WYBÓR REDAKCJI TYLKO U NAS

Recenzja książki Mord na Zimnych Wodach

Research godny lepszej sprawy...

Autor: @ziellona ·5 minut
2021-11-21 1 komentarz 15 Polubień
Książka "Mord na Zimnych Wodach" jest... sinusoidalna. Raz byłam nią zachwycona, innym razem znużona, trzecim - już zła. A na końcu dostałam deser z wisienką. Ale zacznijmy od początku.

Bydgoska opowieść kryminalna


Opowieść kryminalna, bo kryminał, w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, to to nie jest. Dochodzenie jest, a i owszem. Z wszelkimi plusami i minusami z lat dwudziestych. Jakieś ślady DNA? Jakie ślady DNA? Daktyloskopia ledwie wchodziła na arenę. Grafologia? A jest jeden sierżant, on był na kursie, to on coś tam wie i miał nam przekazać :) A wspomniany sierżant, z notatkami z kursu w ręce, usiłuje rozpracować list znaleziony na Zimnych Wodach. Oczywiście po godzinach. Przez co i my uczymy się podstaw daktyloskopii i grafologii. Podstaw wiedzy policyjnej z międzywojnia.

Książka ta jest debiutem. I jako debiut - rządzi się swoimi prawami (których ja, co prawda, nie akceptuję a'priori, ale...) Prawami, które mówią, że warsztat można wyszkolić, redakcję można ulepszyć, ale jak się nie ma o czym pisać, to się nie będzie miało o czym pisać (wiem, powtórzenie, ale zamierzone). Małgorzata Grosman ma. Zdecydowanie ma.

Książka jest długa (choć jak na standardy ostatnio wydawanych powieści, nie taka strasznie długa), przegadana (mnóstwo kompletnie niepotrzebnych, w moim pierwszym odczuciu, powtórzeń i dokładnych opisów, pachnących mi tak zwanym "laniem wody". I to jedyny minus, on jednak zaważył na całościowym odbiorze.

Bohaterowie tacy nijacy, a jednak...


Nie związujemy się z bohaterami,niby charakterni, a jednak miałcy. Dopiero na samym końcu powieści domyślamy się dlaczego...
Dowiadujemy się (a właściwie domyślamy) z epilogu. Ale kiedy czytamy "po prostu", tego nie wiemy . I nie widzimy tylko "mało charakternych" bohaterów.
Nie mamy się z nimi związać, bo są to postacie autentyczne.

Autentyczne, bo i cała książka oparta jest na historii, która się wydarzyła w Bydgoszczy. Jednakże nie można powiedzieć, aby była oparta na faktach. Autorka bowiem pomieszała (celowo) wydarzenia bydgoskie (mord na Zimnych Wodach), dodała kilka innych wydarzeń historycznych (nie do końca z tego samego okresu) oraz postacie z różnych okresów dziejowych (acz charakter postaci został oddany w stu procentach)
To wyszło świetnie. (szczególnie po przeczytaniu Epilogu, który właściwie jest nota historyczną)
I co niestandardowe w dzisiejszych kryminałach: żaden z policjantów-detektywów nie jest zdegenerowanym alkoholikiem. Widać, że pani Grosman idzie swoją drogą, krętą i sinusoidalną, ale WLASNĄ. Wielki szacunek, pani Małgorzato!

Początkowo nie wiadomo o co chodzi. Dwie narracje w jednym rozdziale nie wprowadzają zamętu, a tylko podkręcają ciekawość i chęć poznania fabuły. W drugim rozdziale, gdzie dwóch narratorów nadal jest utrzymanych, nagle pojawia się nowy wątek, nowy bohater i to, co wydawało nam się prawdą, sypie się w gruzy. W trzecim rozdziale autorka kontynuuje zaskakiwanie czytelnika. A w czwartym - już leci w dół. Albo sił zabrakło, albo terminy goniły. Od czwartego rozdziału jest "tak sobie". Co nie zmienia faktu, że:

Pokłony do samej ziemi za "research" i zaangażowanie Bydgoszczy


Akcja dzieje się w międzywojennej Bydgoszczy. I naprawdę się dzieje w Bydgoszczy!
Nie spotkałam jeszcze książki z Bydgoszczą w roli głównej. Jak również żadnego debiutu, tak dokładnie utytłanego w międzywojenne miasteczko (może wyjątkiem byłaby pani Aleksandra Borowiec ze swoją Gwiazda Szeryfa", ale ona raczej oddaje klimat i życie małomiasteczkowe, natomiast pani Grosman oprowadza nas po zaułkach, głównych ulicach, informuje, gdzie jest komisariat, którą "bimbą" można dojechac do ... i gdzie znajduje sie wypożyczalnia samochodów. Właściwie to przewodnik po przedwojennej Bydgoszczy, a trup, jak mawia moja siostra, jest tu niepotrzebny.
Zastanawia mnie nawet, ile czasu musiała autorka poświęcić na studiowanie przedwojennych map i przewodników. Nakład pracy jest zdecydowanie nieadekwatny do potrzeb zwykłego kryminału.

Zwłaszcza, że w temacie historii międzywojennej Bydgoszczy, jest pionierem. (poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale nie wydaje mi się aby kiedykolwiek pojawił się taki temat w książkach dla ogółu). Co więcej, autorka używa języka rodem z regionu (na końcu jest słowniczek gwary bydgoskiej, ale przy normalnym czytaniu i średnim rozumieniu tego co się czyta, jest on niepotrzebny).

I wisienka na torcie: Epilog, w którym zostało bardzo dokładnie wyjaśnione, co jest fikcją literacką (niewiele) co faktem, kto postacią autentyczną, a kto postacią autentyczną z innego okresu historycznego. Wiem, trochę zamotałam, ale autorka zamotała nie mniej :)
Ten epilog powinien być jako wstęp. Wiem, że to położyłoby zaskoczenie czytelnika w pierwszych dwóch rozdziałach, ale zupełnie inaczej odbierałabym tą książkę wiedząc to, czego się dowiedziałam pod sam koniec.

Z kilofem na Proximę


Wg mnie potencjał autorki i tematu został totalnie niewykorzystany. Ale jeśli to miało być preludium do książki historycznej, to bardzo udane. Jeśli autorka zamierza wykorzystać zebrany materiał w innej powieści, to też nie jest to zły pomysł. W mojej skromnej opinii autorka wzięła sobie za dużo na debiutancką powieść. Z "kilofem na Proximę" bo z "motyką na słońce" to nieco za mało, jak na tą tematykę.
"Terra incognita" jest dobrym pomysłem na debiut, ale pod warunkiem, że jest to temat lekki, łatwy i przyjemny.
Tu temat łatwy i przyjemny nie jest. Podziwiam zatem, wybaczam dłużyzny i lekką miałkość w narracji środkowej części. Wybaczam wszystko (choć wiele więcej do wybaczania nie ma), bo ja tu widzę gwiazdę beletrystyki kryminalno-historycznej, odkrywcę ziem nieznanych, a dopracowanie warsztatu przyjdzie z czasem.

Polecam tym, którzy lubią odkrywać historie nieznanych dotychczas miejsc. Którzy lubią opowieści i kryminały, ale bardziej opowiadane, niż krwawe. Tym, którzy przeszukują biblioteki w poszukiwaniu pitavali. I tym, którzy mają cierpliwość dla średnio udanej redakcji, bo dostrzegają, wspomniany wyżej, potencjał.

PS. pozarecenzyjny. Jako nałogowy pożeracz "kryminałów retro" ustawiłabym tą konkretną powieść, gdzieś między Kwiatkowską Katarzyną (od kryminałów retro w Poznaniu), a wspomnianą Aleksandrą Borowiec. Ale... to dotyczy tylko tej jednej książki, bo ja tu przeczuwam coś wielkiego, kryjącego się w zapiskach autorki. Obym się nie myliła.

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl i bardzo mi z tym dobrze, bo odkryłam Bydgoszcz na mojej książkowej mapie Polski :)

Moja ocena:

Data przeczytania: 2021-11-21

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Mord na Zimnych Wodach
Mord na Zimnych Wodach
Małgorzata Grosman
5.7/10
Rok 1926, Bydgoszcz. Znalezienie zwłok młodej kobiety na wyspie na Zimnych Wodach staje się początkiem śledztwa prowadzonego przez podwładnych aspiranta Andrzeja Fąferka. Krok po kroku, z wykorzyst...
Komentarze
@Vemona
@Vemona · około rok temu
No, to mnie zaciekawiłaś. Katarzynę Kwiatkowską znam i lubię, o Aleksandrze Borowiec dowiaduję się z tego tekstu, ale kryminał, który jest opowieścią o dochodzeniu, a nie o makabrze, w dodatku osadzony w konkretnych realiach brzmi dobrze. :)
× 1
@ziellona
@ziellona · około rok temu
W bardzo konkretnych realiach. :) Inaczej rzecz ujmując - czytając po raz drugi zaczełabym od epilogu. Albo lepiej: 3 rozdziały książki - epilog - reszta. Nie wiem czy to ma sens :) Ale polecam. :)

× 2
@Vemona
@Vemona · około rok temu
A pewnie, że ma sens :) Kto powiedział, że epilog trzeba czytać na końcu? ;)
× 1
Mord na Zimnych Wodach
Mord na Zimnych Wodach
Małgorzata Grosman
5.7/10
Rok 1926, Bydgoszcz. Znalezienie zwłok młodej kobiety na wyspie na Zimnych Wodach staje się początkiem śledztwa prowadzonego przez podwładnych aspiranta Andrzeja Fąferka. Krok po kroku, z wykorzyst...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Kobieta rozpala męskie zmysły. Miłość czy też pragnienie miłości to bardzo silne uczucia. Tak silne, że wzbudzają wiele emocji i mogą prowadzić do szalonych czynów. Nawet do utraty rozumu czy zabójst...

@asiaczytasia @asiaczytasia

1926 rok, Bydgoszcz, Zimne Wody – znaleziono zwłoki kobiety, aspirant Andrzej Fąferka wraz policją rozpoczyna śledztwo. Okazuje się, że przed laty ktoś też w podobny sposób zabił 5 kobiet, nie został...

@sandrajasona @sandrajasona

Pozostałe recenzje @ziellona

#STARAPAKA NO. 3
Z pamiętnika żołnierza

Książka jest... specyficzna. To najdoskonalsze słowo, oddające jej treść i przesłanie. Przyznaję, trochę się nacięłam, bo spodziewałam się sensacji wojennej, którą tak l...

Recenzja książki #STARAPAKA NO. 3
Irma
Sex, drugs bez rock'n'roll'a

Sex, drugs i rock'n'roll - bez rock'n'roll'a. Co to oznacza? że książka jest napisana miałko. Bardzo miałko. Choć temat zły nie jest. Gdyby miał to być pomysł na fil...

Recenzja książki Irma

Nowe recenzje

Gangrena
Gangrena
@onet.pl.maj...:

W Sztokholmie dochodzi do zamachu bombowego, wymierzonego w prokuratorkę oraz jej rodzinę. Śledztwo trafia w ręce Olivi...

Recenzja książki Gangrena
Lód
Zanurz się w życie fińskiego pastora
@atypowy:

LITERACKA UCZTA DLA WYBRANYCH Po lekturze „Lodu” mam bardzo zbliżone odczucia do tych, które towarzyszyły mi po prze...

Recenzja książki Lód
Pokolenie zimy
Pokolenie zimy.
@maciejek7:

Do sięgnięcia po tę pozycję zachęciły mnie pozytywne opinie czytelników. Jednak początkowo zaczęłam się nieco nudzić i ...

Recenzja książki Pokolenie zimy
O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2023 nakanapie.pl