Jak odchudzić swoją bibliotekę - czyli minimalizm w "wydaniu" książkowym.

Autor: Anna Katarzyna (Kate77) ·7 minut
2024-04-18 17 komentarzy 23 Polubienia
Jak odchudzić swoją bibliotekę - czyli minimalizm w "wydaniu" książkowym.

Wyobraźcie sobie następującą scenę: niewielki pokój z rzędami półek wypełnionych po brzegi książkami. Czyż nie wygląda to pięknie? Stoicie w progu pokoju oparci o futrynę drzwi wpatrując się ze wzruszeniem i dumą w swój uzupełniany latami księgozbiór. Rozglądacie się po pokoju, zauważacie, że kilka, no może kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt woluminów poukładanych w mniejsze, czy większe stosy znajduje się na stoliku, biurku, fotelu, a nawet na podłodze gdzieś pod ścianą. "Ciekawe, jakoś wcześniej tego nie zauważałam/em. Trzeba by je gdzieś upchnąć." Upchnąć? Książki!? Niespodziewanie wasze rozmyślania przerywa żona, mąż, partnerka, partner, wypowiadając pełne wyrzutów zdanie: "Zrób coś w końcu z tym bałaganem. W tym pokoju nie ma czym oddychać! Te książki to tylko zbieracze kurzu." Czujecie smutek i żal, że ktoś wam bliski nie rozumie waszej miłości do literatury. Lecz, powiedzmy sobie szczerze... jest w tym trochę racji.

 

KSIĘGOZBIÓR – POWÓD DO DUMY

 

Obszerny księgozbiór to powód do dumy, o ile książki nie robią za tło, wyposażenie wnętrz lub przekaz informacji: "Tu mieszka inteligencja". Nie sztuka zbierać, czy kupować książki tylko po to, by zdobiły półki. Chyba że jesteśmy kolekcjonerami. Książki są skarbnicą wiedzy, ale przekonamy się o tym tylko wówczas, gdy po nią sięgniemy — dosłownie.

Wróćmy jednak do naszej sceny. Jako miłośnicy literatury, którzy zgromadzili w swojej prywatnej biblioteczce zbyt obszerny zbiór książek, dla których, prawdę powiedziawszy, nie ma już miejsca, przyglądacie się półkom z książkami i nasuwa się wam pytanie:

 

SKĄD JA MAM TYLE KSIĄŻEK?

 

Prezenty od bliskich i znajomych, książki przygarnięte w ramach bookcrossingu, które po przeczytaniu miały ruszyć w dalszą drogę, lecz uznaliśmy, że są tak interesujące, że zostaną z nami. I te zakupione w ramach promocji i innych atrakcji. Kojarzycie taką sytuację, kiedy przechodząc obok księgarni, nie możecie oprzeć się pokusie wstąpienia do środka, pobuszowania między regałami, obcowania z tym, co kochacie najbardziej? No i jak tu nie kupić świeżo wydanej książki swojego ulubionego autora – nawet jeśli nie ma najlepszych recenzji albo kolejnej części cyklu, który ma ich kilkadziesiąt. A ta ładna, w kolorowej okładce, na półce z książkami kulinarnymi? Nieważne, że mamy już cztery książki tego typu, a przepisy i tak „ściągamy” z internetu. Znacie to, prawda?

Z biegiem czasu wielu miłośników literatury staje się zbieraczami. Nie umiemy oprzeć się pokusie, nie tyle posiadania, ile zdobycia kolejnej pozycji do naszej kolekcji. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich. Co więc zrobić, gdy nie ogarniamy już wzrokiem wszystkich naszych książek, nie wspominając już o tym, że nie jesteśmy w stanie ich wszystkich przeczytać, bo na rynku co chwila pojawiają się nowe wydania?

 

PRZEPROWADZAMY REWOLUCJĘ W DOMOWEJ BIBLIOTECE

 

Od czego zacząć?

 

Na samym początku drogi muszę was ostrzec, że nie jest ona łatwa. Porządkowanie księgozbioru jest czasochłonne, wymaga determinacji i motywacji. Samo uporządkowanie to jedno, a pogodzenie się z bądź co bądź utratą części naszego zbioru – to drugie. Nie raz będzie wam smutno, niejedna decyzja będzie trudna. Niejednokrotnie będziecie zadawać sobie pytanie: „oddać czy zostawić?"

Kiedyś, w przyszłości może się zdarzyć, że pożałujecie pozbycia się którejś z oddanych, czy sprzedanych książek. Zatęsknicie za nią tak jak za wyrzuconą, czy sprzedaną kurtką lub sukienką. Tak się zdarza, ale nie często, na szczęście. Na bazie własnych doświadczeń dodam, że da się z tym całkiem dobrze żyć. To jest ryzyko, jakie podejmujemy, przeprowadzając generalne porządki. Pomyślmy jednak o korzyściach, jakie z tego wynikną. Nie jest istotne to, co stoi na półkach. Istotne jest to, co pozostało w naszych umysłach oraz to, czy będziemy umieli tę wiedzę dobrze wykorzystać.

 

Co nas może zmotywować?

 

Kiedy nie jesteśmy jeszcze pewni, czy pozbycie się pewnej liczby naszych książek — których mamy, jakby na to nie patrzeć, w nadmiarze — jest słuszne, pomyślmy o tym, co dzięki temu działaniu zyskamy.

Przestrzeń – jakże ważna, szczególnie gdy mieszkamy na 40 metrach kwadratowych, do dyspozycji mamy dwa pokoje, z czego jeden to pokój dziecka, a drugi jest… wszystkim po trochu. Choć może trudno w to uwierzyć, życie to nie tylko książki. Owszem czujemy się z nimi szczęśliwi, patrząc na nie, odczuwamy dumę, radość i satysfakcję. Ale jako ludzie potrzebujemy też przestrzeni.

Poczucie satysfakcji – świadomość, że dzięki nam książki, które oddaliśmy w inne ręce, choćby przekazując je do biblioteki, przynoszą teraz radość i przyjemność innym czytelnikom. Nie czekają zaś smutne na swoją kolej na „półce hańby” (wśród pozycji do przeczytania, na przyszłość, lub świętego Dygdy, którego jak wieść niesie, nie ma nigdy).

Pieniądze – sprzedając książki na aukcjach, można całkiem nieźle wzbogacić swoją skarbonkę. Proces sprzedaży wymaga czasu, nie wszystko sprzedaje się od razu. Bywa, że książka pozostaje wystawiona miesiącami.

 

ZACZYNAMY — DO DZIEŁA

 

Na samym początku, w miarę możliwości zdejmijmy wszystkie książki z regałów. Jeśli macie ich naprawdę sporo albo w różnych pomieszczeniach, róbcie to na raty, na przykład: jeden dzień – jeden pokój, lub jeden dzień – jeden regał. Organizacja pracy należy do was. Przy okazji możecie gruntownie wyczyścić regały i odkurzyć książki. Następnie rozdzielcie książki na grupy:

a) te, które zostają,

b) te, które można komuś podarować,

c) te, które można sprzedać,

d) te, które są w złym stanie.

Jeśli macie wątpliwości, albo nie wiecie, których książek się pozbyć, możecie skorzystać z poniższych kryteriów.

 

Pozbywamy się:

 

1. Starych podręczników szkolnych, nieaktualnych książek popularnonaukowych (nauka się rozwija, warto bazować na współczesnych opracowaniach).

2. Książek, które nam się nie spodobały, na przykład nietrafionych prezentów.

3. Książek, które latami leżą na półkach i w głębi serca wiemy, że ich nie przeczytamy.

4. Książek kulinarnych, z których nie korzystamy. Tym bardziej jeśli mamy ich kilka.

5. Książek, które jedyne co mają w sobie wartościowego, to ładna okładka. Jeśli tak nam się podoba, zróbmy zdjęcie i ustawmy jako tapetę w telefonie.

6. Encyklopedii wydanych lata temu.

7. Słowników, z których już nie korzystamy.

Kiedy już ten etap pracy macie za sobą pozostaje wam decyzja, co dalej z książkami, które nie trafiły z powrotem na półkę.

 

 

Książki to oddania

 

Tu macie do wyboru kilka możliwości.

1. Podarować znajomym, jeśli wiecie, że ich zainteresują.

2. Przekazać bibliotece publicznej, zwłaszcza jeśli wiecie, że nie ma danej pozycji w zbiorach bibliotecznych.

3. Pozostawić w miejscach przeznaczonych dla książek w ramach bookcrossingu. W wielu miejscowościach znajdują się one w bibliotekach, na dworcach, w parkach, czy na rynku. Wystarczy się rozejrzeć.

 

Książki przeznaczone na sprzedaż

 

Możecie skorzystać z portali takich jak OLX, Allegro lub eBay. Musicie zdawać sobie jednak sprawę z tego, że proces sprzedaży może trochę potrwać. Warto wyznaczyć sobie okres czasowy, na przykład pół roku, po czym albo obniżyć cenę, albo zastanowić się nad oddaniem jej komuś. Możecie także sprzedawać w książki w zestawach — przykładowo: według gatunku albo całe serie. Pełna dowolność. Książki, które przeznaczyliście do sprzedaży, dokładnie przejrzyjcie, odkurzcie, zróbcie zdjęcia i schowajcie do kartonu, z opisem "na sprzedaż". Nie odkładajcie ich na półkę.

Pozostają jeszcze książki w złym stanie. Nie wyrzucajcie ich na śmietnik, tylko oddajcie na makulaturę. Możecie również włączyć w to swoją kreatywność i zachęcić innych do współpracy, choćby dzieci. Uwierzcie, ze starej, zniszczonej książki można wyczarować cudowne rzeczy, choćby praktyczne papierowe wiklinowe koszyczki, pomalowane farbą akrylową, która je ozdobi i dodatkowo wzmocni. Potrzeba tu tylko wyobraźni.

 

NA PRZYSZŁOŚĆ

 

Takie porządki należy przeprowadzać systematycznie. Możecie to robić, co dwa, trzy lata. W zależności od intensywności przybywania nowych pozycji w waszym księgozbiorze. Pomyślcie o alternatywie dla papierowych książek. Może zaczniecie kupować e-booki i audiobooki? Wiem, że dla niektórych z nas może to być nie do przyjęcia, ponieważ... szelest i zapach kartek i to wszystko, co tak bardzo kochamy w tych papierowych książkach, tego nie można zastąpić. Aksamitne okładki (o tak, marketingowcy wiedzą, co robić), słodkawy zapach papieru książek wydrukowanych w latach siedemdziesiątych. Dziś książki już nie pachną tak przyjemnie. Kiedy jednak mamy ograniczoną przestrzeń, musimy znaleźć kompromis, optymalne rozwiązanie. Audiobooki i e-booki mają też zalety. Decyzja pozostaje w waszych rękach.

Kupujcie świadomie, nie pod wpływem emocji, impulsu. Rozmawiajcie z bliskimi, przyjaciółmi — niech wiedzą, jakich autorów lubicie i jaka tematyka was interesuje, co was ciekawi. Dzięki temu prezenty mogą być bardziej trafione. Wymieniajcie się książkami ze znajomymi. Nie kupujcie książek, które możecie wypożyczyć w pobliskiej bibliotece. Sposobów na nie zapełnianie domowej biblioteczki ponad normę jest sporo. 

Pozostaje jeszcze tylko uporządkować czasopisma, notatniki i kalendarze, i co tam jeszcze macie w nadmiarze.

Powodzenia w rewolucji, jeśli się na nią odważycie.

 

Do przyszłości

Anna Katarzyna (Kate77)

 

× 23 Polub, jeżeli artykuł Ci się spodobał!

Komentarze

@jatymyoni
@jatymyoni · 29 dni temu
Już od paru lat wprowadzam pomniejszanie własnej biblioteki. Większość przeczytanych książek oddaję do biblioteki lub znajomym. Także staram się pozbywać książek, które uznaję, że nie mam ochoty przeczytać, chociaż kiedyś trafiły do mojego domu. Nim kupię książkę, którą chcę przeczytać, sprawdzam, czy jest w bibliotece.
× 13
@ISIA
@ISIA · 29 dni temu
Moje reakcje podczas czytania artykułu...


× 11
@ISIA
@ISIA · 29 dni temu
i na koniec


× 7
@Kate77
@Kate77 · 29 dni temu
@ISIA, a tak po polsku... kiepski artykuł, czy żadnego odchudzania biblioteki?
× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 29 dni temu
Myślę, że to się zmienia wraz z wiekiem.
× 2
@Kate77
@Kate77 · 29 dni temu
@jatymyoni, też tak uważam. Może trzeba do tego po prostu dojrzeć.
× 2
@ISIA
@ISIA · 29 dni temu
@Kate77
Nie no, kochana, artykuł bardzo dobrze napisany, oczywiście :)
Podoba mi się, jak piszesz i chętnie poczytam więcej :)))

Tylko miałam wewnętrzny sprzeciw na niemal każdą tezę z artykułu ;)
Zaczynając od przywołania partnera mówiącego: "Te książki to tylko zbieracze kurzu."
Gdyby ktoś do mnie wystartował z takim tekstem, to bym się pewnie czegoś z domu pozbyła, tylko nie byłyby to książki :P

Mnie się z wiekiem zmieniło tyle, że dużo bardziej selektywnie podchodzę do kupowania książek. Ale jak już coś zostało włączone do księgozbioru, to już raczej go nie opuści. Raczej gust i upodobania mi się nie zmieniają :)
× 10
@ISIA
@ISIA · 29 dni temu
@Kate77
Wczoraj zareagowałam impulsywnie, na świeżo po lekturze, kiedy miałam w sobie tylko takie: "O, nie nie nie nie nie, tak nie można! Potwory nie ludzie!" ;)

Po przemyśleniu wydaje mi się, że różnica w podejściu może być taka, że po prostu u mnie książka, która by się kwalifikowała do twojej czystki, w ogóle nie ma szans zagościć na półkach. Bo na przykład taka, jak ta ostatnia z Klubu Recenzenta, to wyleciała z domu szybciej, niż wleciała ;) i zupełnie nie miałam z tym problemu. Ale jak już coś zamieszka w domu, to zostaje :)
× 7
@Kate77
@Kate77 · 29 dni temu
@ISIA, dziękuję. A poza tym, to chyba dobrze jak tekst wywołuje emocje i staje się powodem do dyskusji.
Swoją drogą... uważajcie partnerzy i partnerki, na słowa :)
× 7
@ISIA
@ISIA · 29 dni temu
@Kate77
Absolutnie :) To przecież ciekawe, że każdy ma inaczej i niby wszyscy robimy to samo (czytamy książki) a jakieś inne powody nas uruchamiają, inne potrzeby :)

Ja od dziecka marzyłam o takim pokoju, gdzie jak okiem sięgnąć będą książki. Od podłogi do sufitu nic, tylko książki. Tak sobie wyobrażam najpiękniejsze miejsce na świecie #raj :)
× 6
@Kate77
@Kate77 · 29 dni temu
@ISIA, życzę Ci spełnienia marzeń :)
PS Wszystkich ;)
× 3
@ISIA
@ISIA · 29 dni temu


× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 29 dni temu
@ISIAja też miałam takie marzenie i je w sumie spełniłam, gdyż mój księgozbiór miał nawet 2000 tomów, teraz to ponad 1000.
× 2
@gosiaprive
@gosiaprive · 15 dni temu
@ISIA - podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym, co napisałaś, mam dokładnie tak samo! Książek się nie wyrzuca, nie oddaje, nie pozbywa! A jak nie są warte tego, żeby je mieć w swojej bibliotece, to się ich w ogóle nie nabywa i nie czyta. No i audiobookom i e-bookom też mówię stanowcze nie!
× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 15 dni temu
Ja otrzymałam część książek po Mamie, a więc nie mój wybór. Teraz po przeczytaniu książki, zastanawiam się, czy jeszcze po nią sięgnę, czy będzie zbierać kurz. Myślę, że książka żyje jak ją się czyta.
× 1
@Kate77
@Kate77 · 15 dni temu
Dokładnie. Nie wszystkie książki, które posiadamy są naszym wyborem.
@jatymyoni
@jatymyoni · 15 dni temu
Czasami są naszym wyborem sprzed lat, kiedy miałam mniej czasu na czytanie, ale chciałam je mieć i kiedyś przeczytać.
× 1
@gosiaprive
@gosiaprive · 15 dni temu
No tak, rozumiem pozbywanie się badziewia, ale ja taki odsiew robię na bieżąco, więc nie mam okresowych dylematów pod tytułem "jak odchudzić bibliotekę". A pozbywam się humanitarnie, oddając w ramach bookcrossingu w zaprzyjaźnionej szpitalnej biblioteczce. Cytując @ISIA - takie książki prędzej mi z domu wylatują, niż wleciały, więc na półkach miejsca nie zagrzewają.
× 3
@jatymyoni
@jatymyoni · 15 dni temu
Tyke tylko, że mam bardzo mało "badziewia", szkoda mi na to czasu. Chociaż nie wiem, czy mam ochotę czytać Jana Józefa Szczepańskiego.
× 1
@Kate77
@Kate77 · 15 dni temu
Tak się zastanawiam, czy niezależnie od treści, wypada książkę nazwać "badziewiem"? W końcu ktoś ją napisał, wydał, może komuś się spodobała...
× 1
@gosiaprive
@gosiaprive · 15 dni temu
To taki skrót myślowy, nie chcę nikogo obrażać, ma się rozumieć. Chodziło mi o subiektywny odbiór, o książki, które w moim odczuciu do niczego mi się nie przydadzą, nie wniosą nic dobrego do mojego życia, albo są po prostu kiepsko napisane, a to się ostatnio niestety zdarza, bo niektóre wydawnictwa wydają wszystko jak leci, nawet z błędami ortograficznymi, nie mówiąc już o gramatyce i stylu. Takie książki w ogóle nie powinny się ukazać. A wracając do meritum, czyli odchudzania biblioteki - nie jestem typem chomika, więc po prostu raczej nie miewam takich problemów, bo oczyszczam przestrzeń na bieżąco. A książki lubię mieć, takie tradycyjne, papierowe, zaglądam do nich, także do tych, które dawniej średnio mi się podobały, bo często odkrywam je na nowo.
× 3
@jatymyoni
@jatymyoni · 15 dni temu
Bardzo rzadko czytam dwukrotnie jakąś książkę. Zdarza się, że rozpoczynam książkę i w tym momencie nie odpowiada mi, a po pewnym czasie czytam ją z przyjemnością.
× 2
@gosiaprive
@gosiaprive · 15 dni temu
Ja lubię wracać do ciekawych książek, niektóre przeczytałam po wielokroć :).
× 2
@electric_cat
@electric_cat · 25 dni temu
Jest jeszcze opcja oddania książek na cele charytatywne. Ja oddaję na psie bazarki, bo wychodzę z założenia, że wielce nie zbiednieję, a dochód ze sprzedaży książki da jakiemuś zwierzakowi jeść lub zapewni opiekę weterynaryjną.
× 7
@Kate77
@Kate77 · 25 dni temu
Bardzo ciekawe rozwiązane 🙂 Wspaniale jest przy okazji pomagać.
× 1
@Johnson
@Johnson · 12 dni temu
Odchudzić? Biblioteczkę? ZDRADA!
× 7
@Kate77
@Kate77 · 11 dni temu
@Johnson, czasem nie wyjścia, jak przestrzeń się za bardzo kurczy ;)
× 1
@almos
@almos · 23 dni temu
Bardzo dobry artykuł. Ja też się pozbywam książek, zwłaszcza jeśli uda mi się zdobyć wersję elektroniczną (e-book, pdf). Biblioteki są bardzo wybredne: przyjmują tylko książki nowe i w dobrym stanie. Pozostaje bookcrossing i rozdawanie znajomym. Jakoś nie mogę wynieść książek na śmietnik, serce krwawi...
× 6
@Kate77
@Kate77 · 23 dni temu
@almos, zgadzam się. Książki na śmietnik... nie, nie, nie.
Tym bardziej, że jest tyle innych możliwości :)
× 1
@jatymyoni
@jatymyoni · 13 dni temu
Też nie wyrzucam na śmietnik, chyba że zniszczone lub w czasach PRL ocenzurowane.
× 4
@Elwira
@Elwira · 29 dni temu
"Encyklopedii wydanych lata temu"

Nie. Moja encyklopedia dinozaurów z 2003 roku zostaje.
× 6
@Kate77
@Kate77 · 29 dni temu
No tak. W kwestii dinozaurów za wiele się nie zmieni. No chyba, że wykopią jakiś nowy okaz. Ale o tym można doczytać w internecie😉
× 2
@Elwira
@Elwira · 29 dni temu
Prawda, ale są książki, których rozum chce się pozbyć, ale serce na to nie pozwala. Mam gdzieś w mieszkaniu pewną starą encyklopedię, chyba świata czy coś takiego, prezent dla mojego brata od dziadków na Pierwszą Komunię. Jest tak wiekowa, że w jej wnętrzu nadal istnieje Serbia i Czarnogóra, a Polska dopiero stara się o przyjęcie do Unii. Wiadomo, że do niczego konkretnego się już ta książka nie przyda, ale czuję do niej pewien sentyment, że jest testamentem innych czasów i innego świata. 😅
× 5
@Kate77
@Kate77 · 29 dni temu
Zgadzam się. Są takie książki i uważam, że to jest piękne, że umiemy w nich widzieć coś więcej niż tylko papier i treść. To chyba pewien rodzaj miłości 💞
× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 29 dni temu
Też mam takie książki, których nie mam zamiaru się pozbyć.
× 1
@Chassefierre
@Chassefierre · 29 dni temu
Fajny artykuł. :)

Od siebie tylko dodam, że niechcianych książek w złym stanie (zalana to zły stan, rozpadająca się to zły stan i zapleśniała to zły stan) nie oddajemy do biblioteki, bo tylko robimy bibliotekarzom kłopot i dodajemy im pracy. Tak samo, jak nie staramy się im usilnie wciskać kolejnego wydania Sienkiewicza albo encyklopedii A-Z z lat 70. ;)

A, no i nie znam nikogo, kto by sprzedawał albo kupował książki na eBayu. Oo'' Tam się teraz przeniósł rynek wtórny książki czy to Twoja osobista preferencja? :)
× 5
@Kate77
@Kate77 · 29 dni temu
Dziękuję 🙂
Osobiście nie korzystam z eBaya, ale widziałam tam oferty sprzedaży używanych książek. Ja jestem teraz na etapie "rozpracowywania" SkupSzopu.
× 3
@jatymyoni
@jatymyoni · 29 dni temu
Wszystkie encyklopedie wylądowały na śmietniku, jak i książki rozpadające się.
× 2
@gosiaprive
@gosiaprive · 15 dni temu
A ja właśnie wręcz przeciwnie - przekonałam męża, że musimy zainwestować w nowe porządne regały na książki (z oszklonymi drzwiczkami), bo te na otwartych półkach faktycznie porastają częściowo kurzem, a poza tym nowe nabytki upychamy już w trzecich rzędach, na komodach i w pudłach, bo brakuje miejsca. Dzieci z domu wybyły, miejsca przybyło, więc będzie biblioteka z prawdziwego zdarzenia :).
× 5
@Leman
@Leman · 27 dni temu
Przeczytane książki (wiedząc, że do nich nie wrócę) zaniosłem do firmy, w której pracuję. Teraz krążą sobie wśród moich koleżanek i kolegów.
× 5
@jatymyoni
@jatymyoni · 27 dni temu
Świetny pomysł.
× 2
@Kate77
@Kate77 · 27 dni temu
@Leman, jak widać możliwości jest wiele. Gratuluję pomysłu. Książki nie powinny tylko zdobić półek, nie po to je ktoś napisał :)
× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 27 dni temu
Kiedyś przeczytałam zdanie, że książka żyje, gdy ją się czyta, a nie gdy stoi na półce.
× 3
@Kate77
@Kate77 · 27 dni temu
Pięknie powiedziane📖
× 2
@meryluczytelniczka
@meryluczytelniczka · 25 dni temu
"Przekazać bibliotece publicznej, zwłaszcza jeśli wiecie, że nie ma danej pozycji w zbiorach bibliotecznych" - to zdanie mi się podoba. Zdarza się, że biblioteki są zarzucane (zwłaszcza przed świętami) stosami starych książek, nierzadko zatęchłych książek i bibliotekarze muszą się potem trudzić i wywozić to na makulaturę. Czytelnicy chcą nowych książek, niezniszczonych. Na szczęście sporo darczyńców ofiaruje bibliotekom takie książki, jakie sami chcieliby przeczytać.
× 4
@jatymyoni
@jatymyoni · 25 dni temu
U nas w bibliotece jest ograniczenie czasowe i staroci nie można oddać, natomiast można je wystawić na specjalne półki, gdzie inni czytelnicy mogą je kupić za złotówkę.
× 4
@Kate77
@Kate77 · 25 dni temu
Uważam, że właśnie dlatego powinno się o tym pisać, czy mówić, bo nie każdy wie, co zrobić z książką, którą już przeczytał, albo nie chce jej czytać. A oddając ją do biblioteki, możemy ucieszyć niejednego Czytelnika.
× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 25 dni temu
Ja zawsze z chęcią buszuję po tych półkach i znajduję coś dla siebie.
× 4
@Kate77
@Kate77 · 25 dni temu
I jak tu później odchudzić bibliotekę, skoro wszędzie pełno fajnych książek 🤔
× 2
@Airain
@Airain · 12 dni temu
Ja zwykle robię listę i przy okazji wizyty w bibliotece pytam, czy są zainteresowani. W ten sposób nikomu niczego na siłę nie wciskam, a biblioteka jest zadowolona z tego, co przynoszę.
× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · 12 dni temu
Ja nie muszę, jeżeli biblioteka nie jest zainteresowana to przeżuca książki na półki, które można kupić za złotówkę.
× 1
@Kate77
@Kate77 · 11 dni temu
@jatymyoni, a te złotówki to na jakiś szczytny cel "idą"?
× 1
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 dni temu
Nie wiem, myślę że na zakup nowych książek. Ciekawe, że w filii obok mnie są za darmo.
× 2
@Kate77
@Kate77 · 11 dni temu
@jatymyoni, u mnie w bibliotece też są za darmo :)
× 1
@jatymyoni
@jatymyoni · 11 dni temu
Ja ostatnio słyszałam od bibliotekarzy, że niektórzy przychodzą i biorą najgrubsze tomy, bez względu na tytułu. Podejrzewają, że nie do czytania, ale na podpałkę. Może dlatego ta symboliczna złotówka.
× 2
@meryluczytelniczka
@meryluczytelniczka · 11 dni temu
Złotówki idą na zakup nowego księgozbioru lub na inne cele statutowe, bo tylko na to biblioteka publiczna może wydać zarobione pieniądze.
× 4
@deana
@deana · 29 dni temu
Ja od czasów ostatniej przeprowadzki regularnie prowadzę selekcję książek. Mniej kupuję a więcej korzystam z biblioteki lub legimi, a jak już coś mam fizycznie (np. egzemplarze recenzenckie) to po przeczytaniu przekazuję do biblioteki. Nadal mam sporo książek ale raczej księgozbiór jest pod kontrolą. Póki co nie grozi mi przygniecenie przez książki ;)
× 4
@Kate77
@Kate77 · 29 dni temu
@deana, gratuluję. Nie każdy tak potrafi😉
× 2
@renata.chico1
@renata.chico1 · 16 dni temu
Niektóre książki sprzedaję , a niektóre wysyłam do osób , które prowadzą bazarki na Facebooku dla potrzebujących zwierząt. Nie mam już możliwości zostawiania sobie wszystkich książek
× 4
@Kate77
@Kate77 · 16 dni temu
Właśnie o to chodzi, że kiedy już nie ma gdzie "wcisnąć" książki, trzeba ją przekazać dalej. Najlepiej w taki sposób, aby ktoś mógł z tego skorzystać, np.nowy Czytelnik, czy zwierzaki w schronisku.
× 3
@Renax
@Renax · 28 dni temu
Odchudzanie biblioteczki to sprawa niemożliwa, ale staram się pozbywac czytadeł. Z kolei kupuję klasyki i duzo przyjmuję, więc wszystko się rozrasta w tempie geometrycznym
× 4
@Kate77
@Kate77 · 28 dni temu
@Renax, jak się ma dużo miejsca w domu to pół biedy. Gorzej, jak teren jest ograniczony :)
× 4
@ela_r22
@ela_r22 · 20 dni temu
W mojej miejscowości, panie bibliotekarki, zawsze kręcą nosem, bo to tylko dodaje im pracy, nie są zainteresowane.

Ja tak średnio raz w roku robię przegląd, zawsze sobie powtarzam, że książki, które leżą na półce, umierają, oddając je w inne ręce, daję im drugie życie. Niech cieszą innych miłośników czytania. Z reguły oddaję znajomym, rodzinie, do szpitala, do domów dla seniorów, na różne konkursy. Ostatnio chodziłam na rehabilitację i cały karton powędrował do pań pielęgniarek. Także dajmy, nowe życie naszym kochanym książkom. Pozdrawiam
× 3
@Kate77
@Kate77 · 19 dni temu
Popieram! Po co trzymać książki na półce, tylko po to, żeby były. Niech cieszą się nimi inni Czytelnicy. W końcu powstały po to, aby je czytano🙂
× 2
@aleksandra390
@aleksandra390 · 7 dni temu
Ja mam straszny sentyment do papieru. Uwielbiam książki, lubię patrzeć na okładki. Nie mam serca ich wyrzucać. Jeżeli wiem, że nie przeczytam już tej książki to wystawiam na sprzedaż, ewentualnie komuś oddaję.
× 1
@Kate77
@Kate77 · 5 dni temu
Ja też uwielbiam papier. Żadna e-książka nie zastąpi papierowej. Tak jak żaden robot nie zastąpi człowieka. Choć należy przyznać, że każda opcja ma plusy i minusy, zalety i wady ;)
× 1
@czytampolecam
@czytampolecam · 5 dni temu
Póki co jeszcze nie doszłam do etapu w którym musiałabym pomniejszać mój zbiór bo książkowe zakupy robię zazwyczaj dosyć rozważnie jednak z kilkoma nieudanymi prezentami mogłabym się w końcu rozstać.
× 1
@Kate77
@Kate77 · 5 dni temu
To może już czas na rozstanie? A w to miejsce...
@melkart002
@melkart002 · 6 dni temu
Ja swoje książki przeznaczam na licytacje dla chorych dzieci z okolic Pszczyny. I staram się do tego przekonać znajomych ale coraz ciężej uzyskać pomoc, więc licytacje kuleją...
× 1
@Kate77
@Kate77 · 5 dni temu
@melkart002, mimo że coraz ciężej, to uważam że warto nadal to robić. Raz się uda, a raz nie. A cel szczytny :)
@melkart002
@melkart002 · 5 dni temu
Wiem ale to trochę boli tym bardziej że tylu znajomych woli wydawać na alkohol zamiast pomóc. Nie chodzi o jakieś ogromne kwoty ale każda złotówka ma znaczenie...no ale nie można się poddawać 😄
@Kate77
@Kate77 · 5 dni temu
Jak to mówi stara prawda: "Nikt nie mówił, że będzie łatwo". Ważne, że choć próbujemy zrobić coś dobrego. A dobro wraca. Ponoć z podwójną mocą : D
© 2007 - 2024 nakanapie.pl