistni i bezwzględni, istny kalejdoskop osobowości. Przepadam za wzruszającymi historiami, ale tutaj wręcz zostałam powalona na ziemię, jakby skoczył na mnie wielki pies i bez opamiętania zaczął lizać po twarzy. Chcę śmiać się, ale jednocześnie czuję wilgoć ziemi na plecach oraz liście zaplątujące się we włosy. To jest urokliwa historia, a jednak pełno w niej łez i niepohamowanego szlochu. Skłamałabym, gdybym teraz stwierdziła, że to opowieść o miłości do książek. Ja widzę kilkanaście osób stojących na skraju plaży, a każdy z nich na twarzy wymalowane ma inne uczucia. Wojna, okupacja, obozy pracy, a wszyscy nadal trzymają się za ręce i w książkach poszukują szczęścia. Ja również to robię. Moja rzeczywistość jest znacznie bardziej różowa, ale cały czas chowam się za okładką i czasami tylko kilka nastroszonych włosów wystaje spoza stron. Najchętniej to schowałabym się w bibliotece i nigdy nie wychodziła na zewnątrz. Zagryzam wargi na myśl o stowarzyszeniu, gdzie mogłabym prowadzić dyskusje na temat książek, oblewam się czerwienią zazdrości, a potem uświadamiam sobie, że jestem tutaj i mam wokół siebie wiele osób, z którym mogę polemizować. Oprócz miłości do książek i licznych nawiązań do tego tematu, autorki poruszają problem okupacji wojennej, życia w obozach pracy, a poprzez licznych bohaterów próbują oddać atmosferę strachu i zgryzoty, która zapanowała wraz z nadejściem wrogich wojsk. Niektóre historie wycisnęły łzy z moich uczy, niczym silna dłoń ściskająca soczystą cytrynę. Inne zaś wywołały pomruki niezadowolenia, aż w końcu nastąpiły krótkotrwałe wybuchy śmiechu, który wynagrodził mi wszystkie poprzednie wzruszenia. Stowarzyszenie porównałabym do Smażonych zielonych pomidorów, ale tutaj jeszcze więcej afektów i powodów do zadumy. Niesamowita huśtawka nastrojów, niczym ciepłe i pulchne rączki dziecka zanurzone w chłodnym piachu, rozkosz i nostalgia.
@Angelika_d
@Angelika_d 2010-10-16
Przeczytane (2010-10-16)
Wspaniała książka. Mimo że opowiada historie i przeżycia ludzi z czasów II wojny światowej, dla mnie była taka optymistyczna i po prostu urocza. Przez większą część czytałam ją z uśmiechem na ustach i tylko podczas opisów wszystkich okropieństw wojny uśmiech schodził mi z ust i pojawiło się zadumanie. Jak ludzie mogli żyć w tamtych czasach? Pojawiał się podziw dla ich odwagi i dobrego serca. I okropna nienawiść do Niemców, za to że spowodowali tyle cierpień. Polubiłam wszystkich bohaterów, moją ulubienicą była mała Kit, i tylko Mark strasznie mnie irytował. Ja również, tak jak poprzedniczki, nie mogę nic innego zrobić jak tylko polecić tą książkę każdemu!
@Rebellish
@Rebellish 2010-04-01
Przeczytane (2010-02-26)
Książka, która wstrząsnęłabym każdym czytelnikiem. Tego jestem pewna. Czytanie o brutalności, z jaką Niemcy obchodzili się wobec ludzi jest przerażające i bolesne. Jednak nie możemy zapomnieć o tej strasznej przeszłości, ponieważ puszczenie w niepamięć tego, co przeżywali wtedy ludzie, byłoby potwornym grzechem. Czytałam tę książkę z przyjemnością i jednocześnie ze łzami w oczach. Cieszę się, że na nią trafiłam. Cudowna książka, wobec której nie można pozostać obojętnym. Nie lubię czytać o wojnach. To zbyt straszne momenty. Niemniej gorąco polecam tę książkę każdemu i gwarantuję, że nie jest to strata czasu, bądź wydanych pieniędzy.
LA
@Lajla 2010-05-31
Przeczytane (2010-05-31)
Wspaniała książka, lekka, przyjemna w czytaniu a mimo to zawiera tak wiele smutnych i ciężkich rzeczy. Jest jak światło w tunelu jeśli chodzi o wojnę i jej okropieństwa, gdyż ukazuje te dobre rzeczy dziejące się po mimo strachu, głodu i cierpienia. To te małe, czasem śmiesznie brzmiące rzeczy jak placek z kartoflanych obierek dają nam nadzieję, że wszędzie i zawsze można odnaleźć jeszcze odrobinę dobra.
@Lobuziara
@Lobuziara 2012-01-28
Przeczytane (2012-01-30)
Bardzo fajna książka, lekka i ciekawa, doskonała na długie,ponure zimowe wieczory. Autorka doskonale wprowadza nas w literacki świat, niemalże stajemy się bohaterami tej książki, wszystko odczuwamy i przeżywamy z nimi. Ciekawość nie pozwala nam odłożyć czytania na później. Ukłony dla autorek.Gorąco polecam tę książkę!
@Potania
@Potania 2010-07-16
Przeczytane (2010-07-14)
Dostałam tą książkę "w prezencie" i na początku byłam zawiedziona, ponieważ książki o wojnie szybko mnie nudzą i powodują pewien niesmak. Jednak szybko się okazało (już po kilku stronach), że się mylę . Taka książka może być lekka, przyjemna a w dodatku ucząca. Polecam !
@dustfinger
@dustfinger 2011-05-20
Przeczytane (2011-05-20)
Po książkę sięgnęłam ze względu na tytuł, ale nie żałuję czasu z nią spędzonego. Szybko i przyjemnie się czyta. Rzeczywiście nic głębokiego, książka lekka i prosta w odbiorze, ale mimo to (tudzież właśnie ze względu na to) polecam ;)
@bunia
@bunia 2011-03-24
Przeczytane (2011-03-24)
Bez rewelacji, książka niczym nie zaskakuje, konstrukcja prosta jak budowa cepa. Tytuł chwytliwy i to wszystko. A jeśli chodzi o tematykę wojny, to wolę prawdziwe wspomnienia.
@Pioropisz
@Pioropisz 2010-05-13
Przeczytane (2010-05-13)
Cudna książka, czytałam ją z szerokim uśmiechem na twarzy :) Z pewnością przeczytam kolejną powieść Shaffer, jeśli tylko (oby) ją napisze!
@Isabelle
@Isabelle 2010-04-04
Przeczytane (2010-02-26)
Zgadzam się z Rebellish, książka cudowna i bardzo wciągająca. Miło się ją czytało. Polecam.
Współtworzący tą stronę
puchar @Rebellish @Rebellish pierwsza opinia