Wichrowe wzgórza recenzja

Stara wersja LEPIEJ tłumaczona

Autor: @aga.kusi_poczta.fm ·3 minuty
2021-05-23
Skomentuj
13 Polubień
O klasyce często pisze się jedynie w kontekście tytułów książek, jakie się do niej zalicza. O klasyce pisało się i pisze stale, co według mnie wynika z faktu, że zagadnienie „klasyki” stanowi zbyt szerokie pojęcie. Dokonuje się na tym polu różnego rodzaju rankingów (dotyczących tytułów oraz ich autorów) i częstokroć dokonuje się czegoś, co wedle mojej oceny niszczy piękno wielu książek – analizuje się biografie autorów oraz jej wpływ na styl i tematykę prac. Bo, jak to próbują udowodnić zawodowcy, owe biografie pokrywają się z tematyką i vice versa. Wystarczy wspomnieć o Wirginii Woolf, Maksymie Gorkym, George`u Orwellu czy choćby o kimś z naszego rodzimego poletka: Marii Konopnickiej, czy Adamie Mickiewiczu. Lecz tylko czytelnik – biała karta, tylko czytelnik – nieskalany uprzedzeniami jest w stanie odebrać powieść w sposób emocjonalny – czyli szczery. Podobnie jak ja. Wiem, że „Wichrowe wzgórza” to powieść „stara”, osadzona w scenerii XVIII wiecznej codzienności angielskiej, a sięgając po nią nie znałam jej treści. I chyba to zadecydowało o moim odbiorze tak, a nie inaczej. Ale zacznę od początku.
Wichrowe wzgórza" opisywana jest jako opowieść o miłości, co już może niektórych odstręczyć. To nie jest romans. To coś zupełnie innego – to dramat społeczny wyzbyty konwencjonalności. Obraz miłości, jaki jawi się na naszych oczach to i piękno i brzydota. To uczucie, które uwzniośla człowieka, ale i staje się impulsem do zniszczeń. To uczucie, które oszpeca, a niespełnione odbija się na całym życiu całkowicie zmieniając człowieka. Cierpienie, zdrada, zranione uczucia, żądza zemsty, porzucone nadzieje, czy choćby samotność, to tylko niektóre uczucia bohaterów. Bronte stworzyła postacie, które trudno polubić, bo wszystkie stają się nami. Nie sposób je od siebie odciągnąć i ocenić jednoznacznie. W tej powieści wszystko bowiem wypływa z pobudek, które znajdując w nas uzasadnienie sprawiają, że każdemu z bohaterów współczujemy. Nawet główny bohater, pan Heathcliff, gbur i prostak z pozoru, ma w sobie wielką głębię pokory i wdzięczności. A dlaczego nic po sobie nie pokazuje? To zarządca, właściciel, to w końcu pan domu – a życie pisze własne scenariusze, które wraz z mijanymi latami całkowicie zmieniają człowieka. Tak jest niemalże z każdym. Mieszkańcy Wichrowych Wzgórz to ludzie zrzędliwi, zazdrośni, kapryśni i egoistyczni, bo czy ktokolwiek z nich był szczęśliwy? Bolesne konsekwencje miłości, nieszczęśliwe zauroczenia, wieczne niepowodzenia ciągnące się przez pokolenia. Tu wszystko ma znaczenie. Bronte to pisarka wszech czasów. Powieść, która ukazała się w 1847 roku tematycznie wykraczała poza swoje czasy. Emily pisała odważnie, dobrze i jakże głęboko. Jej powieść – jedyna w dorobku – jest dla mnie klasykiem samym w sobie. Kobieta, której codzienność ograniczona była do plebanii Haworth, położonej na głuchym pustkowiu w zachodnim Yorkshire, była monotonna i pozbawiona zewnętrznych atrakcji. Biorąc to pod uwag postrzegam Bronte jako osobę o wspaniałej wyobraźni wykraczającej poza horyzonty widziane z okien. To pisarka, która stworzyła sobie inny świat nadając mu cech tak prawdziwych, jakby to był jej własnym. Krajobraz, ludzie, duchy – to obraz najprzedniejszego malarza pióra. Jednak obecnie mamy nowe wydanie „Wichrowych Wzgórz”, które jest nowym tłumaczeniem – dodam, że męskim, Piotra Grzesika. Mam dla porównania też wersję z 1961 roku w przekładzie kobiecym, Janiny Sujkowskiej. Jak wypada ich porównanie? Niby nic takiego, a jednak jest wielka różnica. Ranking zdecydowanie wygrywa stara wersja. Pisana jest łatwiejszym językiem, który znajduje swe odzwierciedlenie w całej treści i odbiorze. Wersja nowa niestety wiele emocji traci. Tekst jest nieskładny, zbyt wyszukany, a tym samym trudnym do odbioru. Tłumacz dokonał zbyt zawiłych analiz zarówno samych bohaterów, jak i ich cech, co męczy i tym samym odrywa czytelnika od sensu i aktualnych wątków. Czuje się niespójność. I choć swoim zdaniem nadstawiam głowę do ścięcia, to nie boję się własnej opinii. Klasyką jest stara wersja, która jest piękna treścią i sprawia, że od czytania nie sposób się oderwać. Ta powieść bowiem to piękno i głębia, które muszą trwać. Jesteś nią wprost otumaniony, może nawet poruszony, lecz masz poczucie, że nakarmiłeś swój mózg czytelniczy smakołykiem z najwyższej półki. Jest jednak warunek – sięgnij po oryginał.
Wichrowe wzgórza” KONIECZNIE, lecz nie tłumaczenie Pana Grzesika. Wydanie piękne lecz tłumaczenie? Oceń sam

Moja ocena:

Data przeczytania: 2021-05-24
× 13 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Wichrowe wzgórza
40 wydań
Wichrowe wzgórza
Emily Brontë
8.6/10

“Wichrowe Wzgórza”, arcydzieło literatury światowej autorstwa Emily Brontë, które niezmiennie porusza i zachwyca czytelników. “Wichrowe Wzgórza” to jedyna powieść, którą napisała Emily Brontë. Po ...

Komentarze
Wichrowe wzgórza
40 wydań
Wichrowe wzgórza
Emily Brontë
8.6/10
“Wichrowe Wzgórza”, arcydzieło literatury światowej autorstwa Emily Brontë, które niezmiennie porusza i zachwyca czytelników. “Wichrowe Wzgórza” to jedyna powieść, którą napisała Emily Brontë. Po ...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

10/10 jest to pierwsza myśl, kiedy myślę o „Wichrowych Wzgórzach”. Jest to jedna z tych książek, którą chcesz szybko pochłonąć z ciekawości co dalej, ale z drugiej strony nie chcesz, żeby się skończy...

@booka.gram.ig @booka.gram.ig

„Przewodnią myślą mego życia jest on. Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, n...

@Mania.ksiazkowaniaa @Mania.ksiazkowaniaa

Pozostałe recenzje @aga.kusi_poczta.fm

Testament
Dzieci, a dorośli

Życie, ludzie, emocje – to przeplatany warkocz ludzkiego bytu. A gdy należy się do rodziny, dużej rodziny, to trudno się z owego warkocza wyplątać. Bo on zaczyna dusić, ...

Recenzja książki Testament
Panny bez posagu
bez męża nie można... och, nie można...

Po przeczytaniu niektórych książek czasem powstaje we mnie naiwne marzenie, by móc towarzyszyć pisarzowi przy pracy, by móc koło niego zasiąść z kubkiem aromatycznej ...

Recenzja książki Panny bez posagu

Nowe recenzje

Zamieć
Czy znasz wszystkich ze swojego otoczenia???
@justyna1dom...:

Długo mi zajęło sięgnięcie po pierwszą książkę Karoliny Wójciak. Namawiała mnie serdecznie moja koleżanka, no ale wiado...

Recenzja książki Zamieć
Creep
Erotyk z wyższych sfer, czyli o tym jak zdejmow...
@pliszka.lit...:

Pod ciężką maską niewzruszenia i siły często ukrywa się kruchość i delikatność. Właśnie taka jest Neva. Od dziecka prz...

Recenzja książki Creep
Klub miłośniczek zbrodni
Czy miłość do łamigłówek może być niebezpieczna?
@alenajpierw...:

Marlow to spokojne, senne angielskie miasteczko. Do czasu. Wiadomość o zamordowaniu jednego z mieszkańców elektryzuje l...

Recenzja książki Klub miłośniczek zbrodni
© 2007 - 2024 nakanapie.pl