Recenzja książki Ostatni elf

Ostatni elf

@Spleen@Spleen · 2011-08-18
Ostatniego elfa próbowałam czytać zaraz po jego wydaniu. Znalazłam powieść w bibliotece. Była nowiutka i cudownie pachniała, w dodatku spodobały mi się kolory okładki, a nota od wydawcy mnie zachęciła. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy już po kilku stronach spotkałam się z bełkotem pozbawionym sensu, a im dalej brnęłam tym bardziej wypełniała mnie nieznośna irytacja. Książkę oddałam nie doczytując jej do końca.
Jak takie coś mogło zdobyć jakąkolwiek nagrodę?
Kilka dni temu nie mogąc znaleźć niczego ciekawego w bibliotece postanowiłam dać Ostatniemu elfowi szansę, chociaż głęboko czułam, że nie powinnam tracić na niego cennego czasu. Cóż, wyszłam z powieścią pod pachą i zaraz po powrocie zaczęłam czytać. Ciężko przełknęłam pierwsze rozdziały znienawidzonego bełkotu, potem było lepiej, ale nie porywająco, a momentami wręcz nudno.

O czym opowiada powieść Silvany De Mari?
Ostatni elf to historia zagubionego w świecie elfiątka, które szuka miejsca w obcym, niebezpiecznym świecie. Błąkając się po olbrzymim lesie spotyka kobietę, której towarzyszy pies. Sajra postanawia zabrać sierotę ze sobą, chociaż dobrze wie, że nie powinna. W trójkę przemierzają zalany wodą las. Po drodze spotykają myśliwego, Monsera, który postanawia się przyłączyć do intrygującej grupy wędrowców. Z początku mężczyzna próbuje przekonać Sajrę, aby zostawiła Yorsha w lesie, ale kiedy sierota zasypia w obojgu budzi się współczucie i wiedzą już, że nie zostawią malca na pastwę losu. Nie wiedzą jeszcze, że ich decyzja pomoże sierocie wypełnić jego przeznaczenie, którym jest opieka nad ostatnim smokiem. Smok, w przeciwieństwie do Yorsha, który jest żywym i irytującym srebrem jest niesamowitą zrzędą i jedyną rzeczą, którą może zrobić dla niego elf to porządkowanie olbrzymiej biblioteki i czytanie Erbrowowi ckliwych bajek o pięknych księżniczkach i odważnych rycerzach. Natomiast Sajra i Monser postanawiają założyć rodzinę i osiedlić się w niewielkiej wiosce nieopodal jaskini, w której mieszkają elf i jego smok. Niestety, ziemia, na której leży wioska należy do bezwzględnego dyktatora, który zaniepokojony dobrobytem i bogactwem ludzi tam mieszkających postanawia zrównać ją z ziemią. Dorośli zostają brutalnie zamordowani, zaś ocalałe dzieci – wśród nich znajduje się córka przyjaciół Yorsha – trafiają do sierocińca, który przypomina obóz pracy. Juna przechodzi tam swojego rodzaju pranie mózgu, ale, że jest to dość inteligentną dziewczynką szybko uczy się sposobów, żeby przetrwać kolejny dzień. Z czasem staje się bardzo zręczną złodziejką, która jest wstanie ukraść dosłownie wszystko. Poza tym dziewczynka obdarzona jest niezwykłym darem – w snach ukazuje jej się przyszłość. W jednym ze snów widzi przystojnego księcia, który przybywa jej na ratunek na grzbiecie szmaragdowego smoka. Dziewczynka kurczowo trzyma się tej wizji i wierzy, że kiedyś rzeczywiście zostanie uratowana przez rzeczonego księcia. Yorsh dowiaduje się, co stało się z jego przyjaciółmi i postanawia urzeczywistnić drugą część przepowiedni, która dotyczy jego osoby, a przy okazji ratuje kilka ludzkich istnień przed śmiercią.

Po tym krótkim opisie fabuły, książka może wydać się ciekawa i niemalże wciągająca. Sama bym stwierdziła, że warto ją przeczytać, ale kiedy czytelnik zagłębia się w świat stworzony przez autorkę jego umysł wypełnia ogromne rozczarowanie.
De Mari w dziwny sposób dystansuje czytelnika do bohaterów, a sam język powieści jest tak surowy, że miałam wrażenie, że autorka wcale nie chce, żebym czytała jej książkę. Postacie, które przecież mogłyby być opisane barwnie i mieć cudowne osobowości są zwyczajnie surowe i w dziwny sposób szorstkie. Nie potrafiłam przekonać się do żadnego z bohaterów, ponieważ oni sami nie byli obdarzeni emocjami. Oni po prostu byli, bo tak zażyczyła sobie autorka. I co z tego, że elf irytował? Płakał i zajmował się starym, schorowanym smokiem? Co z tego, że Juna kradła? W sumie nic mnie to nie obeszło, bo niby, dlaczego, skoro postacie wcale mnie do siebie nie przekonały?

Miała to być baśń dla dzieci, ale wyszła z tego chropowata hybryda rozpisana na kilka tomów. Gdzie te piękne, żywe opisy miejsc akcji? Gdzie ten humor, nad którym zachwycali się wszyscy czytelnicy i recenzenci czytający Ostatniego elfa przede mną? Ja tego zachwytu nie podzielam, zresztą autorka chyba troszkę pozazdrościła Tolkienowi jego pomysłu. Dlaczego? Władca Pierścieni to specyficzny obraz II wojny światowej wsunięty w dłonie literatury fantasy. De Mari również zainspirowała się owym tematem i to do tego stopnia, że w niektórych momentach widziałam Oświęcim, umierające z głodu dzieci i ludzi dorosłych skazanych na śmierć tylko za to, że ich obecności nie życzył sobie chory psychicznie dyktator.
Poza tym autorka zmusza czytelnika do tego, żeby współczuł bohaterom i litował się nad ich losem. Należę do ludzi bez serca, więc dla mnie litość to swojego rodzaju słabość. Sama kiedyś litowałam się nad innymi, którzy to perfidnie wykorzystywali, a potem opluwali mnie, gdy już nie byłam im potrzebna, więc zmuszanie mnie do litości nad losami postaci strasznie mnie zirytował i po trosze zaczęłam obdarzać bohaterów czystą nienawiścią.

Nie polecę Ostatniego elfa każdemu, bo nie wszystkim spodoba się surowy styl autorki i płaczliwy momentami wydźwięk powieści. Nad pierwszym tomem cyklu Ostatni… trzeba „posiedzieć” i wczytać się w jego treść. To nie jest książka do szybkiego i łatwego czytania, więc nie rozumiem jak można ją reklamować jako baśń dla dzieci od dziesiątego roku życia, ale to nie ja ustalam „zasady gry”.

Mimo, że książka nie przypadła mi do gustu i chyba odpuszczę sobie Ostatniego smoka to jednak Ostatni elf jest powieścią napisaną dobrze pod względem rozbudowywania akcji i samej koncepcji. Szkoda, że surowość języka i chropowatość bohaterów tak skutecznie zniszczył tak cudowny pomysł na dobrą baśń.

Ocena @Spleen:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Data przeczytania: 2011-08-18
Książka Ostatni elf
Ostatni elf
Silvana De Mari
{}7.9/10
Cykl: Ostatni, tom 1
Kiedy wszystko cię przeraża, potrzebujesz marzeń nawet bardziej niż jedzenia. (fragment) Yorsh, ostatni elf na świecie, czuje się zagubiony w opustoszałej, deszczowej krainie. Ludzie niesprawiedliwie ...
Komentarze

Pozostałe recenzje @Spleen

Książka Dziewiąty Mag

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam „Dziewiątego maga” na półce księgarni zakochałam się w prześlicznej okładce pierwszego ...

Książka Podwodny świat. Mroczny dar

Wszyscy jak jeden mąż przewidują w tym roku koniec świata. Nic zresztą dziwnego: księżyc się kurczy, na słońcu szaleją b...

Nowe recenzje

Książka Kobieta na krawędzi

Thriller pt. ''Kobieta na krawędzi'' autorstwa Pani Samantha M. Bailey przyznam, że przedstawiona w nim historia opowia...

Książka Strefa skażenia

W sytuacji obecnej pandemii prym wiodą i wracają jak bumerang książki o tej tematyce. Właściwie to dobra okazja przypo...

Książka DonnerJack

Kiedyś Słońce było bogiem. Teraz wiemy, że jest termonuklearnym reaktorem chłodzonym kosmosem (swoją drogą muszą tam pa...

nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe
{}