Artykuł
{} 17 komentarzy

Czy komiks to jeszcze wytwór książkopodobny, czy już literatura?

autor: mad_about_you
data publikacji: 2020-01-08
Historia komiksu ma już ponad sto lat. Historia „mojego” komiksu  przekroczyła w tym roku trzydziestkę, co może oznaczać tylko jedno: kawał czasu już za mną.

Moja  przygoda z komiksami rozpoczęła się około 1988 roku, gdy na wakacjach u wujka z nieskrywaną zazdrością przeglądałam biblioteczkę kuzynki. Ten przysłowiowy pierwszy raz przeżyłam z Kajkiem i Kokoszem, bohaterami Janusza Christy. Ale tak naprawdę zakochałam się w tej formie dopiero wtedy, gdy przeczytałam komiks Rosińskiego i Van Hamme. „Łucznicy”, wydani przez Orbitę, stali się początkiem drogi, z której, mimo całej miłości do dłuższych form literackich, nigdy nie zeszłam. 

Lata osiemdziesiąte i początek dziewięćdziesiątych pamiętam, jak na dzieciaka urodzonego w 1980, dość dobrze. Gdzieś tam w świadomości pozostają początki podstawówki i kolejki w sklepach po cukier czy kawę.
Kolejne lata przyniosły zmiany, ale nasz dziecięcy świat pozostał niemal nienaruszony. Najbardziej zauważalny stał się dostęp do kilku, a nawet kilkunastu nowych tytułów komiksów, które systematycznie można  było kupić w kiosku obok domu. To było jak rytuał. Szło się do Ruchu, gdzie przy okazji gazetki brało się też gumy „Donald” czy „Turbo”, a w Peweksie batoniki „Kukuruku”.

www.komiksbaza.pl


Dlaczego właśnie, komiksy?  Komiksy były popularne, czytali je wszyscy moi znajomi. Komiksami się wymienialiśmy, o komiksach rozmawialiśmy, komiksami wręcz żyliśmy. Ten lubił  Papcio Chmiela, tamten Baranowskiego, inny Christę, a jeszcze ktoś Rosińskiego czy Szarlotę Pawel. To był nasz świat.

Czy moi znajomi wytrwali w tej miłości? Z tymi  z podstawówki praktycznie nie mam kontaktu, ci z liceum nigdy nie przejawiali takich zainteresowań, a koleżanki ze studiów patrzyły na mnie jak na dziwadło, bo przecież każdy poważny student czyta tylko i wyłącznie poważną literaturę. Jedynie z kolegami z kierunku historycznego znalazłam lekką nić porozumienia, bo niektórzy z nich byli fanami Thorgala.

Nie wiem, może wg niektórych forma ta była gorszym odpadem procesu literackiego, a może studentom nie wypadało się chwalić, że lubią komiksy, może student powinien sięgać jedynie po Balzaca czy Bułhakowa i nie zawracać sobie głowy wytworem książkopodobnym.  Bardzo podoba mi się stwierdzenie Krzysztofa Teodora Toeplitza , który napisał, że „komiks doceniony przez prostych odbiorców i lekceważony prze kręgi kulturalne, uznany został za synonim  drugorzędności i prymitywu zanim zdano sobie znaczenie z jego istoty i znaczenia dla współczesnej kultury”.



Niestety komiks dla wielu wciąż kojarzy się z czymś dla dzieci, z nieskomplikowaną, głupawą, ewentualnie śmieszną historyjką dla prostego i niewymagającego odbiorcy.

Ja w tej mojej miłości wytrwałam, mimo iż po szkole podstawowej schowałam ją na długie lata pod poduszkę domowego zacisza. W 2004 moja długo dmuchana bańka pozorów w końcu pękła. Jako świeżo upieczona mama (od czterech miesięcy) i świeżo upieczony magister (od dwóch) wracając z krakowskiego rynku stanęłam przed pewną małą księgarenką usytuowaną w bocznej uliczce. Stanęłam i nie chciałam odejść. Na witrynie zobaczyłam coś, co po wielu latach uśpienia nagle odezwało się ze zdwojona siłą. W witrynie, obok innych książek, zobaczyłam część Thorgala, o której istnieniu nie wiedziałam. Ale jak to? Jakim cudem? Przecież ostatnią częścią jaką czytałam, i jaką znam była „Wilczyca” wydana w Polsce w 1990 r.  Weszłam i kupiłam. Choć czy to faktycznie ja, dwudziestoczteroletnia polonistka zaraz po obronie magisterki? To ja i zarazem nie ja. To był odruch, potrzeba ponownego powrotu do czasów dzieciństwa i zanurzenia się w tym, co tak dobrze znałam i kochałam.

www.gildia.pl


Mówi się, że dzieci, które czytają komiksy, nie chcą później sięgać po książki. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że jest to nieprawda. Jestem dzieckiem komiksu, które od najmłodszych lat (7-8), praktycznie do końca podstawówki czytało tylko i wyłącznie komiksy. W okresie LO zastąpiłam je literaturą i to od razu poważną, klasyką. Zupełnie nie znałam Siesickiej, praktycznie nie znałam Musierowicz, której Jeżycjadę namiętnie czytały koleżanki w internacie, a Montgomery znałam tylko z dwóch serii. Dopiero pracując w szkole, jako nauczyciel i bibliotekarz, nadrobiłam te zaległości. Komiks wcale nie utrudnił mi kontaktu z książką, nie zniechęcił, a przeniesienie zainteresowań z jednej formy na drugą obeszło się prawie bezboleśnie.

Teraz na przykładzie mojego nastoletniego syna widzę, że komiksy wiele ułatwiają jeśli chodzi o zainteresowanie dzieci książkami i literaturą. W zeszłym roku podsunęłam mu mojego Thorgala- z namaszczeniem przechowywanego na półkach w sypialni, gdzie gromadzę też inne swoje skarby. W ciągu niecałych dwóch miesięcy wakacji przeczytał główną serię o przygodach Aegirssona, wszystkie serie poboczne i poprosił o więcej. 

Warstwa literacka i obrazowa to jedność, nie da się jej rozdzielić, jedna bez drugiej nie funkcjonuje. Geniuszem jest ten, kto warstwę tekstową jest w stanie ubrać w idealną grafikę i na odwrót (dla mnie Rosiński i Van Hamme).

Niektórzy twierdzą, że komiksy nie są wartościową częścią literatury czy sztuki. Ja uważam inaczej. Są jej ważnym elementem, który uczy zarówno poznawania, odkrywania i wzmacniania warstwy dźwiękowej, ale przede wszystkim dzięki nim nasza wyobraźnia ma szansę na zbudowanie świata przedstawionego i doskonalenie go.

Na szczęście widzę, że coś drgnęło w tym temacie i coś się zmienia. Kiedy MEN na liście lektur obowiązkowch w klasach 1-3 umieszcza najpierw parakomiks Makuszyńskiego i Walentynowicza „120 przygód Koziołka Matołka, a kilka lat później w klasach 4-8 komiks Christy, to może dopiero zaczyna sobie z tego zdawać sprawę, a może już wie, że dla młodego czytelnika staje się on atrakcyjną formą literatury, że warto zaufać jego warstwie poznawczej i dydaktycznej.

ZALETY KOMIKSU:

  • przyjazny dziecku: w zależności od tekstu może np. bawić , w zależności od formy zachwycać ilustracjami,

  • uczy poprzez zabawę,

  • atrakcyjny w formie odbioru,

  • pozwala dziecku na identyfikowanie się z bohaterami,

  • historie obrazkowe ułatwiają zapamiętywanie szczególnie tym, którzy mają tzw. pamięć wzrokową,

  • na równi z innymi gatunkami prezentuje wartości i wychowuje,

  • porusza ważne problemy i niesie przesłanie,

  • kształtuje postawy moralne, przekazuje idee i kształtuje wartości,

  • edukuje, rozwija wyobraźnię, skłania do refleksji,

  • oswaja z przekazem treści,

  • fikcyjny świat komiksów jest na równi atrakcyjny dla czytelnika co światy wykreowane w książkach,

  • dzieci przyzwyczajone do czytania komiksów płynniej przejdą na czytanie książek, niż te, które wybrały telefony czy tablety,

  • odpowiednio dobrany do wieku komiks jest świetnym narzędziem edukacyjnym sprzyjającym nauce czytania,

  • są tak samo ważnym nośnikiem tekstu jak książki, film, teatr czy muzyka.


A jakie są wasze najwcześniejsze doświadczenia z komiksami? Czytacie, interesujecie się, kupujecie? Które z nich należą do waszych ulubionych? A może tak jak większość uważacie je za mniej wartościowy produkt literacki? Zachęcam do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami.

Korzystałam z:

  1. K.T. Toeplitz „Sztuka komiksu”
  2. J. Skarżyński „Uwagi o powstawaniu komiksu”

 

Autor:
@8dzientygodnia
mad_about_you @8dzientygodnia
Bibliotekarz i filolog. Przez ostatnich piętnaście lat literatura dziecięca była nieodłączną częścią mojej pracy, ale nie ukrywam, że jej czytanie sprawiało i nadal sprawia mi ogromną przyjemność. Od tego roku, mimo iż nie pracuję już zawodowo, nadal pozostaję w jej kręgach. ****************************** Mój bardziej dorosły profil można zobaczyć tu: https://nakanapie.pl/MAD_ABOUT_YOU
Zobacz także:

Komentarze

@literackiespelnienie
@literackiespelnienie · 20 dni temu
Komiksy to spora branża - od komercyjnych stajni, po niszowe, psychologiczne dzieła, to jakby zestawić kino Tarantino z tytułami Ingmara Bergmana. Jedni i drudzy powinni czuć się ukontentowani. Problemem okazują się ceny - są droższe od książek. Dzisiaj słowo jest tańsze od obrazków. O ile lubię powieści graficzne (jak to ktoś pięknie ujął) - potrafią się trafić dzieła równie nieudane, jak te w literaturze czy kinie. Czytam komiksy od małego, ale szczerze mówiąc, to co mi się podobało w latach 90. XX wieku - dzisiaj przestało mnie kręcić. Nie znoszę kaczora Donalda, może wynika to z faktu, że nie znoszę Disney'a. Okropne są te animacje - nie lubię ich. Unikam z reguły dział popkultury, bo tam nie potrafię się odnaleźć - zwyczajnie wolę niszę, w której znajdę interesujące mnie tytuły poza schematem.
{}× 5
@frodo
@frodo · 17 dni temu
Komiksy czytam odkąd nauczyłem się czytać. Zaczynałem jak większość od pasków w "Świecie Młodych". Tam poznawałem wielkich polskiego komiksu: Baranowskiego, Papcio Chmiela, Christę, Raczkiewicza i wielu innych. Potem był magazyn Relax (mam do dziś komplet), magazyn Alfa, Żbiki i wiele innych. Lata późniejsze to prawdziwy raj dla miłośników komiksu. Czytam i zbieram - superbohaterów (Marvel, DC, Image i in.). No i wiele rzeczy europejskich np. serie Mistrzowie Komiksu. No i przez te wszystkie lata uzbierało się kilka tysięcy albumów i zeszytów. Ulubione dziś przeze mnie serie, to " "Sandman", "Żywe trupy", "Baśnie", "Hellboy", ""BBPO", "Sin City" i inne. A w naszym kraju organizowane są od wielu lat - wielkie imprezy - Comic Con, MFK w Łodzi - gdzie można spotkać tuzy współczesnego komiksu. No i można nabyć literaturę dotyczącą tego medium. Także miłośnik komiksu ma się dziś dobrze, a nawet bardzo dobrze. Także pozdrawiam wszystkich czytających komiksy - Mike Mine Marvel.
{}× 4
@Sue
@Sue · 21 dni temu
Na studiach polonistyczno-bibliotekoznawczych miałam zagadnienie komiksu. Jak najbardziej, jest to książka.
{}× 4
@Vemona
@Vemona · 21 dni temu
Świetny artykuł!

Ja czytywałam komiksy z serii Kapitana Żbika, wcześniejsze czasy niż Twoje. :) 
Pamiętam Targi Książki pod warszawskim Pałacem Kultury, stoiska z książkami, a pomiędzy nimi porozkładane na kocach zbiory komiksów: Kapitan Żbik, Kapitan Kloss, Pilot Śmigłowca - potem pojawili się Kajko i Kokosz, Jonka, Jonek i Kleks - ale to już w czasach, kiedy na trochę z komiksów wyrosłam. Nigdy nie miałam zbioru z prawdziwego zdarzenia, czego bardzo żałuję, chętnie bym wróciła do tych lektur sprzed lat. 

{}× 3
@Sue
@Sue · 21 dni temu
A skoro już o komiksach mowa, to ja jeszcze siedem lat temu zaczytywałam się w mangach. ;) Ale to było dawno, teraz preferuję bardziej ambitne komiksy. Przez słowo  ,,bardziej ambitne'' rozumiem tutaj komiksy Marvela i DC Comics. Ale i w komiksach można znaleźć perełki, które NAPRAWDĘ są ambitną literaturą. Przykładem jest komiks ,,Maus'' o Holokauście, a także komiksy, które są zobrazowaniem mitologii. 
{}× 3
@Mackowy
@Mackowy · 21 dni temu
Ale to było dawno, bardzo żałuję i postanawiam poprawę? :p Co do reszty to się z tobą zgadzam dla mnie DC i Marvel to muzyka pop komiksów - czasem trafi się coś dobrego a tak to chała i komercha. (nie żebym dużo czytał komiksów)
{}× 1
@Sue
@Sue · 20 dni temu
Oj, chyba mnie nie zrozumiałeś. :P Dla mnie komiksy Marvela i DC Comics - przynajmniej te znane - są dobre, chociaż przyznaję Ci rację, że to komercja. No, ale ja wolę te stare, zeszytowe wydania z lat 90, bo te wydawane teraz - szczególnie z nowej generacji X-Menów to jakieś nieporozumienie.... ,,Batmana'' bardzo lubię z DC Comics. Nie chodziło mi o to, że chciałam się poprawić czytając amerykańskie komiksy. Po prostu ... wyrosłam z mang i stwierdziłam, że komiksy amerykańskie są lepsze. Zarzut o komercji nie jest moim zdaniem, jednak uczciwy, bo przecież - co z tego? Każdy naprawdę znany komiks jest komercyjny, bo gdyby taki nie był, nie trafiałby do mas. Proste. Faktycznie, jednak DC i Marvel to przede wszystkim pop-kultura. Częścią sztuki pod kątem wartości jako literatury samej w sobie, bym tego nie nazwała, choć lubię.  Ale pod kątem wartości rysunkowej jak najbardziej, i to nawet te stare rysunki z dawnych lat. 
{}× 1
@Justyna_K
@Justyna_K · 21 dni temu
Wspaniały artykuł :) Gratuluję :) 

Co do komiksów, to nie przepadałam za nimi i nie przepadam. Jedyny komiks po jaki sięgałam w dzieciństwie, to ten z serii z wujkiem Sknerusem i siostrzeńcami :) 
{}× 3
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 21 dni temu
Dziękuję bardzo. Komiksy z serii Kaczor Donald i Komiks Gigant z przygodami postaci disneyowskich też lubiłam. Kochałam też stare Smerfy, teraz są wznowienia i nowe części, ale już nie śledziłam ich z takim zainteresowaniem. Uwielbiam i często wracam też do serii Rosinskiego :Skarga utraconych Ziem i ich prequelu Rycerze Łaski. A Thorgala od nowa czytam co roku. W zeszłym roku ponownie przeczytałam wszystkie dostępne w bibliotece komiksy, które pamietam właśnie z dzieciństwa. 
{}× 2
@kazal_ka
@kazal_ka · 20 dni temu
Miałam "Wilczycę" w domu jak byłam starszym dzieckiem. Do dziś pamiętam okładkę i tę scenę porodu w lesie ;) (chyba powinnam to oznaczyć jako spoiler)
{}× 3
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 20 dni temu
Uwielbiam Wilczycę i  kocham Łuczników. Gdyby ktoś kazał wskazać ten naj naj, to nie umiem niestety wybrać. Potem jest Władca Gór i Ponad Krainą Cieni. Ta czwórka to mój top of the top Thorgala. 
{}× 1
@Lubczyk
@Lubczyk · 21 dni temu
Komiksami zaraziły mnie dzieci mojej opiekunki. Oni: 10-, 12-latkowie czytali wtedy Christę, Papcia Chmiela, Baranowskiego, mieli całe zeszyty z wycinkami komiksów ze "Świata Młodych". Kiedy właziłam im na głowę, czytali również i mi, a ja "wygapiałam" obrazki. 
Własną karierę czytelniczą zaczęłam jako 5-latka, ale nie od komiksów (w domu ich nie było), tylko od klasyki: opowiadań o zwierzętach Grabowskiego, "Kociej mamy" Buyno-Arctowej czy własnoocznie wchłanianych "Poczytaj mi, mamo". Komiksowe lektury wchłonęłam w szkole wszystkie dostępne, może poza Donaldem, którego akurat nie lubiłam. W liceum z komiksami do czynienia nie miałam, bo biblioteka była pełna dorosłej literatury, na którą się rzuciłam, jako wielce dojrzała intelektualistka ;). 
A dwa lata temu z zachwytem upolowałam gdzieś wznowionego Baranowskiego i podsunęłam synom. Załapali. Zachwycił ich absurdalny humor i fantastyczne ilustracje. Do tego stopnia, że po kilku miesiącach na widok "Diplodoka" zwiewałam z krzykiem, odmawiając czytania. Starszy syn wziął więc i się zawziął, i zaczął czytać sam. Pierwszą samodzielnie przeczytaną lekturą była "Antresolka...", a po roku ma na koncie Baranowskiego, sporo tomów "Tytusa...", kilka "Kajka i Kokosza", oraz, kupioną nieco na wyrost, serię IPN-owską o przygodach Antka Srebrnego, która okazała się wielkim hitem. Mamy też za sobą kilka komiksów wydanych w ramach Konkursu im. Janusza Christy, "Garfielda", "Maję i Minizaury", a w kolejce czekają "Ptyś i Bill" oraz "Calvin i Hobbes". 
Do wypisanych zalet komiksów dodam jeszcze jedną: można kreatywne domowe/ szkolne kreaturki ubrać w rysowanie dalszych części przygód bohaterów. U nas pojawiły się nowe części "Tytusa...", komiks o Batmanie i Robinie (o których dzieci co nieco słyszały i widziały raz na zdjęciu, ale od czego jest wyobraźnia! :D), autorski projekt o Superbabci, a ostatnio o wyprawie w góry. 

{}× 2
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 21 dni temu
Mój najstarszy syn gdzieś od klasy 2 do 5 też miał okres tworzenia komiksów. Ich bohaterami byli zazwyczaj rycerze lub żołnierze,  a tłem wydarzeń zamki, pola bitewne, potyczki między wrogimi armiami. 
I na przykładzie mojej kariery zawodowej, muszę powiedzieć, że dzieci czytające komiksy miały mniejsze problemy ze zrozumieniem  i rozpoznawaniem wyrazów dźwiękonaśladowczych, bo komiksy zawsze były ich pełne. 
{}× 2
@moni.pli2011
@moni.pli2011 · 19 dni temu
Czytałam komiksy jako dziecko (Thorgala na przykład) i bardzo je lubiłam, ale to zainteresowanie nie przetrwało. Dziś zupełnie nie potrafię się skupić choćby na jednej stronie - wzrok ucieka, przeskakuje z jednego obrazka na drugi, czytanie męczy i denerwuje. Za to mój mąż czyta i kupuje komiksy (nie tylko), na co, muszę przyznać, lekko unoszę brew i patrzę z pobłażaniem. Nie skreślam komiksów, ale to już nie mój świat. A, ostatnio zakupiłam do biblioteki "Dziennik" Anne Frank w postaci komiksowej.
{}× 2
@gloria11
@gloria11 · 20 dni temu
Super artykuł :) Ja bardziej niż komiksy czytam mangi, które - mimo wszystko - nadal są jakąś formą komiksów. Ostatnio jednak coraz bardziej wchodzę w świat komiksów, i tak na przykład pokochałam "Paper Girls". Duże wrażenie zrobiły na mnie także "Trzy Cienie". Muszę przyznać, że zarówno mangi, jak i komiksy nauczyły mnie naprawdę wiele. A przede wszystkim dały mnóstwo radości! :D
{}× 2
@Babi
@Babi · 20 dni temu
kocham komiks i czytam go wszędzie, aby pokazać, że jest to jak najbardziej normalne, z dzieciakami (7-15) bardzo lubię rozmawiać na temat komiksów i zachęcam ich do tego mocno, sporo lekcji już na ten temat przeprowadziłam ;)

zresztą, sama zaczynałam od komiksów, moja mama tak samo! 
{}× 2
@Moncia_Poczytajka
@Moncia_Poczytajka · 20 dni temu
Bardzo interesujący artykuł. Mój pierwszy komiks to były "Przygody Jonka, Jonki i Kleksa", który rodzice kupili mi lata temu na targach książki w Warszawie. Czytałam go w dzieciństwie wielokrotnie. Jednak później zawsze wolałam powieści.
{}× 2
@MaDom
@MaDom · 20 dni temu
Nie przepadam za komiksami, ale tekst dobry. Gratuluję
{}× 2
@Sargento_Garcia
@Sargento_Garcia · 20 dni temu
Bardzo dobry artykuł !
{}× 2
@Lubczyk
@Lubczyk · 21 dni temu
A tak w ogóle, @MAD, to wielkie dzięki za ten za artykuł :). 
Też jestem z pokolenia Kukuruku ;), a Musierowicz i Siesicką odkryłam na studiach, czytając równolegle z Harrym Potterem :D. Za to Thorgala jeszcze nie poznałam.
Zainspirowałaś mnie do stworzenia jakiejś listy komiksów dla 9-11- (12-) latków. U nas w bibliotece pod tym względem bieda okrutna. 
Podzielcie się wiedzą: co czytaliście Wy w tym wieku, a co czytają Wasze dzieci? Podrzućcie jakieś propozycje :).
{}× 1
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 21 dni temu
tu trochę podpowiedzi z tego, co ja czytałam jako dziecko, ale nie wszystko może się sprawdzić:
 https://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks,
https://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks-asterikshttps://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks-hugohttps://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks-kajko-i-kokoszhttps://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks-kleks
i trochę nowsze  https://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks-smerfy
Do łask wraca Papcio Chmiel, Szarlota Pawel i Baranowski, bo przez wiele lat jakoś nie było wznowień, a teraz proszę, piękne nowiuśkie wydania.
Kajtek i Koko (nowocześniejsi nasi wojowie) też myślę, że mógłby być w przedziale dla tych 11-12 lat.
Oprócz tego obecnie dużą popularnością cieszy się Ariol, moje dzieci go uwielbiają, tradycyjnie i nadal w modzie Komiks Gigant, Mega Gigant i inne z Donaldów.

Ta seria mnie zachwyciła  https://nakanapie.pl/ksiazki/irena  oraz to, ale to już zdecydowanie dla poważniejszego odbiorcy:  https://nakanapie.pl/ksiazki/epizody-z-auschwitz 

I kultowy Thorgal, ale to też dla starszych wiekowo, choć ja zaczęłam go czytać jako dziewięciolatka ;))
{}
@Lubczyk
@Lubczyk · 20 dni temu
Ależ skarbnica wiedzy!! Dzięki! :)
Nawet znalazłam jeden komiks, który kiedyś czytałam, a pamiętałam tylko, że był z wąsaczem na okładce :P

{}
@Babi
@Babi · 20 dni temu
u mnie pochłaniają Giganta, może spróbuj u siebie 
{}
@Johnson
@Johnson · 15 dni temu
MAD, bardzo ciekawy artykuł. Choć moim zdaniem: nie, komiks literaturą nie jest - jakkolwiek byście tego chcieli, lub wmawiała Wam to "doktryna". Jakiegoś rodzaju nowela graficzna, powieść graficzna, ale literatura per se w znaczeniu książkowym - w  żadnym wypadku.

EDIT: Jakkolwiek mówi się, że komiks się "czyta", nie ogląda. Cóż, taka to hybryda.
{}× 1
@Regalia
@Regalia · 19 dni temu
Moja praca maturalna to był temat, czy komiksy można zaliczyć do kultury masowej czy do wysokiej ;-)
{}× 1
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 19 dni temu
I jak uważasz? 
{}
@Regalia
@Regalia · 18 dni temu
Cóż, wtedy odpowiedziałabym. że wszystko zależy od tytułu, oraz odbiorcy - jego praktykach kulturowych czy instytucjonalnych. Przytoczyła kilka przykładów, zebrała oklaski i zdała maturę ;) Ale teraz zastanawiam się, czy podział na kulturę elitarną, niską czy popkulturę wciąż ma rację bytu. 
{}× 3
{}