Temat:

Z przymrużeniem oka ;)

@Justyna_K
@Justyna_K
Bibliotekarz 571 książek 731 postów
2019-12-10 00:06 #

Zostałem sam. Żona wyjechała na tydzień. Całkiem przyjemna odmiana. Myślę, ze razem z psem miło spędzimy te dni.


Poniedziałek


DOKŁADNIE zaplanowałem rozkład zajęć. Wiem, o której będę wstawał, ile czasu poświęcę na poranna toaletę i śniadanie. Policzyłem, ile zajmie mi zmywanie, sprzątanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie. Jestem milo zaskoczony, ze mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu. Nie wiem, dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem, skoro można tak szybko się z tym uporać. Wystarczy odpowiednio zorganizować sobie prace. Na kolacje zafundowałem sobie i psu po steku. Żeby
stworzyć miły nastrój, ładnie nakryłem do stołu. Ustawiłem wazon z różami i zapaliłem świece. Pies na przystawkę dostał pasztet z kaczki, potem główne danie udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka. Ja popijam wino i pale dobre cygaro.


Wtorek


MUSZĘ jeszcze raz przemyśleć rozkład dnia. Zdaje się, ze wymaga
kilku drobnych poprawek. Wyjaśniłem psu, ze nie codziennie
jest święto, dlatego nie może się spodziewać, ze zawsze będzie jadł przystawki i inne dania z trzech różnych misek, które ja muszę myc. Przy śniadaniu zauważyłem, ze picie soku ze świeżych pomarańczy ma jedna zasadnicza wadę. Za każdym razem trzeba potem myc wyciskarkę. Jak rozwiązać ten problem? Trzeba przygotować sok na dwa dni - wtedy wyciskarkę myje się dwa razy rzadziej.


Odkrycie dnia: parówki można odgrzewać w zupie. W ten sposób ma się jeden garnek mniej do zmywania. Na pewno nie będę codziennie biegał z odkurzaczem tak jak chciała żona. Raz na dwa dni to aż nadto. Musze tylko pamiętać, żeby zdejmować buty, a psu wycierać łapy. Poza tym czuje się świetnie.


Środa


MAM wrażenie, ze prowadzenie domu zajmuje jednak więcej czasu, niż przypuszczałem. Będę musiał zrewidować swoja strategie.


I tak: przyniosłem z baru kilka gotowych dań - w ten sposób nie stracę w kuchni aż tyle czasu. Przygotowanie posiłku nigdy
nie powinno trwać dłużej niż jedzenie. Kolejny problem to słanie łóżka. Najpierw trzeba się z niego wygrzebać, potem wywietrzyć sypialnie, a na końcu jeszcze równo ułożyć pościel - zawracanie głowy. Nie uważam, żeby codzienne słanie łóżka było konieczne, zwłaszcza ze i tak wieczorem człowiek musi się do niego położyć. W sumie wydaje się, ze jest to czynność zupełnie pozbawiona sensu. Zrezygnowałem tez z przygotowywania osobnych
posiłków dla psa i kupiłem gotowe jedzenie w puszkach. Pies trochę się krzywił, ale cóż... skoro ja mogę się obyć bez domowych obiadków, on tez nie powinien grymasić.


Czwartek


KONIEC z wyciskaniem soku z pomarańczy! To nie do
wiary, ze z tym niewinnie wyglądającym owocem jest aż tyle zachodu. Kupie sobie gotowy sok w butelkach.


Odkrycie dnia: udało mi się przespać noc i wysunąć się z łóżka
prawie nie naruszając pościeli. Rano musiałem tylko wygładzić narzutę. Oczywiście jest to kwestia wprawy i w czasie snu nie można się za często przewracać z boku na bok. Trochę bolą mnie plecy, ale gorący prysznic powinien pomóc. Zrezygnowałem z codziennego golenia, bo to zwykła strata czasu. Zyskałem przez to cenne minuty, których moja żona nigdy nie traci, bo nie ma zarostu.


Kolejne odkrycie: nie ma sensu za każdym razem jeść z czystego talerza. Ciągle zmywanie zaczyna mi działać na nerwy. Pies też może jeść z jednej miski - w końcu to tylko zwierze.


UWAGA: doszedłem do wniosku, ze odkurzać trzeba najwyżej raz w tygodniu.


Parówki na obiad i na kolacje.


Piątek


KONIEC z sokiem pomarańczowym! Za dużo dźwigania. Odkryłem następującą rzecz: rano parówki smakują całkiem nieźle, po
południu gorzej a wieczorem w ogóle. Poza tym jeśli żywic się nimi dłużej niż przez dwa dni z rzędu, mogą wywoływać lekkie mdłości. Pies dostał sucha karmę. Jest równie pożywna, a miska nie jest opaćkana. Z kolei ja zacząłem jeść zupę prosto z garnka. Smakuje tak samo, a nie trzeba brudzić talerza ani chochli. Teraz już nie czuje się tak, jakbym był automatyczną zmywarka do naczyń. Przestałem wycierać podłogę w kuchni. Ta czynność irytowała mnie tak samo jak słanie łóżka.


UWAGA: żegnajcie puszki!!! Nie będę brudził sobie otwieracza.


Sobota


PO, CO wieczorem zdejmować ubranie, skoro rano znów trzeba je włożyć? Zamiast marnować czas, lepiej trochę dłużej poleżeć. Przy okazji można zrezygnować z kołdry i odpadnie kłopot z jej porannym układaniem. Pies nakruszył na podłogę. Zbeształem go. Powiedziałem, ze nie jestem jego służącym. Dziwne - nagle zdałem sobie sprawę, ze moja żona tez tak czasem do mnie mówi. Powinienem dziś się ogolić, ale jakoś nie mam ochoty. Nerwy mam napięte jak postronki. Na śniadanie zjem tylko to,
co nie wymaga rozpakowywania, otwierania, krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynności doprowadzają mnie do rozpaczy.


Plan na dziś : obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Żadnych talerzy, sztućców, obrusów i innych głupot. Trochę bolą mnie dziąsła. Pewnie jem za mało owoców, ale nie chce mi się ich taszczyć ze sklepu. Może to początek szkorbutu? Po południu zadzwoniła żona i spytała, czy umyłem okna i zrobiłem pranie. Wybuchnąłem histerycznym śmiechem. Powiedziałem jej, ze nie mam czasu na takie rzeczy.


Jest pewien problem z wanna. Odpływ zatkał się makaronem. Ale niespecjalnie się martwię. I tak przestałem się kąpać.


UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy się śpieszyć, żeby zbyt długo nie trzymać jej otwartej.


Niedziela


OGLĄDALIŚMY z psem telewizje z łóżka. Na ekranie różni ludzie
zajadali przeróżne smakołyki, a my tylko z zazdrością przełykaliśmy ślinkę. Obaj jesteśmy osłabieni i drażliwi. Rano zjedliśmy coś z psiej miski, ale żadnemu z nas to nie smakowało. Naprawdę powinienem się umyć, ogolić, uczesać, zrobić psu jeść, wyjść z nim na spacer, pozmywać, posprzątać, pójść po
zakupy, ale po prostu nie mogę wykrzesać z siebie dość sil. Mam problemy z utrzymaniem równowagi, zaczyna szwankować wzrok. Pies zupełnie przestał merdać ogonem. Pchani resztka instynktu samozachowawczego, wyczołgujemy się z łóżka i idziemy do restauracji, gdzie przez ponad godzinę jemy różne pyszności.
Korzystamy z wielu talerzy, bo przecież nie musimy ich myć. Później lądujemy w hotelu. Pokój jest wysprzątany, czysty i przytulny.Wreszcie znalazłem sposób na zmorę tych okropnych domowych obowiązków.


Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszło to do głowy mojej żonie?

# 2019-12-10 00:06
{}× 6
Odpowiedz
@Harey
@Harey
113 książek 3222 posty
2019-12-10 05:57 #
:)
Najlepsze jest stwierdzenie, że przygotowanie posiłku nie powinno trwać dłużej niż jego zjedzenie. Jestem za. 
Śmieszna historia. Dorzućmy do tego JEDNO małe dziecko i dziennik pokładowy skończy się na poniedziałku  ;)) 
A nawet więcej - nie zacznie go w ogóle pisać.
# 2019-12-10 05:57
{}
Odpowiedz
@Mackowy
@Mackowy
199 książek 790 postów
2019-12-10 07:44 #
Potwierdzam. Parówki można odgrzewać w zupie, ale lepiej niż klasyczne berlinki smakują w niej frankfurterki, bo mają więcej tłuszczu :) Do tego odgrzewając ruskie z biedronki jednocześnie można robić kanapę, finalnie cała operacja gotowania zajmuje dwa razy mniej czasu :D 
A poważnie świetny dziennik, pisz nam więcej !
# 2019-12-10 07:44
{}
Odpowiedz
@Justyna_K
@Justyna_K
Bibliotekarz 571 książek 731 postów
2019-12-10 10:05 #
To nie ja, to FB ;) 
# 2019-12-10 10:05
{}
Odpowiedz
@Mackowy
@Mackowy
199 książek 790 postów
2019-12-10 15:22 #
Oooo, szkoda, już się szykowałem do roli twojego agenta :/
# 2019-12-10 15:22
{}
Odpowiedz
@Harey
@Harey
113 książek 3222 posty
2019-12-10 08:59 #
Ruskie z biedronki?? A próbowałeś te z lidla? ;))
# 2019-12-10 08:59
{}
Odpowiedz
@Mackowy
@Mackowy
199 książek 790 postów
2019-12-10 09:03 #
Próbowałem. Biedronkowa Swojska chata nie ma sobie równych w dziedzinie ruskich pierogów,  za to wszystkie pozostałe, na przykład takie wegańskie z tofu, Lidl ma lepsze - jak żyć?
# 2019-12-10 09:03
{}
Odpowiedz
@Harey
@Harey
113 książek 3222 posty
2019-12-10 09:26 #
Jak żyć? Najprościej jak się da :) 
Kupować tam, gdzie bliżej, albo przy okazji ;)
# 2019-12-10 09:26
{}× 1
Odpowiedz
@yhera
@yhera
615 książek 619 postów
2019-12-10 19:37 #
Zgadzam się, stonkowe ruskie są najlepsze. Jak już kupne, to do Biedry idę
# 2019-12-10 19:37
{}× 1
Odpowiedz
@MaDom
@MaDom
33 książki 2142 posty
2019-12-10 16:29 #
Nie wiem czy to ktoś zna. Stare ale bardzo zabawne
# 2019-12-10 16:29
{}× 6
Odpowiedz
@Justyna_K
@Justyna_K
Bibliotekarz 571 książek 731 postów
2019-12-10 17:05 #
Stare ale dobre :) 
# 2019-12-10 17:05
{}
Odpowiedz
@Betsy59
@Betsy59
1298 książek 433 posty
2019-12-10 22:57 #
Uwielbiam ten filmik!
# 2019-12-10 22:57
{}
Odpowiedz
@DZIKA_BESTIA
@DZIKA_BESTIA
126 książek 1386 postów
2019-12-31 16:26 #
Mieszkam w Bieszczadach. Wielu faktycznie nie wytrzymuje tu psychicznie :)
# 2019-12-31 16:26
{}
Odpowiedz
@Mackowy
@Mackowy
199 książek 790 postów
2019-12-31 16:38 #
@ Dzika bestia 
 To wy macie tam internet :p? (Suche wiem, ale nie mogłem się powstrzymać, wybacz)
# 2019-12-31 16:38
{}
Odpowiedz
@DZIKA_BESTIA
@DZIKA_BESTIA
126 książek 1386 postów
2019-12-31 16:51 #
Wybaczam, ale przyjdzie taki dzień kiedyś...
# 2019-12-31 16:51
{}
Odpowiedz
@MaDom
@MaDom
33 książki 2142 posty
2019-12-18 14:34 #

Dostałem katalog z Taniej książki a w nim jest taka fajna strona . Myślę że mogę się z wami podzielić zdjęciem tej strony. Jeśli naruszać jakieś prawa autorskie to proszę dać znać.
# 2019-12-18 14:34
{}× 1
Odpowiedz
@ixzca
@ixzca
49 książek 1 post
2019-12-18 17:12 #
Na pewno się przyda!
# 2019-12-18 17:12
{}× 2
Odpowiedz
@Justyna_K
@Justyna_K
Bibliotekarz 571 książek 731 postów
2019-12-18 17:54 #
Hehe dobre :) Zapamiętam :) 
# 2019-12-18 17:54
{}× 1
Odpowiedz
@Justyna_K
@Justyna_K
Bibliotekarz 571 książek 731 postów
2019-12-22 17:46 #
Dlaczego na czubku choinki mamy aniołka - wielka zagadka świątecznej tradycji rozwiązana ;) 

Pewnego dnia od samego świtu Mikołajowi nic nie wychodziło. Rano musiał odgarniać śnieg sprzed chaty, renifery z nudów poplątały uprząż, zabrakło drzewa na opał,a na dodatek Mikołajowa wysłała go na zakupy, gdzie stracił mnóstwo czasu w kolejkach. Potem jeszcze musiał narąbać drzewa, a kiedy wrócił do domu, okazało się, że Mikołajowa zużyła do ciasta cało śliwowice! No i w tym momencie ktoś zapukał do drzwi, wqrwiony Mikołaj poszedł otworzyć. Na progu stał Janiołek - zaróżowiony od mrozu, z błyszczącymi błękitnymi oczkami i blond włoskami poprószonymi śniegiem...
- Dobry wieczór, Mikołaju! zobacz, jaką piękną choinkę ci przyniosłem: zielona, pachnąca, duża... co chcesz, żebym z nią zrobił?
No i stąd się wzięła tradycja z janiołkiem na czubku choinki.

Z FB zaczerpinęte ;) 
# 2019-12-22 17:46
{}× 3
Odpowiedz
@Jagrys
@Jagrys
Bibliotekarz 527 książek 1808 postów
2019-12-24 12:04 #
A ponieważ mamy święta:
# 2019-12-24 12:04
{}× 3
Odpowiedz
@Justyna_K
@Justyna_K
Bibliotekarz 571 książek 731 postów
2019-12-26 13:59 #


# 2019-12-26 13:59
{}× 6
Odpowiedz
@Jagrys
@Jagrys
Bibliotekarz 527 książek 1808 postów
2019-12-30 00:08 #
# 2019-12-30 00:08
{}× 1
Odpowiedz
@Jagrys
@Jagrys
Bibliotekarz 527 książek 1808 postów
2019-12-30 21:00 #
@Justyna_K
@Justyna_K
Bibliotekarz 571 książek 731 postów
2020-01-04 16:37 #
Uwielbiam ten filmik :)







# 2020-01-04 16:37
{}× 3
Odpowiedz
@Justyna_K
@Justyna_K
Bibliotekarz 571 książek 731 postów
2020-03-18 11:31 #
Ocena kremu depilującego Veet dla mężczyzn, skopiowana ze strony Ceneo ( z FB )
Ocena:
1,5/5 Wystawiono miesiąc temu
Dowiedziawszy się, że moje jajka wyglądają jak podstarzały rastafarianin zdecydowałem się podjąć wyzwanie i kupić żel do depilacji. Wcześniejsze próby golenia nie były zbyt skuteczne i prawie nadwyrężyłem sobie plecy starając się dotrzeć do mniej dostępnych zakamarków. Będąc nieco romantycznym człowiekiem pomyślałem, że nadchodzące urodziny ukochanej możemy uczcić oddając się cielesnym uciechom. Zawczasu złożyłem zamówienie i jako facet pracujący na Morzu Północnym z poczuciem wyższości czytałem opinie o produkcie wszystkich tych, którzy uskarżali się na jego zbyt silne działanie, uznając ich tym samym za zwykłych, biurowych mięczaków... och towarzysze mej niedoli, w jakim ja byłem błędzie! Poczekałem, aż moja druga połówka wygodnie położy się w łóżku i dając jej subtelnie do zrozumienia, że mam dla niej niespodziankę poszedłem na dół do łazienki. Z początku wszystko szło nieźle, nałożyłem żel i stałem oczekując na rozwój wydarzeń.


Nie musiałem długo czekać. Najpierw poczułem delikatne ciepło, które w ciągu kilku sekund przerodziło się w intensywne pieczenie i takie uczucie, jakby dwóch facetów podnosiło cię do góry za stringi zrobione z drutu kolczastego. Dotychczas religia nie stanowiła istotnej części mojego życia, ale nagle gotów byłem przyjąć każdą wiarę, żeby tylko powstrzymać brutalne palenie wokół odbytu i tego, co zaczęło przypominać zmielonego kotleta i dwa suszone daktyle. Chciałem zmyć żel z krocza nad zlewem starając się jednocześnie nie przegryźć sobie z bólu wargi, ale niestety zdołałem jedynie zapchać odpływ kłębkiem kłaków. Z załzawionymi oczami postanowiłem opuścić łazienkę i korytarzem dostać się do kuchni. Tradycyjne poruszanie się wkrótce przestało być możliwe, więc ostatnie metry w kierunku lodówki pokonałem na czworakach. Miałem tam nadzieje znaleźć coś, co da mi zimne ukojenie. Szarpnąłem za drzwiczki zamrażalnika i odkryłem kubełek lodów. Zdjąłem pokrywkę i umieściłem go pod sobą. Ulga była niesamowita, ale tylko tymczasowa, bo lód na wierzchu roztopił się dość szybko i ogniste kłucie powróciło. Kształt kubełka uniemożliwiał mi potraktowanie odbytu lodowym przysmakiem a wzrok powoli odmawiał posłuszeństwa, więc zacząłem nerwowo macać ręką wnętrze zamrażalnika w poszukiwaniu czegoś innego. Złapałem za jakąś paczkę, w której jak się później okazało była mrożona brukselka i starając się być jak najciszej rozerwałem folię. Wziąłem pełną garść i bezskutecznie próbowałem zaklinować kilka między pośladkami. To nie pomagało a na dodatek część żelu znalazła drogę do mojego kakaowego tunelu.


Czułem się jakby prom kosmiczny odpalił swoje silniki tuż za mną. To był prawdopodobnie pierwszy i mam nadzieję ostatni raz w moim życiu kiedy marzyłem, żeby w kuchni pojawił się bałwan gej, co powinno wam uzmysłowić do czego byłem zdolny się posunąć, żeby złagodzić cierpienie. Jedyny pomysł na jaki mój oszalały z bólu mózg mógł wpaść, to delikatne wciśnięcie brukselki tam, gdzie żadne warzywo wcześniej nie było. Niestety, moja druga połówka zaniepokojona odgłosami dochodzącymi z kuchni wybrała akurat ten moment, żeby sprawdzić co się dzieje na dole. Powitał ją widok mnie z tyłkiem w górze i truskawkowym lodem kapiącym z brzucha gdy wciskałem brukselkę w ***** mamrocząc pod nosem... "ooo jak dobrze". Oczywiście taki szok musiał wyrwać krzyk z jej ust, a zaskoczenie, że nie słyszałem jak schodzi na dół spowodowało u mnie nagły, mimowolny skurcz, przez który wystrzeliłem w jej kierunku brukselkową salwę. To zrozumiałe, że pierdnięcie brukselką w jej nogę o 11 w nocy prawdopodobnie nie było tą niespodzianką, na która liczyła, a tłumaczenie dzieciom nazajutrz skąd na lodach wzięło się to dziwne wgłębienie nie poprawiło mojego wizerunku.
Podsumowując: Veet usuwa włosy, godność i szacunek dla samego siebie...

# 2020-03-18 11:31
{}× 6
Odpowiedz
@Jagrys
@Jagrys
Bibliotekarz 527 książek 1808 postów
2020-03-18 12:14 #
Klasyka klasyki
"...tym, co znają chcę przypomnieć. Tym, którzy nie znają - zwyczajnie pokazać."
# 2020-03-18 12:14
{}× 4
Odpowiedz
@Betsy59
@Betsy59
1298 książek 433 posty
2020-03-20 21:07 #
Znam, od lat 40, uwielbiam od podstawówki, ale dobrze, ze wciąż aktualny.
# 2020-03-20 21:07
{}
Odpowiedz
Grupa

Konkursy, gry i zabawy

czyli bawimy się nakanapie.pl
nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe
{}