Recenzja książki Mała

"Mała" Edwarda Careya, czyli co to jest za książka!

Autor: @Orestea ·{}4 minuty
{} 2020-10-09 {} 1 komentarz {} 6 Polubień
"Schowałam się w sobie. Wymyśliłam system znikania polegający na tym, iż wycofywałam się tak daleko wgłąb siebie, że choć z pozoru wyglądałam na tę samą istotę, co zawsze, to w rzeczywistości byłam zupełnie inna. Spychałam wszelkie myśli i uczucia w skryte zakątki ducha, gdzie były bezpieczne. Na zewnątrz przemieniałam się w coś w rodzaju automatu. Wydawane mi polecenia nakręcały mnie niby kluczykiem i wykonywałam je mechanicznie, acz wzorcowo. Nałożyłam samej sobie knebel i odgrywałam rolę służącej, by mieć szansę przeżyć. Gdy jednak zostawałam sama, kiedy wszyscy byli gdzie indziej, przywoływałam siebie z porotem i znów byłam Marie w każdym calu. Nie zatraciłam siebie". [s. 138-139]

Jest to książka miejscami zabawna, miejscami poruszająca do głębi, w innych Jeszce momentach przerażająca i pokazująca zakamarki psychiki, których widzieć nie lubimy.
Jest przede wszystkim pozycją świetnie napisaną, językiem potoczystym, który nie narzuca się czytelnikowi, ale który i tak - jakimś cudem - wbija się w głowę. Kawał dobrej prozy!

Ale czym jest ta "Mała"?

Książka Edwarda Careya autobiografią małej Szwajcarki, którą świat zapamięta później jako Madame Tussaud, tę od gabinetów figur woskowych. To historia dziewczynki, która w zasadzie nie miała ojca, straciła matkę, prawie straciła szansę na miłość, prawie zginęła w czasie Rewolucji Francuskiej, która poznała ostatniego króla Francji i Pierwszego Konsula, który z kolei stał się Cesarzem Francuzów, która była służącą, a następnie towarzyszką siostry króla, która siedziała w więzieniu z pewną Kreolką (którą świat zapamięta jako Józefinę Beauharnais, późniejszą cesarzową i żonę Napoleona), która urodziła dzieci, straciła wszystko i w wieku, który i dziś uważany jest za średni, zaczęła wszystko od nowa, by staś się "tą madame Tussaud".

To przedziwna książka

Mówiłam już, że język - jednocześnie poetycki i prosty, docierający do głębi - jest mocną stroną pozycji Careya. Ale są też ilustracje, które jak mówi strona tytułowa, wykonała sama bohaterka i narratorka powieści. Owe ilustracje nie są prostym dodatkiem do treści. One ją komentują, są naturalnym - dla Małej - rozwinięciem tego, co kobieta pisze.

Mała Marie Grosholz zaczyna swoje życie w niewielkiej szwajcarskiej wiosce i od niej, od chwili narodzin, zaczyna się opowieść. Marie relacjonuje nam swoją historię od dnia narodzin, a w zasadzie to od swego poczęcia, przez mieszkanie w Bernie, u doktora Curtiusa, który staje się jej opiekunem i nauczycielem, przez Paryż, po Londyn.

W Paryżu, do którego muszą uciekać, zamieszkują u wdowy po krawcu, która - delikatnie mówiąc - nie lubi naszej Marie. Tu także dziewczynka traci swoje imię i wszyscy mówią do niej właśnie Mała. W domu wdowy Picot dziewczynka oswaja, bo nie można powiedzieć, że się zaprzyjaźniała, syna gospodyni, Edmonda, istotę (jak Marie) z pogranicza światów. Edmond jest patologicznie wręcz nieśmiały i kiedy w jego otoczeniu są obcy, zamienia się - prawie dosłownie - w manekina.

Marie, czyli Mała, to pięknie napisana przez Edwarda Careya postać

Bohaterka Careya nie dzieli ludzi na bogatych i biednych, dobrze i źle urodzonych. Ocenia ich według tego, jaki jest ich stosunek do przedmiotów. Zastanówcie się, to ma głęboki sens. Dla wielu definicja człowieczeństwa była w tamtych czasach płynna i nie wiadomo było czy dziecko, kobieta, niewolnik, sługa byli rzeczywiście i w stu procentach ludźmi. Zresztą... czy tak wiele się zmieniło? Kto ma prawo do pełni człowieczeństwa w naszym społeczeństwie? Wszyscy? Czy aby na pewno?

Ta prosta dziewczyna ma w sobie ogromne pokłady empatii, która w najgorszych dla niej momentach nie pozwalają się jej pogrążyć w goryczy i resentymentach. Sceny w więzieniu Kapucynów wręcz chwytają za serce, tym bardziej, że nie mają w sobie nic z martyrologii, opowiedziane są spokojnie, bez sentymentów, rzeczowo. Ilość detali, które widzimy dzięki Małej - zachwyca i przeraża.

Jest bohaterka powieści Careya pełna godności i poszanowania godności innych ludzi. Ona stara się rozumieć, rośnie wewnętrznie, zmienia się, ewoluuje. Nie zostaje w tym samym miejscu i uczy tego innych. Uczy miłości przerażonego chłopca, uczy bycia rodziną pewną nieprzyjemną wdowę. A jest przy tym w pełni sobą, nie udaje świętej ani doskonałej. Jest śmieszna, kiedy oburza się, widząc manekina, który ma ją przypominać. Ma w sobie odrobinę próżności, która sprawia, że nie przyjmuje do wiadomości tego, że dla większości ludzi jest po prostu niską, krótkowzroczną brzydulą.
Jest w niech głębia człowieczeństwa, zasadzająca się na tym, że niezależnie od tego, co się dzieje, Marie wie, kim jest, wie, co chce robić i wie, że chce się uczyć, rozwijać. Jest w niej nadzieja.

Ma też Marie unikalną zdolność dystansowania się od rzeczywistości, brania jej po kawałku, nie na raz, wybierania tego, z czym może sobie dać radę. Jest jedną z tych osób, które mają swoje powołanie, rozumiane w bardzo dosłowny sposób. Marie coś wręcz zmusza, by robić odlewy, by utrwalać twarze ludzi. Nawet jej nauczyciel i mistrz, doktor Curtius, waha się, boi. Marie - nie. Znajduje dumę w tym, co robi. Potrafi przy tym być ślepa i nie rozumieć, czemu jej zachowanie budzi opór i niechęć. Ale nie dyskutuje ze światem, robi swoje.
Jest w niej także bezwzględność w walce o przeżycie.

I wszystko to sprawia, że to pełnowymiarowy człowiek ta careyowska Anne Marie Grosholz, madame Tussaud.

Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za egzemplarz recenzencki książki.

Więcej na www.veryurbanfantasy.pl

Moja ocena:

{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Data przeczytania: 2020-10-08

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
{}
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
{}
Mała
Mała
Edward Carey
{}8.9/10
Książka Roku "The Times". Olśniewająca, pełna cierpkiej ironii i oryginalna powieść o ambitnej sierocie, która w dziwnych, niespokojnych czasach przeistacza się w legendarną Madame Tussaud. W roku...
Komentarze
@tsantsara
@tsantsara · około rok temu
siedziała w więzieniu z Kreolką światu znaną lepiej jako Józefinę
jako Józefina (która?)
Ale czym jest ta "Mała"?
Czym czy kim?
{}
@Orestea
@Orestea · około rok temu
Józefina, żona Napoleona. Dopiszę, bo faktycznie to niejasne.

Mała to nick, przezwisko Marie. Też napiszę tak, żeby nie było konfuzji

Dziękuję za sygnał, co może być niejasne!
{}× 1
Mała
Mała
Edward Carey
{}8.9/10
Książka Roku "The Times". Olśniewająca, pełna cierpkiej ironii i oryginalna powieść o ambitnej sierocie, która w dziwnych, niespokojnych czasach przeistacza się w legendarną Madame Tussaud. W roku...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
{}
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
{}

Zobacz inne recenzje

Co mnie skłoniło do sięgnięcia po tą książkę? Magnesem samym w sobie stała się... opinia, a raczej polecenie Olgi Tokarczuk. I chyba to wystarczyło... Oto losy Anne Marie Grosholtz, która była żoną F...

@aga.kusi_poczta.fm @aga.kusi_poczta.fm

Marie nie miała sielskiego dzieciństwa, najpierw zmarł jej ojciec, potem w tragicznych okolicznościach, matka. Sierotę przyjął pod swoje skrzydła doktor Curtius, u którego pracowała mama dziewczynki....

@czytaniezprzyjemnoscia @czytaniezprzyjemnoscia

Pozostałe recenzje @Orestea

Czas krwawego księżyca. Zabójstwa Indian Osagów i narodziny FBI
„Czas krwawego księżyca. Zabójstwa Indian Osagów i narodziny FBI” Davida Granna

„W artykule zatytułowanym „Czarna klątwa zawisła nad Osagami” dziennikarz „Literary Digest”, pisma o zasięgu krajowym, zauważył, że do członków plemienia „strzelano n...

{} Recenzja książki Czas krwawego księżyca. Zabójstwa Indian Osagów i narodziny FBI
Pół roku na Saturnie
„Pół roku na Saturnie” Małgorzaty Sidz, czyli witamy w hektycznym świecie!

„Skoro ten tydzień ma przynieść zmiany, to warto wiedzieć jakie. Wpisałam słowa capricorn i horoscope w Google. Prawie usłyszałam, jak wpadły, wessane w internetową p...

{} Recenzja książki Pół roku na Saturnie

Nowe recenzje

Zawsze mieszkałyśmy w zamku
W głowie Merricat
@u2003:

„Zawsze mieszkałyśmy w zamku” to książka opisywana jako horror i powieść gotycka, przetłumaczona przez Ewę Horodyską. ...

{} Recenzja książki Zawsze mieszkałyśmy w zamku
Pacjent
Recenzja finałowego tomu serii z komisarzem Deryło
@majakapusci...:

Telefon ze szpitala to tylko początek problemów. Deryło otrzymuje informację, że jego asystentka Tamara Haler od razu ...

{} Recenzja książki Pacjent
Almond
"Almond"
@kasiarz1983:

"Almond. Ten, który nie czuł" Won - Pyung Sohn Aleksytymia to niemożliwość, odczytywania i rozumienia własnych stanów ...

{} Recenzja książki Almond
O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2021 nakanapie.pl