Recenzja książki Kotolotki

Kicie-kocie-kotki, lecą kotolotki

@Chassefierre@Chassefierre · 2020-05-29
Nie wiem, jak Wy, ale lubię czasem sięgnąć po literaturę dziecięcą. Nie tylko z nostalgii czy dla odprężenia, ale też po to, żeby choć przez chwilę znowu poczuć się jak dziecko. Znaleźć się w świecie pełnym zadziwiających cudów, niesamowitych sytuacji i zaskakujących rozwiązań. W świecie, w którym nawet jeśli coś wydaje się Straszne i Okropne, to z całą pewnością ostatecznie okaże się zupełnie nieszkodliwe. A jeśli będzie szkodliwe, to zostanie pokonane.

Właśnie do takiego świata zabiera nas Ursula K. Le Guin - przygodę z rodzeństwem kotolotków rozpoczynamy w miejskim zaułku, w pobliżu śmietnika będącego rodzinnym domem pani Jane Burej. I chociaż ona sama jest zwykłą szarą kotką, to jej dzieci są jedyne w swoim rodzaju - urodziły się bowiem skrzydlate.
Pani Jane martwi się o swoje młode - jako doświadczona kotka wie, że Istoty Lucka potrafią być zarówno dobre, jak i złe. I że ci źli ludzie, widząc skrzydlate kotki z całą pewnością będą chcieli je złapać. Zamknąć. Zabrać do cyrku, albo do laboratorium. Zbić na nich fortunę. Że nie przepuszczą kotolotkom, jeśli odkryją ich istnienie. I że kotolotki nie będą wtedy wolne.
Dlatego pewnego dnia Pani Jane oznajmia swoim młodym, że czas im opuścić zaułek i wyruszyć w świat. Najwidoczniej ich skrzydła pojawiły się z jakiegoś konkretnego powodu - może chodzi o to, żeby kotolotkowe rodzeństwo poznało szeroki świat, zaznało wolności i żyło długo i szczęśliwie z dala od miasta i złych ludzi?
Tak oto Telma, Harriet, James i Roger wyruszają na swoją pierwszą Wielką Wyprawę. Po drodze będą czekały na nich przygody i niebezpieczeństwa o których istnieniu nie było mowy w mieście.

Najnowsze wydanie ,,Kotolotków'' jest wydaniem zbiorczym wszystkich części cyklu. Znajdziemy w nim zarówno ,,Kotolotki'', jak i ,,Powrót kotolotków'' (tą część możecie znać jako ,,Kotolotki z wizytą u mamy''), ,,Wspaniałego Aleksandra i kotolotki'' oraz ,,Jane rozkłada skrzydła''. Historia stworzona przez Le Guin jest pełną ciepła, zabawną opowieścią o rodzeństwie, o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie, o zaufaniu i o chęci dokonania czegoś wspaniałego. I nawet jeśli wydaje się Wam teraz, że koncepcja kotów o puchatych skrzydełkach nie jest specjalnie atrakcyjna i pociągająca, ale dziwna i wydumana; nawet jeśli wydaje się Wam, że może jesteście za starzy na książki dla dzieci, to myślę, że powinniście dać kotolotkom szansę.
Bo ich kocie mruczenie roztapia serduszka. I sprawia, że robi się na duszy jakoś tak ciepło i przyjemnie. I że człowiek uśmiecha się do książki.

A poza tym: przyznajcie się, chcielibyście się dowiedzieć czy kotolotki w końcu znalazły Dobre Ręce, prawda?
Ocena @Chassefierre:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Data przeczytania: 2020-05-27
Książka Kotolotki
Kotolotki
Ursula K. Le Guin
{}8.3/10
Arcydzieło literatury dziecięcej. Pewnego razu mieszkająca w mieście kotka urodziła czworo kociąt. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kociaki miały... skrzydła. Korzystając z rzadki...
Komentarze
@Mackowy
@Mackowy · około miesiąca temu
Mam pytanie natury technicznej: pięciolatek ogarnie kotolotki, czy książka raczej przewidziana dla starszych dzieci?
{}
@Chassefierre
@Chassefierre · około miesiąca temu
Taki ogarnięty pięciolatek - moim zdaniem tak. :)
Oczywiście może zapytać o niektóre słowa (w kotolotkach pojawia się chyba ,,iluminacja") ale jeśli je zapamięta to co to będzie potem za szpan w przedszkolu! :D
{}
@Chassefierre
@Chassefierre · około miesiąca temu
Chociaż jak tak jeszcze pomyślę, to...
...
UWAGA MOŻLIWY SPOILER!
...
to na Twoim miejscu przeczytałabym fragment w którym Mała Jane mówi Aleksandrowi o szczurach (z opowiadania ,,Wspaniały Aleksander i Kotolotki"), zanim przeczytałabym go dziecku, bo jeśli wspomniany pięciolatek jest bardzo wrażliwy i empatyczny to może się trochę wystraszyć. Ale jeśli jeszcze nie jest na etapie wczuwania się w położenie innych, to myślę, że nie powinien mieć problemu.
Chociaż i tak byłoby najlepiej gdybyś w tym wypadku sam rozsądził. :)
{}
@Mackowy
@Mackowy · około miesiąca temu
Dzięki! Może kupię i dam bratanicy za rok na urodziny, trzeba dzieci wciągać od najmłodszych lat w czytelnictwo i opowieści, a ta książka wydaje mi się świetna do tego, no i pewnie bratowa będzie się nieźle bawić podczas czytania :)
Edit: albo chociaż próbować wciągać, a koty ze skrzydłami? Kurde jaką Urszula ma wyobraźnię.
{}× 2

Zobacz także

Obawiam się, że gdybym nie otrzymała opowiadań Ursuli K. Le Guin „Kotolotki” do recenzji, nie zwróciłabym na tę książkę większej uwagi. Kocie historie niezbyt mnie pociągają, siłą rzeczy nie zapropon...

Pozostałe recenzje @Chassefierre

Książka Dziki

Ile śmierci może znieść jeden człowiek? Jak dalece życie może kogoś doświadczyć? Czy można żyć ze świadomością, że przy...

Książka Bo ja kocham PRL

Ambiwalentne uczucia mam wobec tej książeczki. Bo z jednej strony autor ma naprawdę lekki, wciągający, gawędziarski sty...

Nowe recenzje

Książka Kolonia karna

'' Dopóki zabijają się nawzajem (...) nie mamy się właściwie czym przejmować . Jeśli jednak pogodzą się na dziesięć min...

Książka Sprzedaliśmy dusze

"Można być świrem i paranoikiem, a jednocześnie mieć rację. Być może świat tak bardzo zwariował, że trzeba mieć nie po ...

Książka Holenderska dziewczyna

„W naturze człowiek nigdy nie jest samotny”. Niemcy, 1936 rok, osiemnastoletnia Jane zostaje wysłana przez swoje...

nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe
{}