Psoriasis Vulgarna recenzja

„Psoriasis Vulgarna” Arkadiusza Kasprzaka, czyli jak zmienia się bohater?

WYBÓR REDAKCJI
Autor: @Orestea ·3 minuty
2021-02-06
Skomentuj
11 Polubień
Historia tej opinii zaczyna się podobnie jak w przypadku innych, piszących o tej książce. Autor napisał do mnie jakiś czas temu na Instagramie, zapytał, czy nie miałabym ochoty sięgnąć po jego książkę. Powołał się – spryciarz! – na naszą wspólną pasję, na rowery, więc powiedziałam „Ok. Czemu nie?” Cykliście bym odmówiła?

Wyjaśnił mi także, o czym „Psoriasis Vulgarna” traktuje: o życiu z łuszczycą. Psoriasis vulgaris to bowiem nic innego, niż łuszczyca zwyczajna, najczęściej spotykana postać tej choroby.

To, co w swojej książce robi Arek Kasprzak jest prostym i skutecznym zabiegiem: autor nam pokazuje człowieka, a raczej ludzi, których często nie widzimy zza diagnozy „łuszczyca”. Nie ma u niego przypadków chorobowych, są ludzie z ich kłopotami i tragediami, z codzienną walką ze słabościami i kompleksami, które choroba powoduje, ale także z ich troską o pracę, o godność, o zdrowie. O rodzinę, o ukochane osoby. Pokazuje ludzi, którzy przyjaźnią się, kochają, nienawidzą, walczą, kłócą się, żyją. A dodatkowo chorują na nieuleczalną chorobę, jaką jest łuszczyca.

Wiecie, co jest wadą tej książki?
To, że „Psoriasis Vulgarną” Arkadiusza Kasprzaka czyta się bardzo szybko! To nie jest powieść psychologiczna czy obyczajowa, autor napisał ją raczej jak książkę przygodową z elementami romansu. Dlatego biegnąć za kolejnymi wydarzeniami, miałam niejasny żal, że nie mogę, nie mam czasu na refleksję!
W życiu głównego bohatera powieści, Łukasza Wilka, dzieje się bowiem dużo. Arek Kasprzak pokazał nam bowiem bohatera w momencie dla niego przełomowym. Dwudziestolatek poznaje kogoś wyjątkowego, zakochuje się, traci pracę, znajduje inną, ma kłopoty rodzinne, które…

Nie powiem więcej, bo jeśli sięgniecie po książkę Kasprzaka, sami się przekonacie, co dzieje się z rodziną Wilków.

Kasprzak nie jest dla swojego bohatera przesadnie miły
Nie idealizuje go. Muszę przyznać, że Łukasz jest tak typowym dwudziestolatkiem, że cieszę się, że nie znam już wielu męskich przedstawicieli gatunku homo sapiens w tym wieku. Miałam ochotę nim zdrowo potrząsnąć. Raz za razem, strona za stroną. Tak, wiem, życie nim potrząsnęło, ale kurczę no…

To jest właśnie takie fajne w powieści!

Wiemy dobrze, że Łukasz Wilk choruje na łuszczycę, że zmaga się z nią i z sobą w jej kontekście, ale jego „młodziankowatość” przebija się przez schorzenie, pokazując dobitnie, że każdy z nas jest wpierw człowiekiem, potem dopiero kobietą, mężczyzną, matką, chorym, pracownikiem i tak dalej, i tak dalej. Łukasz jest człowiekiem i to jest piękne.

Bohater się miota, ale pięknie się zmienia. Pod wpływem bliskich mu osób przestaje być pasywnym pacjentem, zgłaszającym się do szpitala w określonych terminach. Łukasz znajduje przestrzeń, w której jego wybory coś znaczą, w której mogą pomóc mu poprawić jakość jego własnego życia.

Owszem, jego opór, marudzenie i szukanie wymówek są irytuje, jego ześlizgiwanie się w stare schematy aż się prosi o facepalma, jego potrzeba pójścia na „piwko z chłopakami” powoduje zgrzytanie zębami, ale to nic – bo Łukasz się zmienia.

Najpierw dla kogoś, żeby zrobić przyjemność jego ukochanej Lucy, potem – dla siebie. Bo dociera do niego wreszcie, że chce się zmienić i że jedynie zmiana, której chcemy ma szansę się zakotwiczyć.

Właśnie obserwacja zmiany bohatera jest najciekawsza
Owszem – można się ekscytować „warstwą publicystyczną”, czyli tym, że ludzie stygmatyzują tych, którzy chorują na łuszczycę. Ale czy to jest faktycznie coś nowego czy dziwnego?

Stygmatyzujemy każdą inność. Każdą inność, którą widzimy, albo o której wiemy. Polska to kraj dziwacznie i nietypowo homogeniczny, dlatego wszystko, co nie wygląda i nie zachowuje się jak średnia, trzeba pokazać palcem lub napiętnować. Od koloru włosów po preferencje seksualne, plamy na skórze, wózek inwalidzki itp, itd.

Na szczęście w powieści więcej jest romansu, psychologii i dramatu niż publicystyki
I nie ma użalania się nad losem i jego niesprawiedliwością. Szczerość – dostajemy od Arka Kasprzaka w „Psoriasis Vulgarna”. Myślę, że ta książka jest nie tylko dobrym debiutem, jest po prostu dobra.

Ale nie jest to książka idealna

Przydałoby się ją nieco skrócić, dobrze zredagować, poprawić pewne dialogi, które brzmią jak wykłady lub kazania. Usunąć najróżniejszego rodzaju błędy i dodać parę przecinków. Ale – choroba jasna – to szczera książka.

Moja ocena:

Data przeczytania: 2021-02-05
× 11 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Psoriasis Vulgarna
Psoriasis Vulgarna
Arkadiusz Kasprzak
8.7/10

Łukasz Wilk to młody chłopak z warszawskiej Pragi, chorujący od dziecka na łuszczycę. Kompleksy i poczucie niższości, spowodowane przewlekłą chorobą, sprawiają, że nie potrafi ułożyć sobie życia i st...

Komentarze
Psoriasis Vulgarna
Psoriasis Vulgarna
Arkadiusz Kasprzak
8.7/10
Łukasz Wilk to młody chłopak z warszawskiej Pragi, chorujący od dziecka na łuszczycę. Kompleksy i poczucie niższości, spowodowane przewlekłą chorobą, sprawiają, że nie potrafi ułożyć sobie życia i st...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Recenzja książki Recenzja książki ,,Psoriasis Vulgarna,'' autorstwa Arkadiusza Kasprzyka. Książka o niezrozumiałym dla mnie tytule okazała się historią o dwudziestoletnim chłopaku chorym na łuszczyc...

@werkabooks @werkabooks

,,Psoriasis Vulgarna’’ Arkadiusz Kasprzak. Spotkaliście się kiedyś z taką chorobą jak łuszczyca? Ja znam ten problem, ponieważ moich dwóch bliskich kuzynów (braci), z którymi spędzałam niemal każde ...

@krecimnieczytanie @krecimnieczytanie

Pozostałe recenzje @Orestea

Wieczne igrzysko. Imię duszy
„Imię duszy” Jakuba Pawełka, czyli piekło, polityka i wielka cierpiętnica

Jakby to powiedzieć… chyba już kiedyś pisałam, w jednej z moich recenzji, że jest taka grupa książęk, które nazywam zwodniczymi albo podtrutymi. To takie pozycje, które ...

Recenzja książki Wieczne igrzysko. Imię duszy
Wodzowie Zenona (474–491) i Anastazjusza I (491–518)
Mirosław J. Leszka, Szymon Wierzbiński, „Wodzowie Zenona i Anastazjusza I”, czyli działo się w Bizancjum!

Jeśli komuś się wydaje, że Cesarstwo Rzymskie upadło w V wieku naszej ery, to mu się tylko wydaje. Ono jeszcze jakieś tysiąc lat żyło sobie w najlepsze nad brzegami B...

Recenzja książki Wodzowie Zenona (474–491) i Anastazjusza I (491–518)

Nowe recenzje

Potem
Potem - trochę inna Kristin Harmel
@meryluczyte...:

"Potem" Kristin Harmel to powieść, którą śmiało można zakwalifikować do literatury młodzieżowej i to nie błahej, ale po...

Recenzja książki Potem
Ta, która wie
Czary mary, hokus pokus...
@maciejek7:

"Ta, która wie..." to już trzecia książka Katarzyny Kuśmierczyk, przedstawiona przez nią niesamowita historia niemal we...

Recenzja książki Ta, która wie
Uniwersum Metro 2033. Paryż: Lewy Brzeg
Pierre Bordage może być jednym...
@Chassefierre:

... z najlepiej sprzedających się autorów science-fiction we Francji, ale z pewnością nie będzie autorem do którego ksi...

Recenzja książki Uniwersum Metro 2033. Paryż: Lewy Brzeg
© 2007 - 2024 nakanapie.pl