Recenzja książki Kochanice króla

Cena korony i królewskiej miłości

Autor: @littlecuteangel ·8 minut
2014-01-29 Skomentuj Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!
Tajemnicą nie jest, iż uwielbiam historie z czasów, gdy w pięknej Anglii panowała dynastia Tudorów, a zwłaszcza te dotyczące króla Henryka VIII. Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego letniego dnia postanowiłam obejrzeć jakiś film i mój wybór padł na „Kochanice króla” (tak, tak, to ekranizacja właśnie tej książki, o której zaraz Wam opowiem, tylko że wtedy nie miałam jeszcze pojęcia, że takowa książka istnieje). Przepadłam bez reszty, powalona urokiem dworskiego życia, pięknych sukien i tej opowieści, o której słyszałam tylko co nieco na historii w szkole. Potem przyszło zachłanne pochłanianie (cóż za urocze brzmienie słów) kolejnych odcinków „Dynastii Tudorów” – przystojny Jonathan Rhys Meyers idealnie odgrywający Henryka i Natalie Dormer jakby urodzona do tego, by zagrać Annę. Nadszedł wreszcie czas na książkę, na poznanie tej historii jeszcze głębiej i z nieco innej perspektywy.

XVI wiek. Czas wielkich zmian w Europie. Czas odkrywania na nowo Boga i świata. Czas reformacji.
Królem Anglii jest Henryk VIII Tudor, który po śmierci swego brata, Arthura, poślubił wdowę po nim, Katarzynę Aragońską, infantkę hiszpańską. Umiłowana przez lud królowa nie dała mu jednak do tej pory syna i fakt ten uwiera Henryka niczym cierń.

Młody władca łatwo poddaje się emocjom. Jest porywczy, uparty i żądny dobrej zabawy, a przy tym bardzo zmienny w swych uczuciach. Jeden dobry ruch i można zyskać jego łaskę i przychylność. Jeden nieostrożny krok – i można upaść nisko.

Katarzyna jest już u schyłku swej kobiecej siły. Zdaje sobie sprawę, że może nie dać Henrykowi upragnionego dziedzica, nie traci jednak wiary. Swą siłę pokłada w Bogu, dużo się modli. Jest księżniczką krwi, w jej żyłach płynie błękitna krew i widać to na pierwszy rzut oka. Królowa Anglii jest królową w każdym calu – dumna, wyniosła, pełna majestatu, zaprawiona w dworskich bojach. Potrafi skrzętnie ukrywać swoje prawdziwe emocje, a na zewnątrz pokazywać promienny uśmiech, mimo iż jej serce krwawi. Zgadza się na liczne romanse swego królewskiego męża – ma świadomość, że Henryk skłania się ku młodym i pięknym niewiastom, ale wszystkie po jakimś czasie mu się nudzą i wówczas zawsze wraca do niej, bo to ona, Katarzyna, jest jego małżonką.

Królewski dwór nie stroni od zabawy. Liczne uczty, tańce maskarady, częste polowania i zajmowanie czasu wszelakimi grami są na porządku dziennych. Do powszechnych rozrywek należy także dworski flirt, wzajemne komplementy, tworzenie poezji, muzyka i śpiew.

Maria Boleyn, dzięki której poznajemy wydarzenia na dworze Henryka w latach 1521-1536, należy do Howardów, jednego z najpotężniejszych rodów w Anglii. Będąc młodym dziewczęciem – dzieckiem niemal – została korzystnie wydana za mąż za Wilhelma Careya, przyjaciela króla. W dzieciństwie pobierała nauki na francuskim dworze, później została dwórką królowej Katarzyny, zasługując na miano tej najbliższej sercu monarchini.

Najbliższymi Marii osobami byli jej brat Jerzy oraz starsza siostra Anna, z którą łączyła ją oprócz siostrzanej miłości, pełna zawiści siostrzana rywalizacja. Uparta Anna zawsze musiała dopiąć swego, nie mogła znieść, kiedy to młodsza siostra była górą.

W to, zdawałoby się, sielankowe dworskie życie trójki Boleynów wkraczają bezpardonowo wielkie, niezaspokojone ambicje. Głowa rodu Howardów – Thomas, książę Norfolk – zdaje sobie sprawę, że król, zawiedziony długimi staraniami o syna, wkrótce zacznie szukać sobie kochanki, dlatego postanawia podsunąć Henrykowi jedną z młodych niewiast z jego rodu, która przysłuży się rodzinie, wraz z zadowoleniem króla sprowadzając na Howardów tytuły, zaszczyty i bogactwa. Gdyby owemu dziewczęciu udało się począć z królem dziecię – syna dokładniej – rodzina mogłaby postarać się, by małego księcia nie ominęło prawo do wstąpienia na tron po śmierci ojca.

Ku zgrozie Marii, wybór rodziny pada właśnie na nią. Dziewczynie ciężko jest pogodzić się z tym, że musi opuścić męża i zostać kochanką króla. Chociaż nie kocha Wilhelma, darzy go jednak szacunkiem, a dodatkowo takie zachowanie jest pogwałceniem praw Bożych i ludzkich. Nie ma jednak wyjścia, gdyż to mężczyźni mają w rodzinie Howardów ostatnie słowo, a wuj Thomas traktuje kobiety jak przedmioty, które łatwo można zastąpić.

Maria wypełnia zadanie, jakie postawiła przed nią rodzina – udaje jej się zwrócić na siebie uwagę króla i zdobyć jego względy. Zostaje kochanką Henryka i zaczyna darzyć przystojnego władcę uczuciem. Obdarowuje go jednak czymś jeszcze: dwójką ślicznych, zdrowych dzieci – córeczką Katarzyną i upragnionym synem, który otrzymuje imię po ojcu.

Ambicja Anny nie może znieść wywyższenia siostry. Młoda kobieta korzysta z jej brzemienności, aby uwieść króla, chociaż miała rzekomo utrzymywać jego myśli przy Marii i nie pozwolić, aby skierował się ku innej niewieście.

I chociaż znam tę historię i wiem, jak się kończy, nie potrafiłam oprzeć się jej czarowi. Świetny styl pani Philippy i ogrom pracy, jaki autorka włożyła w napisanie tej książki, w jak najwierniejsze przekazanie nie tylko faktów historycznych, ale przede wszystkim uczuć bohaterów sprawił, że jeszcze bardziej pokochałam tę opowieść. Poznałam ją z nieco innej strony, z perspektywy Marii, która jednocześnie kochała swą siostrę i jej nienawidziła.

Więź łącząca rodzeństwo Boleynów zasługuje na szczególną uwagę. Maria i Anna rywalizowały ze sobą niemal od zawsze. Zazdrościły sobie sukcesów, cieszyły się z niepowodzeń tej drugiej, ale jednocześnie potrafiły się kochać i wspierać.
Anna służy Marii, gdy ta jest faworytą Henryka. Udziela jej rad, wybiera stroje, zarządza długie kąpiele i czeka na powrót siostry z komnat króla. Gdy role się odwracają, to Maria zmuszona jest być na każde zawołanie Anny.

Boleynówny są jak ogień i woda. Maria jest tą spokojniejszą siostrą. W życiu szuka czegoś więcej, niż zaspokojenia ambicji. Gdy na świat przychodzą jej dzieci dostrzega, co tak naprawdę liczy się w życiu. To właśnie one, ich dobro, miłość, obecność, są dla niej najważniejsze. Przestaje liczyć się król i dworskie zagrywki. Maria pragnie jedynie wychować Katarzynę i Henryka z dala od zakusów możnych panów, otoczyć swe dzieci miłością i szczęściem. Jest też jednak Howardówną i obowiązek wobec rodu wciąż się w niej tli. Potrafi być uparta i osiągać swe cele, no i wciąż troszczy się o Annę.
Maria podziwiała królową Katarzynę. Chociaż zdradziła ją nie raz i nie dwa, nie czyniła tego lekko. Żałowała, że została zmuszona do takich kroków. Ją i królową łączyło pewne porozumienie dusz – kobiet, które miały miłość króla i ją utraciły. A ja sama również polubiłam Katarzynę Aragońską.

Dla Anny liczy się przede wszystkim jej własna osoba. Jest pełna energii, zaprawiona w dworskim flircie, wykształcona (mając 6 lat, znała 3 języki) i inteligentna. Jej cięte riposty wywołują śmiech, ale potrafią też ugodzić w czuły punkt. Anna jest mściwa. Szuka odwetu na każdym, kto kiedyś ją zawiódł. Szczególna więź łączy ją z bratem Jerzym. Mimo iż cała trójka Boleynów trzyma się razem, to pomiędzy Anną a jej bratem jest coś takiego, co nakazuje się zastanowić, czy rzeczywiście było to tylko braterskie uczucie? Czy przypadkiem ta dwójka nie posunęła się za daleko?
Anna Boleyn musi być idealna. Zawsze najlepsza i biegła we wszystkim. Stawia na swoim i do celu dąży po trupach. Król Henryk zakochuje się w niej bez pamięci. Pożąda Anny, pragnie mieć ją dla siebie, lecz ta niewiasta mu się wymyka. Ma ognisty temperament, intryguje króla, jest dla niego zagadką, niezdobytym zamkiem.
Anna zawsze bardzo szybko doprowadza się do ładu po niepowodzeniach. Na słabość pozwala sobie tylko w obecności Jerzego i Marii w zaciszu swej komnaty. Wychodząc stamtąd, staje się na powrót dumną, piękną kobietą, która nosi głowę wysoko uniesioną.

Z powieści wyłania się obraz Anny nieco inny, niż ten dotychczas mi znany. Filmowa i serialowa Anna wzbudzała moją sympatię, sprawiała, że kibicowałam jej związkowi z Henrykiem. Książkowa Anna jawi się natomiast od swej gorszej strony, czasem przypominając wręcz jadowitą żmiję i odsuwając od siebie moją sympatię. Jest mściwa i niewdzięczna, źle traktuje Marię i wszystkich, którzy śmią się jej sprzeciwić.

Nie jestem osobą gadatliwą, jednak jeśli jakaś rzecz mnie fascynuje, potrafię o niej mówić i mówić. Tak jest w przypadku tej historii. Jestem świeżo po lekturze i mogłabym pisać i pisać, analizować osobowości głównych postaci, do bólu przywoływać poszczególne wydarzenia i jeszcze raz je przeżywać.

Ale, ale… Ja tu gadu gadu o sobie, a miałam jeszcze wspomnieć o królu.
Henryk Tudor, król Anglii, znany ze swego temperamentu. Zdaniem Marii to właśnie podobieństwo temperamentów sprawiło, że związek Anny z królem trwał tak długo i że tyle czasu jej siostra potrafiła utrzymać zainteresowanie zmiennego Henryka. Nie będę dużo o nim mówić, chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że dzięki Marii poznajemy nieco inną stronę tego słynnego monarchy. W życiu bym nie przypuszczała, że będzie on zwracał się do kogoś per „kochanie moje”. A zwrot ten w jego ustach był tak słodki, tak niepasujący do jego ogólnego wizerunku… Za zabawne natomiast uznać można jego niektóre reakcje w kłótniach z Anną, gdy stał taki biedny i bezradny, niczym besztany chłopiec, a jego nowa królowa przedstawiała mu krzykiem swe pretensje i zażalenia.

Wrażenia z lektury? Oprócz tego, że w tej recenzji wyraźnie na plan przebija się to, że podobało mi się, i to podobało bardzo, bardzo, bardzo? Cieszę się, że mam tę książkę na własność - 700 stron historii zamkniętej w pięknej okładce – i będę kiedyś mogła do niej wrócić. Mogłabym spędzać na czytaniu całe dnie. Serio. Tylko historia Marii, Anny i króla Henryka, ja, kawa i coś do przekąszenia.
Czasem byłam jednak zmęczona. Zmęczona jak Maria dworskimi intrygami. Zmęczona jak Anna staraniem się o króla i byciem idealną na każdym kroku. Zmęczenie i niepokój sióstr spływały na mnie.

I chociaż wiedziałam, jak skończy się ta historia i że innego zakończenia nie ma, było mi żal.

Moja ocena:

Data przeczytania: 2014-01-02

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Kochanice króla
3 wydania
Kochanice króla
Philippa Gregory
8.7/10
Kochanice króla są już na 1 miejscu New York Times Trade Fiction Bestseller List! Nakład przekroczył już MILION egzemplarzy i rośnie - przedstawiciele handlowi ciągle wracają po więcej, a wydawca druk...
Komentarze
Kochanice króla
3 wydania
Kochanice króla
Philippa Gregory
8.7/10
Kochanice króla są już na 1 miejscu New York Times Trade Fiction Bestseller List! Nakład przekroczył już MILION egzemplarzy i rośnie - przedstawiciele handlowi ciągle wracają po więcej, a wydawca druk...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Henryk VIII to dziś chyba jeden z najbardziej znanych władców Anglii. Panował w latach 1509 – 1547. Pochodził z dynastii Tudorów, podobnie popularnej jak on sam. Władca tak samo znany jak i kontrowers...

@FiolkaK @FiolkaK

"Kochanice Króla" to pierwsza napisana powieść z cyklu opowieści tudorowskie. Jednak autorka zaleca czytanie wg chronologii - wtedy "Kochanice…" czyta się jako drugi tom, zaraz po "Wiecznej księżniczc...

@mxf @mxf

Pozostałe recenzje @littlecuteangel

Troje
Ta książka powinna mieć tytuł "Niepokój"

Jest 22 lipca i jestem świeżo po zakończeniu lektury, tak więc ta recenzja może się okazać wielkim, nieuporządkowanym bełkotem, ale mam nadzieję, że jednak tak nie będzie...

Recenzja książki Troje
Metro 2033
"Żeby zakończyć wyprawę, trzeba po prostu przestać iść"

Rok 2033. Świat, jaki znacie już dawno przestał istnieć. Został skażony milionami ludzkich błędów. Po powierzchni chodzą potwory – mutanty, które musiały przystosować się...

Recenzja książki Metro 2033

Nowe recenzje

Zbyt krótkie szczęście
Gdyby trochę poprzesuwać akcenty...
@Bartlox:

Czasem jest tak, że czytając jakąś książkę masz wrażenie, że byłaby ona całkiem dobra - gdyby tylko w pewnych miejscach...

Recenzja książki Zbyt krótkie szczęście
Za kurtyną: Perygeum
Dobra kontynuacja
@zaba963:

„Widmo wojny, dotychczas krążące nad królestwem, zmaterializowało się. Która z niecofających się przed niczym frakcji z...

Recenzja książki Za kurtyną: Perygeum
Pogięte bajki. Spokój grabarza
Bajki z dzieciństwa
@natalia.wie...:

🐝Gucio, Maja, Pat, Mat, Filemon, Krecik to jedne z postaci z bajek, na których się wychowaliśmy. W tej książce autor pr...

Recenzja książki Pogięte bajki. Spokój grabarza
O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2022 nakanapie.pl