Recenzja książki Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet

Japonia oczami Karolina Bednarz

@Asamitt @Asamitt · 2019-11-20
 Reportaż, który choć ciekawie się czyta, z każdą stroną gorzko uświadamia nam stronniczość autora. W gruncie rzeczy Autorka ograniczyła się do ciemnej strefy, skupiając się na negatywnym obrazie Japonii. Nie istnieje idealny model państwa, nie ma takiego kraju, w którym wszyscy żyją w dostatku, nawet jeśli dany kraj w rankingach zajmuje wysokie miejsce pod względem zamożności. Natomiast Karolina Bednarz postanowiła skupić się jedynie na sprawach, które mogą budzić niechęć, a nawet odrazę względem narodu, który podobno dobrze poznała, tam żyła, uczyła się. 
 W "Kwiatach w pudełku" patrzymy na kobiety, które w naszym europejskim pojęciu są godne pożałowania, bo albo są poniewierane, a w najlepszym razie nierozumiane przez bliskich, albo traktowane jako pionki w męskiej rozgrywce o dominację i nic więcej. Nie noszą co prawda burek, ale są postrzegane przez Autorkę w podobny sposób, jedynie jako zniewolone obiekty podporządkowane męskiej dominacji. Możliwe, że gdyby obudować przytaczane zjawiska tradycyjnym odbieraniem ról, zakorzenioną mentalnością, która pozostaje pomimo wysokiego rozwoju gospodarczego oraz przeanalizować nieco współczesną historią podawane fakty nie raziłyby tak swoją jednostronnością. Byłyby po prostu wpisane w szarą rzeczywistość, prawdziwe aż do bólu, ale można by je odbierać w szerszej perspektywie, a tu mam z tym problem. 
 Karolina Bednarz postawiła sobie za cel opisanie sytuacji, do jakich dochodzi społeczeństwie (bynajmniej nie twierdzę, że marginalnie!) skupiając się zaledwie na negatywnym stosunku do rodzaju żeńskiego w kraju azjatyckim, gdzie przecież dzisiejsze życie zaczyna się wymykać tradycyjnym normom. To pójście w jednym kierunku niestety, nie dostarczy czytelnikowi pełnego obrazu społeczeństwa. W tym wypadku, wszystko co męskie, jest z góry napiętnowane. Bez względu kim jest człowiek, jakie wyznaje zasady i jaki tak naprawdę ma stosunek do kobiet, z góry został przekreślony. Łatwo zgadnąć co może sobie pomyśleć czytelnik po zamknięciu książki. 
 
 Uważam, że jeśli pisze się o tym, co ma niekorzystny wpływ, to trzeba by było szeroko napisać o zdominowaniu aspektów życia przez więzy łączące z przeszłością, a nie jedynie wyszczególniać przypadki potwierdzające regułę. Nie oszukujmy się, ale dziś w każdym kraju np osoba koło czterdziestego roku życia może mieć problemy ze znalezieniem nowej pracy po zwolnieniu. Nawet tak zwani fachowcy, szczególnie jeśli są kobietami również w Polsce nie mają łatwo, a co dopiero w kraju tak silnie zaludnionym jak Japonia. Podobnie jeśli chodzi o zakłady produkcyjne trujące środowisko, a co za tym idzie ludzi. Taki schemat działa na całym świecie, gdzie poświęca się życie ludzi, zatruwa wody gruntowe, byleby tylko czerpać zyski ze sprzedaży produktów. Tyle tylko, że Bednarz skupiła się zaledwie na chorujących dziewczynkach, tak jakby w zasięgu trujących wód nie bytowali inni mieszkańcy czy zwierzęta. Rozumiem chęć ukazania nękania kobiet, brak zrozumienia dla ich przejść, ale powinno to być zrobione w szerokim aspekcie, również z podkreśleniem wypowiedzi kobiet, które wypowiadając się na forum bagatelizując problemy i umniejszając krzywdę ofiar. Tutaj czasami takowe głosy są przytaczane, ale tez traktowane marginalnie, jakby nie na tyle istotne, żeby mogło dojść do polemiki. A skąd takie stanowisko? Czy te akurat kobiety nic złego nie spotkało, nie były poddane mobbingowi, nie boją się o prace lub własne życie? Dzięki temu pokazana zostałaby prawdziwa skala procederu. Oto kobiety z różnych środowisk, na różnych stanowiskach, o różnej konstrukcji psychicznej (a nie tylko słabe lalki) walczą z tym samym losem. To co potencjalnie mogło przyczynić się do sukcesu publikacji zostało zaniechane.
 
 Co prawda każdy reportaż dotyczy innej kwestii, jednak każdy wydaje się tak samo bulwersujący, przede wszystkim przez podjętą retorykę. Nawet gdy czytamy o tradycji mizuko (wodne dzieci), gdy kobieta boleje nad stratą, wplata się wątek o formach celowego uśmiercania potomstwa w różnej fazie jego życia, albo sprzedaży dorastających już dzieci. Nawet, gdy to położne dokonują selekcji na życzenie rodzącej zostaje to podbudowane względami ekonomicznymi i wolą mężczyzn. To wszystko budzi mój sprzeciw, bo oto kobiety w tym kraju są pokazane jako marionetki. Bednarz, chyba nawet wbrew sobie, umniejsza ich rangę społeczną pisząc o samych skrajnych przypadkach, kobietach słabych, zalęknionych, które bez mężczyzny i tak niewiele znaczą, a praktycznie każdą wcześniej czy później dopada depresja. Taki obraz Japonki w XXI wieku serwuje nam pani sinolog. A jeśli taka jest rzeczywistość, to dla Kraju Kwitnącej Wiśni nie ma juz szans na jakiekolwiek zmiany idące w kierunku wzmocnienia pozycji kobiet, bo kto ma się o to bić, skoro żeński rodzaj jest tam dziś tak zmaltretowany psychicznie i fizycznie,że boi się pisnąć.
 
 Nie tylko w Japonii odmiennie wychowuje się dziewczynki od chłopców, nie tylko tam społeczeństwo nakłada na kobiety pewne obowiązki zakorzenione głęboko w skostniałych systemach społecznych. Ale też niekoniecznie takie zjawisko obejmuje cały naród, a poprzez ton "Kwiatów w pudełku" wydaje się, że Japończycy stworzyli jedyny właściwy model zachowań, wtłoczyli w niego żeńską część populacji, a mężczyźni żyją sobie jako królowie, bo oni nie przeżywają stresów, nie muszą poddać się woli przełożonego, nie popełniają samobójstw itd. Uważam, że trudno opisywać jakąś grupę w oderwaniu od reszty. Niemądrym jest też przeprowadzanie charakterystyki globalnej na pojedynczych przykładach w postaci przeprowadzanych z nimi rozmów (każdy z rozdzialików ma swoją bohaterkę). Przez to miałam uczucie, że treść danego artykułu została podyktowana przeżyciami danej kobiety, a reporterka dodatkowo zaczęła podkreślać, że jej przejścia są normą i tak dzieje się zawsze. 
 
 Ostatecznie po przeczytaniu trudno mi się zdecydować co do mniemania, jakie powinnam mieć o kraju uważanym do tej pory za jeden z najbogatszych i wciąż rozwijających się w zawrotnym tempie, mimo spadku koniunktury, problemów, jakie przeżywał już w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Bednarz serwuje nam sprzeczne informacje, gdzie to raz mamy do czynienia z samym bogactwem, a za chwilę z problemami ekonomicznymi i zastojem. Nie ma takiego kraju na świecie, gdzie żyli by jedynie bogaci i średniozamożni. Szkoda, że Autorka nie ujęła tego w swojej pracy, żeby dać realny pogląd na dzisiejszą rzeczywistość, z jaką zmagają się Japończycy. 
 Na szczęście przy okazji dowiemy się co nieco o systemie koseki, wspomni się tu o mizuko, poruszy szerzej problem seksualności, a szczególnie molestowania w środkach komunikacji miejskiej, jednoczesnym zakazie prostytucji oraz pornografii, a z drugiej strony rozpowszechnionym obscenicznym obrazie kobiecości. I gdyby tak wyjść od tych skrajności można by już nieźle nakreślić sprzeczności jakie panują w japońskim społeczeństwie, gdzie jednocześnie mężczyzna dowodzi, ale też sam cierpi przez narzuconą również jemu konstrukcję świata, gdzie często musi udawać i wciąż pamiętając o hierarchii (w japońskim społeczeństwie to słowo - klucz). Z jednej strony wspiera się na tradycyjnie pojmowanym wizerunku człowieka, który ma utrzymać rodzinę trwoniąc większość swego czasu w pracy, a z drugiej strony codziennie jest kuszony popkulturową papką, która tworzy "licealistki" - słodkie, seksowne pannice z mundurkach, których zachowanie na ekranie i plakatach mówi: możesz ze mną zrobić wszystko. Co z kolei jest zupełnym zaprzeczeniem kobiety postrzeganej w myśl tradycyjnego wychowania, gdzie winna być tą skromną, oddaną rodzinie, istotą wręcz aseksualną. Coż... w tym wypadku reporterka ze społeczeństwa wielowymiarowego, a przede wszystkim funkcjonującego na odmiennych zasadach niż ma to miejsce w naszej Zachodniej kulturze, uczyniła jedynie płaszczyznę podporządkowaną swojemu zamysłowi. Przykro mi to stwierdzić, ale oto dostarczono mi obrazu Japonii oczami kobiety, Polki, Karoliny Bednarz. Chętnie tego typu książkę przeczytałabym jeśli autorką byłaby Japonka. Wtedy zyskałoby się - choćby częściowy - to jednak pełniejszy obraz tego, co myślą i czują tamtejsze kobiety. Jak odbierają świat, w którym przychodzi im żyć. Czy jest tak nieznośnie i beznadziejnie, jak opisuje to Polka? Co ze zmianami? Jakim przeobrażeniom dziś podlega strefa kobiecego wpływu?

Ocena @Asamitt:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{}× 3
{}
Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!
Książka Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet
Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet
Karolina Bednarz
{}6.2/10
Seria: Reportaż
Japonia – dla większości Europejczyków kraj, w którym kobiety w kimonach kryją twarze za wachlarzami, a zapracowani mężczyźni produkują niezawodne samochody i najlepszy sprzęt elektroniczny na świecie...
Komentarze

Inne recenzje @Asamitt

Książka Pierwszy cesarz Chin. Twórca imperium i budowniczy Wielkiego Muru

Począwszy od legendarnej charakterystyki powstania zalążka przyszłego państwa Qin przechodzimy przez zawartość "Pierws...

Książka Oliwkowy szlak

Nie zaznajomiłam się z książkami Carol Drinkwater poczynając od opisu jej oliwkowej farmy. Ta pozycja jest moim pierws...

Nowe recenzje

Książka PIANKOWE NIEBO

"Piankowe niebo" to drugi tom cyklu BOMBOnierki (pierwszy to "Wiśniowe serce"). Tym co wyróżnia, zarówno pierwszy jak i...

Książka Świąteczne drzewko życzeń

A może by tak odrobinę magii i świątecznych cudów w święta? Można by powiedzieć, że Jenna ma tak na prawdę wszystko o ...

Książka Nasze jutro

Książka swoją premierę miała 4 grudnia, jest to drugi i ostatni tom dylogii „Na zawsze". Jeżeli czytaliście pierwszą cz...

{}