Recenzja książki Stan terroru

Amerykański sen do bólu

Autor: @atypowy ·5 minut
2022-04-07 2 komentarze 15 Polubień



Nie będę ukrywał, że do sięgnięcia po „Stan terroru” skłoniło mnie nazwisko Hillary Clinton na okładce. Sam pomysł na fabułę nie jest niczym nowym – w wielu thrillerach światu grozi zagłada, bo szaleniec zdobywa dostęp do broni jądrowej i tworzy brudną bombę. Ileż takich filmów już widziałem, gdzie wszystko rozstrzyga się w ostatnich sekundach, a główny bohater z kroplami potu na czole do ostatniej chwili waha się jakiego koloru kabelek powinien przeciąć, aby zatrzymać mechanizm odliczający czas do wybuchu. Po „Stanie terroru” spodziewałem się czegoś więcej, ponieważ sama okładka reklamuje książkę, twierdząc, że to „thriller polityczny pełen wiedzy dostępnej tylko wtajemniczonym”. Rzeczywiście Biały Dom nie jest miejscem, które Hillary Clinton zna jedynie ze zdjęć i opowieści. Spędziła tam wiele lat i niewiele brakowało, aby wróciła do Waszyngtonu w roli prezydenta. Któż nie chciałby przeczytać trzymającej w napięciu powieści, w której odsłonięte zostają najróżniejsze smaczki funkcjonowania mocarstwa jakim wciąż jest USA?




TA KSIĄŻKA JEST PISANA DLA PIENIĘDZY

Myślę, że takie pytanie zrodziło się w głowach wydawców, którzy wyczuli szansę na zarobienie szybkich pieniędzy. Wiedząc, że dawna Pierwsza Dama nie poradzi sobie sama z napisaniem tej książki, dokooptowali jej do pary Louise Penny, dość poczytną kanadyjską autorkę kryminałów. To prosta matematyka – wiedza tej pierwszej w połączeniu z talentem tej drugiej miały rozbudzić zainteresowanie wśród czytelników nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale praktycznie na całym globie. Tak się też w istocie stało, ponieważ nie musieliśmy długo czekać na tłumaczenie tej przeszło 500-stronnicowej książki na język polski. Pozycja ta ma szanse zostać bestsellerem, ale tego tytułu nie będzie zawdzięczać wartościowej treści albo niepowtarzalnemu stylowi. To przeciętnie napisana książka, która przeszłaby bez echa gdyby nie jej pierwsza autorka. Niestety jednak Hillary Clinton daje się w tej książce poznać jako starsza kobieta, która traci powoli kontakt z rzeczywistością. Nie wierzę, aby ta powieść odsłaniała cokolwiek z zakulisowej prawdy o funkcjonowaniu amerykańskiego rządu. To raczej miks chorej fantazji, teorii spiskowych, megalomani i prywatnej wendety za przegrane wybory prezydenckie.

Wybaczcie mocną opinię, ale z każdą stroną „Stan terroru” czytało mi się coraz trudniej. Już sam początek zawierał przynajmniej garść absurdów, na które postanowiłem przymknąć oko. Chciałem cieszyć się lekturą, i przez pierwsze 150 stron nawet mi się to udawało. Przecież wiedziałem, że sięgam po fikcję literacką. Jednak jest spora różnica między koloryzowaniem pewnych mechanizmów, a pisaniem farmazonów, które w pewnej chwili zaczynają obrażać czytelnika. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że Hillary Clinton najwidoczniej postanowiła wykorzystać tę książkę jako element kampanii wyborczej, choć nie wydaje mi się aby mogła jeszcze realnie myśleć o powrocie do Gabinetu Owalnego. Zamiast dostarczyć nam dobry thriller, który mógłby ewentualnie wzbudzić w nas odrobinę niepokoju, kreuje świat ociekający patosem, w którym Sekretarz Stanu – kobieta będąca uosobieniem wszystkiego co najwspanialsze (ewidentnie stworzona na obraz i podobieństwo autorki) – regularnie podkreśla, że wszelkie zło na świecie wynika wprost z niekompetencji poprzedniego prezydenta i jego gabinetu.



MOGŁO WYJŚĆ ZABAWNIE GDYBY NIE WYSZŁO ŚMIESZNIE

To mogłoby być nawet zabawne, gdyby po jakimś czasie nie stało się wręcz śmieszne. Drobne podobieństwa między Donaldem Trumpem, a nieudolnym prezydentem w patetycznym, fikcyjnym świecie, wykreowanym na potrzeby „Stanu terroru” szybko zamieniają się jednak w osobistą zemstę autorki. Wiemy, że szczerze nienawidzi swojego oponenta, z którym przegrała wybory. Jeśli ktoś chciałby obstawać przy tym, że Hillary Clinton to kobieta z klasą – po przeczytaniu „Stanu terroru” będzie musiał raczej zrewidować swoje poglądy. Wystarczy odwiedzić jej twittera by zobaczyć, że nie odpuściła żadnej okazji by zaatakować Donalda Trumpa. Pisząc książkę z Penny Louise była nawet w lepszej sytuacji, ponieważ mogła wykreować dziesiątki sytuacji, w których główna bohaterka załamuje się nad głupotą i nieudolnością byłego prezydenta:

„Zepsucie jest wszędzie. Cztery lata zatrudniania, awansowania, nagradzania ludzi, którzy mówili i robili wszystko, byle podlizać się obłąkanemu prezydentowi, bardzo nam zaszkodziły”.

„Ellen podejrzewała, że dla Erica Dunna (czyt. Trumpa) świat kończy się tam, gdzie jego włości. Poza jego sferą wpływów nie liczyło się nic innego. A trzeba przyznać, ze sfera ta wciąż pozostaje zaskakująco duża.”



Nie mogę napisać jak bezdennie głupią i złą postacią jest były prezydent w książce niedoszłej pani prezydent aby nie zepsuć wam (radości?) poznawania fabuły. Autorka nie pozostawia nawet cienia złudzenia, że nie chodzi jej o Donalda Trumpa. Obrywa się mu tak samo jak Rosji i Putinowi, który bez cienia wątpliwości sterował poczynaniami głowy Stanów Zjednoczonych:

„Nigdy nie przyznano tego oficjalnie, ale w Rosji nie dzieje się nic, w czym nie maczałby palców prezydent. Nikt nie zdobyłby tej broni, tych materiałów rozszczepialnych bez jego aprobaty. Zarobił miliardy. (…)
To rosyjski prezydent tworzył oligarchów. Obdarzał ich majątkami i władzą. I kontrolował. A oni kontrolowali mafię. Rosyjska mafia stanowiła wątek łączący wszystkie elementy. Iran. Shaha. Al-Kaidę. Pakistan.”

„Iwanow (czyt. Putin) okazał się znacznie drobniejszy, niż oczekiwała, nie dało się mu jednak odmówić wielkiej osobowości. Stojąc blisko niego, miała wrażenie, że znalazła się obok bomby, której zapalnik trzymała mocno naciągnięta gumka, gotowa w każdej chwili pęknąć.
Niemal nic nie dzieliło rosyjskiego prezydenta od obłędu i była to jedna z wielu wspólnych cech Iwanowa (Putina) i Erica Dunna (Donalda Trumpa). Różniło ich natomiast to, że Maksym Iwanow (Putin) nikogo nie udawał. Był prawdziwym bezwzględnym tyranem wyszkolonym w opresji zarówno subtelnej, jak i okrutnej.”



AMERYKAŃSKI SEN DO BÓLU

W moim życiu przeczytałem wiele książek, które wciągały mnie dopiero po jakimś czasie. Tak dla przykładu miałem z serią Millenium Stiega Larssona. Dopiero po kilkuset stronach fabuła mnie na tyle zaciekawiała, że mniej uwagi zwracałem na sam styl autora. W przypadku „Stanu terroru” z każdą stroną było tylko gorzej. Kilka razy patos alternatywnej rzeczywistości wzbudził we mnie ciarki żenady. Książka ta jest tak bardzo amerykańska, że przy jej otwieraniu powinien rozbrzmiewać hymn USA. Od pewnego momentu czytałem ją czekając na zakończenie. Nie ukrywam, że byłem ciekaw co autorki szykują czytelnikowi w ramach happy endu. Przez chwilę nawet nie wątpiłem, że dzielna Sekretarz Stanu uratuje świat (czyt. USA). Czy rozbroi bombę atomową w ostatniej sekundzie? Czy dosiądzie białego konia? Czy własnoręcznie obezwładni wszystkich niebezpiecznych antagonistów? Nie zdradzę Wam zakończenia. No może jedynie to, że wybuch zostanie powstrzymany na dwie sekundy przed godziną zero. Jednak jedna sekunda byłaby już przesadą…



Ciężko mi książkę komukolwiek polecić (poza wyborcami Hillary Clinton), choć podszedłem do niej z otwartą głową. Lubię sięgać po thrillery. Niektórym wydaje się, że to żadna sztuka napisać książkę tego gatunku. Otóż „Stan terroru” jest świetnym przykładem, że można temu zadaniu nie podołać.


PS. Zapraszam też na bloga: atypowy.com
oraz IG:@cien_mgly

Moja ocena:

Data przeczytania: 2022-04-06

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Stan terroru
Stan terroru
Louise Penny, Hillary Rodham Clinton
4.7/10
Atak. Strach. Spirala terroru. Gra toczy się o najwyższą stawkę. Autorki bestsellerów Hillary Clinton i Louise Penny napisały powieść pełną napięcia i wiedzy dostępnej tylko wtajemniczonym. Stan terr...
Komentarze
@Fredkowski
@Fredkowski · 3 miesiące temu
Chyba sam przeczytam, choćby tylko po to, żeby mieć punkt odniesienia do porównania z innymi takimi książkami. BTW, kolega zna "Ziemię obiecaną" Obamy?
× 3
@atypowy
@atypowy · 3 miesiące temu
(nie)polecam, (ale) jestem ciekaw Twojej opinii. 😌

Kolega zna tylko ze słyszenia. Ale myślałem o tym żeby się zapoznać. Ja generalnie żywię ciepłe uczucia względem Stanów 😉
× 1
@Fredkowski
@Fredkowski · 3 miesiące temu
To polecam Koledze tego Obamę.
× 1
@Aleks-a
@Aleks-a · 3 miesiące temu
Jeśli idzie o ciepłe uczucia względem Stanów, no to jest was dwóch!
× 2
@Fredkowski
@Fredkowski · 3 miesiące temu
Mam całą grupę bliskich mi osób w Stanach. Część to krewniacy, część to rodowici Amerykanie. Coś tam o tych Stanach wiem z pierwszej ręki i choć to kraj zdrowo popie_dolony, ma więcej zalet niż wad. Trochę jak Polska :)
× 2
@atypowy
@atypowy · 3 miesiące temu
3 razy byłem i świetnie wspominam. I chętnie sięgam po książki, które troszkę te Stany wyjaśniają :)

No ale "Stan terroru" mnie sterroryzował :D
× 2
@Rudolfina
@Rudolfina · 3 miesiące temu
Że też Ci się chciało doczytać do końca.
@atypowy
@atypowy · 3 miesiące temu
nie chciało, ale byłem zobowiązany napisać recenzję, bo otrzymałem egzemplarz recenzencki :P
@Rudolfina
@Rudolfina · 3 miesiące temu
Ja nie dostaję egzemplarzy recenzenckich, więc mogę porzucić książkę i ją skrytykować już po pierwszym rozdziale 😉
× 1
Stan terroru
Stan terroru
Louise Penny, Hillary Rodham Clinton
4.7/10
Atak. Strach. Spirala terroru. Gra toczy się o najwyższą stawkę. Autorki bestsellerów Hillary Clinton i Louise Penny napisały powieść pełną napięcia i wiedzy dostępnej tylko wtajemniczonym. Stan terr...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Louise Penny to kanadyjska autorka oldschoolowych kryminałów w stylu Agathy Christie, a Hilary Clinton nikomu nie trzeba przedstawiać. Bardzo byłam ciekawa, co wyjdzie z takiego połączenia. Nie wyszł...

@Rudolfina @Rudolfina

„Jestem najsłynniejszą osobą, której nie znacie”. Hillary Clinton Hillary Clinton była pierwszą damą w latach 1993 – 2001, gdy jej mąż sprawował urząd Prezydenta Stanów Zjed...

@aniabruchal89 @aniabruchal89

Pozostałe recenzje @atypowy

Samosiejki
Gdzieś między fantazją a brutalną codziennością jutra

Nie będę wymyślał głębszego uzasadnienia. Po „Samosiejki” sięgnąłem tylko dlatego, że okładka zawołała mnie z wystawki w mojej ulubionej bibliotece. Nie mogłem się oprze...

Recenzja książki Samosiejki
Związek grzebie swoich zmarłych
Nie wybiorę się do Australii

Może przesadą byłoby stwierdzenie, że po opowiadania Henrego Lawsona sięgałem pełen ekscytacji, jednak niewątpliwie towarzyszyła mi ciekawość i duży kredyt zaufania, wsz...

Recenzja książki Związek grzebie swoich zmarłych

Nowe recenzje

Próby ognia i wody
Doskonałe rozwinięcie i uzupełnienie "Afery na ...
@maitiri_boo...:

„Próby ognia i wody” to składająca się z trzech opowiadań antologia uzupełniająca „Aferę na tuzin rysiów”. Akcja pie...

Recenzja książki Próby ognia i wody
Dziewczyna ze słonecznikiem
Dziewczyna ze słonecznikiem
@gdzie_ja_ta...:

"Ty nie będziesz szczęśliwa z bujnym wrzosem albo dumnym tulipanem. Piękna róża nie obejmie cię kolcami, a goździk szyb...

Recenzja książki Dziewczyna ze słonecznikiem
Nieskazitelna
Nieskazitelni?
@Malwi:

Akcja książki rozkręca się bardzo długo i powoli. Początkowo poznajemy wszystkich bohaterów tego dramatu. Magdę, niedos...

Recenzja książki Nieskazitelna
O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2022 nakanapie.pl