JulieWellings - po 160 stronach też uważam, że "Papierowe miasta" są genialne :) A czy trochę gorsze - tego bym póki co nie powiedziała, są po prostu ...
Bo w GNW trochę uwierało mnie to, że to znowu jest o raku, a jeśli książka o raku nie jest na faktach, to zawsze gdzieś z tyłu głowy coś mi podszeptuj...
Spotkania Hazel i Augustusa, wizyta w Amsterdamie, SMS-y, ostatnie fragmenty, zakończenie...
Gwiazdy tworzą kopułę zamykającą się, a raczej znikającą, za horyzontem.