Dobry od listopada recenzja

Moja dusza wystraszona...

TYLKO U NAS
Autor: @aga.kusi_poczta.fm ·3 minuty
2021-04-28
1 komentarz
10 Polubień
Są takie momenty w życiu, gdy trzeba skonfrontować się samemu z sobą. Po prostu spotkać się z sobą. Stanąć twarzą w twarz z prawdą. Takie momenty nachodzą najczęściej wtedy, gdy są najmniej prawdopodobne. W sklepie podczas zakupów, przy porannej kawie, czy na widok bezdomnego. Nie ma reguły. Bohatera książki „Dobry od listopada”, Marka Dobrawińskiego taki moment dorwał podczas Powstania Listopadowego.

Naród ma dość tyrani, oszustw i biedy, co sprawia, że Polacy łączą się we wspólnej wizji szybkiej rozprawy z wrogiem – Rosjanami, wyznawcami prawosławia oraz z wrogami szerzącymi się w granicach miasta. Wszelkie działania zaczynają się od zbrojnej szarży na Pałac Belwederski. Celem jest zamach na Księcia Konstantego, który w konsekwencji kończy się klapą. Przypadkowym widzem owych starć jest Dobrawiński, zwany Dobrym, który ma arcy-nieziemską przyjemność poznać sam cel owych zamieszek w miejscu nader niestosownym. Wręcz urągającym władzy Konstantego, bo pod suknią księżnej Łowickiej, żony Księcia. Skrytka dobra, jak każda inna, acz wyjątkowa, bo nieodkrycia. Od owego bliskiego poznania „waląc się solidnie łepetynami”, zaczyna się przygoda Dobrego z wojskiem. Od tego wieczora zaczynają się działania zbrojne narodu polskiego, który zrzesza się w grupach, układa plany, wybiera przywódców mających podgrzewać ducha walki. I Dobry uczestniczy we wszystkim dbając jednak najpierw o siebie, potem o towarzyszy broni i Polskę. Odseparuje się od szeregów wojskowych, ucieka, lawiruje, chowa się gdzieś w tyle, by przeczekać świst kul. Jest tchórzem, co tu mówić dużo, który ma jednak szczęście głupiego. Zawsze bowiem znajdzie się w takim miejscu i pośród takich ludzi, że jego – najczęściej nieprzemyślany – odruch czyni zeń bohatera. A to kogoś popchnie i ten straci życie, a to nawiąże znajomość z kimś przypadkowym, acz wysoko postawionym, a to pije wódkę z kimś, kto potem okazuje się być prominentem. W zbrojnej walce, siedząc jak mysz w najmniej widocznym kącie, unika walk, a rany jakie odnosi to powierzchowne draśnięcia, które wybijają go na pozycję wielkiego bohatera.
Bo nie oszukujmy się, Dobry to tchórz. Powstanie Listopadowe jest mu jakby nie na rękę, bo się go boi.

Można sobie zadać pytanie – czy to jest patriota?
Czy to jest obywatel Polski, który walczy o wolność narodu?
Bo różnie można myśleć. Lecz ocenę tego pozostawię każdemu, kto sięgnie po książkę. Bo – tu muszę wyznać prawdę – choć nie gustuję w powieściach historycznych, to ta mnie porwała. Wlazłam w nią, jak żołnierz na pole walki, poczułam ducha bojowego i to całe zamieszanie dające nadzieję na wolność Naszą udzieliło się i mi.
Tematem „Dobrego...” jest Powstanie Listopadowe, które zaczęło się końcem listopada 1830r. w Warszawie i trwało do 1831 roku. Marek Dobrawiński, jako postać umieszczona w całym tym miszmaszu powieściowym, staje się uczestnikiem autentycznych wydarzeń historycznych. Pojawia się pośród znanych, faktycznych ludzi zasłużonych dla Polski, staje się świadkiem przełomowych wydarzeń. Autor, znawca tematu, snuje powieść o 1830 roku, zaznajamia nas z prawdą historyczną, dla wielu obcą lub nieciekawą, a pomaga mu w tym postać Marka. Ten nieudacznik staje się tu kimś, kto przykuwa naszą uwagę i kogo chcemy śledzić, kogo chcemy też poznać.

Plastyczny język, świetne opisy ludzi (Mochnacki to nikły polski Robespierre, a Książę Konstanty, to solidnej budowy człek, lecz przystojnym nie można by go było nazwać). Styl pisania sprawia, że wciągasz się w lekturę nie zważając nawet, że czytasz o wojnie. I choć zaczynasz lekturę z niechęcią, z konieczności wręcz, to łapiesz się na tym, że już po pierwszych stronach przepadłeś. Idziesz z bagnetem na ramieniu, pijasz w ciemnych szynkach, chowasz się w piwnicy, jesteś świadkiem niszczeń i mordów. Ale i odbudowy kraju. I choć leje się krew, rządzi chaos, a serce nie zawsze pcha ciało na front walk, to nie oderwiesz się od czytania.
Bo to świetnie napisana książka. Przemyślana, opracowana i skrzętnie prowadzona. Takich książek winno być zdecydowanie więcej.

"Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl"

Moja ocena:

Data przeczytania: 2021-04-28
× 10 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Dobry od listopada
Dobry od listopada
Mariusz W. Kliszewski
6.5/10

Marek Dobrawiński jest pochodzącym z Pomorza studentem, którego próżniaczy żywot w Warszawie zostaje przerwany przez wybuch powstania listopadowego. Młody mężczyzna trafia nagle w centrum wydarzeń, s...

Komentarze
@OutLet
@OutLet · prawie 3 lata temu
W sensie sensu stricte
?
× 1
@OutLet
@OutLet · prawie 3 lata temu
Dzięki za wyjaśnienie.
Dobry od listopada
Dobry od listopada
Mariusz W. Kliszewski
6.5/10
Marek Dobrawiński jest pochodzącym z Pomorza studentem, którego próżniaczy żywot w Warszawie zostaje przerwany przez wybuch powstania listopadowego. Młody mężczyzna trafia nagle w centrum wydarzeń, s...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Marek Dobrawiński jest studentem Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Młody mężczyzna prowadzi rozrywkowe życie studenckie. Nic nie wskazuje na to, że jego sielanka stanie się przeszłością. Pewne...

@W_ksiazki_zaklete @W_ksiazki_zaklete

Skusił cię okładkowy blurb, to masz za swoje, głupia babo – mogłabym powiedzieć, jednak przecież nie tylko z tego powodu wzięłam się za tę książkę. Rzecz napisał kolega po fachu, autor publikacji dla...

@OutLet @OutLet

Pozostałe recenzje @aga.kusi_poczta.fm

Testament
Dzieci, a dorośli

Życie, ludzie, emocje – to przeplatany warkocz ludzkiego bytu. A gdy należy się do rodziny, dużej rodziny, to trudno się z owego warkocza wyplątać. Bo on zaczyna dusić, ...

Recenzja książki Testament
Panny bez posagu
bez męża nie można... och, nie można...

Po przeczytaniu niektórych książek czasem powstaje we mnie naiwne marzenie, by móc towarzyszyć pisarzowi przy pracy, by móc koło niego zasiąść z kubkiem aromatycznej ...

Recenzja książki Panny bez posagu

Nowe recenzje

Prom
Skandynawski styl nie służy Mrozowym zdolnościo...
@Bartlox:

Remigiuszowi Mrozowi bardzo zależało na tym, by ta powieść była naszpikowana zwrotami akcji. Tak, ten fakt mocno rzuca ...

Recenzja książki Prom
Release. Na krawędzi tom 3
Sztos!! Uwielbiam tę serie!!
@justus228:

Jakże ja tęskniłam za kontynuacją historii Kovy i Rii! Pierwszy i drugi tom serii "Na krawędzi" wywarł na mnie tak ogro...

Recenzja książki Release. Na krawędzi tom 3
Domek z kart
Tarot - karty przeznaczenia
@madalenakw:

"Domek z kart" to książka, która od pierwszych chwil przykuwa uwagę swoim wyjątkowym wydaniem i nietypową tematyką. Już...

Recenzja książki Domek z kart
© 2007 - 2024 nakanapie.pl