Już gdy przeglądałam zapowiedzi Fabryki słów, rzuciła mi się w oczy książka Anety Jadowskiej, a stało się to jak zwykle za sprawą niesamowitej okładki, za które to wydawnictwo uwielbiam. Tym razem oczy cieszy seksowna wiedźma w zabójczej czerwonej sukience, mroczny mężczyzna z ręką na jej talii i anioł w pełnej iluminacji. Trzy niesamowite i magiczne postacie, które są lekką zapowiedzią tego co czeka na nas w książce.
Dla Anety Jadowskiej "Złodziej dusz" to pierwsze większe dzieło, gdyż przed nim opublikowała jedynie dwa opowiadania . Pani Aneta mieszka w Toruniu, ukończyła filologię polską i wszystkim na przekór postanowiła zająć się pisaniem książek z gatunku fantastyki, z czego nie ukrywam ogromnie się cieszę bo w "Złodzieju dusz" zdecydowanie się ZAKOCHAŁAM.
Główną bohaterką jest Dora. Z zawodu policjantka, z krwi wiedźma. Po ojcu należy ona do wyznania Pani Północy, a swą siłę czerpie głównie z żywiołów. Jednak także jej matka zostawiła jej coś w spadku, a dokładniej magię płodności. Wiedźma nie przepada za darem od swej rodzicielki, dlatego rękami i nogami wypiera się go i korzysta jedynie z magii darowanej jej od Pani Północy.
Życie Dory toczy się zarówno w normalnym świecie, jak i w jego magicznym odpowiedniku. Jako policjantka zamieszkuje ona Toruń, jako wiedźma przenosi się poprzez odpowiednie przejście do Thornu, miasta istot magicznych, których to w naszym kraju jest całkiem sporo. W tym właśnie miejscu dostaje ona pewnego dnia zlecenie od Starszyzny (przed którą odpowiada), aby rozwiązać tajemnicę, trwających od pewnego czasu, porwań Magicznych. Dorze nie podoba się do końca ten pomysł, jednak wie ona, że jej siostra krwi również została uprowadzona. Motywacja osobista i detektywistyczne doświadczenie z normalnego życia powodują w końcu, że podejmuje się ona tej sprawy, ale nie sama. Do pomocy bierze ze sobą swego najlepszego przyjaciela, niesamowicie przystojnego wnuka Lucyfera. Miron, gdyż tak ma na imię mężczyzna, staje się od tej pory strażnikiem Dory. Po pewnym czasie do tej niezwykłej dwójki dołącza jeszcze przyjaciel diabła, wnuk Archanioła Gabriela o imieniu Joshua. Oczywiście on również jest niebiańsko przystojny, dlatego nic w tym dziwnego, że Dora oprócz walki z nieznanym wrogiem, często również walczy... z własnym pożądaniem.
Mała pokręcona rodzinka
Zakochałam się w tej powieści. Przeczytałam ją jednym tchem, a jak skończyłam cisnęło mi się tylko jedno słowo na usta: WIĘCEJ!!! Więcej Dory, Więcej Mirona. I zdecydowanie więcej Joshui! Bohaterowie tej powieści, są tak świetnie przedstawieni, że nie sposób ich nie polubić. Dora jako samodzielna wiedźma, która ucieka przed wszelkimi związkami jak przed ogniem, jest niesamowicie barwną, realistyczną i żywą postacią. Nie boi się podjąć ryzyka związanego z ratowaniem obcych jej magicznych istot, często kieruje się głównie emocjami, a dodatkowo jest autentycznie zabawna. Wnuk szatana Miron jest piekielnie seksownym, zarówno z wyglądu jak i z zachowania, diabełkiem. Jest bezczelny, szczery, komiczny, a także opiekuńczy względem osób na których mu zależy. Zakochałam się w nim od pierwszej chwili i nie boję się tego przyznać. Relacje między nim a Dorą są iskrzące i w każdym calu magiczne. Nie można jednak zapomnieć o Joshui niebiańskim blondynku i najlepszym przyjacielu Mirona. Nie jest on standardowym przedstawicielem anielskim. Buntuje się on przeciwko naznaczonym mu granicom, przez co wpada w niezłe tarapaty. Po bliższym zapoznaniu również do niego zapałałam ogromną sympatią. Bohaterzy są zdecydowanie mocną stroną tej powieści.
Akcja toczy się wokół ludzkiego życia Dory oraz misji detektywistycznej w którą wysyła ją Starszyzna. Są morderstwa, są porwania, sporo walk oraz scen pełnych emocji. Tłem większości wydarzeń jest Toruń, którego opisy umilają czytelnikowi historię.
Język jest świetnie dopasowany do stylu opowieści i nie zalicza się on do tych trudnych czy męczących. Fabuła wciąga i trzyma poziom przez całą książkę. Przez kilka pierwszy stron troszkę ciężko jest się wprawdzie rozeznać, gdyż od razu rzuceni jesteśmy na miejsce zbrodni, a główna bohaterka ( i jednocześnie narratorka) nie do końca się przedstawia i opisuje. Dezorientacja trwa jednak autentycznie tylko kilka stron.
Jestem pewna, że sięgnę po tę powieść jeszcze wiele razy, gdyż z ogromną niecierpliwością będę czekała na jej kolejne części (autorka zapowiada, że będzie to sześcioksiąg!! Hurra!). Zakochałam się w tej niesamowitej trójce i nie doszukałam się niczego, co by mi się w tej powieści nie spodobało. "Złodziej dusz" posiada elementy kryminału, powieści detektywistycznej, fantastyki oraz romansu. Są mordercy, porywacze, sceny kipiące pożądaniem i te przepełnione humorem. Zdecydowanie i ogromnie polecam!!!