Wyszukiwarka

Wyniki wyszukiwania dla frazy "sobie egan", znaleziono 36

W jednym z parków Yatima zauważyło siedzisko zwisające na sznurach z metalowej ramy. Przypomniało sobie, że widziało ludzi kołyszących się na nim w przód i w tył. Od owej chwili minęła cała wieczność. Zdołało na nim usiąść i nie spaść, trzymając się sznura jedyną ręką, ale gdy poleciło interfejsowi wprawić wahadło w ruch, nic się nie wydarzyło. Oprogramowanie nie potrafiło tego zrobić
W chaosie niezliczonych szczegółów każdego umysłu musiało się kryć coś, czego nie dotykał czas, nie zmieniał nagromadzający się ciężar wspomnień i doświadczeń, nie zmieniały wprowadzone przez sam umysł modyfikacje.
Nasze preferencje mają tę cudowną cechę, że w ogóle nie wpływają na wydarzenia.
Cieleśni snuli fantazję o obcych, którzy przybywali by "podbić" Ziemię, ukraść im ich "cenne" surowce, wytępić ich ze strachu przed "konkurencją"... jakby gatunek zdolny do takiej podróży mógł nie mieć mocy, rozumu albo wyobraźni potrzebnych, by uwolnić się od przestarzałych biologicznych imperatywów.
Mówił, że nikt nie będzie mnie kochał tak jak on. Postarał się, bym uwierzyła, że zasługuję na leprze życie, ale naginał rzeczywistość, żeby osiągnąć swój cel.
Jego wypaczona rzeczywistość stała się moją wypaczoną rzeczywistością. Na tym właśnie polega gaslighting, o którym nie miałam wtedy bladego pojęcia.
Robiłam, co mogłam, żeby wciąż oddychać. Gardło miałam ściśnięte, a w mojej głowie tłoczyły się myśli o nim.
Kochasz go.
Wierzysz mu.
Nie możesz od niego uciec.
Trzeba mieć odwagę marzyć, a ten, kto chce odkrywać, musi wypłynąć z bezpiecznej przystani.
Bix zastanawiał się, czy ostatnie z ich czworga dzieci nie przedłuży przypadkiem, przy współudziale jego żony, swojego niemowlęctwa aż do dorosłości.
Minęła już jedenasta. Samotne spacerowanie ulicami Nowego Jorku o dowolnej porze, a tym bardziej po zmroku, było sprzeczne z zasadami bezpieczeństwa ustanowionymi przez jego zarząd, zrezygnował więc z ponownego włożenia charakterystycznego, pozbawionego podszewki garnituru w stylu zoot ( inspirowanego zespołami ska, które uwielbiał w liceum) oraz z małej skórzanej fedory, która nosił dla złagodzenia dziwnego poczucia obnażenia, jakiego doświadczył po obcięciu dredów, gdy przed piętnastoma laty opuścił Uniwersytet Nowojorski.
Zawsze się obawiał, że ktoś go rozpozna. Anonimowość wydawała mu się czymś nowym.
Lizzie wychowała się w świecie nieświadomym istnienia czarnych, chyba że byli to czarni służący albo czarni noszący kije golfowe w country clubie, do którego należeli jej rodzice.
Czy można zacząć od nowa bez porzucenia wszystkiego?
Panie, których zakrzywione paznokcie ozdobione były misternymi malunkami zarezerwowanymi zwykle dla desek surfingowych o wartości muzealnej, słuchały go z ledwie tłumioną wesołością.
-David?-głos Megan.
-Rozmawiam z ciasteczkami.
-Roz...co takiego?
-Zaraz ci wyjaśnię.
-David?-głos Megan.
-Rozmawiam z ciasteczkami.
-Roz...co takiego?
-Zaraz ci wyjaśnię.
Luke White i Victoria Regan byli dla siebie stworzeni i tylko oni stali sobie na przeszkodzie do własnego szczęścia
Jesteśmy pokonani. Tak. - powiedziała Megan - Ale to nie klęska Jonathanie. Klęską jest odmowa walki. Klęska to siedzieć cicho i mieć nadzieje, że ktoś inny rozwiąże problem.
Manipulacje Grega doprowadziły do tego, że Megan wątpiła w samą siebie, a on jeszcze w tym utwierdzał, przekonywał, że to miłość, a nie przemoc. A gdy doszło do rękoczynów, zawsze nazywał to wypadkiem, błędem.
Czyż nie wiem już, że ludzie postrzegają swoje grzechy tak, jak im pasuje? Zawsze można znaleźć powód, dla którego samolubność tak naprawdę wcale nie jest samolubna, zbrodnie są uczciwe, a czekanie, aż ktoś inny zginie, to wybór wymagający większej odwagi.
(...) każdego z nas od równi pochyłej dzieli jeden niewielki krok. Coś, co wkrada się do świadomości i za nic nie chce jej opuścić(..)
Czasami trzeba wyjść poza to, co oczywiste, żeby znaleźć prawdę
Nie należy oceniać miasta po rozmiarze kostnicy
Nieznajomy przycisnął ją do siebie i wciągnął w las, który kiedyś był jej przyjacielem.
Demony zostały wezwane i teraz czuła, jak wirują wokół niej, wciągają ją niczym silny nurt wody, zasysający ją w głąb ciemnego bezkresnego morza.
Od matki nauczyłam się jednego: stajesz się historiami, które opowiadasz.
A najprawdziwsza historia to ta, którą opowiadasz sobie w samotności.
Za którą wszyscy się modlili, a przynajmniej próbowali to robić, bo w głębi duszy każdy dziękował, że to nie jego dziecko zaginęło tam, w ciemności.
Te wspomnienia nie należą do mnie. To obrazy z wiadomości. Historie z gazet. Fragmenty z książki mojej matki. To była kolejna prawda, którą wtedy odkryłam: twoja historia nie zawsze należy do ciebie. Należy przede wszystkim do autora. Do świadka. Do tego, kto ją opowiada. Kiedy mówią "Pamiętacie tę dziewczynkę z Widow Hills?" nie odwołują się do moich wspomnień, lecz jedynie do własnych.
Nie da się zmienić tego jak tych ludzi potraktowano po śmierci, ale mogę przywrócić nieco szacunku ich człowieczeństwu, odkrywając ich historię, oddzielając mity od faktów i badając konteksty, w których takie traktowanie zmarłych mogło być dopuszczalne.
© 2007 - 2025 nakanapie.pl