Leciwy osioł podskubywał wyschniętą trawę, szarpiąc uparte źdźbła i przeżuwając je nerwowo, jakby za chwilę miał zostać zagoniony do pracy.
Dwóch gliniarzy celuje w leżącą na ziemi koleżankę z pracy, która pojawiła się tutaj niemalże z nieba.
Uśmiechnął się, ale po chwili zmienił wyraz twarzy na bardziej oficjalny.
– Dajcie mu się napić – rozkazał po chwili ten sam głos.