{} WYBÓR REDAKCJI

Recenzja książki Proxima

Ludzie to nowotwór kosmosu

Autor: @Meszuge ·{}4 minuty
{} 2020-11-27 {} 1 komentarz {} 8 Polubień
Przeczytałem pewnie z kilkanaście kartek i zorientowałem się, że kompletnie nic z tego nie rozumiem. Nie wiem kiedy, co, kto, gdzie i w ogóle, o co tu chodzi. Na szczęście mam dobre doświadczenia z takimi sytuacjami – dawno, dawno temu tak samo było z „Diuną”. Wiedziałem więc już, że muszę początek przeczytać kilka razy, żeby się oswoić, a jeżeli książka jest dobrze napisana, to z czasem wszystko się wyjaśni. I rzeczywiście, wyjaśniło się… prawie wszystko.

Yuri Eden (zamieszkały wcześniej w Edenie – największej i najstarszej placówce ONZ na Marsie), który tak naprawdę nie miał na imię Yuri, budzi się w szpitalu. Przekonany jest, że znajduje się na Ziemi. Niewiele pamięta, nie wie, ile czasu minęło od… też nie bardzo wiadomo, czego. Pamiętał strażnika pokoju, Tollemache’a, który wbił mu igłę w szyję, ale kiedy to było? Za co?

Akcje, bo dzieją się różne w różnych czasach, koncentrują się wokół Proximy – odległej planety, której warunki pozwalają żyć ludziom bez bunkrów, skafandrów, pod gołym niebem i nigdy nie zachodzącym słońcem. Dawno temu, w epoce bohaterów (bardzo krytykowanej obecnie), wysłano tam Dextera Cola.

„Kiedy odkryto nadającą się do zamieszkania planetę w układzie Proximy Centauri, państwa późniejszej zachodniej federacji ONZ-etu połączyły siły i po kilkudziesięciu latach dorobiły się załogowej misji. Cole wystartował z Merkurego, korzystając z silnie naenergetyzowanego strumienia światła słonecznego – podobnie jak w przyszłości Angelia”[1].
Tak, mnie też razi zapis „ONZ-etu”, ale przepisałem cytat dokładnie, tak jest w książce, niestety.

Po odkryciu napędu ziarnowego (ziarna to skoncentrowane zwitki/kłębki czystej energii odkryte pod powierzchnią Marsa) odbyła się kolejna misja, w której brał udział siedemnastoletni kadet floty kosmicznej, Lex McGregor. A obecnie, cokolwiek to znaczy, major McGregor, lat około czterdzieści, wiezie na Proximę osadników/kolonistów. Nie wydaje się, żeby w misji tej uczestniczyli zupełnie dobrowolnie skoro trafili tam z łapanki. Na statku nawet wybuchł bunt, przyszli koloniści próbowali przejąć kontrolę nad rakietą i skierować ją w stronę Ziemi, ale zostali spacyfikowani przez strażników pokoju i kosmonautów. Yuri Eden jest jedną z osób, które na Proximie mają zamieszkać. Kosmonauci oczywiście wkrótce wrócą do swojego cywilizowanego świata, ale dla przymusowych osadników była to droga w jedną stronę. Trzeba jeszcze pamiętać o Angelii, zaawansowanej, samoświadomej jednostce sztucznej inteligencji, która też szykuje się/szykowała się do drogi ku gwiazdom. A Dexter Cole… prawdopodobnie nadal leci, nadal jest w drodze.
Z czasem są w powieści pewne problemy, przynajmniej na początku. W każdym razie w 2155 roku wyruszyła w kosmos Angelia. W 2169 roku wahadłowiec statku Ad Astra wysadził na Proximie c kolonistów. Swoją nową ojczyznę nazwali oni Per Ardua. To swego rodzaju gra słów, nawiązująca też do nazwy statku – Per ardua ad astra, Przez przeciwności do gwiazd.
Koloniści wysadzeni zostali w różnych punktach globu, na różnych kontynentach, w czternastoosobowych zwykle grupach. Odległości, brak wody po drodze i inne przeciwności uniemożliwić im mają porozumienie, czy połączenie tych kilkunastoosobowych zespołów.

Wahadłowiec odleciał. Yuri, jego kolega Lemmy i reszta grupy znad jeziora, które, jakże romantycznie, nazwali Kałużą, rozpoczęli nowe życie. Dopiero w tym momencie historia się zaczyna.

„Osadnicy nie obudzili w sobie ducha przedsiębiorczości. W obozowisku, osadzie – jak zwał, tak zwał – wszystko jeszcze było w powijakach, odkąd odlecieli astronauci, a wraz z nimi dyscyplina, którą udało im się na pewien czas zaprowadzić. Paki ze sprzętem, ubraniami, żywnością, narzędziami i inną zawartością leżały porozrzucane tam, gdzie je wyładowano z wahadłowca. Nadal mieszkali w namiotach”[2].

Nieznana planeta, zupełnie obce formy życia (łodygowate stwory, trochę zwierzęta i trochę rośliny), odmienne warunki pogodowe i klimatyczne, wieczny dzień, śmiertelnie niebezpieczne rozbłyski Proximy, to wszystko tło, bo tak naprawdę jest to opowieść o ludziach, o rasie ludzkiej. Człowiek – to może czasem faktycznie brzmi dumnie, ale najczęściej chyba jednak zupełnie nie.

Parę miesięcy po zamieszkaniu na Per Ardui, wśród osadników doszło do poważnego konfliktu i ich liczebność zmniejszyła się o połowę. Pewne kwestie to uprościło, inne…

„Została ich tylko piątka. Yuri, Mardina, John, Abbey i Matt. Bezsensem byłoby dłużej karmić się złudzeniami, że jest to zalążek kolonii, wielkiego miasta przyszłości, całego nowego świata”[3].

Choć w tym momencie wydawać się to mogło nieprawdopodobne, historia Proximy dopiero się zaczynała. Nawet wtedy, kiedy zostało ich jedynie dwoje. Akcja powieści obejmuje bowiem kilkadziesiąt lat i znaleźć w niej można zarówno tematy socjologiczne, jak i wojenną strategię, swoistą politykę (globalny konflikt Stanów z Chinami), wątek Angelii i Stef Kalinski, badającej marsjańskie ziarna, problematyczną relację ludzi ze sztuczną inteligencją, przed którą muszą ukrywać istotę napędu ziarnowego (sic!), i całą gamę nauk społecznych, ale także dydaktyczne wstawki (do zniesienia) na wszelkie możliwe tematy, które wygłasza robot kolonistów. Przede wszystkim jednak jest to fantastyka w starym stylu. Taka bez magii, zaklętych broni, krasnoludów, czy elfów.

Dwa minusy. Książka jest ewidentnie zbyt długa albo za gruba, jak kto woli. Na tę manierę zwracam uwagę kolejny już raz. Objętość ma usprawiedliwiać wysoką cenę, ale nie ma żadnego związku z fabułą. „Przegadana” to chyba właściwe określenie. Agatha Christie lub Georges Simenon nie przebiliby się dziś u polskich wydawców. Jasne, można pomijać dłużyzny i zbędne fragmenty, ale takie czytanie nie jest godne polecenia. Drugi minus to fakt, że to grubaśne tomisko to dopiero początek cyklu. Więc historia niby się kończy wraz z ostatnią kartką, ale jednak nie całkiem; będzie ciąg dalszy.





--
1. Stephen Baxter, „Proxima”, przekład Dariusz Kopociński, Zysk i S-ka, 2020, s. 42.
2. Tamże, s. 105.
3. Tamże, s. 135.




Książkę otrzymałem/otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

Moja ocena:

{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Data przeczytania: 2020-11-27

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
{}
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
{}
Proxima
2 wydania
Proxima
Stephen Baxter
{}6.3/10
Cykl: Proxima/Ultima, tom 1
XXVII wiek. Przyszłość ludzkości w tej galaktyce wydaje się niemal nieograniczona… Są w niej setki milionów czerwonych karłów, które posiadają planety nadające się do zamieszkania przez ludzi. Tak...
Komentarze
@jatymyoni
@jatymyoni · około rok temu
Przeczytałam trzy jego powieści i zgadzam się, są przegadane. Ciekawe pomysły i wizje, ale to wszystko rozwleczone i ginie w dużej ilości wątków.
{}× 1
@Meszuge
@Meszuge · około rok temu
Zbyt dużej ilości wątków. Miały zapewne wzbogacać fabułę, ale ją rozpraszają, wybijają z rytmu czytania, zaciemniają. Ale pomysły autor ma rzeczywiście niesamowite.
{}× 1
Proxima
2 wydania
Proxima
Stephen Baxter
{}6.3/10
Cykl: Proxima/Ultima, tom 1
XXVII wiek. Przyszłość ludzkości w tej galaktyce wydaje się niemal nieograniczona… Są w niej setki milionów czerwonych karłów, które posiadają planety nadające się do zamieszkania przez ludzi. Tak...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
{}
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
{}

Zobacz inne recenzje

Są takie książki, po które sięgamy dawno po premierze, albo z czyjegoś polecenia lub gdy stoimy w księgarni przed półką i się zastanawiamy czy jakąś kupić i tak po prostu jakaś wpada nam w oko. Mi wł...

@WystukaneRecenzje @WystukaneRecenzje

Rzadko sięgam po literaturę s-f – nie dlatego, że nie jest ciekawa, lecz głownie z powodów prozaicznych - często po prostu wymaga ona ogromnego skupienia, dużo większego niż książki innych gatunków (...

@specjalistka_od_slowa @specjalistka_od_slowa

Pozostałe recenzje @Meszuge

#starapaka NO. 3
Wojna jako świetna przygoda

Spędziłem w wojsku ponad dwa lata. Wiele z tego pamiętam, ale jakoś nic dobrego. Na przykład alarm bojowy w środku nocy. Mieliśmy się spakować i opuścić koszary w wyznac...

{} Recenzja książki #starapaka NO. 3
Diuna. [T. 1-2 ]
Diuna jest tylko jedna

Początek to czas dla podjęcia najbardziej pedantycznych starań, by wszystko znajdowało się na swoim miejscu. O tym wie każda siostra Bene Gesserit. Rozpoczynając studia ...

{} Recenzja książki Diuna. [T. 1-2 ]

Nowe recenzje

Nocne ognie
Dworskie intrygi
@gala26:

Historia nigdy nie była moją mocną stroną, ani nie była w centrum moich zainteresowań. Dzięki książkom P.K. Adams – ...

{} Recenzja książki Nocne ognie
Kochany Święty Mikołaju
Kochany Święty Mikołaju...
@sylwia923:

„Kochany Święty Mikołaju” – Debbie Macomber „Jestem tego pewien, że któryś z elfów położył twój list na moim biurku. O...

{} Recenzja książki Kochany Święty Mikołaju
Otwieram oczy
GDY NAJWIĘKSZA GROZA DRZEMIE W NAS SAMYCH
@mrocznestrony:

W tym roku przeczytałem kilka książek debiutantów. Nie było ich wiele i - jak to zwykle, gdy ma się do czynienia z tymi...

{} Recenzja książki Otwieram oczy
O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2021 nakanapie.pl