1,1 mld złotych na czytelnictwo w latach 2021-2025

Autor: Mackowy ·{}2 minuty
{} 2021-01-28 {} 11 komentarzy {} 17 Polubień
1,1 mld złotych na czytelnictwo w latach 2021-2025

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło start konsultacji publicznych na temat Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa 2.0. Jak można dowiedzieć się z informacji zamieszonej na witrynie gov.pl :


„Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa 2.0 na lata 2021-2025 jest największym – z uwagi na skalę oddziaływania finansowego – programem wieloletnim Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przygotowanym we współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Planowany budżet Programu wynosi ponad 1,1 mld zł. Program ma na celu poprawę stanu czytelnictwa w Polsce poprzez wzmacnianie roli bibliotek publicznych, szkolnych i pedagogicznych jako lokalnych ośrodków życia społecznego, stanowiących centrum dostępu do kultury i wiedzy”.

Projekt ministerstwa ma być ukierunkowany na cztery priorytety:

Priorytet 1: Poprawa oferty bibliotek publicznych
  • Kierunek interwencji 1.1. Zakup i zdalny dostęp do nowości wydawniczych
  • Kierunek interwencji 1.2. Budowa ogólnokrajowej sieci bibliotecznej poprzez zintegrowany system zarządzania zasobami bibliotek

Priorytet 2: Inwestycje w infrastrukturę bibliotek publicznych
  • Kierunek interwencji 2.1. Infrastruktura bibliotek 2021-2025

Priorytet 3: Zakup nowości wydawniczych do przedszkoli, bibliotek szkolnych i pedagogicznych
  • Kierunek interwencji 3.1. Zakup nowości do placówek wychowania przedszkolnego
  • Kierunek interwencji 3.2. Zakup nowości wydawniczych oraz elementów wyposażenia do bibliotek szkolnych i pedagogicznych

Priorytet 4: Program dotacyjny dla bibliotek oraz promocja czytelnictwa
  • Kierunek interwencji 4.1. BLISKO – Biblioteka | Lokalność | Inicjatywy | Społeczność | Kooperacja | Oddolność
  • Kierunek interwencji 4.2.Kampania społeczno-informacyjna.

Z pełną treścią projektu oraz wzięcie udziału w konsultacjach jest możliwe pod poniższym linkiem:
https://bip.mkidn.gov.pl/pages/posts/ogloszenie-konsultacji-publicznych-projektu-uchwaly-rady-ministrow-3392.php.

Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa 2.0 jest kolejną wieloletnią inicjatywą Ministerstwa Kultury mająca na celu krzewienie czytelnictwa. Poprzedni Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa (bez 2.0) funkcjonował w latach 2016-2020 i patrząc na jego założenia, projekt 2.0 jest po prostu jego kontynuacją i rozwinięciem.

Jak nietrudno się domyślić, oba projekty mają na celu wspieranie rozwoju czytelnictwa, głównie przez rozwój infrastruktury bibliotecznej, czyniąc z bibliotek miejsca "w których ludzie socjalizują się, relaksują lub oddają rozrywce.", a także wyjście naprzeciw potrzeb nowoczesnego czytelnika z szerszą ofertą książek w zdobywających co raz większą popularność fomatach cyfrowych: ebooków i audiobooków.

Zarówno założenia Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa 2.0 jak i środki przeznaczone na jego realizację - 1,1 mld zł - na pierwszy rzut oka wydają się ambitne, jeśli jednak wziąć pod uwagę, że ma on być zrealizowany na przestrzeni najbliższych 5 lat pierwsze wrażenie nieco blednie, bo zważuy czy 220 milionów złotych rocznie przeznaczonych na rozwój bibliotek w całym kraju, a także na rządowe akcje krzewiące czytelnictwo to znowu tak dużo?

Czy wizja Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pokrywa się z potrzebami czytelników i bibliotekarzy, czego wam najbardziej brakuje w akcjach mających na celu promowanie czytelnictwa?

Maciej Żółw
{}

Komentarze

@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
Przeżyłam program rządowy Książki Naszych Marzeń (łącznie z dwoma projektami filmowymi), przeżyłam też pierwszą wersję NPRC. W sumie tylko jeszcze chęć jego zrealizowania trzymała mnie w szkole. Oba uważam za wielce pomocne. Dzięki nim mogłam zaszaleć jeśli chodzi o zakup książek. Ten pierwszy co prawda oficjalnie zabraniał zakupu lektur, których w wielu polskich małych i mniejszych bibliotekach szkolnych po prostu brakowało, ale i tak wielu bibliotekarzy obeszło ten zapis. I wcale tego nie krytykuję, bo wiem jak słabo (lub zupełnie) bywają dofinansowane takie placówki.
NPRC zrealizowałam niemal co do grosza- zostało mi na koncie 18 gr (dofinansowanie zależne było od ilości uczniów w szkole) kupując ponad 900 książek.
Zakupy głównie oparte były o konsultacje z dziećmi i rodzicami, choć gdybym miała liczyć tylko na nich, to na półkach stałoby 300 sztuk Pottera i 200 Dzieci z Bullerbyn. Potrzebnych tytułów szukałam też na listach książek nagradzanych przez IBBY i w innych ważnych polskich konkursach. Przeczytałam setki recenzji na blogach i portalach czytelniczych. Dostałam też listy ewentualnych tytułów od nauczycieli.
Listę książek, które „musimy i pragniemy mieć”, tworzyłam dobrych kilka lat (zaczęłam w 2013 gdy trafiłam na LC), bo liczyłam na to, że kiedyś będzie okazja je zdobyć (program zamknęłam w grudniu 2018).
Poświęciłam dwa miesiące wakacji na przeglądanie ofert księgarni, zamawianie, magazynowanie, opisywanie i wpisywanie książek do inwentarza. Kolejne miesiące to oprawianie tych książek i wprowadzanie do komputera. Potem doszły jeszcze realizacje wymogów programu z klasami i takie tam podobne aktywności i na koniec pisanie sprawozdań.
I nigdy nie żałowałam, że się tego podjęłam, bo widziałam jak dużo świetnych książek udało mi się pozyskać i ile radości mają z nich dzieciaki.

Czy były minusy? Oczywiście, mnóstwo. U mnie trochę mniej (prócz zarwanych wakacji i nadgodzin od września- by ze wszystkim zdążyć- do grudnia, gdy trzeba było zamknąć program) niż u innych.
Ja dostałam wolną rękę, ale wielu moim koleżankom odgórnie narzucono tytuły które mają zakupić (tytuły wybierała np. pani dyrektor, która nie miała pojęcia o literaturze dziecięcej).
Wiele urzędów sprawujących nadzór nad szkołami kazało ogłaszać przetargi na oferty od księgarń. A w takich przypadkach nie zawsze było tak, że najtańsza księgarnia oferowała to, co chciał bibliotekarz. Owszem, w niektórych można było dowolnie wybierać tytuły z ich oferty, ale też wiele z nich miało gotowe pakiety wśród których „ukryto” badziewie, które zalegało w magazynach.
Wielu bibliotekarzy robiło na dwa etaty, dodatkowo ucząc i nie miało pomocy przy programie (pisanie wniosków i realizacja).

Były też szkoły, które do niego nie przystąpiły. Dlaczego, skoro tyle można było zyskać? Bo wielu lokalnych radnych tnąc koszty utrzymania szkół polikwidowało w nich biblioteki lub ograniczyło ich pracę do 1/3 etatu. Nikt przy takim wymiarze godzin nie byłby w stanie podjąć się próby ogarnięcia rządowych wymagań.

Poza tym zawaleni i wciąż zawalani rządowymi podręcznikami bibliotekarze nie mają czasu na nic innego niż ogarnianie dotacji, zamawianie, katalogowanie, liczenie (łącznie z rozliczaniem faktur), wydawanie, odbieranie, sprawdzanie (i tak co roku) tych podręczników. Bo na kogo można to scedować jak nie na bibliotekarza, który (wg wielu) i tak nic pożytecznego nie robi.

Uważam, że ten program jest wart tego, by go realizować i wspierać i mówić o nim głośno i zachęcać wszystkich, żeby brali w nim udział, ale też jeszcze wiele musi się zmienić w sposobie prowadzenia i funkcjonowania szkolnych bibliotek. Nie tylko na poziomie samej szkoły, ale również w podejściu władz samorządowych.
Bo tak jak są nauczyciele z pasją, tak samo istnieją bibliotekarze, którzy się znają, wiedzą, czytają, organizują, zachęcają i walczą.
Tylko gdy walka jest bezowocna, gdy nie mają warunków (ja miałam doskonałe, nie mówię tu o sobie) kiedyś i oni się poddadzą. A to będzie tylko ze stratą dla ich małych czytelników.
{}× 14
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Twój komentarz, jest gdzieś tak 10 razy cenniejszy od newsa pod którym został zamieszczony, dziękuję :-)
{}× 9
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
@Mackowy bo boli mnie okrutnie to, jak w wielu (naprawdę wielu) polskich szkołach wygląda biblioteczna rzeczywistość. A ja jestem głupią marzycielką i chciałabym tak wiele..., a tak niewiele da się zrobić w tej sytuacji.
Dlatego ci, którzy tylko chcą ( bo chcieć, to już połowa sukcesu) i przy okazji mogą i mają na to warunki, powinni brać udział.
{}× 9
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
Potwierdzam tę biblioteczną rzeczywistość. Ja w swojej szkolnej bibliotece robię nieraz naprawdę cuda wianki - tylko nie swoją typowo biblioteczną robotę, bo na nią jakoś tak czasu niewiele zostaje.
{}× 3
@jatymyoni
@jatymyoni · 10 miesięcy temu
Jestem pełna podziwu.
{}× 2
@Edyta_09
@Edyta_09 · 10 miesięcy temu
Dwa lata temu współpracowałam z koleżanką bibliotekarką przy realizacji NPRCz w naszej szkole. Nie wiem czy zdecydowałybyśmy się na to, gdybyśmy wiedziały ile będzie z tym problemów.
Podam tylko jeden przykład: pierwsze pudło z książkami dotarło do nas w pierwszym tygodniu grudnia, czyli w momencie kiedy powinnyśmy już pisać sprawozdanie na temat tego jak zakupione książki wpłynęły na poprawę poziomu czytelnictwa w szkole.
{}× 6
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
Już się cieszę na pisanie wniosku. :-/
{}× 7
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Ale zawsze możesz wziąć udział w konsultacjach społecznych! ;-)
{}× 1
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
A idź Pan...
{}× 3
@reniarenia
@reniarenia · 10 miesięcy temu
Czytam te komentarze i jestem pełna podziwu dla pracy pań i panów z bibliotek. W mojej małej miejscowości jest biblioteka tzw. publiczna w filii domu kultury(brzmi to jak w czasach PRLu) oraz w szkole podstawowej. W obu pracują kobiety z pasją. Babka z "Publicznej" staje wręcz na głowie, by otrzymać dotacje na zakup nowości, co jej się udaje. Czytelnictwo zaś niestety kuleje, ludzie wolą gapić się w ekrany telewizorów i komputerów niż przeczytać książkę, co jest dla mnie "zwykłego zjadaczy chleba" ale jednocześnie mola książkowego straszne. Dlatego drodzyBibliotekarze podziwiam Was i dziękuję za zaangażowanie i prace jaką wykonujecie dla zwykłych ludzi..💕

{}× 5
@jatymyoni
@jatymyoni · 10 miesięcy temu
Ja jako użytkownik bibliotek cieszę się, że będzie więcej nowości. Problemem nie jest brak nowości w bibliotekach, tylko jak przekonać ludzi, żeby wzięli książkę do ręki.
{}× 5
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Z tego co wyczytałem misinisterstwo chce zrobić z bibliotek publicznych coś na kształt domów kultury, co samo w sobie nie jest głupie, ale czy zachęci nieczytających do czytania?
{}× 3
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
@jatymyoni, dokładnie. My w ramach ostatniej edycji programu zakupiliśmy nowości za 12 tysięcy. Korzystają z nich głównie pracownicy, uczniowie - mimo moich wysiłków - prawie w ogóle, co mnie dobija, bo przecież to biblioteka szkolna. Oczywiście dobrze, że w ogóle ktoś korzysta (np. pani księgowa wypożycza minimum 5 książek w miesiącu), ale...
Pewnie będę musiała wziąć udział w kolejnej edycji - i tak właśnie o tym myślę, że będę musiała. Bo, z całym szacunkiem dla pani księgowej i kilku osób jej podobnych, nie mam dla kogo tego robić.
{}× 4
@jatymyoni
@jatymyoni · 10 miesięcy temu
Ucząc w szkole też wypożyczałam stosy bajek, które czytałam córce.
W latach szkolnych moje kontakty z biblioteką skończyły się w klasie 6. Została wyrzucona z biblioteki za to że wypożyczam, a nie czytam. Nie pomogła moja prośba o przepytanie mnie z tych książek. Odtąd omijałam biblioteki szkolne dużym łukiem.
{}× 3
@Airain
@Airain · 10 miesięcy temu
@Lettie, w instytucjach edukacyjnych niestety teraz tak jest - korzystają pracownicy, a uczniowie... jacy uczniowie? Nie chcę wyjść na zgreda, narzekającego na "dzisiejszą młodzież" ale... książkę wziąć? Za darmo, bo z korzystanie z biblioteki się nie płaci - ale po co? >_<
{}× 6
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
@Airain, czyli, że to nie tylko u mnie tak?
{}× 2
@Airain
@Airain · 10 miesięcy temu
Mam wrażenie, że to powszechne... Mam to na co dzień: "Nie mam jak tego przeczytać, bo tego NIGDZIE nie ma!" NIGDZIE oczywiście oznacza internet. Jak odpowiadam, że owszem, jest, w naszej bibliotece stoi tysionc pińcet sto dziewińcet egzemplarzy czekających na przeczytanie, to widzę osłupienie w oczach.
Gdyby nie (drżące) ciało pedagogiczne, to w bibliotece hulałby wiatr i wilki wyły.
{}× 3
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
Strasznie to smutne...
{}× 2
@Johnson
@Johnson · 10 miesięcy temu
Dobra nie chce mi się czytać TD;DR, kupią mi książki? Więcej książek? Gdzie podpisać? Wg. niektórych ludzi u mnie w pracy mam w chałupie infrastrukturę biblioteczną.
{}× 5
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
Nie kupią, nie kwalifikujesz się 😝 no chyba, że po kwadracie biega ci przynajmniej kilkadziesiąt dzieciaków😁
{}× 2
@Johnson
@Johnson · 10 miesięcy temu
A takie dzieciaki hipotetycznie in spe się liczą?
{}× 3
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
Chciałbyś... ale nie 😁
Chociaż czy faktycznie chciałbyś?🤭
{}× 2
@Johnson
@Johnson · 10 miesięcy temu
Ale co czy co bym chciał?
{}
@jatymyoni
@jatymyoni · 10 miesięcy temu
Nie muszą biegać dzieciaki. Dofinansowanie jest też na zakup książek do bibliotek publicznych. Możesz sobie wybrać, kto ma biegać po Twoim mieszkaniu.
{}× 3
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Publiczne biblioteki biorą udział w projekcie, jak najbardziej, może więcej kodów Legimi będzie, bo w mojej bibliotece są dobrem luksusowym ;)
{}× 1
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
@Mackowy, u ciebie chociaż są, u nas jak ostatnio zapytałam to pani popatrzyła na mnie jak na kosmitkę. Bo albo nie ma o tym zielonego pojęcia, albo mają 1-2 sztukę i nie ogłaszają, że mają.
{}× 1
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
@8dzientygodnia u nas też pocztą pantoflową wieść się niosła ;-) przez pierwsze pół roku było eldorado, a potem skończyły się pieniądze i obcięli ilość kodów chyba o 3/4 ...
{}× 2
@Anna30
@Anna30 · 10 miesięcy temu
Od momentu, kiedy rozpoczęłam, czytanie to bardzo często korzystałam z bibliotek szkolnych i lubiłam sięgać do starszych wydań. Pomagałam również Paniom w bibliotece i to sprawiało mi wiele radości, gdyż wówczas w początkach lat 90 spędzało w bibliotece po zakończonych lekcjach. Obecnie mało się zachęca do czytania i organizowania spotkań autorskich. Nie ukrywam, że tego brakuje. Chętnie wzięłabym udział w takich spotkaniach. Wydawnictwa również bardzo mało promują pisarza i myślę, że on chciałby, aby spotkać się ze swoim odbiorcą i zapytać go o wiele rzeczy dotyczących co czuł, gdy czytał jego książkę i czy chciałby, aby jego bohater coś wniósł do kolejnej tworzonej przez niego nowej części.
{}× 3
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Spotkania autorskie to fajna sprawa, raz, że można posłuchać "co poeta miał na myśli" a dwa podejrzewam, że dla pisarzy to też jest ważna ta iteracja z odbiorcą, no i zawsze jakieś dodatkowe źródło dochodów :)
{}× 3
@Jagrys
@Jagrys · 10 miesięcy temu
Jak to pięknie brzmi: 1,1mld PLN rozłożonych na cztery lata, przeznaczonych na rozwój czytelnictwa w Polsce. WOW! Ale to brzmi...!
To będzie jakieś... 275 melonów z ogryzkiem na rok? Imponujące.
Ale taka myśl mnie naszła: Jak to się ma do wielokrotności tej kwoty przekazywanej z rządowych dotacji np. do Torunia?
Jestem mendą.
{}× 3
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
220 milionów na rok, a poza tym pełna zgoda. Nie chcę poruszać tematów politycznych, ale obecna władza jako źródło krzewienia kultury bardziej ceni telewizję, niż książki ;-)
{}× 1
@Jagrys
@Jagrys · 10 miesięcy temu
Nie jadłam jeszcze śniadania i źle mi się myśli. Jeden i jeden na pięć lat.
Chociaż ja tego źródła upatrywałabym, gdzie indziej.
Idę po te swoje, zanim palnę coś jeszcze głupszego.
{}
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Nic głupiego nie palnęłaś :) po prostu w kwestiach matematycznych w ogóle sobie nie ufam, więc posiłkowałem się kalkulatorem.
{}
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
Taki przykład: nasza szkoła miała ponad 300 uczniów więc dostaliśmy 15 tys. Mniej liczne szkoły wiadomo, że odpowiednio mniej kasy (najniższa dotacja, żeby nie skłamać, bo mogę nie pamiętać dokładnie, była chyba 5 tys.)
15 tys. Czy to dużo? Mogłoby się wydawać, że tak. Ale tak naprawdę to kropla w morzu potrzeb, kropelka, kropeleczka. To tak jak nic w przypadku bibliotek, które w swoich księgozbiorach mają większość książek z lat 60-80 odziedziczonych po dawnych systemach, gdzie na półce nadal po kilkadziesiąt sztuk książek Majakowskiego, Gajdara, Polewoja.
Niektóre szkolne biblioteki są wspierane przez rady rodziców i mogą liczyć na jakieś dodatkowe pieniądze na zakup nowości. U nas było to 1000 zł rocznie. Ale w ilu tak jest?
I co z tego, że dostaniesz kasę na książki, skoro w wielu miejscach w Polsce biblioteka to składzik pod schodami lub połowa gabinetu pedagoga lub higienistki i nie masz gdzie tych książek trzymać? Bo nie ma też regałów, na których można je postawić, a z pieniędzy z programu nie możesz ich kupić, bo tylko książki. A dyrekcja nie da, bo nie ma.
Znam wiejską i małomiasteczkową szkolną rzeczywistość. Może w miastach są lepiej dofinansowani.
Ja miałam ogromne szczęście, że miałam nie tylko chęci, ale też możliwości lokalowe i jakiekolwiek wsparcie, również to finansowe. Tym, którzy zderzają się ze ścianą w kwestii bibliotek szkolnych, wcale się nie dziwię, że się im nie chce.

{}× 6
@milena9
@milena9 · 10 miesięcy temu
przede wszystkim to niech przestaną straszyć wizją, jak z horroru: zamknięciem tej, czy innej biblioteki. Tak jak pojawiła się groźba zamknięcia filii biblioteki pedagogicznej w woj. łódzkim. A wiadomo, jak zaczną od jednego województwa pójdzie to dalej.
{}× 3
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
W 2013 roku minister Boni już chciał zlikwidować szkolne biblioteki dołączając je do publicznych. Co jakiś czas pojawiają się jakieś zakusy.
{}× 1
@milena9
@milena9 · 10 miesięcy temu
tak pamiętam ten wybitny pomysł w drugą stronę. Z resztą na fb mojego miasta strasznie narzekał jeden z mieszkańców , że w bibliotekach,a konkretniej w czytelniach nie ma klimatu.Bo obie biblioteki są w centrum kultury. I niby jest powodem do tego,że frekwencja spada. A drugi zarzut, że nie można się w ciszy pouczyć. No i nie wytrzymałam i napisałam, co o tym sadzę. Z resztą inni czytelnicy tez się odezwali.
{}× 2
@Anna30
@Anna30 · 10 miesięcy temu
Zawsze to stanowi dla nich owszem dodatkowy zarobek. Takie spotkania jednoczą ludzi i uczą ich, aby nie bali się zadawać pytań pisarzowi.
{}× 3
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
Tylko kwestia najważniejsza: finanse. Skąd biblioteka szkolna, która ledwo może wyżebrać (bo często do tego się to sprowadza) pieniądze od dyrekcji lub samorządu na lektury lub nowości ma wziąć jeszcze pieniądze na spotkanie z autorem? A trzeba się liczyć z tym, że jest to koszt, w zależności od popularności pisarza od 300 do 1000 zł. Mogą opłacić to dzieci, ale mnogość zapraszanych do szkół zespołów, teatrzyków itd sprawia, że rodzice zaczynają się buntować, że znów muszą za coś płacić.
{}× 1
@bookovsky2020
@bookovsky2020 · 10 miesięcy temu
Ostatnio odkryłam wolnelektury.pl , które prawdopodobnie podchodzą pod projekt Ministerstwa Kultury. Wydaje mi się, że ten portal jest słabo rozpromowany, a szkoda.
{}× 2
@Moncia_Poczytajka
@Moncia_Poczytajka · 10 miesięcy temu
A ja się zastanawiam, czemu biblioteki publiczne nie mogą przyjmować książek od czytelników. Kiedyś zaproponowałam pani bibliotekarce kilka "prawie nowości", raz przeczytanych, co do których miałam pewność, że już po nie nie sięgnę i okazało się, że nic z tego. Niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego tak się dzieje. I nie chodzi tu o jakieś sfatygowane egzemplarze, tylko takie z ubiegłorocznych premier.
{}

Zobacz także:

Komentarze

@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
Przeżyłam program rządowy Książki Naszych Marzeń (łącznie z dwoma projektami filmowymi), przeżyłam też pierwszą wersję NPRC. W sumie tylko jeszcze chęć jego zrealizowania trzymała mnie w szkole. Oba uważam za wielce pomocne. Dzięki nim mogłam zaszaleć jeśli chodzi o zakup książek. Ten pierwszy co prawda oficjalnie zabraniał zakupu lektur, których w wielu polskich małych i mniejszych bibliotekach szkolnych po prostu brakowało, ale i tak wielu bibliotekarzy obeszło ten zapis. I wcale tego nie krytykuję, bo wiem jak słabo (lub zupełnie) bywają dofinansowane takie placówki.
NPRC zrealizowałam niemal co do grosza- zostało mi na koncie 18 gr (dofinansowanie zależne było od ilości uczniów w szkole) kupując ponad 900 książek.
Zakupy głównie oparte były o konsultacje z dziećmi i rodzicami, choć gdybym miała liczyć tylko na nich, to na półkach stałoby 300 sztuk Pottera i 200 Dzieci z Bullerbyn. Potrzebnych tytułów szukałam też na listach książek nagradzanych przez IBBY i w innych ważnych polskich konkursach. Przeczytałam setki recenzji na blogach i portalach czytelniczych. Dostałam też listy ewentualnych tytułów od nauczycieli.
Listę książek, które „musimy i pragniemy mieć”, tworzyłam dobrych kilka lat (zaczęłam w 2013 gdy trafiłam na LC), bo liczyłam na to, że kiedyś będzie okazja je zdobyć (program zamknęłam w grudniu 2018).
Poświęciłam dwa miesiące wakacji na przeglądanie ofert księgarni, zamawianie, magazynowanie, opisywanie i wpisywanie książek do inwentarza. Kolejne miesiące to oprawianie tych książek i wprowadzanie do komputera. Potem doszły jeszcze realizacje wymogów programu z klasami i takie tam podobne aktywności i na koniec pisanie sprawozdań.
I nigdy nie żałowałam, że się tego podjęłam, bo widziałam jak dużo świetnych książek udało mi się pozyskać i ile radości mają z nich dzieciaki.

Czy były minusy? Oczywiście, mnóstwo. U mnie trochę mniej (prócz zarwanych wakacji i nadgodzin od września- by ze wszystkim zdążyć- do grudnia, gdy trzeba było zamknąć program) niż u innych.
Ja dostałam wolną rękę, ale wielu moim koleżankom odgórnie narzucono tytuły które mają zakupić (tytuły wybierała np. pani dyrektor, która nie miała pojęcia o literaturze dziecięcej).
Wiele urzędów sprawujących nadzór nad szkołami kazało ogłaszać przetargi na oferty od księgarń. A w takich przypadkach nie zawsze było tak, że najtańsza księgarnia oferowała to, co chciał bibliotekarz. Owszem, w niektórych można było dowolnie wybierać tytuły z ich oferty, ale też wiele z nich miało gotowe pakiety wśród których „ukryto” badziewie, które zalegało w magazynach.
Wielu bibliotekarzy robiło na dwa etaty, dodatkowo ucząc i nie miało pomocy przy programie (pisanie wniosków i realizacja).

Były też szkoły, które do niego nie przystąpiły. Dlaczego, skoro tyle można było zyskać? Bo wielu lokalnych radnych tnąc koszty utrzymania szkół polikwidowało w nich biblioteki lub ograniczyło ich pracę do 1/3 etatu. Nikt przy takim wymiarze godzin nie byłby w stanie podjąć się próby ogarnięcia rządowych wymagań.

Poza tym zawaleni i wciąż zawalani rządowymi podręcznikami bibliotekarze nie mają czasu na nic innego niż ogarnianie dotacji, zamawianie, katalogowanie, liczenie (łącznie z rozliczaniem faktur), wydawanie, odbieranie, sprawdzanie (i tak co roku) tych podręczników. Bo na kogo można to scedować jak nie na bibliotekarza, który (wg wielu) i tak nic pożytecznego nie robi.

Uważam, że ten program jest wart tego, by go realizować i wspierać i mówić o nim głośno i zachęcać wszystkich, żeby brali w nim udział, ale też jeszcze wiele musi się zmienić w sposobie prowadzenia i funkcjonowania szkolnych bibliotek. Nie tylko na poziomie samej szkoły, ale również w podejściu władz samorządowych.
Bo tak jak są nauczyciele z pasją, tak samo istnieją bibliotekarze, którzy się znają, wiedzą, czytają, organizują, zachęcają i walczą.
Tylko gdy walka jest bezowocna, gdy nie mają warunków (ja miałam doskonałe, nie mówię tu o sobie) kiedyś i oni się poddadzą. A to będzie tylko ze stratą dla ich małych czytelników.
{}× 14
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Twój komentarz, jest gdzieś tak 10 razy cenniejszy od newsa pod którym został zamieszczony, dziękuję :-)
{}× 9
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
@Mackowy bo boli mnie okrutnie to, jak w wielu (naprawdę wielu) polskich szkołach wygląda biblioteczna rzeczywistość. A ja jestem głupią marzycielką i chciałabym tak wiele..., a tak niewiele da się zrobić w tej sytuacji.
Dlatego ci, którzy tylko chcą ( bo chcieć, to już połowa sukcesu) i przy okazji mogą i mają na to warunki, powinni brać udział.
{}× 9
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
Potwierdzam tę biblioteczną rzeczywistość. Ja w swojej szkolnej bibliotece robię nieraz naprawdę cuda wianki - tylko nie swoją typowo biblioteczną robotę, bo na nią jakoś tak czasu niewiele zostaje.
{}× 3
@jatymyoni
@jatymyoni · 10 miesięcy temu
Jestem pełna podziwu.
{}× 2
@Edyta_09
@Edyta_09 · 10 miesięcy temu
Dwa lata temu współpracowałam z koleżanką bibliotekarką przy realizacji NPRCz w naszej szkole. Nie wiem czy zdecydowałybyśmy się na to, gdybyśmy wiedziały ile będzie z tym problemów.
Podam tylko jeden przykład: pierwsze pudło z książkami dotarło do nas w pierwszym tygodniu grudnia, czyli w momencie kiedy powinnyśmy już pisać sprawozdanie na temat tego jak zakupione książki wpłynęły na poprawę poziomu czytelnictwa w szkole.
{}× 6
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
Już się cieszę na pisanie wniosku. :-/
{}× 7
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Ale zawsze możesz wziąć udział w konsultacjach społecznych! ;-)
{}× 1
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
A idź Pan...
{}× 3
@reniarenia
@reniarenia · 10 miesięcy temu
Czytam te komentarze i jestem pełna podziwu dla pracy pań i panów z bibliotek. W mojej małej miejscowości jest biblioteka tzw. publiczna w filii domu kultury(brzmi to jak w czasach PRLu) oraz w szkole podstawowej. W obu pracują kobiety z pasją. Babka z "Publicznej" staje wręcz na głowie, by otrzymać dotacje na zakup nowości, co jej się udaje. Czytelnictwo zaś niestety kuleje, ludzie wolą gapić się w ekrany telewizorów i komputerów niż przeczytać książkę, co jest dla mnie "zwykłego zjadaczy chleba" ale jednocześnie mola książkowego straszne. Dlatego drodzyBibliotekarze podziwiam Was i dziękuję za zaangażowanie i prace jaką wykonujecie dla zwykłych ludzi..💕

{}× 5
@jatymyoni
@jatymyoni · 10 miesięcy temu
Ja jako użytkownik bibliotek cieszę się, że będzie więcej nowości. Problemem nie jest brak nowości w bibliotekach, tylko jak przekonać ludzi, żeby wzięli książkę do ręki.
{}× 5
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Z tego co wyczytałem misinisterstwo chce zrobić z bibliotek publicznych coś na kształt domów kultury, co samo w sobie nie jest głupie, ale czy zachęci nieczytających do czytania?
{}× 3
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
@jatymyoni, dokładnie. My w ramach ostatniej edycji programu zakupiliśmy nowości za 12 tysięcy. Korzystają z nich głównie pracownicy, uczniowie - mimo moich wysiłków - prawie w ogóle, co mnie dobija, bo przecież to biblioteka szkolna. Oczywiście dobrze, że w ogóle ktoś korzysta (np. pani księgowa wypożycza minimum 5 książek w miesiącu), ale...
Pewnie będę musiała wziąć udział w kolejnej edycji - i tak właśnie o tym myślę, że będę musiała. Bo, z całym szacunkiem dla pani księgowej i kilku osób jej podobnych, nie mam dla kogo tego robić.
{}× 4
@jatymyoni
@jatymyoni · 10 miesięcy temu
Ucząc w szkole też wypożyczałam stosy bajek, które czytałam córce.
W latach szkolnych moje kontakty z biblioteką skończyły się w klasie 6. Została wyrzucona z biblioteki za to że wypożyczam, a nie czytam. Nie pomogła moja prośba o przepytanie mnie z tych książek. Odtąd omijałam biblioteki szkolne dużym łukiem.
{}× 3
@Airain
@Airain · 10 miesięcy temu
@Lettie, w instytucjach edukacyjnych niestety teraz tak jest - korzystają pracownicy, a uczniowie... jacy uczniowie? Nie chcę wyjść na zgreda, narzekającego na "dzisiejszą młodzież" ale... książkę wziąć? Za darmo, bo z korzystanie z biblioteki się nie płaci - ale po co? >_<
{}× 6
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
@Airain, czyli, że to nie tylko u mnie tak?
{}× 2
@Airain
@Airain · 10 miesięcy temu
Mam wrażenie, że to powszechne... Mam to na co dzień: "Nie mam jak tego przeczytać, bo tego NIGDZIE nie ma!" NIGDZIE oczywiście oznacza internet. Jak odpowiadam, że owszem, jest, w naszej bibliotece stoi tysionc pińcet sto dziewińcet egzemplarzy czekających na przeczytanie, to widzę osłupienie w oczach.
Gdyby nie (drżące) ciało pedagogiczne, to w bibliotece hulałby wiatr i wilki wyły.
{}× 3
@LetMeRead
@LetMeRead · 10 miesięcy temu
Strasznie to smutne...
{}× 2
@Johnson
@Johnson · 10 miesięcy temu
Dobra nie chce mi się czytać TD;DR, kupią mi książki? Więcej książek? Gdzie podpisać? Wg. niektórych ludzi u mnie w pracy mam w chałupie infrastrukturę biblioteczną.
{}× 5
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
Nie kupią, nie kwalifikujesz się 😝 no chyba, że po kwadracie biega ci przynajmniej kilkadziesiąt dzieciaków😁
{}× 2
@Johnson
@Johnson · 10 miesięcy temu
A takie dzieciaki hipotetycznie in spe się liczą?
{}× 3
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
Chciałbyś... ale nie 😁
Chociaż czy faktycznie chciałbyś?🤭
{}× 2
@Johnson
@Johnson · 10 miesięcy temu
Ale co czy co bym chciał?
{}
@jatymyoni
@jatymyoni · 10 miesięcy temu
Nie muszą biegać dzieciaki. Dofinansowanie jest też na zakup książek do bibliotek publicznych. Możesz sobie wybrać, kto ma biegać po Twoim mieszkaniu.
{}× 3
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Publiczne biblioteki biorą udział w projekcie, jak najbardziej, może więcej kodów Legimi będzie, bo w mojej bibliotece są dobrem luksusowym ;)
{}× 1
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
@Mackowy, u ciebie chociaż są, u nas jak ostatnio zapytałam to pani popatrzyła na mnie jak na kosmitkę. Bo albo nie ma o tym zielonego pojęcia, albo mają 1-2 sztukę i nie ogłaszają, że mają.
{}× 1
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
@8dzientygodnia u nas też pocztą pantoflową wieść się niosła ;-) przez pierwsze pół roku było eldorado, a potem skończyły się pieniądze i obcięli ilość kodów chyba o 3/4 ...
{}× 2
@Anna30
@Anna30 · 10 miesięcy temu
Od momentu, kiedy rozpoczęłam, czytanie to bardzo często korzystałam z bibliotek szkolnych i lubiłam sięgać do starszych wydań. Pomagałam również Paniom w bibliotece i to sprawiało mi wiele radości, gdyż wówczas w początkach lat 90 spędzało w bibliotece po zakończonych lekcjach. Obecnie mało się zachęca do czytania i organizowania spotkań autorskich. Nie ukrywam, że tego brakuje. Chętnie wzięłabym udział w takich spotkaniach. Wydawnictwa również bardzo mało promują pisarza i myślę, że on chciałby, aby spotkać się ze swoim odbiorcą i zapytać go o wiele rzeczy dotyczących co czuł, gdy czytał jego książkę i czy chciałby, aby jego bohater coś wniósł do kolejnej tworzonej przez niego nowej części.
{}× 3
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Spotkania autorskie to fajna sprawa, raz, że można posłuchać "co poeta miał na myśli" a dwa podejrzewam, że dla pisarzy to też jest ważna ta iteracja z odbiorcą, no i zawsze jakieś dodatkowe źródło dochodów :)
{}× 3
@Jagrys
@Jagrys · 10 miesięcy temu
Jak to pięknie brzmi: 1,1mld PLN rozłożonych na cztery lata, przeznaczonych na rozwój czytelnictwa w Polsce. WOW! Ale to brzmi...!
To będzie jakieś... 275 melonów z ogryzkiem na rok? Imponujące.
Ale taka myśl mnie naszła: Jak to się ma do wielokrotności tej kwoty przekazywanej z rządowych dotacji np. do Torunia?
Jestem mendą.
{}× 3
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
220 milionów na rok, a poza tym pełna zgoda. Nie chcę poruszać tematów politycznych, ale obecna władza jako źródło krzewienia kultury bardziej ceni telewizję, niż książki ;-)
{}× 1
@Jagrys
@Jagrys · 10 miesięcy temu
Nie jadłam jeszcze śniadania i źle mi się myśli. Jeden i jeden na pięć lat.
Chociaż ja tego źródła upatrywałabym, gdzie indziej.
Idę po te swoje, zanim palnę coś jeszcze głupszego.
{}
@Mackowy
@Mackowy · 10 miesięcy temu
Nic głupiego nie palnęłaś :) po prostu w kwestiach matematycznych w ogóle sobie nie ufam, więc posiłkowałem się kalkulatorem.
{}
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
Taki przykład: nasza szkoła miała ponad 300 uczniów więc dostaliśmy 15 tys. Mniej liczne szkoły wiadomo, że odpowiednio mniej kasy (najniższa dotacja, żeby nie skłamać, bo mogę nie pamiętać dokładnie, była chyba 5 tys.)
15 tys. Czy to dużo? Mogłoby się wydawać, że tak. Ale tak naprawdę to kropla w morzu potrzeb, kropelka, kropeleczka. To tak jak nic w przypadku bibliotek, które w swoich księgozbiorach mają większość książek z lat 60-80 odziedziczonych po dawnych systemach, gdzie na półce nadal po kilkadziesiąt sztuk książek Majakowskiego, Gajdara, Polewoja.
Niektóre szkolne biblioteki są wspierane przez rady rodziców i mogą liczyć na jakieś dodatkowe pieniądze na zakup nowości. U nas było to 1000 zł rocznie. Ale w ilu tak jest?
I co z tego, że dostaniesz kasę na książki, skoro w wielu miejscach w Polsce biblioteka to składzik pod schodami lub połowa gabinetu pedagoga lub higienistki i nie masz gdzie tych książek trzymać? Bo nie ma też regałów, na których można je postawić, a z pieniędzy z programu nie możesz ich kupić, bo tylko książki. A dyrekcja nie da, bo nie ma.
Znam wiejską i małomiasteczkową szkolną rzeczywistość. Może w miastach są lepiej dofinansowani.
Ja miałam ogromne szczęście, że miałam nie tylko chęci, ale też możliwości lokalowe i jakiekolwiek wsparcie, również to finansowe. Tym, którzy zderzają się ze ścianą w kwestii bibliotek szkolnych, wcale się nie dziwię, że się im nie chce.

{}× 6
@milena9
@milena9 · 10 miesięcy temu
przede wszystkim to niech przestaną straszyć wizją, jak z horroru: zamknięciem tej, czy innej biblioteki. Tak jak pojawiła się groźba zamknięcia filii biblioteki pedagogicznej w woj. łódzkim. A wiadomo, jak zaczną od jednego województwa pójdzie to dalej.
{}× 3
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
W 2013 roku minister Boni już chciał zlikwidować szkolne biblioteki dołączając je do publicznych. Co jakiś czas pojawiają się jakieś zakusy.
{}× 1
@milena9
@milena9 · 10 miesięcy temu
tak pamiętam ten wybitny pomysł w drugą stronę. Z resztą na fb mojego miasta strasznie narzekał jeden z mieszkańców , że w bibliotekach,a konkretniej w czytelniach nie ma klimatu.Bo obie biblioteki są w centrum kultury. I niby jest powodem do tego,że frekwencja spada. A drugi zarzut, że nie można się w ciszy pouczyć. No i nie wytrzymałam i napisałam, co o tym sadzę. Z resztą inni czytelnicy tez się odezwali.
{}× 2
@Anna30
@Anna30 · 10 miesięcy temu
Zawsze to stanowi dla nich owszem dodatkowy zarobek. Takie spotkania jednoczą ludzi i uczą ich, aby nie bali się zadawać pytań pisarzowi.
{}× 3
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 10 miesięcy temu
Tylko kwestia najważniejsza: finanse. Skąd biblioteka szkolna, która ledwo może wyżebrać (bo często do tego się to sprowadza) pieniądze od dyrekcji lub samorządu na lektury lub nowości ma wziąć jeszcze pieniądze na spotkanie z autorem? A trzeba się liczyć z tym, że jest to koszt, w zależności od popularności pisarza od 300 do 1000 zł. Mogą opłacić to dzieci, ale mnogość zapraszanych do szkół zespołów, teatrzyków itd sprawia, że rodzice zaczynają się buntować, że znów muszą za coś płacić.
{}× 1
@bookovsky2020
@bookovsky2020 · 10 miesięcy temu
Ostatnio odkryłam wolnelektury.pl , które prawdopodobnie podchodzą pod projekt Ministerstwa Kultury. Wydaje mi się, że ten portal jest słabo rozpromowany, a szkoda.
{}× 2
@Moncia_Poczytajka
@Moncia_Poczytajka · 10 miesięcy temu
A ja się zastanawiam, czemu biblioteki publiczne nie mogą przyjmować książek od czytelników. Kiedyś zaproponowałam pani bibliotekarce kilka "prawie nowości", raz przeczytanych, co do których miałam pewność, że już po nie nie sięgnę i okazało się, że nic z tego. Niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego tak się dzieje. I nie chodzi tu o jakieś sfatygowane egzemplarze, tylko takie z ubiegłorocznych premier.
{}
O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2021 nakanapie.pl