Żałobnica recenzja

Żałobnica

Autor: @S.anna ·5 minut
2021-07-07
Skomentuj
5 Polubień
W "Żałobnicy" Robert Małecki próbował wcielić w życie starą zasadę mistrza Hitchcocka - zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie ma rosnąć.

I, rzeczywiście, zaczyna się od trzęsienia ziemi. Na przejeździe kolejowym, który nie został zamknięty na czas, ginie mąż głównej bohaterki i jego nastoletnia córka z pierwszego małżeństwa. Niedługo później dróżniczka, odpowiedzialna za nie dopilnowanie zamknięcia przejazdu tamtego feralnego dnia zostaje uznana za zaginioną. We wszystko zdaje się być zamieszana Anna, druga żona mężczyzny, która poza osobistą tragedią musi zmierzyć się również z tajemnicą ze swojej przeszłości - gdy była nastolatką zaginęła bez wieści i dotąd się nie odnalazła jej najbliższa przyjaciółka. W związku z zainteresowaniem opinii publicznej, jakie teraz, po śmierci męża, budzi Anna, zaczynają wokół tej sprawy węszyć lokalni dziennikarze. Czy te wydarzenia mogą mieć ze sobą coś wspólnego? I co wydarzyło się w małej małopolskiej wsi wiele lat temu?

Powieść podzielona jest na trzy płaszczyzny czasowe - odległa przeszłość, teraźniejszość i sceny krótko poprzedzające wypadek, wszystkie prowadzone w stylu pierwszoosobowym, poznajemy je z punktu widzenia Anny, co, jak przypuszczam, w zamierzeniu miało pomóc nam wczuć się w główną bohaterkę. Rzecz czyta się błyskawicznie, w pewnym momencie trudno się od niej oderwać, co jest niewątpliwie związane ze stylem pisarstwa i lekkim piórem pana Małeckiego. Autor wprowadza nowe informacje powoli, stopniowo budując napięcie, plus w typowy dla siebie sposób tworzy klimat (kto czytał np. serię o Grossie wie, o czym piszę), "rozmywa" akcję, dodając powolne opisy zwykłych czynności, często powtarzalnych, i można to lubić lub nie, ja akurat lubię (u Roberta Małeckiego, że doprecyzuję, który moim zdaniem sprawnie posługuje się językiem polskim i ma talent do tworzenia atmosfery w swoich powieściach, u innych pisarzy różnie to bywa :)), bo pozwała mi się to swobodnie i bez napięcia unosić na fali opowieści, ale jak się nie lubi to można rzecz trudno znieść, bo sporo ich jest, tych opisów, i w dodatku przybywa ich z czasem.

Ponieważ "Żałobnica" nie jest typowym kryminałem, tylko thrillerem, i to psychologicznym, wypadek jest oczywiście tylko pretekstem do przedstawienia historii życia głównej bohaterki i jej tajemnicy. Małecki dawkuje nam informacje, dawkuje, powoli, powoli, wplecione między (liczne ;)) opisy parzenia kawy i sennych koszmarów bohaterki, i tak je dawkuje, i dawkuje, i dawkuje, napięcie sobie rośnie, rośnie.... a potem drastycznie opada, ponieważ nowe fakty są coraz bardziej nieprawdopodobne i z d... oprawdy nie wiadomo skąd wzięte. Choć uczciwie muszę przyznać, że zauważyłam te nie klejące się ze sobą różności dopiero, gdy skończyłam książkę i zaczęłam się nad nią zastanawiać.

A zatem, seria pytań:

- po co w książce postać taksówkarza, która do akcji kompletnie nic nie wnosi? Wydaje się, że jest to jakiś tajemniczy Ktoś, jakieś Nemezis, które Coś Wie, które się Anna Opiekuje i o nią Troszczy, ale nie, nic z tych rzeczy. Plus na deser niejako okazuje się, że to były policjant i kumpel wujka kobiety, w tej sytuacji, przepraszam bardzo, ale tajemnica Anny wydaje mi się jakoś mało tajemnicza, skoro w każdej chwili okazać się może, że wiedziało o niej pół miasta.

- dlaczego działania męża bohaterki zmieniają się w pewnym momencie o 180 stopni, i to raczej znienacka? Czym to jest spowodowane? Co skłoniło go do szperania w przeszłości żony, chociaż nie miał ŻADNYCH podstaw, by podejrzewać, że Anna skrywa jakąś tajemnicę? OK, małżeństwo się sypało, chciał się uwolnić od żony i nie uszczuplić majątku przy rozwodzie, czy nie byłoby logicznym posunięciem raczej wynajęcie detektywa, by ustalił, czy małżonka nie ma kochanka? A nie grzebanie w odległej przeszłości, bo tak? Poprawcie mnie, gdybym się myliła, ale w większości przypadków szperanie we wczesnej młodości trzydziestolatki dałoby oszałamiające dowody na to, że była słaba z fizy, parę razy urwała się z geografii i chodziła z Piotrkiem z 8A, chociaż bardziej podobał jej się Marcin. Jeśli mąż decyduje się prześledzić odległą przeszłość żony powinien mieć ku temu jakiś wyraźnie podany czy zasygnalizowany powód, to, że Anna nie lubiła wspominać dzieciństwa to moim zdaniem przymało.

- a jak już wynajmujemy kogoś, i w dodatku mamy na to kasę, to może jednak fachowca? A nie dziennikarza lokalnego, który jakimś magicznym sposobem przez śledzenie bohaterki tu i teraz miałby się dowiedzieć czegoś, co wydarzyło się w jej życiu te ponad 15 lat temu?

- czy postać Roksany była wprowadzona w jakimkolwiek celu poza wielokrotnym powtórzeniem, że była gruba, pryszczata, wulgarna, nienawidziła macochy i Anna obwinia ją o narastający kryzys w swoim małżeństwie? Niby są tu i ówdzie rzucone jakieś aluzje, z których można wydedukować, że to Roksana pchała tatusia do prowadzenia wspomnianego śledztwa, ale znowu.... czemu? Po co? Dla nastolatki w wieku Roksany to, co zdarzyło się na jakiejś podkrakowskiej wsi 15 lat temu (czyli, przypomnijmy, w roku jej narodzin) to jest przecież jakaś nieistotna prehistoria. No, chyba, że miałaby jakąś interesującą rzecz do wywęszenia, a nie byłaby po prostu pchana przez Imperatyw Narracyjny.

Sama Anna bardziej mnie znużyła niż zaintrygowała. Składała się z zimnych nóg, hektolitrów kawy i regularnie powtarzających się opisów koszmarów sennych. A, i rozmyślań o swojej urodzie (i, doprawdy, bardziej wiarygodne wydawały mi się te koszmary zapijane kawą niż rozważania, z którego profilu lepsze selfie zrobić. Wdowa, niechby nawet i mało zrozpaczona, ale jednak ciut wstrząśnięta, świadoma narastających wokół niej niewygodnych dla niej pytań - i rozważania, jaka jest śliczna oraz, że policjantka z kryminalnej, która chce ją przesłuchać, by rozwiać kilka wątpliwości byłaby ładna, gdyby się umalowała, no, doprawdy).

I niby sama historia mnie wciągnęła, i byłam ciekawa, czy i jak będą się zazębiać poszczególne wątki, a jednak - rozwiązanie zagadki mnie nie zachwyciło, poza tym zostało rzucone ot, tak, jakby w ogóle nie było istotne w tej powieści, bo najważniejsza jest przecież Anna i jej wynurzenia, i wspomnienia, i koszmary. Pewnie z założenia to one miały być podstawą tego psychologicznego thrillera - no, nie do końca się udało, niestety.

Wszystko to, co powyżej nie oznacza, że nie przeczytam kolejnej pozycji, która wyjdzie spod pióra pana Małeckiego, bo przeczytam. I to pewnie chętnie, szybko, z momentami zapartym tchem (bo, jak wspominałam, ale jeszcze przypomnę ;), bardzo lubię jego sposób opowiadania, kreowania atmosfery, no i wplecenie w akcję Torunia zawsze u niego na plus) i nie bez przyjemności.

A gdy znów skończę książkę, pomyślę o niej i okaże się, że mi się nie klei i mam więcej pytań niż odpowiedzi, to po prostu wrócę tu z nową recenzją :).

Moja ocena:

Data przeczytania: 2021-04-04
× 5 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Żałobnica
Żałobnica
Robert Małecki
7.2/10

Zmarli zawsze zabierają tajemnice do grobu. Tym razem zrobili wyjątek. Gdyby to był idealny związek, Anna jeszcze długo nie wyszłaby z żałoby po wypadku męża i pasierbicy. Ale to nie było idealne ży...

Komentarze
Żałobnica
Żałobnica
Robert Małecki
7.2/10
Zmarli zawsze zabierają tajemnice do grobu. Tym razem zrobili wyjątek. Gdyby to był idealny związek, Anna jeszcze długo nie wyszłaby z żałoby po wypadku męża i pasierbicy. Ale to nie było idealne ży...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

@Obrazek Thrillery to jeden z moich ulubionych gatunków, uwielbiam tę niepewność i dozę tajemniczości. Dlatego zawsze z chęcią sięgam po książki Roberta Małeckiego, ponieważ tutaj dostaję to, czeg...

@biblioteczka.agi @biblioteczka.agi

"Żałobnica" to intrygująca powieść autorstwa Roberta Małeckiego, która wciąga w wir emocji i tajemnic. Fabuła skupia się wokół Anny, pięknej kobiety po trzydziestce, która po tragicznej śmierci męża ...

@Malwi @Malwi

Pozostałe recenzje @S.anna

Wylot
"Wylot" Olesia Ivchenko

Na wstępie zaznaczę może, że science-fiction to jest coś co leży bardzo, baaaardzo daleko poza moją strefą komfortu, nie tylko czytelniczego. Czasem jednak życie skłani...

Recenzja książki Wylot
Metody leczenia drakonidów
"Necrovet. Metody leczenia drakonidów" Joanna W. Gajzler

Przeczytałam, czy może trafniej byłoby rzec "przeleciałam jak wicher" przez drugą część "Necroveta". Tyle, że, niestety, nie leciałam jak ten wicher porwana przez opowi...

Recenzja książki Metody leczenia drakonidów

Nowe recenzje

Pani władza
Pani władza
@mrsbookbook:

Klara jest młodą studentką, jednak trochę podwinęła jej się noga i musi jak najszybciej znaleźć pracę. Oglądając ogłos...

Recenzja książki Pani władza
Wiatr
ZMĘCZYŁA MNIE TA KSIĄŻKA
@mrocznestrony:

Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się, że przed ocenieniem książki, musiałem się przespać ze wszystkimi myślami z nią zwią...

Recenzja książki Wiatr
Boska kolonia
Pierworodny grzech misji cywilizacyjnych
@tsantsara:

Czytanie powieści graficznych, wymaga czasu, wytrwałości i zwracania uwagi na szczegóły. Niejednokrotnie trzeba wrócić ...

Recenzja książki Boska kolonia
© 2007 - 2024 nakanapie.pl