No jasne, że grzeje, jakże mogłoby być inaczej?
Joseph zabronił używać świeczek, ale noc była jasna, dymy ustąpiły, przez zdruzgotane okna wlewało się światło księżyca, od płonących domów, tam, dale...
Po prostu jutro jadę na wycieczkę, wracam w sobotę rano, a po południu mecz, na którym pewnie bym cię nie złapał.
Komórkę mógł spokojnie wyłączyć albo zakopać w malinowym chruśniaku, bo na tym odludziu zasięgu, rzecz jasna, nie było.
Codziennie rano zastanawiałam się, co mną wtedy kierowało.
Coś zdawało się zakłócać jego fale, coś natrętnego niczym spięte na krótko, zamelinowane na strychu, pirackie radio.