Czy komiks to jeszcze wytwór książkopodobny, czy już literatura?

@8dzientygodnia
{} 2020-01-08 {} 18 komentarzy
Czy komiks to jeszcze wytwór książkopodobny, czy już literatura?
Historia komiksu ma już ponad sto lat. Historia „mojego” komiksu  przekroczyła w tym roku trzydziestkę, co może oznaczać tylko jedno: kawał czasu już za mną.

Moja  przygoda z komiksami rozpoczęła się około 1988 roku, gdy na wakacjach u wujka z nieskrywaną zazdrością przeglądałam biblioteczkę kuzynki. Ten przysłowiowy pierwszy raz przeżyłam z Kajkiem i Kokoszem, bohaterami Janusza Christy. Ale tak naprawdę zakochałam się w tej formie dopiero wtedy, gdy przeczytałam komiks Rosińskiego i Van Hamme. „Łucznicy”, wydani przez Orbitę, stali się początkiem drogi, z której, mimo całej miłości do dłuższych form literackich, nigdy nie zeszłam. 

Lata osiemdziesiąte i początek dziewięćdziesiątych pamiętam, jak na dzieciaka urodzonego w 1980, dość dobrze. Gdzieś tam w świadomości pozostają początki podstawówki i kolejki w sklepach po cukier czy kawę.
Kolejne lata przyniosły zmiany, ale nasz dziecięcy świat pozostał niemal nienaruszony. Najbardziej zauważalny stał się dostęp do kilku, a nawet kilkunastu nowych tytułów komiksów, które systematycznie można  było kupić w kiosku obok domu. To było jak rytuał. Szło się do Ruchu, gdzie przy okazji gazetki brało się też gumy „Donald” czy „Turbo”, a w Peweksie batoniki „Kukuruku”.

www.komiksbaza.pl


Dlaczego właśnie, komiksy?  Komiksy były popularne, czytali je wszyscy moi znajomi. Komiksami się wymienialiśmy, o komiksach rozmawialiśmy, komiksami wręcz żyliśmy. Ten lubił  Papcio Chmiela, tamten Baranowskiego, inny Christę, a jeszcze ktoś Rosińskiego czy Szarlotę Pawel. To był nasz świat.

Czy moi znajomi wytrwali w tej miłości? Z tymi  z podstawówki praktycznie nie mam kontaktu, ci z liceum nigdy nie przejawiali takich zainteresowań, a koleżanki ze studiów patrzyły na mnie jak na dziwadło, bo przecież każdy poważny student czyta tylko i wyłącznie poważną literaturę. Jedynie z kolegami z kierunku historycznego znalazłam lekką nić porozumienia, bo niektórzy z nich byli fanami Thorgala.

Nie wiem, może wg niektórych forma ta była gorszym odpadem procesu literackiego, a może studentom nie wypadało się chwalić, że lubią komiksy, może student powinien sięgać jedynie po Balzaca czy Bułhakowa i nie zawracać sobie głowy wytworem książkopodobnym.  Bardzo podoba mi się stwierdzenie Krzysztofa Teodora Toeplitza , który napisał, że „komiks doceniony przez prostych odbiorców i lekceważony prze kręgi kulturalne, uznany został za synonim  drugorzędności i prymitywu zanim zdano sobie znaczenie z jego istoty i znaczenia dla współczesnej kultury”.



Niestety komiks dla wielu wciąż kojarzy się z czymś dla dzieci, z nieskomplikowaną, głupawą, ewentualnie śmieszną historyjką dla prostego i niewymagającego odbiorcy.

Ja w tej mojej miłości wytrwałam, mimo iż po szkole podstawowej schowałam ją na długie lata pod poduszkę domowego zacisza. W 2004 moja długo dmuchana bańka pozorów w końcu pękła. Jako świeżo upieczona mama (od czterech miesięcy) i świeżo upieczony magister (od dwóch) wracając z krakowskiego rynku stanęłam przed pewną małą księgarenką usytuowaną w bocznej uliczce. Stanęłam i nie chciałam odejść. Na witrynie zobaczyłam coś, co po wielu latach uśpienia nagle odezwało się ze zdwojona siłą. W witrynie, obok innych książek, zobaczyłam część Thorgala, o której istnieniu nie wiedziałam. Ale jak to? Jakim cudem? Przecież ostatnią częścią jaką czytałam, i jaką znam była „Wilczyca” wydana w Polsce w 1990 r.  Weszłam i kupiłam. Choć czy to faktycznie ja, dwudziestoczteroletnia polonistka zaraz po obronie magisterki? To ja i zarazem nie ja. To był odruch, potrzeba ponownego powrotu do czasów dzieciństwa i zanurzenia się w tym, co tak dobrze znałam i kochałam.

www.gildia.pl


Mówi się, że dzieci, które czytają komiksy, nie chcą później sięgać po książki. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że jest to nieprawda. Jestem dzieckiem komiksu, które od najmłodszych lat (7-8), praktycznie do końca podstawówki czytało tylko i wyłącznie komiksy. W okresie LO zastąpiłam je literaturą i to od razu poważną, klasyką. Zupełnie nie znałam Siesickiej, praktycznie nie znałam Musierowicz, której Jeżycjadę namiętnie czytały koleżanki w internacie, a Montgomery znałam tylko z dwóch serii. Dopiero pracując w szkole, jako nauczyciel i bibliotekarz, nadrobiłam te zaległości. Komiks wcale nie utrudnił mi kontaktu z książką, nie zniechęcił, a przeniesienie zainteresowań z jednej formy na drugą obeszło się prawie bezboleśnie.

Teraz na przykładzie mojego nastoletniego syna widzę, że komiksy wiele ułatwiają jeśli chodzi o zainteresowanie dzieci książkami i literaturą. W zeszłym roku podsunęłam mu mojego Thorgala- z namaszczeniem przechowywanego na półkach w sypialni, gdzie gromadzę też inne swoje skarby. W ciągu niecałych dwóch miesięcy wakacji przeczytał główną serię o przygodach Aegirssona, wszystkie serie poboczne i poprosił o więcej. 

Warstwa literacka i obrazowa to jedność, nie da się jej rozdzielić, jedna bez drugiej nie funkcjonuje. Geniuszem jest ten, kto warstwę tekstową jest w stanie ubrać w idealną grafikę i na odwrót (dla mnie Rosiński i Van Hamme).

Niektórzy twierdzą, że komiksy nie są wartościową częścią literatury czy sztuki. Ja uważam inaczej. Są jej ważnym elementem, który uczy zarówno poznawania, odkrywania i wzmacniania warstwy dźwiękowej, ale przede wszystkim dzięki nim nasza wyobraźnia ma szansę na zbudowanie świata przedstawionego i doskonalenie go.

Na szczęście widzę, że coś drgnęło w tym temacie i coś się zmienia. Kiedy MEN na liście lektur obowiązkowch w klasach 1-3 umieszcza najpierw parakomiks Makuszyńskiego i Walentynowicza „120 przygód Koziołka Matołka, a kilka lat później w klasach 4-8 komiks Christy, to może dopiero zaczyna sobie z tego zdawać sprawę, a może już wie, że dla młodego czytelnika staje się on atrakcyjną formą literatury, że warto zaufać jego warstwie poznawczej i dydaktycznej.

ZALETY KOMIKSU:

  • przyjazny dziecku: w zależności od tekstu może np. bawić , w zależności od formy zachwycać ilustracjami,

  • uczy poprzez zabawę,

  • atrakcyjny w formie odbioru,

  • pozwala dziecku na identyfikowanie się z bohaterami,

  • historie obrazkowe ułatwiają zapamiętywanie szczególnie tym, którzy mają tzw. pamięć wzrokową,

  • na równi z innymi gatunkami prezentuje wartości i wychowuje,

  • porusza ważne problemy i niesie przesłanie,

  • kształtuje postawy moralne, przekazuje idee i kształtuje wartości,

  • edukuje, rozwija wyobraźnię, skłania do refleksji,

  • oswaja z przekazem treści,

  • fikcyjny świat komiksów jest na równi atrakcyjny dla czytelnika co światy wykreowane w książkach,

  • dzieci przyzwyczajone do czytania komiksów płynniej przejdą na czytanie książek, niż te, które wybrały telefony czy tablety,

  • odpowiednio dobrany do wieku komiks jest świetnym narzędziem edukacyjnym sprzyjającym nauce czytania,

  • są tak samo ważnym nośnikiem tekstu jak książki, film, teatr czy muzyka.


A jakie są wasze najwcześniejsze doświadczenia z komiksami? Czytacie, interesujecie się, kupujecie? Które z nich należą do waszych ulubionych? A może tak jak większość uważacie je za mniej wartościowy produkt literacki? Zachęcam do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami.

Korzystałam z:

  1. K.T. Toeplitz „Sztuka komiksu”
  2. J. Skarżyński „Uwagi o powstawaniu komiksu”

 

Komentarze

@frodo
@frodo · 6 miesięcy temu
Komiksy czytam odkąd nauczyłem się czytać. Zaczynałem jak większość od pasków w "Świecie Młodych". Tam poznawałem wielkich polskiego komiksu: Baranowskiego, Papcio Chmiela, Christę, Raczkiewicza i wielu innych. Potem był magazyn Relax (mam do dziś komplet), magazyn Alfa, Żbiki i wiele innych. Lata późniejsze to prawdziwy raj dla miłośników komiksu. Czytam i zbieram - superbohaterów (Marvel, DC, Image i in.). No i wiele rzeczy europejskich np. serie Mistrzowie Komiksu. No i przez te wszystkie lata uzbierało się kilka tysięcy albumów i zeszytów. Ulubione dziś przeze mnie serie, to " "Sandman", "Żywe trupy", "Baśnie", "Hellboy", ""BBPO", "Sin City" i inne. A w naszym kraju organizowane są od wielu lat - wielkie imprezy - Comic Con, MFK w Łodzi - gdzie można spotkać tuzy współczesnego komiksu. No i można nabyć literaturę dotyczącą tego medium. Także miłośnik komiksu ma się dziś dobrze, a nawet bardzo dobrze. Także pozdrawiam wszystkich czytających komiksy - Mike Mine Marvel.
{}× 4
@literackiespelnienie
@literackiespelnienie · 6 miesięcy temu
Komiksy to spora branża - od komercyjnych stajni, po niszowe, psychologiczne dzieła, to jakby zestawić kino Tarantino z tytułami Ingmara Bergmana. Jedni i drudzy powinni czuć się ukontentowani. Problemem okazują się ceny - są droższe od książek. Dzisiaj słowo jest tańsze od obrazków. O ile lubię powieści graficzne (jak to ktoś pięknie ujął) - potrafią się trafić dzieła równie nieudane, jak te w literaturze czy kinie. Czytam komiksy od małego, ale szczerze mówiąc, to co mi się podobało w latach 90. XX wieku - dzisiaj przestało mnie kręcić. Nie znoszę kaczora Donalda, może wynika to z faktu, że nie znoszę Disney'a. Okropne są te animacje - nie lubię ich. Unikam z reguły dział popkultury, bo tam nie potrafię się odnaleźć - zwyczajnie wolę niszę, w której znajdę interesujące mnie tytuły poza schematem.
{}× 4
@Vemona
@Vemona · 6 miesięcy temu
Świetny artykuł!

Ja czytywałam komiksy z serii Kapitana Żbika, wcześniejsze czasy niż Twoje. :) 
Pamiętam Targi Książki pod warszawskim Pałacem Kultury, stoiska z książkami, a pomiędzy nimi porozkładane na kocach zbiory komiksów: Kapitan Żbik, Kapitan Kloss, Pilot Śmigłowca - potem pojawili się Kajko i Kokosz, Jonka, Jonek i Kleks - ale to już w czasach, kiedy na trochę z komiksów wyrosłam. Nigdy nie miałam zbioru z prawdziwego zdarzenia, czego bardzo żałuję, chętnie bym wróciła do tych lektur sprzed lat. 

{}× 3
@Justyna_K
@Justyna_K · 6 miesięcy temu
Wspaniały artykuł :) Gratuluję :) 

Co do komiksów, to nie przepadałam za nimi i nie przepadam. Jedyny komiks po jaki sięgałam w dzieciństwie, to ten z serii z wujkiem Sknerusem i siostrzeńcami :) 
{}× 3
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 6 miesięcy temu
Dziękuję bardzo. Komiksy z serii Kaczor Donald i Komiks Gigant z przygodami postaci disneyowskich też lubiłam. Kochałam też stare Smerfy, teraz są wznowienia i nowe części, ale już nie śledziłam ich z takim zainteresowaniem. Uwielbiam i często wracam też do serii Rosinskiego :Skarga utraconych Ziem i ich prequelu Rycerze Łaski. A Thorgala od nowa czytam co roku. W zeszłym roku ponownie przeczytałam wszystkie dostępne w bibliotece komiksy, które pamietam właśnie z dzieciństwa. 
{}× 2
@kazal_ka
@kazal_ka · 6 miesięcy temu
Miałam "Wilczycę" w domu jak byłam starszym dzieckiem. Do dziś pamiętam okładkę i tę scenę porodu w lesie ;) (chyba powinnam to oznaczyć jako spoiler)
{}× 3
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 6 miesięcy temu
Uwielbiam Wilczycę i  kocham Łuczników. Gdyby ktoś kazał wskazać ten naj naj, to nie umiem niestety wybrać. Potem jest Władca Gór i Ponad Krainą Cieni. Ta czwórka to mój top of the top Thorgala. 
{}× 1
@Lubczyk
@Lubczyk · 6 miesięcy temu
Komiksami zaraziły mnie dzieci mojej opiekunki. Oni: 10-, 12-latkowie czytali wtedy Christę, Papcia Chmiela, Baranowskiego, mieli całe zeszyty z wycinkami komiksów ze "Świata Młodych". Kiedy właziłam im na głowę, czytali również i mi, a ja "wygapiałam" obrazki. 
Własną karierę czytelniczą zaczęłam jako 5-latka, ale nie od komiksów (w domu ich nie było), tylko od klasyki: opowiadań o zwierzętach Grabowskiego, "Kociej mamy" Buyno-Arctowej czy własnoocznie wchłanianych "Poczytaj mi, mamo". Komiksowe lektury wchłonęłam w szkole wszystkie dostępne, może poza Donaldem, którego akurat nie lubiłam. W liceum z komiksami do czynienia nie miałam, bo biblioteka była pełna dorosłej literatury, na którą się rzuciłam, jako wielce dojrzała intelektualistka ;). 
A dwa lata temu z zachwytem upolowałam gdzieś wznowionego Baranowskiego i podsunęłam synom. Załapali. Zachwycił ich absurdalny humor i fantastyczne ilustracje. Do tego stopnia, że po kilku miesiącach na widok "Diplodoka" zwiewałam z krzykiem, odmawiając czytania. Starszy syn wziął więc i się zawziął, i zaczął czytać sam. Pierwszą samodzielnie przeczytaną lekturą była "Antresolka...", a po roku ma na koncie Baranowskiego, sporo tomów "Tytusa...", kilka "Kajka i Kokosza", oraz, kupioną nieco na wyrost, serię IPN-owską o przygodach Antka Srebrnego, która okazała się wielkim hitem. Mamy też za sobą kilka komiksów wydanych w ramach Konkursu im. Janusza Christy, "Garfielda", "Maję i Minizaury", a w kolejce czekają "Ptyś i Bill" oraz "Calvin i Hobbes". 
Do wypisanych zalet komiksów dodam jeszcze jedną: można kreatywne domowe/ szkolne kreaturki ubrać w rysowanie dalszych części przygód bohaterów. U nas pojawiły się nowe części "Tytusa...", komiks o Batmanie i Robinie (o których dzieci co nieco słyszały i widziały raz na zdjęciu, ale od czego jest wyobraźnia! :D), autorski projekt o Superbabci, a ostatnio o wyprawie w góry. 

{}× 2
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 6 miesięcy temu
Mój najstarszy syn gdzieś od klasy 2 do 5 też miał okres tworzenia komiksów. Ich bohaterami byli zazwyczaj rycerze lub żołnierze,  a tłem wydarzeń zamki, pola bitewne, potyczki między wrogimi armiami. 
I na przykładzie mojej kariery zawodowej, muszę powiedzieć, że dzieci czytające komiksy miały mniejsze problemy ze zrozumieniem  i rozpoznawaniem wyrazów dźwiękonaśladowczych, bo komiksy zawsze były ich pełne. 
{}× 2
@LetMeRead
@LetMeRead · 6 miesięcy temu
Czytałam komiksy jako dziecko (Thorgala na przykład) i bardzo je lubiłam, ale to zainteresowanie nie przetrwało. Dziś zupełnie nie potrafię się skupić choćby na jednej stronie - wzrok ucieka, przeskakuje z jednego obrazka na drugi, czytanie męczy i denerwuje. Za to mój mąż czyta i kupuje komiksy (nie tylko), na co, muszę przyznać, lekko unoszę brew i patrzę z pobłażaniem. Nie skreślam komiksów, ale to już nie mój świat. A, ostatnio zakupiłam do biblioteki "Dziennik" Anne Frank w postaci komiksowej.
{}× 2
@gloria11
@gloria11 · 6 miesięcy temu
Super artykuł :) Ja bardziej niż komiksy czytam mangi, które - mimo wszystko - nadal są jakąś formą komiksów. Ostatnio jednak coraz bardziej wchodzę w świat komiksów, i tak na przykład pokochałam "Paper Girls". Duże wrażenie zrobiły na mnie także "Trzy Cienie". Muszę przyznać, że zarówno mangi, jak i komiksy nauczyły mnie naprawdę wiele. A przede wszystkim dały mnóstwo radości! :D
{}× 2
@Babi
@Babi · 6 miesięcy temu
kocham komiks i czytam go wszędzie, aby pokazać, że jest to jak najbardziej normalne, z dzieciakami (7-15) bardzo lubię rozmawiać na temat komiksów i zachęcam ich do tego mocno, sporo lekcji już na ten temat przeprowadziłam ;)

zresztą, sama zaczynałam od komiksów, moja mama tak samo! 
{}× 2
@Moncia_Poczytajka
@Moncia_Poczytajka · 6 miesięcy temu
Bardzo interesujący artykuł. Mój pierwszy komiks to były "Przygody Jonka, Jonki i Kleksa", który rodzice kupili mi lata temu na targach książki w Warszawie. Czytałam go w dzieciństwie wielokrotnie. Jednak później zawsze wolałam powieści.
{}× 2
@MaDom
@MaDom · 6 miesięcy temu
Nie przepadam za komiksami, ale tekst dobry. Gratuluję
{}× 2
@Sargento_Garcia
@Sargento_Garcia · 6 miesięcy temu
Bardzo dobry artykuł !
{}× 2
@Lubczyk
@Lubczyk · 6 miesięcy temu
A tak w ogóle, @MAD, to wielkie dzięki za ten za artykuł :). 
Też jestem z pokolenia Kukuruku ;), a Musierowicz i Siesicką odkryłam na studiach, czytając równolegle z Harrym Potterem :D. Za to Thorgala jeszcze nie poznałam.
Zainspirowałaś mnie do stworzenia jakiejś listy komiksów dla 9-11- (12-) latków. U nas w bibliotece pod tym względem bieda okrutna. 
Podzielcie się wiedzą: co czytaliście Wy w tym wieku, a co czytają Wasze dzieci? Podrzućcie jakieś propozycje :).
{}× 1
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 6 miesięcy temu
tu trochę podpowiedzi z tego, co ja czytałam jako dziecko, ale nie wszystko może się sprawdzić:
 https://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks,
https://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks-asterikshttps://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks-hugohttps://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks-kajko-i-kokoszhttps://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks-kleks
i trochę nowsze  https://nakanapie.pl/8dzientygodnia/listy/8dzientygodnia-1i-komiks-smerfy
Do łask wraca Papcio Chmiel, Szarlota Pawel i Baranowski, bo przez wiele lat jakoś nie było wznowień, a teraz proszę, piękne nowiuśkie wydania.
Kajtek i Koko (nowocześniejsi nasi wojowie) też myślę, że mógłby być w przedziale dla tych 11-12 lat.
Oprócz tego obecnie dużą popularnością cieszy się Ariol, moje dzieci go uwielbiają, tradycyjnie i nadal w modzie Komiks Gigant, Mega Gigant i inne z Donaldów.

Ta seria mnie zachwyciła  https://nakanapie.pl/ksiazki/irena  oraz to, ale to już zdecydowanie dla poważniejszego odbiorcy:  https://nakanapie.pl/ksiazki/epizody-z-auschwitz 

I kultowy Thorgal, ale to też dla starszych wiekowo, choć ja zaczęłam go czytać jako dziewięciolatka ;))
{}
@Lubczyk
@Lubczyk · 6 miesięcy temu
Ależ skarbnica wiedzy!! Dzięki! :)
Nawet znalazłam jeden komiks, który kiedyś czytałam, a pamiętałam tylko, że był z wąsaczem na okładce :P

{}
@Babi
@Babi · 6 miesięcy temu
u mnie pochłaniają Giganta, może spróbuj u siebie 
{}
@Johnson
@Johnson · 6 miesięcy temu
MAD, bardzo ciekawy artykuł. Choć moim zdaniem: nie, komiks literaturą nie jest - jakkolwiek byście tego chcieli, lub wmawiała Wam to "doktryna". Jakiegoś rodzaju nowela graficzna, powieść graficzna, ale literatura per se w znaczeniu książkowym - w  żadnym wypadku.

EDIT: Jakkolwiek mówi się, że komiks się "czyta", nie ogląda. Cóż, taka to hybryda.
{}× 1
@halmanowa
@halmanowa · 4 miesiące temu
Komiksy czytałam jako dziecko, obecnie po nie nie sięgam, chociaż czasami ma ochotę. Uważam że komiks należy traktować jako element literatury, ale przy okazji zawierający inne dzieła sztuki, jakimi są obrazy 😉
{}× 1
@Regalia
@Regalia · 6 miesięcy temu
Moja praca maturalna to był temat, czy komiksy można zaliczyć do kultury masowej czy do wysokiej ;-)
{}× 1
@8dzientygodnia
@8dzientygodnia · 6 miesięcy temu
I jak uważasz? 
{}
@Regalia
@Regalia · 6 miesięcy temu
Cóż, wtedy odpowiedziałabym. że wszystko zależy od tytułu, oraz odbiorcy - jego praktykach kulturowych czy instytucjonalnych. Przytoczyła kilka przykładów, zebrała oklaski i zdała maturę ;) Ale teraz zastanawiam się, czy podział na kulturę elitarną, niską czy popkulturę wciąż ma rację bytu. 
{}× 3
nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe
{} #