Ferdydurke

Ferdydurke
4.01
Ocena 4.01 na 5 możliwych
Na podstawie 239 ocen kanapowiczów
In this bitterly funny novel, the hero narrates the story of his absurd tran...
In this bitterly funny novel, the hero narrates the story of his absurd transformation from confident 30-year-old man into paranoid teenage boy. Awakening one morning in the grip of fear, he receives two unwelcome visitors: a ghost of himself standing in the corner of his room, then Pimko, the...
Pełny opis
Data wydania: 2005
ISBN: 9780714534039
Wydawnictwo: Marion Boyars

Recenzje

Gęba, poza, łydka.
Opowieść o niebanalnym Józiu, który ma 30 lat i postanawia napisać książkę. Akurat w trakcie pracy nad dziełem, pojawia się znikąd w jego mieszkaniu profesor Pimko. Zadaje mu wiele najróżniejszych pytań, po czym stwierdza, że jego wiedza jest niepełna i wysyła go do szkoły – 6 klasy. Ponadto dba ...
Napisz swoją opinię

Opinie

@Panda94
@Panda94 2013-02-19
Opowieść o niebanalnym Józiu, który ma 30 lat i postanawia napisać książkę. Akurat w trakcie pracy nad dziełem, pojawia się znikąd w jego mieszkaniu profesor Pimko. Zadaje mu wiele najróżniejszych pytań, po czym stwierdza, że jego wiedza jest niepełna i wysyła go do szkoły – 6 klasy. Ponadto dba on o nowe zakwaterowanie Józia w domu Młodziaków – ludzi nowoczesnych. W trakcie spędzonego czasu w szkole i „nowym domu” po raz kolejny zostaje wciągnięty w wir bójek, rozterek miłosnych, zdrad i dziecięcego animuszu, który, jak się okazuje jest wszędzie. Gdziekolwiek nie spojrzysz jesteś upupiany. Strzeż się! Szła spokojnie z podniesioną głową, a na twarzy jej widniała szczególna mądrość, rzekłbym mądrość urządzeń kanalizacyjnych. Kompletny bełkot! Jak ja to zniosę?! – tak brzmiały moje pierwsze myśli związane z „Ferdydurke”. Jednakże im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej dostrzegałam, że ta niebanalna forma jest częścią kreacji głównego bohatera – zagubionego w świecie pełnym gęb, gdzie ciągle trzeba nadstawiać gębę, żeby nie być upupianym. Nie chcesz być upupiany? I tak zostaniesz, na to nie ma rady. Bezsensowna szkoła i tak samo bezsensowne nauczanie. W szkole Józia nie ma czasu na naukę, nie ma nauczycieli z pasją. Mają być nudni, monotonni według zarządzenia dyrektora. Dlatego większość z nich stanowią dinozaury nie z tej planety, których wiedza kończy się na stwierdzeniu „… wielkim poetą był”. Nazwisko nie gra roli w trakcie zajęć z literatury. Dopiero, gdy ktoś nie zgadza się z tą tezą, w klasie zaczyna panować chaos. Nauczyciel wpada w amok, nie wie co robić. Uczniowie muszą poddać się jego woli. Stosuje do tego najróżniejsze techniki – płacz, zgrzytanie zębów, pokazywanie zdjęć rodzinnych oraz błaganie. Przypominają się czasy PRL-u, lecz w krzywym zwierciadle. Upupianie i te wszystkie pozy i gęby. W pierwszym rozdziale nasz bohater został upupiony (upokorzony, udziecinniony) przez profesorka, za co wdzięcznie mu się odwdzięczy pod koniec utworu. (W jaki nie zdradzę). W każdym razie nikt nie jest dojrzały, wszyscy są niedojrzali i postępują jak inni, bo różnorodność jest zła. Tylko schematy są dobre w rzeczywistości Józia. Dlatego wszelakie formy zerwania ze zniewoleniem przez formę są niedopuszczalne i kończą się klęską. Brzmi podobnie? Też tego doświadczasz? Pozy i gęby to oddzielna tematyka. Nikt nie jest sobą, zarówno wszyscy są sobą, bo nikt twojej gęby nie założy na twarz. Pozy i gęby tworzą sztuczną rzeczywistość, która staje się normą w świecie, gdzie wszyscy stosują tę samą technikę. Banalne, a zarazem genialne. Filidor i Filibert – coś z innej beczki. Innej czy tej samej? Oto pytanie. Tematyka taka sama, lecz niezwiązana z Józiem. Dwie historyjki wplątane w powieść opowiadają o wpływie ludzi nas otaczających na nas oraz nasze życie. Wszyscy wiemy, jak to jest z wieżą z klocków i jeśli usunie się jeden element z dołu. Wieża runie. W życiu nie ważne jaki wykonasz ruch, każdy jest ważny, można nawet powiedzieć, że od ciebie zależą losy innych ludzi i ty jak się już pewnie domyśliłeś, także od nich zależysz. Piękne stwierdzenie i jakże trafne, przynajmniej moim zdaniem. Dojrzałość w słowniku Gombrowicza. Dojrzałość to słowo zbędne, bo nie ma dojrzałości w świecie ciągle niedojrzałych. Można powiedzieć, że rzeczywistość Józia to taka Nibylandia, w której nikt, nawet Kapitan Hak swoim zachowaniem, nie przypomina dorosłego. I właśnie przez to czytelnikowi nasuwa się pytanie po przeczytaniu (lub w trakcie lektury) „Co to jest dorosłość? Czy będzie mi dana?”. Moim zdaniem, nikomu nie będzie dana. Bądźmy i żyjmy jak ludzie nowocześni. Nie przejmujmy się niczym, a w razie kłopotów zróbmy to co Józio. Opinie i sentymenty. Książka ta była dla mnie na początku samym bełkotem, potem się do niej coraz bardziej przekonywałam, lecz mogę powiedzieć jedno – gdyby było jeszcze więcej tego bełkotu pewnie bym nie wytrwała do końca lektury tak szybko. Kunszt literacki, to zagmatwanie słów i ich bezsensowność tworzą sens. Jest to część kreacji Józia oraz jego dziwnego świata, który jest równocześnie naszym światem. Światem absurdu. Po przeczytaniu i w trakcie lektury dopadło mnie przekonanie, że niczym się nie różnimy od Józia i jemu podobnych. Akcja wartka, narracja pierwszoosobowa i wydarzenia z życia Józia są zabawne, wręcz komiczne. Polecam przede wszystkim fragmenty o Filibercie i Filidorze. Moim ukochanym fragmentem, a zarazem rozdziałem jest „Przedmowa do Filidora dzieckiem podszytego”. Zastanawiałam się nawet, czy powinnam była tę książkę ocenić, bo jest nie do ocenienia. Po prostu do przeczytania. :)
@zingela
@zingela 2013-12-31
Przeczytane (2013-12-31)
O proszę. Zaskoczona jestem bardzo. Zabierałam się kiedyś do tej książki, wymiękłam chyba przed pięćdziesiątą stroną. Cóż, biorąc pod uwagę, że byłam wtedy uczennicą drugiej klasy gimnazjum, i tak nieźle mi poszło. Teraz lektura. Teraz nie ma, że nie, że beznadzieja, że nudy, że bezsens w czystej postaci. Bo trzeba Wam wiedzieć, że nie było lektury, której Asia by nie przeczytała. No, wprawdzie "Granica" i ostatni tom "Chłopów" są mi znane dzięki audiobookowi, ale to nie jest ważne. Myślałam, że "Ferdydurke" będzie tą pierwszą i jedyną, której nie poznam. No chyba że audiobook. Tu przykra niespodzianka, bo audiobook owszem, jest, ale w znacznie skróconej wersji. Asia zaczęła czytać. Gdzieś tam w okolicach 50-tki znowu wymiękałam, później znowu, ale koło 100-tki już się ustabilizowało. I co gorsza, nawet wciągać mnie zaczęła fabuła. I wciągnęła. Przeczytałam. Jestem dumna. Wy też bądźcie.
@Zorg
@Zorg 2012-05-18
cytat z jakiejś strony 'Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba. Tak kończy się „Ferdydurke", najsłynniejsza chyba i najczęściej tłumaczona powieść Witolda Gombrowicza' ple, ple, ple... zawiadamiam że udało mi się tego czegoś (podobno powieści) nie przeczytać ani nawet nie zacząć czytać mimo iż próbowano mnie zmusić. W imię czego? Ale są pewne granice. Nawet nie wiem jak je nazwać, estetyczne? Co pisaniny tego rodzaju mają wnieść pozostaje zagadką. Powszechnie znane cytaty mówią same za siebie. Po co to komu? Jedynym chyba sensownym zdaniem było "jak zachwyca skoro nie zachwyca?" będące niezamierzonym autokomentarzem Gombrowicza do jego wesolutkiej tfurczości, przez duże tfu.
@Sun.shine
@Sun.shine 2012-05-18
Muszę się zgodzić z Zorg. Ta lektura, którą czytałam fragmentami jest dla mnie poniżeniem literatury! Sam Gombrowicz jest raczej przedstawicielem postawy, którą gardzę (nie nim, a jego postawą!). Chce zapomnieć o historii i bawić się w głupawe teksty o niczym. Pisze pogardliwie o tradycji i swoim kraju, a sam uciekł z ojczyzny, więc jakim prawem? Bardzo nie lubię tego pana, a jeszcze bardziej nie lubię "Ferdydurke", bo jakoś nie rozumiem tej dziecinady i głupoty, która to niby miała wyrażać bunt. Tylko czy pan Gombrowicz wie przeciw czemu się buntuje? Czy to zna? I czy to w ogóle ma jakąś wartość jako książka. Dla mnie, zdecydowanie nie.
@e_milka
@e_milka 2011-11-27
Przeczytane (2011-11-29)
Popieram całkowicie Nefglarien! Miałam ochotę napisać dokładnie to samo :) Nie lubię twórczości Gombrowicza i nie rozumiem, co wnosi do literatury. Chętnie jednak porozmawiałabym z kimś, kto ma odmienne zdanie, może zdoła mnie przekonać;) Z lektur szkolnych to gustuję w utworach romantycznych (tak, Słowacki :)) "Gombrowicz wielkim artystą był"- ha, ha. Tylko, że nieco "upupionym". Sam przyznał, że "przed pupą nie ma ucieczki" ;p Współczuję tym, którzy ucieczki przed niedojrzałością znaleźć nie mogą i widzą świat w barwach Gombrowicza. Rzeczywistość w Ferdydurke jest pozbawiona ideałów. Gombrowicz to cynik, wg mnie.
@narratorka
@narratorka 2012-10-27
Przeczytane (2012-10-27)
Zastanawiam się ile na temat książki mogą powiedzieć ludzie (wypowiadający się poniżej), którzy, jak sami przyznają, czytali tę książkę we fragmentach. "Ferdydurke" to powieść awangardowa- dlatego dla niektórych może wydawać się bezsensowna. Przyznam szczerze, że jest to jedna z niewielu lektur, które przeczytałam do końca, bo bardzo spodobał mi się pomysł autora. Zakończenie, którego tak wszyscy się czepiają, podoba mi się najbardziej- Gombrowicz stawia dzięki temu swoją książkę nie w świetle "wielkiego dzieła literackiego," ale jako groteskowej i nie całkiem na serio opowieści.
@SYSTEM
@SYSTEM 2007-05-17
Przeczytane (2009-08-06)
cud miód i orzeszki. przeczytane po raz pierwszy jeszcze pod koniec szkoły podstawowej, od tego czasu kilka razy zaliczyłem powtórkę. wbrew temu co mówi roman 'edukator' g. jest to niewątpliwie pozycja obowiązkowa. książka która przeczytana po raz drugi nasuwa troszkę inne wnioski niż przy pierwszej lekturze. za trzecim razem staje się prawdziwie pikantna. język gombrowicza jest bardzo charakterystyczny - w tej książce genialnie przyprawiony dygresyjnością, która nadaje podróży bohatera innego wymiaru.
@Morill
@Morill 2009-12-22
Przeczytane (2007-07-28)
Przyznam, że przeczytałem po to, żeby nie dostać pupy w szkole, bo Gombrowicz wielkim pisarzem był przecież. Na taką lekturę nieświadomie czekałem całe życie, szkoda że mało tak wartościowych pozycji figuruje w kanonie. Polecam wszystkim, którzy z niechęcią czytają książki polskich autorów, oczekując czegoś nietypowego, wielowarstwowego - to jeden z chlubnych wyjątków. Dziwnym trafem niektóre wyrażenia czy wątki znają nawet osoby które wcześniej nie czytały powieści :)
@Maynard
@Maynard 2010-04-09
Przeczytane (2007-07-28)
Pisząc obecne komentarze, komentuje tak naprawdę kanon na koniec wieku a nie lektury szkolne, więc pisząc w imieniu czytelników kanonu a nie uczniów byłych czwartych klas liceum, stwierdzam iż powieść to stylistyczne dzieło gdzie autor szydzi z wszelakich konwencji i "upupia" wesoło cały świat. Zdecydowany plus i rozbrajający tytuł brytyjskiej ekranizacji - "3rd-door-key". :-) W dodatku moje trzecie pytanie na maturze dotyczyło właśnie tej książki. Sentyment...
@Nancy
@Nancy 2010-01-27
Przeczytane (2007-07-28)
Jak z reguły uwielbiam wszelkie lektury, tak ta wyjątkowo nie przypadła mi do gustu. To na pewno godna przeczytania pozycja, idealna do szkoły, ale niestety nie w moim stylu. A szkoda... Osobiście ją wymęczyłam, choć przedstawienie na którym byłam parę lat temu, bardzo mi się spodobało i chętnie poszłabym na nie jeszcze raz.
Współtworzący tą stronę
puchar @SYSTEM @SYSTEM pierwsza opinia