Instynkt językowy recenzja

Steven Pinker „Instynkt językowy”, czyli rany, jakie to gęste!

WYBÓR REDAKCJI
Autor: @Orestea ·5 minut
2024-03-03
2 komentarze
11 Polubień
„Kiedy naukowcy zauważają w świecie natury jakąś pozornie magiczną sztuczkę, na przykład nietoperze namierzające owady w czarnych jak smoła ciemnościach, czy łososie powracające na tarło do swojego macierzystego strumienia, szukają zasad inżynierskich, które się za tym kryją. W przypadku nietoperzy sztuczką tą okazał się sonar, a w przypadku łososi podążanie za słabym śladem zapachowym. Jaka sztuczka kryje się za zdolnością Homo Sapiens do przekazywania innym, że człowiek ugryzł psa?” [s. 98]

No dobrze, no dobrze. Powinnam przecież nie marudzić, nie narzekać, nie drzeć twarzy, bo mam przecież tego magistra z polskiego i piątkę z językoznawstwa i z gramatyki historycznej. A jednak rany, ależ to była lektura!
Nie, że zła. W końcu dałam książce dziesięć gwiazdek. Ale ta dycha jest i dla mnie, bo czuję się dumna, że Pinker mnie nie pokonał intelektualnie.

Na jego obronę powiem, że pisze świetnie, stara się jasno tłumaczyć wszystko i jest niebywale zabawny. Przykłady, które wybiera, są naprawdę interesujące i pozwalają na zabawę z językiem.
Ale łatwo nie było, bo musiałam sobie te frazy nominalne i drzewa składni konkretnej przypomnieć, te drzewka wszystkie, morfemy i inne takie. A ja już jestem prosty człowiek i jeśli się wyrażam, to tak grubego słownictwa z całą pewnością nie używam. Co to, to nie!

Nie jest „Instynkt językowy” Pinkera książką prostą, to trzeba przyznać. To nie jest ot taka pierwsza lepszą książka popularnonaukowa. Żeby wyjaśnić swoje racje - o których za chwilę i poniżej - Pinker musi sięgnąć do Chomsky’ego i jego następców, a to znaczy, że masz Czytelniczko/Czytelniku przed sobą marsz przez językoznawcze terytorium. Mnóstwo specjalistycznej terminologii, którą autor wyjaśnia, i którą trzeba zapamiętać, bo inaczej ze zrozumienia nici.
Jest to zatem książka - moim skromnym zdaniem - dla pasjonatów języka, jego struktur, pochodzenia i możliwości. Jest też świetnym podręcznikiem dla przyszłych polonistów (którzy chyba zresztą mają ją na liści lektur) dla anglistów i studentów filologii angielskiej, którzy mnóstwo rzeczy dostają jak na tacy.

„Ale o czym to jest?” - słyszę jak pyta tłum niemogących się doczekać konkretów fascynatów głosek frykatywnych i frazy werbalnej, którzy zresztą książkę Pinkera znać powinni, bo wyszła… 30 lat temu, w 1994 roku, i od razu narobiła zamieszania.
Jest zresztą tak dobra, że dalej je robi.

No nic, zabieram się do tłumaczenia cóż to jest ten „Instynkt językowy”?
Otóż w swoim "Instynkcie Językowym" Steven Pinker bada ideę, że zdolność do korzystania z języka jest wrodzona dla ludzi, kształtowana przez dobór naturalny i zakorzeniona w naszej biologii, podobnie jak nasz instynkt do innych zachowań.
Innymi słowy Pinker po kawalersku traktuje tradycyjne teorie lingwistyczne, które traktują język jako kulturowy artefakt uczony w środowisku, Pinker argumentuje za biologiczną podstawą języka, wspartą dowodami z różnych dziedzin, takich jak lingwistyka, nauki kognitywne i biologia ewolucyjna.

Jeden z głównych argumentów książki to stwierdzenie, że ludzie rodzą się z "instynktem językowym" - wrodzoną zdolnością do nabywania języka. Pinker sięga do prac Noama Chomsky'ego nad uniwersalną gramatyką, sugerując, że wszystkie ludzkie języki mają wspólną strukturalną podstawę wbudowaną w nasze mózgi. Ta wrodzona gramatyka pozwala dzieciom bez wysiłku i dokładnie uczyć się swojego rodzimego języka (lub języków) bez jawnego nauczania, co Pinker twierdzi, że byłoby możliwe tylko wtedy, gdy pewne aspekty języka byłyby wrodzone.

Pinker poświęca znaczną uwagę dyskusji na temat gramatyki, twierdząc, że nie jest to jedynie zbiór arbitralnych zasad, lecz raczej integralna część ludzkiego myślenia. Gramatyka, według Pinkera, umożliwia ludziom łączenie słów w znaczące zdania, co pozwala na nieskończone wykorzystanie ograniczonych środków - jedną z najbardziej niezwykłych właściwości języka.

„Według niektórych antropologów dla ewolucji ludzkiego mózgu mniej ważne było opanowanie technologii i środowiska fizycznego, a ważniejszy był poznawczy wyścig zbrojeń między społecznymi konkurentami. […] A poznawczy wyścig zbrojeń w oczywisty sposób mógł przyspieszyć wyścig językowy”. [s.460]

Książka bada ewolucję języka, twierdząc, że ewoluował jako adaptacja do komunikacji. Pinker używa psychologii ewolucyjnej do wyjaśnienia, w jaki sposób język mógł przynieść korzyści w przeżyciu, stając się cechą wybraną przez dobór naturalny. Sugeruje, że złożoność i uniwersalność języka we wszystkich kulturach wskazują na to, że jest to adaptacja biologiczna, a nie wynalazek kulturowy.

Pinker zajmuje się także tym, jak i dlaczego języki różnicują się w czasie, prowadząc do ogromnej różnorodności języków, które widzimy dzisiaj. Omawia mechanizmy takie jak izolacja geograficzna i tendencja języka do naturalnej zmiany i dywersyfikacji w kolejnych pokoleniach, podobnie jak biologiczna ewolucja. Jednak pomimo tej różnorodności, Pinker podkreśla podstawowe podobieństwa wspólne dla wszystkich języków, wspierając swój argument o wrodzonym aparacie językowym.

A pamiętacie jeszcze o tym zamieszaniu, o którym pisałam wcześniej? Tak? Otóż krytycy „Instynktu językowego” twierdzą, że pinkerowski nacisk na wrodzoność bagatelizuje rolę interakcji społecznej i kontekstu kulturowego w nauce języka. Ponadto toczy się spór na temat tego, ile z języka jest wrodzone, a ile jest nabyte, oraz o konkretne kwestie ewolucji języka.
Użycie psychologii ewolucyjnej przez Pinkera do wyjaśnienia ewolucji języka jest szczególnie kontrowersyjne, ponieważ podejście to często obejmuje spekulacje na temat prehistorycznych społeczeństw ludzkich opartych na obserwacjach współczesnych, co utrudnia weryfikację. A na dodatek, to w ostatnich latach badanie praprzodków człowieka współczesnego poszło tak do przodu, że wiele z tego, co Pinker napisał niebywale trąci myszką.

Ale to była i jest książka prawie wybitna i warto po nią sięgnąć, choćby po to by posiłować się z samym sobą, pomęczyć się, poszukać w innych książkach odpowiedzi. Warto.
Portalowi nakanapie.pl dziękuję za możliwość ocenienia tej książki.

PS. Ogromne, ogromne wyrazy szacunku dla tłumacza, który wiedział, kiedy nie tłumaczyć przykładów i kiedy je tłumaczyć. Tomasz Bieroń, tłumacz, pozwala językowi Pinkera brzmieć. I chcę® jeszcze wspomnieć dr hab. Andrzeja Klawitera - konsultanta naukowego. W przypadku przygotowania do wydania takiej książki bez doskonałego tłumacza czy konsultanta niewiele się zdziała.

Moja ocena:

× 11 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Instynkt językowy
Instynkt językowy
Steven Pinker
9/10

Błyskotliwa obrona prowokacyjnej tezy o biologicznych korzeniach języka W swojej książce Steven Pinker wyjaśnia wszystko, co zawsze chcieliśmy wiedzieć o języku: jak on w ogóle działa, w jaki spos...

Komentarze
@almos
@almos · około miesiąca temu
Świetna recenzja, nabrałem apetytu na tę książkę, z drugiej strony wiem, że Pinker jest wymagający...
× 2
@MLB
@MLB · około miesiąca temu
Pinker jest wymagający...
Prawda! Za to wciąga, jak tornado:)
× 1
@Orestea
@Orestea · około miesiąca temu
jest i wciąga :)
× 2
@MLB
@MLB · około miesiąca temu
Piękna recenzja - też się przymierzam. Zaraz jak skończę https://nakanapie.pl/ksiazka/jak-dziala-umysl-901458?search_id=9695728
× 1
Instynkt językowy
Instynkt językowy
Steven Pinker
9/10
Błyskotliwa obrona prowokacyjnej tezy o biologicznych korzeniach języka W swojej książce Steven Pinker wyjaśnia wszystko, co zawsze chcieliśmy wiedzieć o języku: jak on w ogóle działa, w jaki spos...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Zanim spróbuję odpowiedzieć na zadane w tytule pytanie, pozwólcie, że opowiem nieco więcej o tej prowokującej do myślenia książce. Napisanej w sposób błyskotliwy i niezwykle analityczny, a zarazem pr...

@autodydaktyczna @autodydaktyczna

Pozostałe recenzje @Orestea

Wieczne igrzysko. Imię duszy
„Imię duszy” Jakuba Pawełka, czyli piekło, polityka i wielka cierpiętnica

Jakby to powiedzieć… chyba już kiedyś pisałam, w jednej z moich recenzji, że jest taka grupa książęk, które nazywam zwodniczymi albo podtrutymi. To takie pozycje, które ...

Recenzja książki Wieczne igrzysko. Imię duszy
Wodzowie Zenona (474–491) i Anastazjusza I (491–518)
Mirosław J. Leszka, Szymon Wierzbiński, „Wodzowie Zenona i Anastazjusza I”, czyli działo się w Bizancjum!

Jeśli komuś się wydaje, że Cesarstwo Rzymskie upadło w V wieku naszej ery, to mu się tylko wydaje. Ono jeszcze jakieś tysiąc lat żyło sobie w najlepsze nad brzegami B...

Recenzja książki Wodzowie Zenona (474–491) i Anastazjusza I (491–518)

Nowe recenzje

Czekam w pokoju 206
Czekam w pokoju 206
@na_ksiazke_...:

Ostatnio wybieram książki z moich półek , aby chociaż minimalnie zmniejszyć stos hańby , który zrobiłam przez pół roku ...

Recenzja książki Czekam w pokoju 206
Szafarz
Szafarz
@mommy_and_b...:

" [...] Zawsze mi się zdawało, że wy macie zapobiegać morderstwom, a nie na nie czekać. [...]" Wow! "Szafarz" Grzegorz...

Recenzja książki Szafarz
Pan dziennikarz
fajna
@mamazonakob...:

Alina ma za sobą nieudane małżeństwo, które właśnie się skończyło. Wraz z przyjaciółkami udaje się do klubu, aby tam św...

Recenzja książki Pan dziennikarz
© 2007 - 2024 nakanapie.pl