Recenzja książki Buty szczęścia

Obuwnicze metody ujarzmienia besserwissera ;)

· 2010-12-30
Przyznaję się: od dziecka cierpię na nieuleczalne schorzenie zwane "besserwisseryzmem”, czyli – z niemieckiego – „ja-wiem-lepiejstwem”. Ta nietypowa choroba objawia się zazwyczaj silnym wewnętrznym przekonaniem o własnej nieomylności, uporem w forsowaniu swoich pomysłów oraz sądów, a także niechęcią przejawiającą się w odniesieniu do cudzych porad i zaleceń, zwłaszcza, gdy okazują się one sprzeczne z moimi… Z tego powodu do wszelkiego rodzaju poradników podchodzę dość nieufnie, jeżąc się wewnętrznie i sycząc – jak kot na widok psa – na samą myśl o tym, że ktoś chce mi doradzać w moich osobistych sprawach. A figę! Przeczytam, sprawdzę i na złość – zrobię odwrotnie!

Z takim właśnie przekornym nastawieniem sięgałam po książkę Ewy Woydyłło. Niestety… Zawiodłam się. I teraz właśnie nadszedł czas, by się poskarżyć.

Bo dlaczego autorka książki nie przemawia tak charakterystycznym dla poradników napuszonym i pompatycznym tonem Osoby, Której Została Objawiona Najprawdziwsza Prawda o Życiu, Śmierci i Jajecznicy? Zabrakło w Butach szczęścia tego jakże istotnego składnika – książkę napisano bowiem językiem prostym, pozbawionym zarówno profesjonalnych (i jakże trudnych do przyswojenia) wyrażeń rodem z żargonu psychologów, jak i szalonych metafor w stylu przysłowiowych już Marsjan i Wenusjanek. Styl książki Ewy Woydyłło przywodzi na myśl raczej swobodną, intymną rozmowę przy kawie z dobrą, godną zaufania znajomą. Taką, która wysłucha i poradzi, nie wymądrzając się zanadto i nie popisując bez potrzeby. Która daje nam odczuć, że to nasze problemy i wątpliwości są dla niej najważniejsze i że chce nam pomóc.

I dlaczego nie znajdziemy w Butach szczęścia recepty szybkiej, prostej i skutecznej, poprawiającej od zaraz i natychmiast CAŁE nasze życie, likwidującej WSZYSTKIE problemy, rozwiewającej WSZELKIE wątpliwości? Przecież poradniki takie zwykle są – obiecują rozwikłanie każdej życiowej zagadki za niewielką cenę, umieszczoną z tyłu okładki. Tymczasem Buty szczęścia udzielają porad drobnych, zalecając osiąganie szczęścia – czy może kolejnych małych szczęść – metodą małych, ale skutecznych kroków.

I gdzie – zapytuję z całą mocą – gdzie liczne i jakże motywujące przykłady osób, które, zastosowawszy się do zaleceń poradnika, osiągnęły zadowolenie, znalazły miłość, lepszą pracę, a na dodatek wygrały milion w jakiejś loterii?

Dobrze, dość tych kpin.

Książkę Ewy Woydyłło naprawdę warto przeczytać – właśnie ze względu na to, jak bardzo odbiega ona od sztampowego poradnika psychologicznego dla tych, którzy szukają szczęścia w życiu. Buty szczęścia to zbiór krótkich esejów dotyczących najważniejszych problemów, z jakimi każdy z nas spotyka się codziennie i sugestii podpowiadających, w jaki sposób najłatwiej i najprzyjemniej owe przeszkody wyminąć. Doskonale czyta się je zarówno w autobusie, jak i przed zaśnięciem, zaś niewielkie rozmiary tych tekstów ułatwiają przyswajanie informacji – owej cennej wiedzy o własnym wnętrzu i potrzebach.

Oczywiście, autorka nie oferuje czytelnikom gotowej recepty na wszystkie ich bolączki, zdając sobie sprawę z tego, że taka recepta po prostu nie istnieje. I istnieć nie może, gdyż każdy z nas jest inny i w inny sposób do swego szczęścia dąży. Na szczeście dla każdego znajdą się odpowiednie buty szczęścia, wystarczy tylko poszukać czegoś odpowiedniego dla siebie sposród przedstawionych przez Ewę Woydyłło propozycji i… przymierzać. Do skutku.

Szukanie ułatwia z pewnością fakt, iż książkę podzielono na cztery części – poczynając od tego, co można zrobić dla siebie, przez to, co można uczynić dla związku oraz dla innych, kończąc zaś na tym, czego się czynić zdecydowanie nie powinno. Jak widać, autorka kładzie tutaj nacisk na zdrowy egoizm – by znaleźć szczęście, musimy przecież zacząć od odpowiedniego myślenia o nas samych i od zadbania o własne samopoczucie. Jak? Podpowiedzi – choć nie odpowiedzi – znajdziemy na stronach Butów szczęścia. I nie zawiedziemy się, choć nie ma co się łudzić – podjęcie wysiłku wprowadzenia nowych porządków we własnym życiu to już nasze, nie autorki, zadanie.

Ów wysiłek osłodzą nam z pewnością urocze zdjęcia, jakimi opatrzono teksty. Mnie urzekł zwłaszcza nietoperz na początku. Skąd wzięło się tam sympatyczne, choć zarazem tak tajemnicze zwierzątko? Być może ma coś wspólnego z pierwszym esejem, dotyczącym intuicji? A może to po prostu odzwierciedlenie tego, jak wszyscy szukamy szczęścia – często na ślepo, po omacku? Jeśli tak, to Buty szczęścia z pewnością poprawią naszą echolokację i ułatwią omijanie życiowych przeszkód. I dlatego warto je przymierzyć.

A autorce poradnika życzę, by zawodziła mnie w tak pozytywny sposób jak najczęściej. Bo na pewno nie jest to moje ostatnie spotkanie z książkami znakomitej pani psycholog. Co i pozostałym czytelnikom Butów zalecam. ;)
Książka Buty szczęścia
3 wydania
Buty szczęścia
Ewa Woydyłło
{}8.2/10
Sprawdzone przepisy na udane życie. "Buty szczęścia" to kolejna porcja dobrej energii od Ewy Woydyłło, która radzi co możemy zrobić dla siebie, co dla innych, a co uczynić dla swojego związku. Przest...
Komentarze

Nowe recenzje

Książka Zenith

Książkę czytałam bardzo długo, dłużej niż zaplanowałam. Już od pierwszych stron miałam duży problem ze skupieniem się ...

Książka Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc

Śląsk - tam właśnie przenosi nas autorka Weronika Tomala w swojej książce "Gdzie diabeł mówi dobranoc". Gwara śląska, p...

Książka Złączeni pokusą

Zasady jakie są stosowane wobec kobiet w każdej nowej książce dają mi coraz to większe powody do nienawidzenia niektóry...

nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe
{}