Recenzja książki Miedziaki

Bolesna historia Ameryki

@pod_lasem_czytane @pod_lasem_czytane · 2019-11-22
W swojej najnowszej powieści "Miedziaki" Wihitehead ponownie pisze o tej stronie historii Ameryki, która daleka jest do wizji kraju marzeń, przypomina raczej koszmar - pełen okrucieństwa.
"Miedziaki" są fikcją literacką, jak możemy przeczytać w Podziękowaniach, jednak inspiracją do ich napisania była sprawa Dozier School for Boys w stanie Floryda. Ośrodek z założenia był placówką "wychowawczą" jednak nie miał z nią nic wspólnego. Trafiający tam chłopcy byli bici, poniżani, molestowani, a kiedy próbowali się sprzeciwiać, stawiać opór, to przepadali bez wieści.
Tytułowe Miedziaki to wychowankowie właśnie tego ośrodka - zwanego Miedziakiem, z uwagi na nazwisko swojego patrona - Trevora Nickela.

"Nickel, pięciocentówka, nędzna jak miedziana moneta".

Akcja toczy się w latach 60. XX wieku. Elwood Curtis - główny bohater powieści stoi u progu rozpoczęcia nauki na uniwersytecie dla kolorowych. Jednak jest w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie - system sprawiedliwości kierowany rasistowskimi pobudkami karze go za niepopełniony czyn i staje się jednym z wychowanków cieszącego się złą sławą ośrodka. Tam podziela los wszystkich osadzonych chłopców i nawiązuje znajomość z Turnerem.

Książkę rozpoczyna prolog, który od razu uderza czytelnika falą okropieństw, jakie odbywały się na terenie "szkoły dla chłopców". Przechodzimy przez tajny cmentarz i odkrywamy ogrom makabry jaki fundowano wychowankom - dowiadujemy się co się działo z tymi, którzy odważyli się przeciwstawić krzywdzie.
Następnie poznamy losy Elwooda, poprzez kolejne części i rozdziały prześledzimy jak trafił do Miedziaka i co go tam spotkało, by przejść do zaskakującego zakończenia powieści.

Książka jest przesycona smutkiem i bólem. Krzywdą, niesprawiedliwością i opisami wielu kar cielesnych i upodlenia człowieka jakiego dopuszczano się w ośrodku, ale i poza jego murami. To nie czyny, a kolor skóry tworzyły z człowieka przestępcę. Nikt nie chciał słuchać, a wyrok był wydany już po aresztowaniu, a sama droga oficjalna przez tzw. wymiar sprawiedliwości, była jedynie formalnością.

Choć ośrodek przechodził różne kontrole, to żadna nigdy nic nie wykazała.
Elwood nie godził się na to, co tam się odbywało i stale próbował coś zrobić, mimo że był za to karany fizycznie. To jak chłopcy rozumieli pojęcie "lody" albo czym jest "biały dom" - jest po prostu straszne i nie sposób pojąć jak ktokolwiek, kiedykolwiek mógł na takie coś zezwalać.
Narracja stosowana przez Colsona Whiteheada, jest kompletnie pozbawiona emocji. To prawie reporterski zapis wydarzeń, które choć fikcyjne, mogły mieć miejsce, a niektóre były inspirowane prawdziwymi zdarzeniami. Autor korzystał z historycznych źródeł i opisów wystosowanych przez byłych wychowanków ośrodka, które możemy przeczytać na stronie internetowej, którą podaje autor - http://officialwhitehouseboys.org/. Mi jednak nie udało się tej strony otworzyć...
Często cytuje Martina Luthera Kinga. Elwood to symbol przeciwstawianiu się dyskryminacji, jakoby kolor skóry definiował kogokolwiek jako gorszego.

Temat, który według mnie należy znać i stale zgłębiać. Mówić o nim - by przeciwdziałać jakimkolwiek podziałom ludzi z uwagi na ich pochodzenie, kolor skóry, przekonania czy wyznanie.

Jednak styl wypowiedzi, jaki stosuje autor, nie jest stylem, w którym ja jako czytelnik się odnajduję. Książka jest bardzo nierówna i w wielu momentach, mimo tego o czym opowiada, jest bardzo nużąca. I to do tego stopnia, że się zamyślałam i nie wiedziałam, w którym momencie skończyłam czytać...

Myślę, że podzieli ona czytelników. I to wcale nie na dwie grupy, a na trzy. Jedni będą nią poruszeni, drudzy - właśnie z uwagi na styl wypowiedzi autora - zmęczeni, a trzeci, kiedy przeczytają ile nagród autor otrzymał - wpiszą się w grupę entuzjastów, bo takie książki wypada czytać.

Historię - segregacji rasowej i wynikających z niej konsekwencji przemocowych, nadal będę poznawać, bo chcę wiedzieć i chcę pamiętać do czego dopuściliśmy.
Czytanie - nawet o trudnych i bolesnych tematach, powinno mimo wszystko być przyjemne, a nie stawać się obowiązkiem.
Po "Kolej podziemną" raczej nie sięgnę, poszukam autora, który o niechlubnej historii Ameryki mówi w inny, bardziej odpowiadający mi sposób.

Ocena @pod_lasem_czytane:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{}× 2
{}
Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!
Książka Miedziaki
Miedziaki
Colson Whitehead
{}6.5/10
W swojej nowej powieści – po bestsellerowej, uhonorowanej Nagrodą Pulitzera i National Book Award „Kolei podziemnej” – Colson Whitehead z właściwym sobie geniuszem podejmuje kolejny dramatyczny wątek...
Komentarze

Pozostałe recenzje

Floryda, lata 60. XX wieku. Elwood Curtis jest wyjątkowo inteligentnym i zaradnym nastolatkiem, który jako pierwszy w swojej rodzinie ma szansę na wyższe wykształcenie. Chłopak, zafascynowany przemów...

Inne recenzje @pod_lasem_czy...

Książka Pokój motyli

O Lucindzie Riley naczytałam się samych wzniosłych słów - jakoby malowała, czarowała słowem. Nie mogłam pozostać obojęt...

Książka Grand Union. Opowieści

W związku z tym, iż od pewnego czasu nie tylko czytam książki, ale i próbuję o nich pisać zdarza mi się czytać opinie c...

Nowe recenzje

Książka Kamienica pod śniegiem

"Kamienica pod śniegiem", to bardzo dobrze zapowiadająca się zimowo/świąteczna opowieść. O ile początek dawał nadzieję ...

Książka Anonimowa dziewczyna

Jessica, a właściwie Jess to niewyróżniająca się z tłumu dziewczyna - co dodatkowo sama stara się podkreślać. Pracując...

Książka Okruchy gorzkiej czekolady

Książka pełna emocji, podejmująca tematy straty, żałoby, samotności i cierpienia. Do jej lektury przyda Wam się paczka...

{}