Traktat o łuskaniu fasoli

Traktat o łuskaniu fasoli
4.54
Ocena 4.54 na 5 możliwych
Na podstawie 48 ocen kanapowiczów
Laureat Nagordy Literackiej NIKE 2007 Często i zimą przyjeżdżał. A najdziwnie...
Laureat Nagordy Literackiej NIKE 2007 Często i zimą przyjeżdżał. A najdziwniejsze, może pan sobie wyobrazić, że w ogóle nie polował. I to nie były trofea jego myśliwskich sukcesów. Miał natomiast fuzję. Do czego była mu potrzebna, nie wiem. A jak trafić przez poroża do czyjejś duszy? I nagle, tru...
Pełny opis
Data wydania: 2007
ISBN: 9788324008919
Wydawnictwo: Znak

Recenzje

Wyłuskany
Traktat o łuskaniu fasoli (2006) kategoria: literatura współczesna liczba stron: 400 cena: 35,00 wydawnictwo: ZNAK ocena: 8/10 “Nieraz tylko to z całego życia zostaje, czego się nie sprzeda.” WYŁUSKANY „Niech pan zauważy, co znaczył zawsze powrót z wojny. Ktoś wrócił, ktoś nie wrócił, już to samo...
Traktat o życiu
„Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego, za który pisarz zdobył wiele prestiżowych nagród, w tym Nagrodę Nike, leżał na mojej półce jakieś dwa lata. Co jakiś czas zerkałam na książkę, chciałam zabrać się za czytanie, ale w ostateczności odkładałam tom. W końcu postanowiłam, że muszę poz...
Napisz swoją opinię

Opinie

@Patryka
@Patryka 2008-03-24
Przeczytane (2008-03-24)
Posłużę się cytatem z okładki: "takiego traktatu młody człowiek nie napisze." Książka purusza ważne tematy, jednak czyni to w sposób taki, że zarazem bardzo łatwo się ją czyta. Właściwie jest to monolog opowiedziany podczas tytułowego łuskania fasoli - historia życia. Czasy wojny, lata powojenne... To wszystko przeplata się z bardzo licznymi dygresjami. Polecam każdemu lubiącemu dobre książki - ta jest świetna.
@SYSTEM
@SYSTEM 2008-12-18
Przeczytane (2008-12-15)
Mądra opowieść mądrego człowieka u schyłku życia. Pięknie usnuty monolog poruszający istotne kwestie. Napisana bardzo płynnie, tak też się ją czyta.Ciekawe czy do napisania tej prozy wystarczy sama inteligencja i lekkość słowa? Czy też do tego trzeba się zestarzeć i poważnie naprzeżywać;) Chciałabym jeszcze jeden dzień z nimi połuskać fasolę. polecam
@TiTiUu
@TiTiUu 2011-04-04
Przeczytane (2011-04-04)
Niezwykła książka - mądra, a przy tym genialna pod względem literackim. Autor nawiązuje z czytelnikiem jakiś niesamowity, intymny kontakt. Byłam oczarowana. I tak jak "takiego traktatu młody człowiek nie napisze", tak też podejrzewam, że niejeden młody człowiek nie będzie potrafił go zrozumieć i docenić.
@karolas2
@karolas2 2010-09-29
Przeczytane (2010-09-30)
Książka, którą choć płynnie się czyta, wbrew pozorom nie jest "lekka i łatwa". Podoba mi się klimat, prostota języka i monolog tak skonstruowany, że doskonale wiadomo jak zachowuje się i co mówi towarzysz łuskający fasolę.
@annam
@annam 2009-07-13
Przeczytane (2009-07-13)
Bardzo mi się podobała, chociaż jest to książka specyficzna. Napisana płynnie, czyta się ją przyjemnie, czasami zastanawiająca...
@malwinka
@malwinka 2008-05-03
Przeczytałam na początku roku. Odczucia mieszane. Z książek tego wybitnego autora najlepszą jest moim zdaniem "Pałac".
@Doszka
@Doszka 2008-04-19
Przeczytane (2008-04-19)
Powiem tylko tyle: więcej takich książek! Takich mądrych, ciepłych, poruszających ważne tematy w tak normalny sposób.
@aggi406
@aggi406 2013-02-15
Dzieło wielkiego formatu. Podobnie jak wcześniejsze "Kamień na kamieniu" i "Widnokrąg".
AN
@anus242 2009-12-09
Przeczytane (2007-08-07)
Numer 1 na mojej liście ukochanych lektur. Jestem zachwycona, oczarowana, zakochana!!!!
@Alaska1118
@Alaska1118 2014-11-16
Przeczytane (2014-11-16)
Absolutnie cudowna, ubrana w piękne, acz proste zdania. Polecam :)
Traktat o łuskaniu fasoli

Laureat Nagordy Literackiej NIKE 2007 Często i zimą przyjeżdżał. A najdziwniejsze, może pan sobie wyobrazić, że w ogóle nie polował. I to nie były trofea jego myśliwskich sukcesów. Miał natomiast fuzję. Do czego była mu potrzebna, nie wiem. A jak trafić przez poroża do czyjejś duszy? I nagle, trudno mi powiedzieć, co się stało, któregoś dnia przyjechał ciężarowym samochodem z dwoma robotnikami i zabrał te poroża, a domek wystawił do sprzedania. Niektórzy mówili, że jakiegoś dobrego kupca na te poroża znalazł, a inni, że wywiózł na śmieci. Ale prawda mogła być jeszcze inna, chociaż nie domyślam się. Namawiałbym pana. Nie chce dużo. Jak za taki domek, to prawie pół ceny. Co by pan tu robił? No, a co ja robię? Jeszcze jakby pan przyjeżdżał raz czy dwa razy do roku, i to po sezonie. Mógłbym nawet więcej sadzić fasoli. A nie chciałoby nam się łuskać, moglibyśmy pójść na spacer do lasu. Moglibyśmy posłuchać muzyki, przywiozłem sporo płyt. Nie, w szachy nie gram. A chciałby pan zagrać? Jakoś się nie nauczyłem. Nie miałem cierpliwości do szachów. Za granicą grywałem czasem w brydża, tylko że do brydża trzeba by czterech. Na budowach, kiedy pracowałem, jeśli nie piło się wódki, zdarzało się, ale to rzadko, że grywaliśmy w karty. W tysiąca, w durnia, w sześćdziesiąt sześć, także w oczko czy w pokera. A wcześniej w szkole w pudełka zapałek. Nigdy nie grał pan? Nawet pan nie słyszał o takiej grze? Prosta gra. Kładzie się pudełko zapałek, musi być tylko pełne, na brzegu stołu, na płask i żeby nie całą połową poza brzeg wystawało, bo spadnie. I podbija się, o, tym wskazującym palcem. W zależności jak upadnie na stół, tyle punktów się otrzymuje. Na sztorc, czyli na najkrótszy bok, gdzie zapałki się wyjmuje, najwięcej. Myśmy się umawiali na dziesięć punktów. Ale można się inaczej umówić. Na draskę jedną czy drugą stroną, wie pan, co to draska? Gdzie się zapałki pociera, pięć. Na płask, zero. O, to nie była taka niewinna gra, jak pan myśli. Nie ma gier niewinnych. Wszystko zależy nie w co się gra, lecz o co. Niewinnie graliśmy, kiedy przychodził wychowawca. Wtedy i punktów nie zapisywaliśmy. Zbierał pudełka od zapałek i prawie każdego wieczora przychodził, czyśmy wypalili już zapałki z wczorajszego pudełka. Potem panu powiem, po co zbierał. Siedział nieraz i siedział. Tak że bywało, musieliśmy udawać, że niby do spania się szykujemy, inaczej by nie wyszedł. Ten odpinał guziki u koszuli, ten rozsznurowywał buty, ten rozścielał łóżko. A gdy wreszcie wyszedł, przekonany pewnie, że zaraz będziemy w łóżkach leżeć, sprawdziło się jeszcze na korytarzu, czy i z baraku wyszedł, wtedy dopiero zaczynaliśmy naprawdę grać.

Współtworzący tą stronę
puchar @gosiaw @gosiaw pierwsza opinia