Rozejrzał się, pozornie od niechcenia, dookoła: otaczali go sami biedni frajerzy - stali, a on siedział rozparty jak basza, jak król świata.
Zapisałem w pamięci, aby potem zagadnąć wiedźmina, co o tym sądzi i zwróciłem się w stronę gości: - Dobrze, żeś się obudził - zaczął młody - Pamiętasz...
Kierowali się w stronę budynku poczty.
Dół robił się coraz głębszy, ziemi obok przybywało, gdy od północnej strony pojawił się dźwięk.
Obok mnie stali Martin, Łuska i Młody.
Nigdy nie pamiętał o wpływie stali, a ja nigdy nie pamiętałem, żeby mu przypomnieć, więc wina leżała po obu stronach.