Uratowała nas ruda, która uśmiechnęła się uwodzicielsko w stronę łypiącego na nas ponuro skrzata i zamruczała: - Może on nie jest najładniejszy, ale w...
O dziwo skrzat nie zamieszkiwał w rozpadającej się chałupie, czy szopie z gnijących desek, ale w porządnym domostwie na podmurówce, ze świeżą strzechą...
Nigdy nie pamiętał o wpływie stali, a ja nigdy nie pamiętałem, żeby mu przypomnieć, więc wina leżała po obu stronach.