Recenzja książki Stacja końcowa Auschwitz. Moja historia z obozu

Auschwitz Birkenau

WYBÓR REDAKCJI
@Malpa@Malpa · 2020-02-06
Książkę otrzymałam do zrecenzowania od portalu nakanapie.pl za co jestem przeogromnie wdzięczna.  Bo należę do tych dziwadel które z wielką przyjemnością czytają literaturę obozową.  Nie z wytrzeszczonymi slepiami,  nie płacząc ze wzruszenia, nic z tych rzeczy.  Z przyjemnością.  Tak że jeśli ktoś po tej recenzji spodziewa się patetycznych tekstów w stylu "nie wolno nam o tym zapomnieć" to ja proponuję poczytać recenzje Tatuażysty,  jest ich więcej a patosu do wyboru do koloru.
Dziś powstają książki takie jak Tatuażysta z Auschwitz, gnioty niemające nic wspólnego z tamtą rzeczywistością popełnione przez odrażających  autorów którzy zarabiają pieniądze na młodym pokoleniu któremu nie chce się sięgnąć po uczciwe opracowania (to było dopiero długie zdanie bez przecinków).  I czytają młodzi ludzie  te sakramenckie pierdoly w przeświadczeniu że oto poznają historię. 

A ja opowiem Wam dziś o książce naprawdę historycznej.  
Ta historia otóż powstała prawie w całości w Oświęcimiu,  napisana przez jednego z więźniów,  tak, to właśnie Eddy de Wind. Bohaterem jest alter ego de Winda,  Hans. Dla niedowiarkow:  pierwsze wydanie to rok 1946, autor nie miał czasu wspomnień wyprzeć,  nie miał powodu ich zmieniać i, biorąc pod uwagę naszą wiedzę na temat obozu zagłady (tak, wiem, teoretycznie był to obóz koncentracyjny) w Oświęcimiu, nie miał po co wymyślać lub konfabulowac bo tego co się działo wystarczyło w zupełności.  

Hans trafia do Auschwitz razem z żoną Friedel w 1943 roku. Zostają rozdzieleni,  ona trafia do Bloku 10 (to ten od eksperymentów medycznych dokonywanych na kobietach), on jako lekarz po niedługim czasie dostaje pracę w obozowym szpitalu.  
Tu nie mogę się powstrzymać od drobnej dygresji, zresztą w pewien sposób jest to dość zabawny fragment książki.  Friedel nie zostaje wytypowana do eksperymentów bo Hans jest lekarzem i kobieta zostaje dzięki jego protekcji  pielęgniarką a personel się zabiera raczej w ostateczności.  Jednak po jakimś czasie zostaje oddelegowana do nocnej pracy w szwalni gdzie stopniowo pogarsza się jej stan zdrowia. Prawdopodobnie ze względu na pył wszechobecny w owej szwalni. No i Hans po prostu zaczepia lekarza obozowego i pyta czy nie dałoby się jej stamtąd zabrać bo pył jej szkodzi. Lekarz obozowy stwierdza że tak, w porządku,  daje karteluszek i Friedel jest uratowana. To 1943 rok, może już 1944. Wtedy lekarzem obozowym był nie kto inny jak Josef Mengele.  Właśnie on.  Autor nawet nie wspomina jego nazwiska ale my przecież wiemy.  Ot, ciekawostka.

Ale, ale, jednym z nazwisk wspomnianych przez de Winda jest nazwisko doktora Deringa. To mój absolutny "ulubieniec". Każdy kogo tematyka obozowa interesuje natknął się na tego pana.  Do dziś wielce ważni historycy polscy nie są pewni czy Dering, polski lekarz, był zbrodniarzem wojennym czy po prostu robił to co musiał. Holendrzy a także Węgrzy wiedzą od kilkudziesięciu lat że był zbrodniarzem.   I dlatego osobiście najbardziej cenię wspomnienia holenderskich Żydów.  Wtedy Holendrzy w ogóle nie wiedzieli nawet gdzie jest Polska. Nie było Internetu,  w radio o Polsce aż tak się nie mówiło,  Holendrzy przyjeżdżali do Polski i po prostu mówili jak jest. A było tak że to głównie Polacy sprawowali funkcje kapo, blokowych, szrajberow i co tam tylko.  

Widzicie, jak się czyta polskie opracowania to najczęściej Polacy z narażeniem życia ratują innych, są wspaniali i bohaterscy. Oddają swoje racje żywnościowe słabszym, idą za nich do ciężkiej roboty, zbierają za nich ciegi. Dlatego nie lubię ich (polskich opracowań) czytać bo w obozie nie było bohaterów.  A jeśli byli to szybko umierali. 
De Wind nie raz powie jak to było z Polakami w Auschwitz,  warto choćby dlatego po tę książkę sięgnąć.  Żeby się wyzbyć tej głupiej dumy narodowej. Bo wtedy, oj, nie było do niej powodów. 

Wisienką na torcie jest zamieszczony na końcu książki artykuł de Winda dotyczący traumy obozowej. Każdy zainteresowany tematem na pewno zadawał sobie pytanie dlaczego ci ludzie nie okazywali oporu, dlaczego byli obojętni na swój los, jak to możliwe że żyli w warunkach całkowitego odczlowieczenia,  bez godności,  bez woli walki. O tym opowie Eddy de Wind który był psychiatra. 

O tym, jak bardzo fałszywe było poczucie bezpieczeństwa podtrzymywane przez pieczątki Rady Żydowskiej, przeróżne niemieckie listy i inne rodzaje zapewnień, przekonywali się wszyscy dopiero wówczas, gdy pociąg przekraczał granice Holandii. Z powodu wyparcia rzeczywistości i fałszywego poczucia bezpieczeństwa większość Żydów nigdy nawet nie podjęła próby ratunku poprzez ucieczkę lub opór, w przeciwieństwie do Żydów w warszawskim getcie, realistów, którzy mieli za sobą wielowiekowy trening w odpieraniu antysemityzmu.

Ode mnie dziesięć gwiazdek.
Ocena @Malpa:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Data przeczytania: 2020-02-06
Książka Stacja końcowa Auschwitz. Moja historia z obozu
Stacja końcowa Auschwitz. Moja historia z obozu
Eddy de Wind
{}7.1/10
Jest rok 1942, żydowski doktor Eddy de Wind pracuje jako wolontariusz w Westerbork, obozie przejściowym we wschodniej części Holandii. Tutaj spotyka młodą żydowską pielęgniarkę – Friedel. Zakochu...
Komentarze
@Johnson
@Johnson · 4 miesiące temu
Bardzo dobry tekst. Aż "nie chcę czytać". Po lekturze Grzesiuka mam dość obozowych książek, no ale pewnie trzeba będzie zajrzeć. Co mi się naprawdę spodobało:
 książki takie jak Tatuażysta z Auschwitz, gnioty niemające nic wspólnego z tamtą rzeczywistością popełnione przez odrażających  autorów którzy zarabiają pieniądze na młodym pokoleniu któremu nie chce się sięgnąć po uczciwe opracowania 
W punkt! 
{}× 5
@Malpa
@Malpa · 4 miesiące temu
Grzesiuk jest, powiedziałabym, lajtowy.  Właśnie go sobie czytam dla przypomnienia. Jeśli zechcesz natomiast  zajrzeć do de Winda przygotuj się na delikatny szok :)
{}
@Johnson
@Johnson · 4 miesiące temu
@Małpeczko, zatem do kolejki kniżka.
{}× 1
@tsantsara
@tsantsara · 4 miesiące temu
Dziwnie brzmi ten cytat, że Żydzi w getcie warszawskim mieli jakoby większe ("wielowiekowe") doświadczenie w odpieraniu antysemityzmu. W czym antysemityzm na ziemiach polskich miałby być większy, niż w Niemczech, Francji, Hiszpanii czy Rosji? Przez getto ławkowe i numerus clausus na uczelniach? Wielu z tych polskich Żydów to przecież potomkowie uciekinierów z zachodniej Europy. Podejrzewam, że gdyby opierać się na ilości pogromów lub ofiar "antysemityzmu" (bo to pojęcie z 19 w.), ziemie polskie w prześladowaniach Żydów na pewno stałyby dużo poniżej europejskiej średniej. Podejrzewam, że Żydzi z warszawskiego getta przeżyli więcej prześladowania już za panowania Niemców w Polsce niż ci na Zachodzie, stąd ich większa świadomość. No i generalnie ludzie ubożsi, żyjący w gorszych warunkach są bardziej zapobiegliwi i "mądrzejsi życiowo", niż zamożni. "Wielowiekowość" antysemityzmu w Polsce to chyba raczej niefortunne sformułowanie autora, nie dysponującego na ten temat należytą wiedzą...
{}× 3
@Malpa
@Malpa · 4 miesiące temu
Nigdy nie byłam Żydem, mogę się tu opierać wyłącznie na zdaniu de Winda, natomiast ten problem jest poruszany w książce kilka razy.  Jeśli masz czas i chęci to sprawdź,  generalnie chodzi tam nie tyle o Polskę co o Europę Wschodnią.  Nawet w którymś momencie jest o słowiańskosci właśnie w kontekście prześladowań Żydów.  
{}
@gala26
@gala26 · 4 miesiące temu
Świetna recenzja, przekonałaś mnie do przeczytania książki. Po"Tatuażyście z Auschwitz"i pojawiających się na fali popularności tej pseudoliteratury całej masy książek o tej tematyce mam obiekcje, by sięgać po cokolwiek związanego z Auschwitz, ale Twoja recenzja mnie przekonała. 
{}× 3
@Rudolfina
@Rudolfina · 4 miesiące temu
No, paru bohaterów jednak by się znalazło. Pilecki, Bartoszewski i na pewno jeszcze wielu, nieznanych z nazwiska.
{}× 3
@Malpa
@Malpa · 4 miesiące temu
Wiesz,  ja mam raczej na myśli maniere przedstawiania Polaków przez Polaków  w jak najlepszym świetle,  nie jest moją intencją umniejszanie zasług faktycznych bohaterów,  znanych i nieznanych.  
{}
@Malpa
@Malpa · 4 miesiące temu
Ale ponieważ rzeczywiście zwróciłas moją uwagę na to że niejasno się wyraziłam to się lekko wyedytowalam. 
{}× 2
@Rudolfina
@Rudolfina · 4 miesiące temu
Też mi się ta maniera nie podoba, ale cóż, taka jest chyba natura ludzka: wolimy, żeby postrzegano nas lepiej, niż gorzej😉
{}× 2
@Wiesia
@Wiesia · 4 miesiące temu
Jak w każdym społeczeństwie są Ludzie i ludzie. W obliczu zagrożenia u niektórych ( prawie u każdego) włącza się tryb "przetrwanie za wszelką cenę" i wtedy inne ludzkie odruchy odchodzą na dalszy plan. Polacy nie są tu wyjątkiem. Zgadzam się że trudno o prawdziwe relacje o tematyce obozowej i nawet te które uważamy za obiektywne mogą być przekłamane  przez niedostateczną pamięć, jak również przez punkt widzenia opisującego. 
{}× 2
@Justyna_K
@Justyna_K · 4 miesiące temu
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Mnie również coś trafia jak widzę koleną zapowiedź  powieścidła z Auschwitz w tytule. A mnożą się one jak grzyby po deszczu niestety. 
{}× 2
@Malpa
@Malpa · 4 miesiące temu
Niestety naoczni świadkowie tamtych wydarzeń w większości już nie żyją i takiej obozowej hucpy będzie coraz więcej.  
{}
@mikakeMonika
@mikakeMonika · 4 miesiące temu
10 gwiazdek za recenzje!
z polskiej literatury obozowej, bez wybielania, polecam "Anus mundi" Wiesława Kielara. A co do stosunku Polaków do Żydów to czytałam niedawno dość nową "Dom z dwiema wieżami" Macieja Zaremby Bielawskiego. Włos się jeży
{}× 1

Zobacz także

Eddy de Wind (1916-1987) był pełnym energii młodym lekarzem, który podjął decyzję o przeniesieniu jako ochotnik do obozu w Westerborku, gdzie trafiła jego matka. Warunkiem było to, że miała ona nigdy...

„To, co zawsze widzisz to dym z krematoriów. Wieczny ogień pali się dzień i noc, a ty zdajesz sobie sprawę, że to palą się ludzie. Ludzie tacy jak ty, z mózgiem i sercem, które pompuje krew”. Eddy ...

Pozostałe recenzje @Malpa

Książka Dymy nad Birkenau

Homo sum humani nihil a me alienum puto Powiedział Terencjusz i wielu z upodobaniem przytacza te słowa. Ja zastanawiam...

Książka Gorączka i krew

O nie! No po prostu nie! To jest żenada. Sama jestem sobie winna bo przecież wiedziałam że będzie wątek nadprzyrodzony...

Nowe recenzje

Książka Ostatni lot

Czym jest miłość w kajdankach? Czy małżeństwo z wysoko postawionym mężczyzną, eleganckim, bogatym i elokwentnym na zewn...

Książka Drogi przywódca

Ciągle nieodmiennie ciekawią mnie świadectwa uciekinierów z Korei Północnej, te nieliczne relacje z życia w 'komunistyc...

Książka Zagubieni

"Zagubieni" to już moje drugie spotkanie z twórczością Adriany Rak. Poprzednia książka "Bezmiar cierpienia" wywarła na ...

{}