Recenzja książki Christine

Christine

@horror.com.pl@horror.com.pl · 2009-12-10

Nagle zapłonęły poczwórne reflektory Christine, przygważdżając go jaskrawym białym światłem. Plymouth ruszył z potwornym piskiem opon, pozostawiając na jezdni smugi spalonej gumy. Rozpędzał się tak raptownie, że aż przysiadł na tylnej osi, tak jak przysiada pies spinający się do skoku – pies albo wilczyca. Wjechał lewymi kołami na chodnik i nabierając szybkości gnał ku Moochiemu rozkraczony nad krawężnikiem, trąc podwoziem o beton, sypiąc na boki i do tyłu snopami iskier.
Moochie wrzasnął i spróbował się odsunąć. Christine zawadziła bokiem zderzaka o jego łydkę, wyrywając kawałek ciała. Ciepła wilgoć rozlała mu się po nodze i ściekła do buta. Dopiero czując ciepło własnej krwi uświadomił sobie niewyraźnie, jak zimna była ta noc. (…)
Kto by pomyślał, że książka o nawiedzonym samochodzie będzie jedną z najbardziej znanych pozycji literatury grozy? Przecież Plymouth, choćby największy, to tylko Plymouth. Kupa żelastwa na czterech oponach. Nie żaden duch, wampir czy choćby przyzwoity wilkołak. Jakie jest dla niego miejsce na kartach powieściowego horroru? Żadne, bo przecież straszyć ma nas to co irracjonalne, spoza naszego świata, a nie zwykły samochód, tak codzienny i bliski naszej empirii. Ale Stephen King zdaje się mówić, ze groza niekoniecznie musi iść w parze z bladymi i potrząsającymi łańcuchami zjawami. Groza, co częstsze, stanowi element naszego świata, siedzi podskórną i czeka na sposobność do ataku. Bo Zło jest codziennością, nie przychodzi z zaświatów; najczęściej wyziera z naszych umysłów i brudnych myśli, karmi się niespełnionymi ambicjami i zawiedzionymi nadziejami, cieszy się z naszych porażek i rośnie w siłę. W siłę, dzięki której potrafi przetrwać lata, skondensowane w jakimś szczególnym miejscu. To prawda znana już z powieści wykorzystujących motyw nawiedzonego domu, ale Stephen King postanowił tym razem dość zdecydowanie odświeżyć ten schemat fabularny. Zaryzykował… i opłaciło się. Straszne domy jakoś mniej straszą, jeśli wiemy, że przy odrobinie szczęścia można z nich wybiec i zatrzasnąć drzwi. Przecież dom nie będzie nas gonił. Ale co z nawiedzonym samochodem? Uwolnienie się spod jego wpływu nie jest już takie proste. Oto dom na kółkach, dom, który może zacząć cię gonić, dom, który podąża za tobą wszędzie, dom o iście śmiertelnym apetycie czynienia zła.
To, co spotkało zakompleksionego nastolatka, Arniego Cunninghama, nie mogłoby przydarzyć się każdemu. To, że kupiony przez niego stary Plymouth okazał się siedliskiem zła i wykorzystał Sarniego, a raczej, hmmm, jego duszę, nie było przypadkiem. Samochód czekał na kogoś takiego jak Arnie. Kogoś, kto jak Faust, gotów jest owa duszę zaprzedać. A za co? Za gładką cerę bez ropnych pryszczy, za wyzwolenie się spod zaborczej i władczej matki, za powodzenie u dziewczyn… Głupie? Na pewno nie dla Arniego.
(…)był urodzonym nieudacznikiem. Miał przechlapane u szkolnych osiłków ze względu na warunki fizyczne (…). Miał przechlapane u szkolnych intelektualistów(…), ponieważ nie miał żadnej specjalności. (…)A w dodatku miał totalnie przechlapane u dziewczyn(…) jego twarz wyglądała jak pizza (…)
I wtedy pojawiła się Christine. Jego pierwsza miłość. Spędzał z nią mnóstwo czasu zaniedbując dla niej najlepszego przyjaciela, szkołę i dom. Dbał o nią niemal obsesyjnie, a ona mu się odwdzięczała… Arnie zmężniał, twarz mu się wygładziła, wszystko szło coraz lepiej – do czasu, dopóki nie pojawiła się Leigh, dziewczyna, która pokochała Arniego. Christine nie miała zamiaru zostać teraz zwykłym samochodem. Po pierwsze – miała rachunki do wyrównania z bandą kretynów. Po drugie – to ona była dziewczyną Arniego. A po trzecie - Arnie należał do niej.
Powieść Stephena Kinga Christie to mroczna historia dojrzewania, walki o własną tożsamość i żądz popychających człowieka prosto w objęcia zła, w objęcia z których niełatwo się uwolnić. Jest w tej powieści wszystko, co powinno zapewnić dobry klimat – krwiożerczy samochód, nawiedzony złym duchem poprzedniego właściciela, socjopaty LeBay’a; tracące o gore opisy morderstw popełnianych przez Christine oraz typowo amerykański światek nastolatków z high-school, co sprawia, że powieść staje się atrakcyjna także dla nastoletnich czytelników. To jednak, co urzeka, to pytanie o granice człowieczej wolności umiejętnie wplecione w historię grozy oraz mistrzowsko prowadzona narracja – opowieści płynnie łączą jej model personalny z auktioralnym. Smaczkiem dla fanów rock’n’rolla niech będą zaś fragmenty przebojów z lat 60. i 70. otwierające każdy rozdział. Jest tu i Janis Joplin, i Bruce „Boss” Springsteen, i Chuck Berry, i The Who, i Eddie Cochran… A wszyscy śpiewają o samochodach, miłości i śmierci… a jakżeby inaczej?
Książka Christine
9 wydań
Christine
Stephen King
{}8.4/10
To była miłość od pierwszego wejrzenia. Siedemnastoletni Arnie Cunningham zobaczył Christine i zdecydował, że musi ona należeć do niego. Zafascynowany, nie słuchał ostrzeżeń najlepszego przyjaciela an...
Komentarze

Zobacz także

King opowiada historię o młodym, nieśmiałym i inteligentnym chłopaku Arniem Cunninghamie. Stał się właścicielem przeklętego samochodu, który zawładnął jego duszą i morduje jego gnębicieli. Książka ta ...

Co byście pomyśleli, gdybym Wam opowiedział o morderczym aucie, które zniewoli Was bez reszty, a Wasza egzystencja będzie kończyć się, gdy wsiądziecie do takiego auta? Totalna bzdura? Głupota? Otóż ...

Pozostałe recenzje @horror.com.pl

Książka Zew Cthulhu

H.P. Lovecraft zwany mistrzem stylu oraz najciekawszym autorem fantastyki grozy, pisał swe opowiadania bardzi...

Książka Zdradzieckie serce

"Czerwona śmierć wyludniła i pustoszyła kraj. Nigdy jeszcze tak straszna zaraza nie nawiedziła tych stron. Zw...

Nowe recenzje

Książka Ktoś, kogo znamy

Wyobraźcie sobie, że pod Waszą nieobecność, ktoś włamuje się do Waszego domu. Nic nie ginie, po niczym nie ma śladu. Je...

Książka Lista, która zmnieniła moje życie

„Lista, która zmieniła moje życie” to powieść Olivii Beirne z gatunku komedii romantycznej. W niezwykle zabawny sposób ...

Książka Ostatni lot

Czy znacie ten moment, kiedy kończycie czytać książkę i mówicie:”Wow, ale to było dobre”! Mimo że napisałam bardzo wiel...

{}