Kątem oka

Recenzja książki Kątem oka

@horror.com.pl@horror.com.pl · 2009-12-10

„Pomimo wszelkich aktów dobroci, jakie możemy sobie czynić, najcenniejszy
dar – czas – nie jest domeną człowieka.”
Powieść rozpoczyna się krótką wzmianką o życiu Barholemew Lampion. Następnie jesteśmy świadkami wydarzeń sprzed kilkunastu lat. Czytelnik poznaje Agnes Lampion - wspaniałą kobietę, która swą dobrocią i miłością obdarza całe miasteczko Bright Beach. Agnes przez mieszkańców nazwana Placuszkową Damą, swymi wypiekami obdarowuje zarówno biednych jak i bogatych, nie pomijając nikogo. Pracuje każdego dnia, mimo, że spodziewa się dziecka. Joey Lampion (mąż Agnes) namawia ją, by ta pozostawiła wreszcie wypieki i udała się do szpitala, ponieważ bóle stały się silniejsze.
W tym miejscu historia Lampionów się urywa, natomiast czytelnik poznaje Enoh’a Cain’a oraz jego żonę Naomi. Pobrali się niedawno i wszyscy zgodnie uważali, że jest to para idealna. Gdy po długiej wędrówce przez gęste lasy Oregonu, wreszcie dotarli do celu, wierzy obserwacyjnej, nie zawahali się ani sekundy i postanowili wejść na jej szczyt. Po skromnym posiłku spożytym na tle majestatycznych koron drzew Junior (bo tak przyjaciele nazywali Enoh’a) bez skrupułów zrzuca Naomi z wieży.
Agnes wraz z mężem udają się do szpitala, w drodze sprzeczają się jakie imię nadać dziecku. W pewnym momencie w ich auto uderza rozpędzony Pick-up. Joey w chwili śmierci wypowiada tylko jedno słowo, „Barholemew”, co oczywiście znaczy że chce by tak nazwać nienarodzonego jeszcze syna. Agnes reanimowana jednocześnie wydaje na świat dziecko.
Wszystkie te wydarzenia dzieją się dokładnie w tym samym czasie. Gdy Naomi umiera, Bartholemew przychodzi w bólu na świat. Junior jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że w momencie śmierci jego żony, rodzi się jego największy wróg, którego poszukiwanie stanie się jego życiowym celem.
Autor sprawnie przenosi akcję z jednego miejsca do drugiego, zachowując przy tym ciągłość czasu i wydarzeń. Kilka początkowych rozdziałów opowiada na przemian historię Cain’a oraz Lampionów. W dalszej części poznajemy Losy Celestiny White oraz jej córki Angel, Tom’a Vanadium’a i kilku innych postaci. Wszystkich ich łączy więź, której sami nie są świadomi. Łączy ich imię Bartholemew, oraz słowa „Ten szczególny dzień”.
Tematem przewodnim jest choroba małego Bartholemew oraz obsesja Juniora na jego punkcie. Koontz podaje czytelnikowi mieszankę dramatu, akcji oraz science-fiction, przyprawiona szczyptą horroru. Musze przyznać, że ta mieszanka bardzo dobrze smakuje. Początkowo można odnieść wrażenie, że Koontz nie do końca wiedział co chce napisać. Czy ma być to powieść sensacyjna, czy może dramat. Kończąc jednak lekturę zdajemy sobie sprawę, że wszystkie te gatunki połączone zostały w sposób idealny.
Rozdziały, w których autor opisuje życie Bartyego czy Angel czyta się spokojnie, z uśmiechem na twarzy, natomiast rozdziały poświęcone przeżyciom Enoh’a Cain’a czyta się jednym tchem, z ciągle szybko bijącym sercem. Motywuje to chęć do coraz to głębszego zatopienia się w lekturze, a jest w czym, ponieważ książka zawiera aż 686 stron wyśmienitej zabawy. Postaci, mimo iż czarno-białe, opisane są świetnie. Barty tak silny w swej bezradności, Junior tak opanowany i elegancki w swym okrucieństwie, Angel tak dorosła w swym braku doświadczenia czy Vanadium tak delikatny w całej swej szorstkości.
Dean Koontz wykorzystał tu także w ciekawy sposób, teorię fizyki kwantowej co z pewnością ucieszy wielu czytelników zainteresowanych tematyką sci-fi.
Nie wszystko jednak jest idealne. Elementem, który wypada najgorzej w całej powieści, jest zakończenie. Gdyby autor zdecydował się zakończyć swą książkę około dwudziestu stron wcześniej, wrażenie po jej przeczytaniu byłoby o wiele lepsze. Skończyłoby się jednoznacznie bez zbędnego patosu i emocjonalnych uniesień. Niestety Koontz postanowił pociągnąć wątek Bartholemew i jego choroby dalej. Mimo, iż nie jest on napisany źle, to jednak stwarza wrażenie oderwanego od całości i niepotrzebnego. Szkoda także, że ucięto wątek Nolly’ego oraz jego żony. Były to postaci, które odegrały dużą rolę w życiu Enoh’a, a mimo to na końcu zostały pominięte.
Podsumowując „Kątem Oka” jest pozycją naprawdę dobrą, zapewnia wyśmienitą zabawę na co najmniej kilka dni, mimo iż nie ustrzegła się błędów. Koontz daje nam do zrozumienia, że wszystkie nasze działania mają swoją przyczynę i skutek. Nie sposób działać tak by nie wpływać na resztę wszechświata. Wszyscy jesteśmy jednością, a jedynie siła wyższa ma prawo decydować o życiu i losach człowieka. Książka moim zdaniem napisana została „ku pokrzepieniu serc”. Miłość, wiara, nadzieja, te słowa wielokrotnie pojawiają się w powieści i nigdy nie są to słowa wypowiadane na marne. Autor podkreśla, że dobro i miłość są wśród nas, musimy jedynie umieć je dostrzec. Natomiast, jeśli spotyka nas coś złego to jest wiele miejsc, w których nic takiego się nie dzieje. Dlatego nie powinniśmy smucić się z tego powodu, a przekonamy się o tym w ten szczególny dzień.
Kątem oka
5 wydań
Kątem oka
Dean Koontz
{}8.8/10
Bartholomew Lampion przychodzi na świat w Kalifornii w dniu tragedii i grozy, a jego narodzinom towarzyszą zdumiewające wydarzenia. Półtora tysiąca kilometrów dalej niebezpieczny psychopata dowiaduje...
Komentarze
Kątem oka
5 wydań
Kątem oka
Dean Koontz
{}8.8/10
Bartholomew Lampion przychodzi na świat w Kalifornii w dniu tragedii i grozy, a jego narodzinom towarzyszą zdumiewające wydarzenia. Półtora tysiąca kilometrów dalej niebezpieczny psychopata dowiaduje...

Pozostałe recenzje @horror.com.pl

Zew Cthulhu
ZEW CTHULHU

H.P. Lovecraft zwany mistrzem stylu oraz najciekawszym autorem fantastyki grozy, pisał swe opowiadania bardziej dla siebie aniżeli dla innych. Jest to z pewnoś...

{} Recenzja książki Zew Cthulhu
Zdradzieckie serce
ZDRADZIECKIE SERCE

"Czerwona śmierć wyludniła i pustoszyła kraj. Nigdy jeszcze tak straszna zaraza nie nawiedziła tych stron. Zwiastunem jej była krew; czerwona, okropna krew. Ch...

{} Recenzja książki Zdradzieckie serce

Nowe recenzje

Topieliska
Zatarcie granicy między jawą a snem
@girlinthebo...:

To zdecydowanie najlepiej skonstruowana książka jaką miałam w swoich rękach tego roku! Całą historię poznajemy z perspe...

{} Recenzja książki Topieliska
Malowane henną
W pałacach i zaułkach różowego miasta
@bookovsky2020:

Jaskrawe i ciepłe kolory, dźwięki ulicy i wyszukanych instrumentów, zbyt słodkie i wytrawne smaki, szorstkie i jedwabis...

{} Recenzja książki Malowane henną
World of Warcraft: Podróż przez Azeroth. Wschodnie królestwa
Świetna gratka dla fanów uniwersum
@fantastyka....:

Recenzja powstała dla grupy "Fantastyka na luzie". W oczekiwaniu na kuriera i “Podróż przez Azeroth” nie wiedziałam ta...

{} Recenzja książki World of Warcraft: Podróż przez Azeroth. Wschodnie królestwa
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2021 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe