Artykuł
{} 20 komentarzy

Czy zagraniczni pisarze są lepsi od polskich?

autor: Dominika (Recenzje na widelcu)
data publikacji: 2019-11-22
Pogląd, że pisarze zza granicy są z założenia lepsi od naszych, nie jest wcale mitem. W różnych grupach dyskusyjnych od czasu do czasu spotykam się z takim podejściem. Co więcej, czytałam o sytuacji, gdy czytelniczka sięgnęła po daną autorkę, ponieważ ta miała obco brzmiący pseudonim. Nie żałowała potem swojego wyboru, ale gdyby nie ta omyłka, prawdopodobnie nie poznałaby twórczości swojej, obecnie, ulubionej pisarki. 
Skąd bierze się to przekonanie o wyższości obcojęzycznych autorów? A może tkwi w tym ziarno prawdy?

Ktoś tak powiedział i… zostało


Na czytanie (niestety) nie ma nieograniczonego czasu. Gdy dochodzą domowe obowiązki, praca, dzieci… moment z książką w ręku staje się luksusem. Skoro tak, to trzeba rozsądnie nim dysponować. Myśl, że zagraniczni autorzy piszą lepiej, gdzieś tam “kołacze” w podświadomości. Może właśnie dlatego, z zabiegania i na wszelki wypadek, sięgamy po powieści, które zadebiutowały w innych krajach.

Pierwsze wrażenie


Pierwszy kontakt z nowym wydawnictwem, innym gatunkiem, czy debiutującym autorem może na długo określić nasze podejście. Jeśli czytelnikowi na początku jego przygody z rodzimą literaturą trafiały w ręce powieści, na których się zawiódł, to wrażenie łatwo przenieść na książki polskich pisarzy w ogóle. Tak samo, jeśli kojarzą mu się one przede wszystkim z lekturami, czy epopejami narodowymi, które przecież każdy musi znać i cytować. Pierwsze wrażenie trudno zatrzeć, ale warto próbować.

Wydanie zagraniczne jako znak jakości


Z tego punktu widzenia, coś w tym może być. W pierwszej kolejności książki wydawane są w kraju autora, dopiero znani i poczytni pisarze mogą liczyć na publikacje na kilku rynkach jednocześnie. Wydawnictwa decydują się na tłumaczenia, dopiero gdy tytuł przyjmie się “u siebie”, uzyska sporą sprzedaż i pozytywne rekomendacje. To już pierwsza selekcja, którą przechodzi książka, zanim trafi do zagranicznego odbiorcy. Po drugie, tłumaczenia i publikacja na innym rynku to droga sprawa, często decydują się na nią tylko duzi wydawcy. Ich z kolei stać na topowe nazwiska i w ten sposób trafiają do nas tytuły zweryfikowane już na kilku wcześniejszych etapach.

Nie oznacza to bynajmniej, że polscy autorzy są gorsi, ani co więcej, że ci zza granicy piszą lepiej. Jednak książki, które przed wydaniem wymagają tłumaczenia, zwyczajnie przechodzą więcej etapów “selekcji”. Ma to też swoje minusy. Wiele perełek może ujrzeć światło dzienne dzięki małym wydawnictwom, a nawet współfinansowaniu autora. Rodzimi pisarze, często debiutanci, to po prostu wielka niewiadoma. Duża szansa na coś niesamowitego, ale też równie spektakularną klapę. Jednak jeśli nie znasz ich rodzimego języka, zazwyczaj nie masz możliwości poznać ich pierwszej powieści.

Rekomendacje i porównania


Nic tak przyjemnie nie sprzedaje książki, jak głośne nazwisko. A jeśli akurat nie wydajemy kolejnego zagranicznego hitu, tylko polskiego debiutanta, to przecież zawsze możemy się powołać na tego pierwszego! Tak właśnie otrzymujemy nową Rowling, krajowego Nicholasa Sparksa, czy kolejną Jodi Picoult. Niby ma to nas, czytelników, nakierować na charakter książki, ale mnie bardzo często wprowadza w błąd. Bo Jan Kowalski zawsze będzie… Janem Kowalskim. Te chlubne tytuły powstają zazwyczaj już na etapie promocji. Autor, pisząc książkę, nie powinien kopiować stylu innych, nawet jeśli są to guru na listach sprzedaży. Jednak kiedy czytelnik widzi na okładce “powieść niczym S. Kinga” to właśnie tego oczekuje. Potem czuje się rozczarowany, że książka nie przypomina twórczości mistrza grozy i też ciężko się dziwić, że tak nie jest. W końcu napisał ją inny autor. Z tego powodu czytelnik może dojść do mylnego wniosku, że oryginał, czyli pisarz zagraniczny, jest po prostu lepszy. Tymczasem każdy z nich jest zwyczajnie… sobą.

Dobre, bo polskie?


Dla kontrastu muszę wspomnieć, że spotkałam się też z zupełnie odmiennym stanowiskiem. Część czytelników deklaruje głęboką miłość do rodzimej literatury. Od zagranicznych bohaterów preferują swojskich Janków i Kasie. Tak samo chętniej poznają fabułę dziejącą się w Krakowie, niż na Manhattanie. Na pewno tkwi w tym sporo racji, ale o gustach się nie dyskutuje. Z praktycznego punktu widzenia można dodać jeszcze, że kontakt z polskim pisarzem i przede wszystkim szansa na swobodną rozmowę, jest dużo większa w przypadku polskich autorów. Łatwiej przeprowadzić wywiad, czy chociażby przekazać swoje wrażenia z lektury.
Chociaż pozytywny patriotyzm nie jest niczym złym, również to podejście nie do końca do mnie przemawia. 

Dobre, bo… dobre?


Jeśli miałabym powiedzieć, czy wolę polską, czy zagraniczną literaturę to… nigdy nie udzieliłabym odpowiedzi. Dla niektórych kraj pochodzenia autora jest ważny, ale dla mnie nie. Cenię sobie zarówno jakość głośnych nazwisk zza granicy, jak i niepewność towarzyszącą poznawaniu polskich debiutów. 

Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Wolicie krajowych, czy obcych autorów? A może jest wam to zupełnie obojętne?

 
O autorze:
@dominika.nawidelcu
Dominika (Recenzje na widelcu) @dominika.nawidelcu
Kocha dosłownie wszystko związane z książkami, uwielbia je czytać, zbierać, układać i, przede wszystkim, pisać o nich. Z zawodu doradca podatkowy, z zamiłowania booknerd, recenzentka i copywriterka. Jest wdzięczna za każdy komentarz pod jej postem :)

Komentarze

@Natula
@Natula · 18 dni temu
Rekomendacje działają na mnie jak płachta na byka, to taki pic na wodę, że hej. 

Gdy pracowałam w księgarni, moja kierowniczka, która szefowała już od 40 lat, wspominała, że kiedyś za książkami ustawiały się kolejki i głównie sprzedawało się polską literaturą. Jako nastolatka pamiętam, że półki w bibliotece uginały się od Kinga, Mastertona, Brkera, Christie czy Steel, więc już w tym momencie szala przechylała się w inną stroną i chyba tak zostało. Dla mnie nie ma znaczenia czy autor jest z zagranicy, czy pochodzi z polski. Liczy się jakość, a jedni i drudzy potrafią tworzyć arcydzieła, i pisać ramoty. W każdym razie nie mam uprzedzeń, a moje w kurzenie na kiepską książkę jest takie samo niezależnie od narodowości autora. 
{}× 13
Komentarze (1)
@Mollinka_90
@Mollinka_90 · 18 dni temu
Do polskich pisarzy podchodzę z ogromną nieufnością i ostrożnością. Czytałam swego czasu sporo książek z tzw. literatury kobiecej. W polskich pisarzach tego nurtu denerwowało mnie naśladowanie zachodnich autorów, wprowadzanie sytuacji rodem z amerykańskich filmów, takich zupełnie nieprawdopodobnych na naszym gruncie. Potem pani Kalicińska napisała "Dom nad rozlewiskiem" i nagle przybyło w księgarniach powieści o bardzo zbliżonej fabule - ktoś z problemami dziedziczy dom po przodkach, o których istnieniu często nie wiedział i tam znajduje wielką miłość - masakra.  Ta wtórność sprawiła, że konsekwentnie nie sięgałam po polskich pisarzy i kiedy zaczęłam czytać więcej kryminałów czy thrillerów, to również w pierwszej kolejności wybierałam autorów zagranicznych. Aktualnie raz na jakiś czas próbuję dać szansę rodzimym autorom, ale w żadnym wypadku nie kuszą mnie blurby w stylu "polski King" czy "polska Picoult". Mam nadzieję, że w końcu czyjaś proza mnie urzeknie, ale jak na razie różnie z tym bywa i w związku z tym jak na razie u mnie wciąż górą pisarze z zagranicy :)
{}× 6
Komentarze (2)
@Mackowy
@Mackowy · 18 dni temu
"Dobre, bo dobre" teoretycznie zamyka dyskusję, chociaż warto by było o to zapytać jeszcze Ovego Løgmansbø  ;)
{}× 5
@Edyta_09
@Edyta_09 · 17 dni temu
Ja też podchodziłam do polskich autorów jak do jeża, ale doszłam kiedyś do wniosku, że narodowość nie ma znaczenia. Świat kreowany przez autorów może się różnić w zależności od kraju z jakiego pochodzą, bo tzw. realia czy odmienna wrażliwość kulturowa odbijają się w tym, co tworzą.
To czego nie znoszę to naśladowanie innych i  dlatego hasła sugerujące, że mamy na naszym rynku odpowiednik Kinga czy Cobena są dla mnie zniechęcające. Dla mnie to informacja, że autor nie jest w stanie wypracować własnego stylu i musi naśladować innych, żeby cokolwiek napisać. 
{}× 3
@wierkiewicza
@wierkiewicza · 17 dni temu
Dla mnie właściwie nie ma znaczenia, czy pisarz z naszego kraju czy z innego kontynentu. Nie ukrywam jednak, że zdecydowana większość przeze mnie przeczytanych książek jest autorstwa pisarzy zagranicznych. Większy "problem" stanowią dla mnie książki reklamowane i polecane wszem i wobec. Zawsze czytam je na długo po premierze, niejednokrotnie nawet po kilku latach. Niestety, w większości przypadków dochodzę do wniosku, że nic by się nie stało, gdybym do lektury nie przystąpiła...
{}× 3
@Paulka
@Paulka · 18 dni temu
Nasi wymiatają w fantastyce <3

{}× 3
@Betsy59
@Betsy59 · 17 dni temu
Ja lubię polskich autorów. Lubię polskie realia, odniesienia do polityki i współczesnego życia społecznego (najlepiej złośliwe). Uwielbiam polskie kryminały retro, z których można się wiele o historii  Polski dowiedzieć. Ale lubię też zagranicznych autorów. Wielu z nich było inspiracją do naszych podróży, aby zobaczyć na własne oczy miejsca przez nich opisane.  Na pewno bliżej mi  do autorów europejskich, niż amerykańskich. Zupełnie inna kultura, odczuwanie świata. Wyjątkiem jest Margaret Atwood. Ona bliska mi jest bez względu na ocean nas dzielący.  Generalnie- najlepszy jest płodozmian- trochę polskiego, trochę zagranicznego.
{}× 2
@jasia_
@jasia_ · 18 dni temu
Nigdy mi nie przyszło do głowy, by kategoryzować ksiązki na dobre i złe porównując wyłącznie narodowości autorów. Ktoś tak w ogóle robi? Każdy kraj ma dobrych i złych pisarzy. My mamy Gombrowicza, amerykanie mają Steinbecka. My mamy Piotra C. i amerykanie mają pewnie kogoś kto pisze równie aczytalne utwory i kogo pewnie w ogóle nie poznamy, bo nie trafi na półki polskich księgarń.
"Dobra, bo dobre", a nie dobre, bo stamtąd i gorsze, bo stąd.

{}× 2
@Little_Lotte
@Little_Lotte · 18 dni temu
W mojej biblioteczce znajdują się tylko zagraniczni autorzy. Dobra książka zawsze będzie dobrą książką, a produkt - produktem. Kraj  ma dla mnie znaczenie, bo każdy jest inny. I tą innością mimowolnie nasiąkają książki.  
{}× 2
@oliwa
@oliwa · 15 dni temu
Parę razy złapałam się na tym, że od polskich pisarzy wymagam więcej – chcę żeby świat, który tworzą, był mi jakoś znajomy, żebym mogła w niego uwierzyć, bo patrzę na niego tymi samymi oczami. Z „obcymi” pisarzami nie mam takich problemów, bo nie mam porównania. Jestem pewna, że gdyby ktoś z naszych pisarzy kryminałów opisywał np. pracę policji czy relacje rodzinne w podobny sposób, jak np. pisarze skandynawscy, w życiu byśmy tego nie kupili. 
 
Lubię polską szeroko pojętą literaturę faktu, bo zwykle stoi za nią świetny warsztat, próba dogłębnego zrozumienia tematu, odpowiedzialność za słowo. 
{}× 1
Komentarze (1)
@Justyna_K
@Justyna_K · 17 dni temu
Kiedyś unikałam jak diabeł święconej wody polskich autorów. Przestałam unikać i jestem bardzo zadowolona. Oczywiście trafiają się i słabe książki jednak na "gnioty i miernoty" możemy trafić wszędzie. Kraj pochodzenia autora nie ma tu nic do rzeczy. Najważniejszy jest warsztat literacki, odpowiednie przygotowanie autora przed przystąpieniem do napisania powieści, świadomość tego o czym się pisze i w jaki sposób. 
{}× 1
@ixzca
@ixzca · 16 dni temu
Ilekroć wybieram polskiego autora, to zawsze jestem niezadowolona. Mam wrażenie, że polscy autorzy są jeszcze na etapie raczkowania jeśli chodzi o pisanie. Z polskimi filmami idziemy bardzo do przodu od ostatniego czasu więc może i na książki kiedyś przyjdzie czas.
{}× 1
@Johnson
@Johnson · 15 dni temu
Pytanie dość dziwne, jeśli nie po prostu nieuzasadnione. Dlaczego w ogólnym założeniu mieliby być? Niezależnie od narodowości można pisać książki dobre lub złe. Jest jeszcze kwestia tłumacza, ale to osobny temat. 
{}× 1
Komentarze (1)
@Gosia
@Gosia · 14 dni temu
Wszędzie zdarzają się lepsi i gorsi pisarze! Wcale nie jest powiedziane, że jeżeli autor z naszego kraju to książka musi być słaba. Bywają takie, że zagraniczni pisarze nie dorastają im do pięt! 
{}× 1
@ela_r22
@ela_r22 · 15 dni temu
Zgadzam się z większą ilością wypowiedzi,  nie ważne jakiej narodowości jest autor. W książce najpierw   przyciąga mnie okładka, później tytuł, spoglądam co to za gatunek a na końcu autor. Jestem wielbicielem powieści historycznych. Najlepiej takich w których są prawdziwe fakty historyczne, gdzie jest romans, trochę sił nadprzyrodzonych i zagadka kryminalna do rozwiązania. I powiem Wam, że najczęściej trafiałam na książki autorów zagranicznych, ale też kilka razy były to dzieła naszych rodzimych twórców , chociaż takowych na rynku jest zbyt mało. Np.: Marianna Autor: Magdalena Wala; Przekroczyć rzekę, Autor: Anna J. Szepielak,; Dama z wahadełkiem Autor: Paulina Kuzawińska. Najważniejsza jest przyjemność z czytania. 

{}
@wojciechowska.am
@wojciechowska.am · 16 dni temu
Trochę ta wypowiedź krzywdząca, choćby dla rodzimych twórców fantastyki, którym - osobiście uważam - wcale nie brakuje wiele do zagranicznych autorów ;) A wręcz uważam, że nasi w fantastyce bywają lepsi, a na pewno równi tym zagranicznym. Warto też pamiętać o tłumaczeniach - dla mnie angielskie kryminały tłumaczone z angielskiego na polski to koszmar czytelniczy i jeśli ktoś ma takie umiejętności - należy czytać w oryginale. Ale co np. z takimi książkami chińskich autorów? Tu chyba dużo zależy od pracy tłumacza więc (do brzegu, do brzegu) dobra książka to po prostu dobra książka, nieważne skad pochodzi. Ważne, żeby nam odpowiadała :)) 
{}
@Aleksandra_99
@Aleksandra_99 · 15 dni temu
Wiadomo, że jak autor jest popularny to sięgnie się po jego twórczość. Jednak staram się sięgać zarówno po autorów krajowych jak i zagranicznych. Moim zdaniem autorom krajowym pomagają często wydarzenia promujące czytelnictwo w Polsce, np. targi ciekawej książki, spotkania autorskie. Dzięki temu poznałam twórczość takich osób jak Thomas Arnold czy Michał Zawadka, a także niedługo będę miała przyjemność przeczytać książkę Artura Urbanowicz. Z chęcią czytam książki polskich autorów i kupując czy wypożyczając książki nie patrzę na to skąd jest autor, jednak bardziej dla mnie się liczy to co pisze. 
{}
@Setna_Malpa
@Setna_Malpa · 14 dni temu
Ciężko w ogóle to porównać.  Zagranicznych pisarzy jest o wiele więcej niż polskich. Jeżeli postawimy Polskę kontra świat  (a my to uwielbiamy) to prosta matematyka pozwoli nam uzyskać odpowiedź.  Jasne że zagraniczni,  bo jeśli nawet 80% zagranicznych pisarzy to grafomani to te 20% które zostanie przewyższa liczebnie pisarzy polskich. 
{}
@literackiespelnienie
@literackiespelnienie · 8 dni temu
Sugerowanie się narodowością autora jest bezzasadne. Jedyne, co może być przeszkodzą - to mentalność. Szwedzcy pisarze rzadko piszą gorączkowo, ale jak porwiemy się na literaturę z południa, jak Włochy czy Hiszpania - od razu kipi szerszą paletą emocji. Często rozedrganych. 
{}
@izka91201
@izka91201 · 16 dni temu
Mi to obojętne , jakiej narodowości jest autor ;) Lubię i polskich i zagranicznych ;) Oczywiście, moim zdaniem zagraniczni autorzy piszą lepsze książki fantasy ;)
{}
{}