Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów recenzja

Ortodoksyjni Żydzi w Europie

Autor: @Meszuge ·4 minuty
2021-03-04
3 komentarze
5 Polubień
Jest to książka krytyczna, a krytyce poddane zostają właściwie wszystkie elementy współczesnego świata. Nie znaczy to, że na pewno taki właśnie – krytyczny – zamysł miała autorka, Margot Vanderstraeten, Belgijka, rocznik 1967, absolwentka studiów translatorskich na uniwersytecie w Antwerpii, autorka kilku książek. Możliwe, że po prostu tak jej wyszło. Margot, odrobinę lewicująca i starająca się bardzo o poprawność polityczną, wydawało się, że uniknie krytycznych ocen, ukrywając się za zdziwieniem lub zdumieniem. Jednak dziwić można się zarówno entuzjastycznie i w zachwycie, jak i z rozczarowaniem, zawodem i niesmakiem. Aaron Schneider dwa razy opowiedział ten sam dowcip. Nie podczas jednego spotkania, nie następnego dnia… W przeciągu kilku tygodni!!! Jednak Margot zwróciła uwagę na ten fakt w taki sposób, że nie świadczy to zbyt dobrze o Schneiderze, choć właściwie autorce nie dałoby się formalnie niczego zarzucić.

Zatkało mnie. Nie spodziewałam się, że od Żyda z brodą i w jarmułce dowiem się czegoś nowego o Elsschocie. Pisarz zmarł w 1960 roku, pisałam o nim pracę magisterską i dobrze poznałam jego życie.

Gdyby to był NORMALNY Belg, a nie Żyd w jarmułce, to zdziwienia by nie było, prawda?

Ale, od początku. Margot przyjmuje posadę korepetytorki dzieci Moriel i Aarona Schneiderów, bogatych ortodoksyjnych Żydów w Antwerpii. Państwo Schneider wybrali ją dopiero wtedy, kiedy kilku innych kandydatów się nie sprawdziło, z nieznanych powodów. Dzieci, Simon, Jakov, Elzira i Sara, są w różnym wieku, chodzą do różnych klas i Margot ma za zadanie pomagać im w nauce. Oczywiście tylko przedmiotów świeckich, bo dzieci uczą się też wielu zagadnień związanych z ich religią, kulturą, historią narodu żydowskiego. Margot pomagała dzieciom przez sześć lat, zbliżyła się do nich, na ile było to możliwe, poznała inny świat. Czy zmieniło ją to w jakiś sposób, albo czy wpłynęło na jej związek z Nimą, irańskim Persem, uchodźcą politycznym? Oczywiście, ale…
Na początku Margot nieustannie się dziwi i w niezwykle subtelny sposób krytykuje.

Zdziwienia, jako wyrafinowanej formy krytyki, używa nie tylko narratorka i nie tylko w odniesieniu do Żydów. Podczas jakiejś awantury domowej Nima wyrzuca Margot, że ta posługuje się z automatu (czytaj: bezmyślnie) stereotypami, których źródłem jest polityka USA i narzucana Europie mentalność amerykańska. Sporo w tym racji.
Moriel Schneider dziwi się akademickiemu rzekomo wykształceniu Margot w zakresie znajomości języka francuskiego. Powtórzę, że to uniwersytet, a nie kurs językowy dla turystów.

Niderlandzki jest moim ojczystym językiem. Tłumaczę tylko z francuskiego na niderlandzki, nigdy odwrotnie, to byłaby katastrofa.

Przyznam, że zdziwienie pani Schneider zupełnie mnie nie dziwi. A może o czymś nie wiem, może absolwenci anglistyki w Polsce też są w stanie tłumaczyć tylko z angielskiego na polski, bo odwrotnie, to katastrofa?

Ramy obrazów poruszały się przy każdym przejeździe pociągu. Stuk kół przeszywał mnie dreszczem. Pomyślałam: jak to możliwe, że po wojnie Żydzi antwerpscy znowu zamieszkali wszyscy razem w dzielnicy w pobliżu torów kolejowych. Tymczasem pan Schneider mówił coś o Radzie Diamentów, Antwerpskiej Giełdzie Diamentów i o żydowskiej tradycji w tym sektorze. Czy wybór położenia geograficznego nie świadczył o masochizmie? Kto funduje sobie coś takiego? Dlaczego nie przeprowadzili się do innej dzielnicy? Dlaczego chcą się co dzień konfrontować ze straszną historią Holokaustu? Dlaczego ktoś, codziennie i dobrowolnie, chce słuchać przejeżdżających pociągów, jednego z najbardziej bolesnych symboli cierpienia narodu żydowskiego i swojej rodziny? Przysłuchiwać się dudnieniu, dosłownie je czuć, bo okno w pokoju trzęsło się w futrynie. Sześćdziesiąt pięć procent oficjalnie zarejestrowanych Żydów antwerpskich – znalazłam tę informację po nieudanej rozmowie z panią Schneider – zostało przewiezionych pociągami do obozów koncentracyjnych i obozów zagłady.

Tym Margot zaskoczyła mnie już zupełnie. Polacy też byli wywożeni do niemieckich obozów koncentracyjnych, ale czy to oznacza, że do dziś powinniśmy unikać pociągów, dworców, torów? Naprawdę Żydzi antwerpscy mieli aż taką traumę wiele lat po wojnie, czy może Margot uroiła sobie, że powinni mieć?

Okazało się, że religijni Żydzi izolowali się od społeczeństwa i ta segregacja, którą świadomie podtrzymywali, zaczynała się już w dzieciństwie. Jak to możliwe? Dlaczego mniejszość chce się tak wyraźnie oddzielać od większości? Kto, oprócz białych w Afryce Południowej, uważał za konieczne chronienie swojej tożsamości przed resztą świata? Czy kryła się za tym pretensjonalność, czy strach? Trzeba być ślepym na własną historię, przecież ten silnie zjednoczony naród był niedawno wrogiem numer jeden nazistowskich Niemiec i ich sojuszników, a oto czterdzieści lat później nadal chce się wyróżniać i szuka izolacji. W wojsku wszyscy wiedzą, że kamuflaż może uratować życie. A jednak właśnie ci ludzie, z historią pełną prześladowań i pogromów, robią wszystko, żeby się wyróżniać. A może to ja czegoś nie rozumiałam? Czegoś nie dostrzegałam?

Ja bym bez większego namysłu dorzucił Cyganów (Romów), ale na pewno takich nacji jest znacznie więcej, a zadziwienie tym faktem, to raczej właśnie brak zrozumienia Margot pewnych kwestii.
Wydaje się, że jestem starszy od J.S. Margot, więc już nauczyłem się, choć z trudem, że jeśli ja czegoś nie znam, nie wiem, nie rozumiem, to nie musi oznaczać, że jest to złe lub głupie.

Fantastycznie opisane są relacje Margot z dziećmi Schneiderów, a zwłaszcza z dziewczynkami (z Jakovem Margot robiła szemrane interesy). To kawał naprawdę dobrej pisarskiej roboty; czytałem ze wzruszeniem, czasem z irytacją, i to bardzo dobrze, bo książka, która nie wzbudza emocji, nie jest wiele warta.

„Mazel tow” zawiera niesamowity ładunek wiedzy o życiu, zwyczajach, religii, praktykach, przekonaniach, współczesnych, nowoczesnych ortodoksyjnych Żydów – nie mylić z charedim i chasydami, bo to ultraortodoksyjne grupy judaizmu. Mają swoich rabinów, swoje synagogi, swoje szkoły.


Zdecydowanie polecam osobom zainteresowanym judaizmem i ceniącym ciekawą lekturę. Bardzo wartościowa pozycja – moim niezwykle skromnym zdaniem.

Moja ocena:

Data przeczytania: 2021-03-04
× 5 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów
Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów
J.S. Margot
6.9/10

Co się stanie, kiedy lewicująca, zbuntowana studentka z Antwerpii, mieszkająca ze swoim irańskim chłopakiem, trafi do domu ortodoksyjnej żydowskiej rodziny, żyjącej na obrzeżach belgijskiego społeczeń...

Komentarze
@jatymyoni
@jatymyoni · około 3 lata temu
Ciekawa recenzja, muszę poszukać książki.
× 2
@Meszuge
@Meszuge · około 3 lata temu
Książka lepsza niż moja opinia. Podrzuciłem tylko kilka rozważań, jakie mogą się pojawić w czasie lektury, ale jest ich (na różne tematy) dużo więcej.
× 2
@Airain
@Airain · około 3 lata temu
No i znowu muszę coś dorzucić do "chcę przeczytać" - ten wirtualny stos nie ma końca...
*oddala się mamrocząc coś z irytacją o nadprodukcji książek*
× 1
@almos
@almos · około 3 lata temu
Świetna recenzja, nie miałem zamiaru przeczytać, ale pobudziłeś mój apetyt...
× 1
@Meszuge
@Meszuge · około 3 lata temu
Byłbym zaskoczony, gdyby Ci się nie spodobało, gdybyś nie uznał jej za wartościową pozycję.
× 1
Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów
Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów
J.S. Margot
6.9/10
Co się stanie, kiedy lewicująca, zbuntowana studentka z Antwerpii, mieszkająca ze swoim irańskim chłopakiem, trafi do domu ortodoksyjnej żydowskiej rodziny, żyjącej na obrzeżach belgijskiego społeczeń...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Swego czasu, jako bardzo młoda dziewczyna, zafascynowana byłam judaizmem. Czytałam wtedy mnóstwo książek które przybliżały mi żydowską religię, tradycję, kulturę czy zwyczaje kulinarne. Moim ulubiony...

@Jezynka @Jezynka

Jak powszechnie wiadomo życie pisze najlepsze scenariusze. J.S. Margot u schyłku lat 80. XX wieku szukała dorywczej pracy, aby podreperować studencki budżet. W ten sposób trafiła do rodziny Schneider...

@Antoniowka @Antoniowka

Pozostałe recenzje @Meszuge

Wojna. Krótka historia
Nie radzimy sobie bez wojen

Jeremy Black (urodzony 30 października 1955) to brytyjski historyk, pisarz i były profesor historii na Uniwersytecie w Exeter; kawaler Orderu Imperium Brytyjskiego (MBE)...

Recenzja książki Wojna. Krótka historia
Sigalin
Od kefiru po (od)budowę stolicy

Jeśli danym jest urbaniście oglądać realizację planów, w których opracowaniu uczestniczy – poznaje smak tworzenia. Jeśli danym mu jest ponadto w tej realizacji brać bezp...

Recenzja książki Sigalin

Nowe recenzje

W cieniu Majdanka
Oparta na prawdziwych wydarzeniach
@violetowykwiat:

Franciszka i Eugenia Marzec to dwie siostry, które rozdzieliła wojenna zawierucha. Jedna wraz z rodziną trafiła do oboz...

Recenzja książki W cieniu Majdanka
Przyjaciółka
"Przyjaciółka" B.A.Paris
@Wiejska_bib...:

"Przyjaciółka" B.A.Paris to mój kolejny prezent urodzinowy, na którego już nie mogłam się doczekać, by przeczytać. I ta...

Recenzja książki Przyjaciółka
Słodycz zapomnienia
Słodycz niedosytu
@meryluczyte...:

"Słodycz zapomnienia" może wydawać się powieścią naiwną i raczej nieprawdopodobną. Przez siedemdziesiąt lat kobieta i m...

Recenzja książki Słodycz zapomnienia
© 2007 - 2024 nakanapie.pl