Temat:

Ewa Stachniak - polscy autorzy dla nakanapie.pl

@przemekk
# 2011-02-10 20:53
Witajcie wieczorową porą. Zapraszam Was dzisiaj na rozmowę z Ewą Stachniak.

Pani Ewa jest wrocławianką, anglistka. W 1981 roku wyjechała do Kanady na stypendium doktoranckie Uniwersytetu McGill w Montrealu. Doktorat poświęcony twórczości Stefana Themersona, polskiego pisarza piszącego w Londynie po angielsku, obroniła w 1988 roku na anglistyce McGill. Zadebiutowała opowiadaniem “Marble Heroes,” które ukazało się w kanadyjskim magazynie literackim The Antigonish Review, w roku 1994. Konieczne kłamstwa (Necessary Lies)– to pierwsza powieść, uznana za najlepszy debiut powieściowy Kanady roku 2000. Nagroda: Amazon.com/Books in Canada First Novel Award. W grudniu 2004 nakładem Wydawnictwa Książkowego Twój Styl, w Warszawie ukazało się tłumaczenie Necessary Lies na język polski.

Jej druga powieść Ogród Afrodyty, jest oparta na motywach z życia Zofii Potockiej, żony Szczęsnego Potockiego. Powieść ukazała się w Kanadzie, Anglii, Australii, Nowej Zelandii, Grecji, Hiszpanii, we Włoszech, w Brazylii i Serbii, w Polsce in na Ukrainie.

Dysonans - trzecia powieść to spojrzenie na kobiece ideały polskiego romantyzmu oparte na motywach z życia Delfiny Potockiej i Elizy Krasińskiej.

Pani Ewa Stachniak w swojej twórczości zajmuje się losami Polaków w Paryżu (Chopin, Krasiński, Delfina Potocka). Na Walentynki ruszy "odsłona trzecia" Shitownika paryskiego - George Sand i fortepianista Chopin. Wśród nagród będzie powieść Pani Ewy: "Dysonans" - dla najlepszego artystycznie wpisu - wybierze sama autorka, pani Ewa Stachniak.

Zapraszamy do rozmowy!
@oga
# 2011-02-10 21:43
A to może ja zacznę. Co prawda nie czytałam żadnej Pani książki, ale właśnie przeczytałam o tym doktoracie na temat Themersona, i widzę, że pisze Pani o postaciach historycznych. To może coś właśnie z życia Themersona? Tak mało o tej postaci obecnie, mam wrażenie, że został niezasłużenie zapomniany. A przecież byłoby o czym pisać, nieprawdaż? :)
@stachniak
# 2011-02-10 22:47
Byłoby bardzo dużo do napisania i może zajmę się nim jeszcze raz. Stefan i Franciszka Themerson to fascynujące postacie. On pisarz, poeta, filozof, filmowiec, fotograf. Ona graficzka, scenograf... Ich archiwum jest w Polsce w Katowicach. Obiecuję sobie, że tam zajrzę przy najbliższej podróży do Polski. Ale narazie kończę powieść poświęconą Katarzynie Wielkiej...
@H.Jaszek
# 2011-02-10 23:24
Pani Ewo, przepraszam, nie mogę nie spytać: czy Pani zna Evę C. Karpinski?
@stachniak
# 2011-02-11 00:48
Tak, znam. Byłyśmy razem asystentkami na wrocławskiej anglistyce. Ewa też mieszka w Toronto.
# 2011-02-11 09:38
Bonjour ! Poznaliśmy się w połowie listopada 2009 w Paryżu. Byłem na promocji pani "Dysonansu" w Galerii Art Mantparnasse - niewielkiej przestrzeni skupiającej życie artystyczne Polaków. Aktor Łukasz czytał fragmenty listów z epoki, pani Magda Dunikowska pięknie prowadziła spotkanie. Zapytałem, pamiętam, o znaczenie tytułu. Co znaczył ów "dysonans". I wpisała mi Pani dedykację na tytułowej stronie książki: "... paryskie dysonanse w scenerii najbardziej godnej...". Do dzisiaj na webie Gazety Paryskiej widniej baner z kwiatami - bodaj to malwy - anonsujący tamto spotkanie.

Mieszkając w Paryżu w sposób jak najbardziej naturalny zaczyna się pisać powieść. W moim przypadku jest to... "Shitownik paryski", który dzięki zapałowi i uprzejmości serwisu nakanapie.pl udało się nam tu otworzyć - i już trwa jego druga odsłona. Powieść "Dysonans" ma być nagrodą dla jednego z wpisów z odsłony walentynkowej w połowie lutego. Zastanawiam się - a tematem tego wątku będzie miłość George Sand i Chopina - na czym polegał ich dysonans? (bo na pewno jakiś był) pośród konsonansowo brzmiących lat przyjaźni, współżycia, wspólnoty tych pokrewnych sobie dusz ??
@martagieks
# 2011-02-11 09:40
Jakim cudem przegapiłam te rozmowę!!! A tak na nią czekałam. Jestem po lekturze "Dysonansu" i muszę przyznać, że jestem zachwycona. Czytałam całą noc bez przerwy.
Bardzo podobała mi się pani dbałość o detale nie tylko historyczne, ale również dotyczące ówczesnej mody, a nawet marki papierosów Delfiny:) Jeśli pani tu jeszcze zawita, to chciałabym o pani ocenę tego trójkąta, osobistą ocenę. Bo mnie zawsze zdumiewało u romantyków, że obdarzali miłością akurat kobiety, które z ich wizją miłości romantycznej nie miały wiele wspólnego.
@martagieks
# 2011-02-11 09:42
tę rozmowę oczywiście:) To ze zdenerwowania, że mnie tu nie było. Szkoda!
@martagieks
# 2011-02-11 10:02
Ja swoją wiedzę na ten temat posiadam głównie z Listów do Delfiny, ale wielu rzeczy nie wiedziałam. Zwłaszcza zainteresował mnie wątek jej małżeństwa i utraty córeczki. Czy mogłaby mi pani polecić jakąś dodatkową lekturę na ten temat? Może istnieje również jakaś biografia Elizy?
@Arentowicz
# 2011-02-11 10:24
Pani Ewo, szczerze przyznaję, że nie miałem okazji trafić wcześniej na Pani książki, więc pytania, które zadam będą pytaniami zupełnie niewtajemniczonego (ale za to autentycznie zainteresowanego :)).
Tylko pierwsza Pani książka („Konieczne kłamstwa”; droga nakanapo, warto by dodać tę książkę do profilu Pani Ewy ;)) wydaje się być „bezpośrednio osobista” (dotyczy realiów, w których przyszło żyć Ewie Stachniak). Dwie pozostałe poświęciła Pani (1) specyficznym typom bohaterek z (2) epoki Romantyzmu. Czy (1) i (2) to przejaw zainteresowań zawodowych/osobistych/innych…? Skąd akurat takie wybory? (to prawdziwe pytanie, bez żadnych podtekstów).
@stachniak
# 2011-02-11 14:20
Dzień dobry...w Toronto śliczny poranek...
Odpowiadam po kolei:
Panie Pawle. Paryska promocja Dysonansu to jedno z moich namilszych wspomnień--cieszę się, że się poznaliśmy tego wieczoru. Dysonans między George Sand i Chopin'em to cała masa zazdrości. Syn George Sand nie chciał dzielić się uczuciem matki. Córka z kolei wykorzystywała każdą okazję by matce dopiec. Chopin cierpiał bardzo widząc jak George nie najlepiej radzi sobie z tymi problemami, ale nie bardzo mógł poradzić. W końcu te zazdrości rozpuściły miłość.
@stachniak
# 2011-02-11 14:38
Pani Marto,
Jestem po tej stronie komputera przez cały tydzień a potem zapraszam na moja Facebookową stronę gdzie możemy dalej rozmaiać.
Myślę, że nasza -- szczególnie ta szkolna--wizja Romantyzmu jest nie bardzo realistyczna. Wychowani na poezji zapominamy, że proza codzienności decydowała o wielu wyborach. Poza tym często myślimy o romantycznych poetach jak o wieszczach, którzy musieli byc bez skazy. A kiedy zerknie się głebiej, to widać, że byli pełni bardzo ludzkich problemów (i o wiele ciekawsi!). Trójkąt z "Dysonansu" to świetny przykład. Z jednej strony romantyczna miłość według byronowskiej receptury, a z drugiej majątkowe i dynastyczne racje Krasińskich. Mnie bardzo zainteresowała taka prozaiczna wizja Romatyzmu--pomijana często, zapomniana. W trakcie pisania "Dysonansu" bardzo polubiłam i Elizę i Delfinę. I--paradoksalnie--poczułam większą sympatję do Krasińskiego za to że udało mu się przyciągnąć do siebie tak ciekawe kobiety.
Co do książek na temat Delfiny, to raczej trudno mi coś polecić. Jej biografia E. Rudzkiego nie jest najlepsza. Natomiast zawsze polecam książki pisane i redagowane przez Zbigniewa Sudolskiego. Cztery tomy listów Elizy, "Świadek epoki" i wszystkie inne książki które napisał o Romantyźmie.
@martagieks
# 2011-02-11 14:52
Bardzo się cieszę, że Pani tu jest. Na FB też pobiegnę:) A ja polubiłam Elizę, za to, że miała wolę się przeciwstawić rodzinie - i nie wyszła za cudzoziemca i w mężowi - i że na koniec ułożyła sobie życie z ukochanym człowiekiem. Mam wrażenie, że miała dużo więcej siły charakteru niż wszystkim się wydawało. Co do Delfiny, to nie przepadałam za nią, ale właśnie pani książka pozwoliła mi spojrzeć na nią inaczej. W ''Dysonansie" wzbudziła moje cieplejsze uczucia, chociaż szczerze mówiąc jestem jednak pro-Eliza:)) Książki Z. Sudolskiego mam w swojej biblioteczce, to już klasyka.
@stachniak
# 2011-02-11 14:55
Panie Karolu,
Konieczne Kłamstwa to rzeczywiście powieść współczesna, choć i tam historia odgrywa ważną rolę. Może to wyda się Panu dziwne, ale dopiero po wyjeździe do Kanady odkryłam Wrocław. W Polsce--szarej wtedy i ponurej--wydawał mi się miastem bez historii, mieszanką przybyszów którzy z nostalgią wspominali stracone krajobrazy ich młodości. W Kanadzie, kiedy po raz kolejny odpowiadałam na pytanie "Skąd jesteś?" zauważyłam jak ciekawa jest historia miasta w którym spędziłam 29 lat życia. Wtedy też zainteresowałam się historią Breslau i tak powstała pierwsza powieść.
Ogród Afrodyty i Dysonans to kolejne etapy mojego zrozumienia skąd jestem. Piszę o polskiej i europejskiej historii, bo tam są moje korzenie. Korzenie nie znane prawie zupełnie w anglosaskiej tradycji. A ja nie jestem z nikąd! Historia nie zatrzymała sie na Żelaznej Kurtynie! Więc przywołuję to co mnie w naszej historii przyciąga: historie emigrantów, silnych i ciekawych kobiet o których chcę się więcej dowiedzieć. A dla pisarza pisanie to jedyny i najlepszy sposób poznania.
@martagieks
# 2011-02-11 14:58
A jaki będzie temat pani kolejnej powieści?
@stachniak
# 2011-02-11 15:02
Eliza była bardzo silną i mądrą kobietą. Mam dla niej wielki szacunek i bardzo się cieszę, że po spełnieniu obowiązków miała kilka szczęśliwych lat ze swoim drugim mężem. Oczywiście książkowa Eliza to postać fikcyjna--tak jak i książkowa Delfina, choć ja zawsze staram się być wierna źródłowym materiałom. Cieszę się, że książkowa Delfina zaskarbiła sobie Pani sympatję--bo dysonans to starcie między podobnie ważnymi "nutami."
@martagieks
# 2011-02-11 15:21
Nie spotkałam się wcześniej z próbami "uczłowieczenia" Delfiny:) Funkcjonuje ona raczej jako femme fatale, łamiąca serca, nieosiągalna, prawie idealna. Dlatego tak bardzo spodobał mi się Dysonans, ponieważ przywraca równowagę w tym trójkącie. Pokazuje, że wszyscy troje byli tak samo uwikłani w konwenanse, obowiązki wobec rodziny, tradycji, epoki. Żadne z nich nie miało nadludzkiej mocy, nie mogło tak naprawdę zadecydować samo o sobie. A co by było, gdyby się odważyli? Gdyby Krasiński miał więcej odwagi? Gdyby umiał sprzeciwić się ojcu? Ciekawe...
@stachniak
# 2011-02-11 15:31
Kończę właśnie nanoszenie ostatnich poprawek do manuskryptu The Winter Palace. To historia dochodzenia do władzy niemieckiej kiężniczki która zostanie Katarzyną Wielką widziana oczyma Polki --szpiega na petersburskim dworze. Jeszcze jedna emigrantka...i jeszcze jedna polsko-rosyjska-europejska historia. Pojawia się tam Stanisław Poniatowski, zawsze pomijany w zachodnich filmach o Katarzynie! A to była wielka miłość. Mieli dziecko--córeczkę która zmarła jako niemowlę.

A Jeśli chodzi o Krasińskiego, to myślę, że to nie tylko chodziło o odwagę ale też o romantyczne konwencje. On pragnął nieszczęśliwej miłości. Żona była do cerowania skarpetek i przynoszenia ziółek. Prawdziwa miłość musiała być niespełniona...
@Arentowicz
# 2011-02-11 15:34
Różnimy się trochę w tym naszym dawnym odbiorze Wrocławia, bo mnie i wówczas to miasto wydawało się trochę magiczne (choć raczej „ślizgałem” się po jego powierzchni, nie zanurzając się w głąb) – prawie jak Paryż w „Grze w klasy”. To tak na marginesie.
Pani wyznanie potwierdza, że czasem (na ogół?) musimy odbyć daleką podróż, aby dotrzeć do naszych korzeni, poczuć z nimi więź. To trochę przypadek „Litwo, ojczyzno moja…” czy wertowanych z wypiekami na twarzy starych albumów z pożółkłymi fotografiami dziadków. Im jesteśmy starsi, tym usilniej chcemy odnaleźć „czas utracony”, zwłaszcza jeśli nasze źródła są tak odległe w przestrzeni. Nadal nie jest jednak dla mnie jasne, dlaczego akurat romantyzm, i dlaczego takie (te) bohaterki. Bo romantyzm to ciekawy dysonans (wzniosłych uczuć i skrzeczącej pospolitości)? Bo bliskie są Pani postaci silnych i ciekawych kobiet? Przepraszam za dociekliwość…
@stachniak
# 2011-02-11 16:15
Postacie silnych i ciekawych kobiet są mi bardzo bliskie. A poza tym lubię zgłębiać historię z innego punktu widzenia. A mnie, jako emigrantkę, kusiła Wielka Emigracja i jej mity. Delfina była synową Zofii Potockiej o której pisałam w Ogrodzie Afrodyty, ale szybko przekonałam się, że sama Delfina mnie nie zadowala--że nabiera dla mnie znaczenia dopiero w dysonansie z Elizą. Miałam wrażenie że "ja z nich," że odziedziczyłam w spadku te dwa polskie ideały kobiecości i że muszę się im przypatrzeć bliżej. W gruncie rzeczy zawsze wracam do swoich wlasnych nierozwiązanych problemów.
@martagieks
# 2011-02-11 16:28
Będę czekać z niecierpliwością na pani nową powieść, bo temat bardzo mnie interesuje. Czy mogłaby mi pani wskazać link do pani konta FB, abym mogła być na bieżąco? Trzymam kciuki za kolejną powieść i teraz muszę sięgnąć po "Ogród Afrodyty".
@Arentowicz
# 2011-02-11 16:29
Dziękuję :)
@H.Jaszek
# 2011-02-11 16:34
Jak rozumiem, tylko "Konieczne kłamstwa" ukazały się w Polsce w wersji papierowej, dwie pozostałe książki - tylko jako e-booki. Czy to odzwierciedla jakiś wyjątkowo silny trend na rynku czytelniczym w Kanadzie, czy były inne powody?
@stachniak
@stachniak
# 2011-02-11 16:47
Wszystkie moje książki są dostępne w wersji papierowej.
Proszę zerknąć na strone Świata Książki ...

E-bookowe wydania Ogrodu Afrodyty i Dysonansu to nowość. Ciekawa jestem jak sobie radzą w elektronicznej formie. Ja czytam e-booki, ale gównie wersje osiemnastowiecznych książek które mogę ściągnąć z bibliotek. Współcześnie nadal wolę papier--choć cieszy mnie że na dluższą podróż mogę zabrać "opasłe" tomy zapakowane w jeden mały gadżet.
@stachniak
# 2011-02-11 16:47
Wszystkie moje książki są dostępne w wersji papierowej.
Proszę zerknąć na strone Świata Książki ...

E-bookowe wydania Ogrodu Afrodyty i Dysonansu to nowość. Ciekawa jestem jak sobie radzą w elektronicznej formie. Ja czytam e-booki, ale gównie wersje osiemnastowiecznych książek które mogę ściągnąć z bibliotek. Współcześnie nadal wolę papier--choć cieszy mnie że na dluższą podróż mogę zabrać "opasłe" tomy zapakowane w jeden mały gadżet.
@martagieks
# 2011-02-11 17:31
Ogród Afrodyty praktycznie nie do zdobycia w księgarniach internetowych, jedynie e-booki, ale znalazłam na allegro:) Już zamówiłam.
@H.Jaszek
# 2011-02-11 20:35
Z Pani książek Świat Książki ma obecnie jedynie "Dysonans": http://www.swiatksiazki.pl/shop/product,161866,,Dysonans,Ewa-Stachniak

Właściwie w powyższej wypowiedzi pani Marty zawiera się odpowiedź na pytanie "jak to u nas jest z e-bookami?". Krótko mówiąc: jeśli chodzi o beletrystykę, wolimy papier. Pewnie jeszcze długo będziemy go woleć....
@stachniak
# 2011-02-11 22:00
Bo papierową książkę można przekartkować...bo łatwiej zajrzeć na koniec lub początek ...bo lubimy (przynajmniej ja lubię) czuć w rękach jej wagę. Z dzieciństwa pamiętam jak sprawdzałam palcem ile mi jeszcze kartek zostało...z żalem że zbliżam się do końca.

Ale elektroniczne książki mają swoje zalety...
# 2011-02-12 19:07
...zazdrosci mogły rozpuscic milosc, ładnie powiedziane :) uczucia mlodego chlopaka zazdrosnego i pragnacego wylacznej dla siebie relacji z samotna matka moge sobie wyobrazic. Prosze napisac, bo bardzo mnie to interesuje, jak Pani, badajac tamta epoke oraz majac własne zdanie, ocene i prywatne tak lub nie i ale..., postrzega postac George Sand ?