Recenzja książki 1435 milimetrów

1435 milimetrów

@Archideus@Archideus · 2010-11-02
1435 milimetrów
„Być może w przyszłości ktoś wytknie Autorowi przewidywalność i okropną rutynę kolejowego rytuału. Jednakże, czy tak naprawdę można przewidzieć, jaki piasek indywidualnych emocji i doznań może wypełniać przestrzeń pomiędzy bryłami – mówiąc w przenośni – każdego opisywanego, oznaczonego w rozkładzie jazdy podwojonym kilofem roboczego dnia? Dokąd w sumie prowadzi widziany przez przednią szybę drut egzystencjalnej trakcji? I wreszcie jaka na przykład będzie Warszawa, kiedy będzie się wjeżdżało do niej po raz wtóry: już i w innym charakterze, i w innym celu, i po wielu latach?…”
Fragment wstępu, P.W. Rudzki.

1435 milimetrów - odległość między wewnętrznymi powierzchniami główek szyn w torze kolejowym tzw. rozstaw toru, inaczej prześwit toru, rozstaw szyn, występujący m.in.
w Polsce.

Masz, drogi czytelniku, 3 strzały, aby odgadnąć o czym jest ta książka.

Jeśli jednym z Twoich strzałów była Kolej i pociągi, to brawo – trafiłeś w dziesiątkę. Jednak nie będzie to taka zwykłą podróż pociągiem, jaką być może masz właśnie przed oczami, kiedy o podróżach pociągiem ktoś wspomina. Tym razem będzie to podróż widziana oczami maszynisty, czyli właśnie tej osoby, na którą najczęściej, zaraz po politykach i „ogólnie” złodziejach z PKP, wysławia pod niebiosa zdenerwowany pasażer czekający/podróżujący spóźniającym się pociągiem. Może dzięki kilkudziesięciu krótkim historiom z życia pana Marka Zienkowicza, który jest jednocześnie autorem i bohaterem tych historii, wiedząc już
z jakimi problemami musi się maszynista zmagać pracując w realiach, w jakich pracuje, wściekły pasażer spojrzy na niego ciut łaskawszym okiem. I spojrzy ten sam pasażer innym okiem także na to, jakim przeżyciem może być dla innych ludzi podróż pociągiem, którą on, na co dzień, zanurzony w lekturze książki, traktuje jak dopust boży.

Tak, taka mogłaby być ta książka. I mam nadzieję, że dla kogoś będzie. Ale dla mnie nie była.

Przeczytaj czytelniku jeszcze raz wstęp do tego tekstu, który stanowi jednocześnie wstęp do książki. Ach, jakie to głębokie, refleksyjne, te "druty trakcyjne", te "piaski emocji"… ach i och. Ale nie łudź się, że tak napisana jest ta książka. Będą co prawda perełki, ale rzadko – zbyt rzadko. Pod tym względem dla mnie jest w tej historii olbrzymia dysproporcja między treścią a formą. Treści - sensu - jest za mało jak dla mnie. Nie wiem czy jest to zabieg celowy czy też… cóż… brak zabiegu i po prostu taki jest styl pracy Autora, ale nawet, jeśli w książce tej są jakieś głębsze refleksje, które kryją się pod płaszczykiem rutynowej pracy maszynisty, to prawie wszystkiego stety/niestety musimy domyśleć się sami. Ktoś powie – „Zaraz, gdyby wszystko mi wyłożyli na tacy, to gdzie tu przyjemność z własnego dochodzenia do prawdy, z własnych refleksji?”. I prawdziwa ta uwaga będzie. Najcenniejsze są prawdy, do których dochodzimy sami. Książka ma nam tylko pomóc i nakierować… hmmm... myśli na właściwe tory. Ale gdybym chciał sam odwalać całą robotę, to nie sięgał bym w tym celu po książki, a w ostateczności, żeby jeszcze bardziej sobie sprawę utrudnić, próbowałbym snuć refleksje na podstawie książki telefonicznej. Cóż, z niej też pewnie można odkryć sens życia, jak się tylko człowiek wystarczająco długo i sumiennie przyłoży. A 1435 milimetrów do refleksji mnie nie nastroiła. Może nie jest to od razu książka telefoniczna, ale prozą napisana instrukcja obsługi lokomotywy na pewno. A przynajmniej ja ją tak odbieram.

Sama relacja ogranicza się w moim odczuciu do komentowania zastanej rzeczywistości, ale tylko na poziomie faktów – coś się stało, tu coś jest takie a takie, ta osoba jest taka i taka. Za mało jest dla mnie w tej książce Autora – za mało jego spojrzenia na świat, jego spostrzeżeń, jego punktu widzenia – a chętnie bym je poznał, choćby ze względu na to, że temat ma ogromny potencjał. Kolej – życie. Podróż pociągiem – podróż przez życie. Życie to zaledwie przystanek pociągu na trasie „Nicość przed – nicość po”. Przemijanie – parędziesiąt lat na trasie daje możliwość zaobserwowania jak świat się zmienia i przemija. Człowiek i maszyna. Pasja do pracy. Te druty egzystencjalnej trakcji. To tylko parę pierwszych z brzegu przykładów. Przykładów, których rozwinięcia zabrakło w tej książce.

A czemu porównanie do instrukcji obsługi lokomotywy ? Cóż, poza nieprzystępną treścią
i forma mnie nie zachwyciła. Żargon kolejowo-techniczny utrudnił mi rozumienie historii,
a niektóre z nich w całości praktycznie polegają na tym, że coś o bardzo technicznej nazwie się w składzie zepsuło i jest problem. A ponieważ nie jestem ani mechanikiem, ani pasjonatem kolei, to miałem problem już nie tylko na płaszczyźnie interpretacji metafizycznej zdarzeń, ale w ogóle na poziomie rozszyfrowania języka, jakim mi się daną historię sprzedać próbuje.

Cóż, nie wiem czy przenoszenie historii z blogu na papier jest udanym przedsięwzięciem. Wpisy w internetowym pamiętniku powstają stopniowo – możemy je dawkować, w razie problemu z językiem – przełączamy na wikipedię i znajdujemy obcy nam zwrot czy wyraz. Kolejne wpisy być może tworzą jakąś spójniejszą całość, jeśli dziennik jest prowadzony regularnie i odwołuje się do przeszłych zdarzeń. A tutaj – tutaj mamy wybór tekstów nagromadzony w jednym miejscu, jak dla mnie bez jakiejś szczególnej myśli przewodniej
i napisaną trudnym językiem. Może książkę należy czytać ten sam sposób – jedna, dwie historie dziennie ze słownikiem w ręku. Może. Ale ja osobiście nie mam zamiaru tego sprawdzać.

Jak dla mnie książka jest raczej ukłonem w stronę czytelników bloga ”Zapiski maszynisty” lub wydano ją w ramach promocji Kolei Mazowieckich, których logo dumnie wygląda na tylnej okładce. A może jest jakiś inny ukryty powód, jednak ja go nie dostrzegam. Może potrzeba mieć wprawne ucho, aby usłyszeć w tej książce coś, niż tylko stukot kół o szyny
i odgłos silnika. Jednak mnie już o tego hałasu głowa boli :).
Książka 1435 milimetrów
1435 milimetrów
Marek Zienkowicz
Komentarze

Zobacz także

Nie często jest okazja, aby trzymać w ręku solidny debiut prozatorski. Ukazała się bowiem książka Marka Zienkowicza „1435 milimetrów”. Tytuł ten, brzmiący nieco technicznie jest odległością normalnego...

Pozostałe recenzje @Archideus

Książka Żona Tygrysa

„Żona Tygrysa”. Na wstępie zasmucę fanów boksu zawodowego – „Żona Tygrysa” bynajmniej nie jest biografią żony polsko-ni...

Książka Diabelskie nasienie

Kiedy pierwszy raz przeczytałem tytuł książki: „Diabelskie nasienie. Zakonnice zmieniły nasze życie w piekło” , odniosłe...

Nowe recenzje

Książka Jeździec Miedziany

Paulina Simons - amerykańska aktorka i pisarka rosyjskiego pochodzenia zdobyła popularność nie tylko za sprawą "Jeźdźca...

Książka Miłość i inne nieszczęścia

"Miłość i inne nieszczęścia " to 4 ,a zarazem ostatni tom z serii o siostrach. W tej książce poznajemy historię Małgorz...

Książka Chirurg. Krew, złodzieje ciał i narodziny nowoczesnej chirurgii

"Chirurg. Krew, złodzieje ciał i narodziny nowoczesnej chirurgii" to książka przedstawiająca kontrowersyjną historię od...

nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe
{}