Pstryknęło więc czajnikiem, z szafki wyjęło kubek z krową, wrzuciło do niego torebkę herbaty i trzy kostki trzcinowego cukru.
Lew, czarownica i stara szafa (chorowałam dosłownie na to!)
Iza popatrzyła na niego, sprowadziła delikatnie tułów do parteru, i sięgnęła ręką po mały taboret stojący nieopodal szafki umiejscowionej przy ściani...