Wyszukiwarka

Wyniki wyszukiwania dla frazy "mamy co byla", znaleziono 43

To Veronika nauczyła mnie dostrzegać drobne finezje natury, a tych byla nieskończoność. Potrafiliśmy zerwać przylaszczkę albo fiołka i przez kilka minut uważnie studiować ten maleńki cud. CZYŻ ŚWIAT NIE JEST JEDNĄ WIELKĄ, WPRAWIAJĄCĄ W OSZOŁOMIENIE BAŚNIĄ?
Jesli zdzblo trawy bylo dla mrowki drzewem, czym musialo byc prawdziwe drzewo albo caly trawnik? Moze, pomyslal, morowki po prostu nie byly swiadome tego ogromu, a nie majac pojecia o wlasnej nieistotnosci, radzily sobie jakos z zyciem, a nawet byly szczesliwe? Cala sztuczka polegala na tym, ze nalezalo miec wsteczne aspiracje, spogladac na swiat z punktu widzenia dziecka, a im wiecej sie widzialo, tym mniej czulo sie szczesliwym? Moze Rachel byla mrowka, ktora widziala drzewa i miala swiadomosc tego, jak daleko jest do szczytu, jak daleko do krawedzi?
Szczęście to mieniąca się jak tęcza bańka mydlana, która jak i ona pęka przy bele dotyku.
[...] A powieściopisarz to, zwyczajnie mówiąc, facet, któremu buli się za opowiadanie łgarstw. Im większe łgarstwo, tym okrąglejsza sumka.
Buli nie lubił mi­asta z zupełną wza­jemnością. Czuł się tam od początku jak przeszczep, narząd po­brany i wszyty z in­nego or­ga­nizmu.
Jednak był powieściopisarzem... a powieściopisarz to, zwyczajnie mówiąc, facet, któremu buli się za opowiadanie łgarstw. Im większe łgarstwo, tym okrąglejsza sumka.
Jednak był powieściopisarzem... a powieściopisarz to, zwyczajnie mówiąc, facet, któremu buli się za opowiadanie łgarstw. Im większe łgarstwo, tym okrąglejsza sumka.
Łatwo było tu stracić poczucie czasu. Na początku liczenie było kluczowe. Liczenie godzin. Dni, tygodni, miesięcy. Potem lat.
Jej umysł spowijała mgła, jakby był wypełniony watą. Trudno jej było zebrać myśli. Wraz z upływem dni stawało się to trudniejsze.
Koniec końców, nadzieja zawsze okazywała się Judaszem. Zdradziła ją setki, jeśli nie tysiące razy. W ostatecznym rozrachunku to właśnie nadzieja powodowała największe cierpienie.
Pod zwalonym pniem prawie nie było śniegu. Był na tyle szeroki, że nie dałaby rady objąć go ramionami. Dobre schronienie przed śniegiem i wiatrem.
Wszystko to mówił śmiertelnie poważnym tonem. Nie chciał mu wierzyć. Wolała, by był to jakiś chory, makabryczny żart.
Uniosłem palec i dźgnąłem go w pierś.
- Zostałeś dotknięty przez anioła.
Po tych słowach wyszliśmy, pozostawiając za sobą złamane serce.
” ... Był jak trotyl. Niebezpieczny, nieprzewidywalny i trzymał lont zbyt blisko mojego serca. Cholerna bomba atomowa, zdolna rozerwać mnie na strzępy..."
„To zabawne, że ludzie, którzy nie mają dosłownie niczego, potrafią zaoferować wszystko drugiemu człowiekowi w potrzebie, natomiast ci żyjący w komforcie, rzadko są do tego zdolni”
Miłość – wyjaśnił łagodnie – to słowo czynu. Czasami ludzie, którzy najmniej na nią zasługują, najbardziej jej potrzebują.
Życie lubi tak podejść człowieka. Siedzisz sobie, zagubiony w danej chwili, gdy wtem, bez żadnej zapowiedzi, czujesz w żołądku dojmujący chłód i pytasz sam siebie, czy w całej egzystencji przeżyłeś porządnie choć jeden dzień. Trwanie to nic trudnego. Z drugiej strony prawdziwe życie… cóż, to znacznie trudniejsze. Narastała we mnie odwaga, moje serce zaczęło walić jak młot pneumatyczny. Nie miałam nic do stracenia, więc postanowiłam działać.
Zamknij się! - syknął. - Bogowie rocka cię usłyszą i nas ukarzą. - Spojrzał w sufit autobusu, dalej zatykając mi usta. - Ona nie chciała, o bogowie! Taka z niej śmieszka
"Niektóre rzeczy w życiu są tak przytłaczające, że nie istnieją słowa, które opisywałyby smutek, żal i cierpienie, które czuje człowiek. Zakładam, że to dlatego Bóg pozwolił ludziom na taką prostą rzecz jak płacz"
W miłości chodzi o to, by ufać komuś z całego serca i modlić się, żeby nie zostało ono złamane. Chodzi o wiarę w drugą osobę. Oddałem Ci swoje serce, gdy powiedziałem, że Cię kocham, co znaczy, że dałem ci nad sobą władzę
Miłość jest przerażająca. To podarunek, który jedna osoba daje drugiej. Miłość wiąże ludzi ze sobą, nieważne, jak są różni.
Zachowujesz się jak twardzielka, ale jesteś tak samo podatna na zranienie, jak inni. Po prostu o tym nie mówisz. Nigdy nie okazujesz swoich prawdziwych emocji i bardzo się pilnujesz przy innych ludziach.
Nie wierz swojemu mózgowi. To inni oceniają Twoją wartość, nie zależy ona od tego, co sam o sobie myślisz.
Ale pragnienia takich jak ja się nie spełniają. Tacy jak ja umierają w ciszy zimnej nocy, nadzy i samotni.
Ludzie tacy jak ja są zbędni.
Nic nie znaczymy, jak proch na wietrze, niesiony w dal w świetle księżyca.
" ... Dawno, dawno temu, w świecie bogów i potworów żył anioł.
Miał na imię Lexi..."
" ... Nie musieli mnie kochać, nie musieli mnie nawet lubić, ale powinni mnie szanować. Bo byłam pierdoloną matką Smoków, a ta pozycja wymagała szacunku..."
" ... - Zostałeś dotknięty przez anioła.
Po tych słowach wyszliśmy, pozostawiając za sobą złamane serca..."
" ... Był jak trotyl. Niebezpieczny, nieprzewidywalny i trzymał lont zbyt blisko mojego serca.
Cholerna bomba atomowa, zdolna rozerwać mnie na strzępy..."
" ... Ostrzegam tych, którzy chcieliby skrzywdzić moją rodzinę.
Nazywam się Alexa Falco. I już się nie boję.
Przyjdźcie po nas.
Śmiało.
Zniszczę was..."
To się dzieje kilkanaście razy dziennie, takie awantury przy każdej najmniejszej okazji, z powodu tak naprawdę niczego.
© 2007 - 2025 nakanapie.pl